Jak często sięgacie po debiuty literackie? I jakie emocje Wam wtedy towarzyszą? U mnie zawsze jest to ogromna ciekawość i ekscytacja, dlatego po takie książki staram się sięgać średnio raz w miesiącu. Lubię odkrywać nowe, nieznane literackie horyzonty.
„Nie cudzołóż” Anny Ryźlak i Marcina Popczyńskiego zainteresowało mnie mocnym tytułem oraz zapowiedzią historii, w której ścierają się lewicowe i prawicowe poglądy. Karolina, empatyczna ginekolożka, pod wpływem emocji zajeżdża drogę furgonetce antyaborcyjnej. Zdarzenie nagrywa Jan, dziennikarz prawicowej gazety, który publikuje w sieci pełną emocji kłótnię lekarki z kierowcą. Z czasem zaczynają dręczyć go wyrzuty sumienia, a fascynacja Karoliną przeradza się we wzajemne uczucie, nad którym żadne z nich nie potrafi zapanować.
Ten niecodzienny debiut pochłonęłam w półtora dnia, jednak nie potrafię się nim zachwycić. Owszem, jest lekki, zabawny, miejscami ociekający ironią. Bohaterowie są wyraziści, a akcja dynamiczna i pełna emocji. A mimo to jakoś nie potrafiłam odnaleźć się w tej historii.
Zbyt dużo polityki przedstawionej w negatywnym świetle, a zdecydowanie za mało rozwiniętych tematów aborcji i patologii ciąży, które przecież stanowią fundament tej opowieści. Wszystko to opisane mało szczegółowo, bez emocji, za to z naciskiem na kontrowersyjne opinie.
Te skrajnie odmienne poglądy kierują drogi Jana i Karoliny ku sobie. Choć początkowo dominuje złość i niechęć, już po chwili pojawiają się zauroczenie, fascynacja i tajemnicze sny. Cała relacja rozwija się błyskawicznie, bo historia obejmuje zaledwie tydzień z życia bohaterów. Jak dla mnie wszystko dzieje się zbyt szybko i nienaturalnie, szczególnie przy tak silnych charakterach i skrajnych przekonaniach.
Przypadkowe spotkania Karoliny i Jana, liczne wiadomości — intensywne, sztuczne i całkowicie pozbawione emocji oraz napięcia. Ich natłok na tak ograniczonej czasowo relacji, w moim odbiorze nie sprzyja wzbudzeniu sympatii wobec bohaterów. Tym bardziej że nagle wywracają swoje życie do góry nogami, zostawiając dotychczasowych partnerów, bo przecież nie układało się od dawna. Wcześniej nic na to nie wskazywało, więc w tym przypadku zdrada to nie zdrada. Naprawdę?
Ale żeby nie było, że widzę wyłącznie minusy, ta książka ma też swoje mocne strony.
Bardzo podobał mi się podział fabuły na perspektywy kilku bohaterów. Dzięki temu łatwiej zrozumieć ich motywacje i śledzić rozwój wydarzeń. Całość czyta się lekko i szybko, a historia jest świetnie osadzona we współczesnych realiach. No i intymne sceny pomiędzy bohaterami - opisane ze smakiem, wyczuciem oraz emocjami. Tutaj pożądanie aż kipi, ale nie parzy czytelnika i nie zniesmacza. I oczywiście zakończenie, które w przypadku tak charakternych bohaterów, nie stanowi cukierkowatego finału, tylko finisz oparty na ich własnych zasadach. I tutaj pojawiło się miłe zaskoczenie. Czyżby szykował się nam ciąg dalszy? Czas pokaże!
Jeżeli choć odrobinę zaintrygowała Cię ta historia, zachęcam, żeby wyrobić sobie własne zdanie. To, co mnie nie przekonało, Tobie może się spodobać. “Nie cudzołóż” jest specyficznym romansem z humorem, ironią oraz dynamicznymi bohaterami, z którymi nuda nikomu nie grozi.
Moja ocena: 5/10.
Wydawnictwo: Mięta
Data wydania: 2026-06-03
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 270
Dodał/a opinię:
Justyna Kubacka