„Nawiało nam burzę” Jarosława Abramowa-Newerlego to jedna z tych pozycji, po których odłożeniu na półkę w głowie wciąż słychać echo kresowego „zaśpiewu” i huk historii, która z butami weszła w życie zwykłych ludzi. To lektura o ogromnym ciężarze gatunkowym, która nie tyle opowiada o przeszłości, co niemal fizycznie dotyka czytelnika swoją brutalną autentycznością.
Książka stanowi fascynującą sagę polsko-ukraińskiego rodu wywodzącego się z Hadyńkowiec na Podolu - miejsca, które kiedyś było tyglem kulturowym, a stało się epicentrum tragicznych wyborów. To, co w tej pozycji najcenniejsze, to jej reportażowy charakter. Autor nie sili się na literackie upiększenia; bazuje na żywej tkance wspomnień, dzienników i rozmów, które przeprowadził w kanadyjskim Toronto. Dzięki temu mamy poczucie, że obcujemy z prawdą niemal surową, nieprzefiltrowaną przez polityczną poprawność czy podręcznikową suchość faktów. Śledząc losy rodziny rzuconej przez wojenną nawałnicę z małej wioski przez Prudnik aż za ocean, dostajemy panoramiczny obraz XX wieku - od sielskiego dzieciństwa między wojnami, przez mrok rodzącego się nacjonalizmu i okrucieństwo totalitaryzmów, aż po melancholię emigracji.
Stylistyka Abramowa-Newerlego jest specyficzna i, nie ukrywam, wymagająca. Autor postawił na formę niemal dokumentalną, momentami przypominającą surowy zapis nagrań, co nadaje całości niesamowitego realizmu. Z jednej strony czuć tu „lekkie pióro” doświadczonego pisarza, który potrafi plastycznie oddać atmosferę nadciągającej burzy dziejowej, z drugiej zaś - czuć ogrom zgromadzonego materiału, który momentami zdaje się niemal przytłaczać strukturę tekstu.
Mocną stroną publikacji jest bez wątpienia jej warstwa emocjonalna i faktograficzna. Autor po mistrzowsku oddaje tragizm rodzin „zmieszanej krwi”, gdzie wielka polityka wymuszała opowiedzenie się po jednej ze stron, rozrywając najtrudniejsze więzi. Zadziwia dbałość o detale i szczegóły codzienności, które w dzisiejszym, przebodźcowanym świecie wydają się niemal niemożliwe do zapamiętania. To bolesna, ale i piękna lekcja przetrwania, pokazująca siłę ludzkiego ducha w obliczu kataklizmu.
Słabszą stroną, którą muszę uczciwie zaznaczyć, jest kompozycyjny chaos. Wielowątkowość i ogromna liczba postaci sprawiają, że początkowo bardzo łatwo pogubić się w koligacjach rodzinnych. Fragmentaryczność niektórych partii tekstu i szybkie przeskoki w czasie sprawiają, że czytelnik musi wykazać się dużą dozą skupienia i cierpliwości, by w pełni „wgryźć się” w tę historię. Momentami odnosi się wrażenie, że materiał wymagałby mocniejszej ręki redaktora, która uporządkowałaby ten gąszcz wspomnień.
Mimo początkowych trudności z odnalezieniem się w strukturze, „Nawiało nam burzę” uważam za dzieło wybitnie ważne - nie tylko jako dokumentację losów Kresowiaków, ale jako przestrogę przed tym, jak łatwo nienawiść potrafi zniszczyć sąsiedzką i rodzinną wspólnotę. To lektura, która zostawia w sercu ślad i zmusza do refleksji nad kruchością naszego świata.
Wydawnictwo: Twój Styl
Data wydania: 2000-02-18
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
ISBN:
Liczba stron: 340
Dodał/a opinię:
auraliteracka
Drugi tom "Lwów mojego podwórka" "Lwy wyzwolone" - to dalszy ciąg głośnej autobiograficznej książki "Lwy mojego podwórka"...
Kolekcja "Mistrzowie słowa" to dzieła literackie w znakomitych interpretacjach wybitnych polskich aktorów. Każdy tom zawiera bogato ilustrowaną...