“Nie ma potężniejszej siły niż czas. Każde uczucie zostaje przez niego zwyciężone. Żal, złość, radość...”
Eliza i Feliks w ostatnich latach liceum byli sobie bardzo bliscy. Wszystko układało się dobrze, aż do chwili, gdy ona nagle zniknęła z jego życia, zrywając kontakt i wyjeżdżając bez słowa wyjaśnienia. Kiedy po latach los ponownie stawia ich na swojej drodze, szybko okazuje się, że to, co kiedyś między nimi było, wcale nie zgasło. Eliza proponuje jednak coś nieoczywistego, siedem miesięcy wspólnego życia, w którym mają funkcjonować jak para. Feliks wierzy, że ten czas wystarczy, by przekonać ją, że ich historia zasługuje na coś więcej niż tylko chwilę. Nie spodziewa się jednak, że przyjdzie mu zmierzyć się nie tylko z jej uporem. Dlaczego Eliza stawia tak wyraźną granicę?
Moje kolejne udane spotkanie z twórczością autorki. Akcja powieści płynie spokojnie, bez pośpiechu. To historia, którą odkrywa się warstwa po warstwie, w niedopowiedzeniach, spojrzeniach, w tym, co pozostaje przemilczane. Fabuła została misternie utkana, a relacje między bohaterami pokazane są z dużą wrażliwością. Wyraźnie czuć subtelne, narastające napięcie, które towarzyszy czytelnikowi niemal do ostatnich stron. Motyw siedmiu miesięcy, ograniczonego czasu bycia razem, z każdą kolejną stroną nabiera znaczenia. To trochę jak ciche odliczanie przed czymś nieuchronnym. Bohaterowie są prawdziwi, bliscy, tacy, których można spotkać w codzienności. Każde z nich niesie swój bagaż doświadczeń. Nie są idealni, Feliks ma swoje słabości, a Eliza podejmuje trudne decyzje, umiejętnie potrafi chować się za maską pozorów. Ich emocje są splątane, niejednoznaczne, momentami bolesne, bardzo ludzkie.
Opowieść, która ma w sobie znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Niby historia o miłości, a jednak najmocniej wybrzmiewa w niej to, co dzieje się w człowieku, gdy uczucia splatają się ze strachem, wspomnieniami i tym, co nigdy nie zostało do końca przepracowane. To także opowieść o lęku, nie przed samym kochaniem, lecz przed jego utratą. O tym, jak bardzo przeszłość potrafi kształtować teraźniejszość i jak często sami odbieramy sobie szansę na szczęście, próbując chronić siebie lub innych przed bólem. Autorka porusza trudne, chorobę, przemijanie, odpowiedzialność za bliskich, życie w cieniu spraw, o których wolelibyśmy nie myśleć. Robi to jednak z wrażliwością i empatią.
To poruszająca, refleksyjna historia, która zostaje w sercu na dłużej. Zakończenie zaskoczyło mnie, jest niejednoznaczne. Polecam, Tatiasza i jej książki :)
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 2026-03-16
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 304
Dodał/a opinię:
Wiesława Biegańska
Podczas parapetówki u znajomych Irena poznaje Radka. O niej mówi się, że jest śliczną, zawsze uśmiechniętą optymistką. On ma reputację gbura. Jako jedyni...
W świecie Gota noc była dniem, a dzień był śmiercią. Henry Got byłby zapewne nieznośnym człowiekiem. Problem jednak w tym, że nie był człowiekiem. Henry...