„Na jedną noc” to książka przede wszystkim o ludziach i relacjach. Nasi bohaterowie poznali się na studiach i od tego czasu co roku spotykają się na jakiejś wycieczce – razem z partnerami, ale bez dzieci. Tym razem postanawiają spędzić sylwestra w ekskluzywnej willi w austriackich Alpach.
Jest to książka zdecydowanie mocna i nieraz przez głupie teksty bohaterów chciałam wyrzucić ją przez okno. Pokazuje wiele nieakceptowanych społecznie zachowań jak np. zdrady. Przedstawia ogrom hipokryzji, masę trudnych tematów skondensowanych w małej przestrzeni (i objętości książki – niecałe 300 stron). Porusza między innymi tematy w pewien sposób przeciwstawne takie jak depresja poporodowa i bezpłodność. Wiele z zachowań/wypowiedzi bohaterów trudno pochwalać, jednak te postacie są dzięki temu rzeczywiste, nie są idealne, mają różne poglądy i podejścia do życia i związków. Dialogi czytane w głowie przypominają dyskusję słyszaną na żywo, co jeszcze bardziej pogłębia realizm powieści.
Ta książka zdecydowanie wzbudza wiele emocji – jest to jej plus, jednak w pewnym momencie tak mnie wkurzyła, że jedyną opcją na jej dokończenie stał się audiobook. Niektóre związki tutaj przedstawione są dla mnie straszne. Dużo głupich, stereotypowych tekstów, mizoginia (wyraźnie pokazana i nazwana w relacjach jednej z bohaterek z ojcem), porównywanie kobiet do samochodów, to nie jest coś o czym chcę czytać. Nie sprawia to jednak, że ta książka jest zła – świetnie udało jej się pokazać zawiłość relacji międzyludzkich.
Cytat, bo zapisałam:
„Ty się, kobieto, marnujesz na tej uczelni – […] – A mogłabyś światu dać tyle dobrego. Ze skóry wyłazisz, żeby gamonie cię słuchały. Wystarczyłoby tylko postawić przed każdym po kotlecie. Knajpę powinnaś otworzyć”
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2023-09-21
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 296
Dodał/a opinię:
u2003
Książka wpadła mi całkowitym przypadkiem w ręce, poleciła mi ją koleżanka, która otrzymała ją w ramach DKK z biblioteki. Ja ze względów zdrowotnych nie jestem członkiem tego elitarnego klubu, ale korzystając z uprzejmości ich członków, czasem jakaś książka do mnie dotrze. Jeśli interesuje Was historia Mazur, to polecam tę książkę.
Od kiedy tak naprawdę zaczyna się dojrzałość? Czy wtedy, gdy dumni odbieramy dowód osobisty? A może wtedy, gdy wreszcie zyskujemy pewność, że nasze wybory...
Jest rok 1399, w Krakowie właśnie zmarła królowa Jadwiga. Sonka, jedna z jej dwórek, w poszukiwaniu prawdy o swoim pochodzeniu wyrusza na dziką i tajemniczą...
Życie mnie nauczyło, że na własność można mieć tylko jednego człowieka - siebie samego.
Więcej