ta noc
wilcze miała oczy
zimnem otulała
szeptem i drżeniem
czerń przysłoniła
ta noc
z gór przyszła
z Nocnym Łowcą
aniołem zemsty
zesłanym
i tylko las prawdę zna
o starej opowieści
i tylko wiatr ciągle łka
w nim zło cicho szeleści
szła ciemność
po sumieniach
cichutko dreptała
przemijaniem i ciszą
pamięcią i winą
z duszy czernie zbierała
z gór pięknych schodziła
przez szczyty zamglone
gdzie wycie, skamlanie
przez serca zmęczone
nigdy nie ustawała
była strachem,
co się wynurza
była ciszą,
gdy wokół burza
w trzasku gałęzi
w snach cierpkich
zło tutaj powraca
w pamięci, co parzy
w słowach, co milkną
znów się przeszłość wydarza
i na nic modlitwy
czarnego bzu gałązka
na nic ludzkie nadzieje
Nocny przybędzie tu łowca
Mówili, że to czarne z gór przybyło. Mówili, że to Nocny Łowca, anioł zemsty, a za nim psów sfora. Wycie niosło się po lesie. Pełzało po skórze. Budziło strach. Mówili, że to zwiastun nieszczęścia. A może to sama śmierć nadchodziła. Pod nocy osłoną strach im przynosiła. A noc ta dreszczem pachniała, ziemią mgłą osłoniętą. Gęste jak dym te cienie. Ktoś wyda ostatnie tchnienie.
W szeptach urwanych ona tam została. Ania. Bezradna, bez tchu. Spojrzenie nieruchome utkwiła w firmament nocnego nieba. Dziś wraca w pamięci przyjaciół, którzy już dorośli, ale nigdy nie odeszli stąd naprawdę. W spojrzeniach, które były ostatnimi. W szeptach urwanych. W czymś, czego nie chcieli pamiętać, a co wraca i uporczywie męczy. Bo przeszłość nigdy nie zasypia. Krąży nad ludzkim sumieniem. Czasem jest rozliczeniem, czasem ostatnim tchnieniem.
Najpiękniejsze, co tutaj mnie chwyciło, to klimat. Delikatna groza powoli się sącząca. Sugestywność opisów, które sprawiały, że obrazy tworzące się przed oczami były namacalne. Czułam, jakby Nocny Łowca oddychał mi prosto w kark i zostawiał drżenie. Słyszałam przenikliwe wycie psów, które dudniło. Lubię taką gęstość. Lubię takie dotykanie słów. Zabrakło mi tylko zakończenia, które byłoby zaskoczeniem, takim naprawdę solidnym uderzeniem. Pierwsze spotkanie z autorem uważam za bardzo udane. Polecam.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-05-20
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 400
Dodał/a opinię:
Olga Majerska
NA IZERSKICH SZLAKACH NIKOMU NIE MOŻNA UFAĆ. NAWET WŁASNEMU UMYSŁOWI. Głuchy trzask. Wołanie o pomoc. I cisza, która aż dzwoni w uszach. Polanę otoczoną...
MROCZNE KARKONOSZE. NIEWYJAŚNIONE TAJEMNICE. HISTORIA RODEM Z ARCHIWUM X.Dźwięki przybierały na sile.Industrialne, basowe tony przenikające każdą komórkę...