W świecie współczesnego dark romance i mrocznej literatury akademickiej rzadko trafia się na pozycje, które potrafią autentycznie pochłonąć czytelnika swoją gęstą, niemal fizycznie wyczuwalną atmosferą. Keri Lake w swojej powieści udowadnia jednak, że potrafi rzucić na odbiorcę urok, od którego niezwykle trudno się uwolnić. Ta monumentalna, licząca ponad sześćset stron historia zabiera nas w podróż do miejsca, gdzie granica między nauką a makabrą całkowicie się zaciera.
Największym triumfem tej powieści jest bez wątpienia jej genialnie skrojony, gotycki klimat. Autorka z wielką maestrią kreuje przestrzeń odizolowanej od świata wyspy i monumentalnego Uniwersytetu Dracadia - miejsca, które dosłownie oddycha tajemnicą, niepokojem i echem przeszłości dawnego szpitala psychiatrycznego. Przemierzając zamglone korytarze tej elitarnej uczelni, niemal fizycznie czuje się chłód starych murów i specyficzny, chemiczny zapach laboratoriów.
To, co drastycznie wyróżnia tę książkę na tle innych reprezentantów gatunku dark academia, to niesamowicie oryginalny i odważny koncept fabularny. Zamiast oklepanych motywów magicznych czy typowych dla romansów mafijnych porachunków (które, nawiasem mówiąc, w pewnym momencie i tak próbują tu subtelnie dryfować w stronę tajnych stowarzyszeń), otrzymujemy fascynujący, choć momentami wręcz somatycznie obrzydliwy wątek medyczny. Wizja tajemniczej, pasożytniczej choroby związanej z robakami i ćmami, drobiazgowe opisy pracy patologa, sekcji zwłok oraz analizy tkanek tworzą fascynujące studium mroku. Fraza mortui vivos docent - umarli uczą żywych - staje się tutaj motywem przewodnim, który nadaje całości głębszego, melancholijnego wymiaru.
Wątek romantyczny to klasyczny, podręcznikowo poprowadzony slow burn, oparty na elektryzującym motywie relacji studentki i profesora. Magnetyczne przyciąganie między zdeterminowaną, ambitną Lilią, szukającą prawdy o tragicznej śmierci matki, a charyzmatycznym, owianym mrocznymi legendami Devryckiem Bramwellem - zwanym na kampusie Doktorem Śmierć - stanowi emocjonalną oś tej powieści. Napięcie między tą dwójką budowane jest powoli, z wykorzystaniem drobnych gestów, ukradkowych spojrzeń i niedopowiedzeń, co sprawia, że gdy uczucia i pożądanie w końcu dochodzą do głosu, dynamika ich relacji wręcz eksploduje.
Bohaterowie nie są jednoznaczni ani idealni; oboje mają swoje demony i tajemnice z przeszłości, co czyni ich w oczach czytelnika postaciami z krwi i kości. Na uznanie zasługuje również fakt, że postacie drugoplanowe - w tym wątek skomplikowanej walki Lilii o zapewnienie przyszłości siostrze - nie stanowią jedynie bezbarwnego tła, ale realnie dopełniają ten skomplikowany świat.
Mimo ogromnego zachwytu nad klimatem, książka nie ustrzegła się pewnych potknięć, które nie pozwalają wystawić jej oceny idealnej. Największym problemem strukturalnym wydaje się być momentami zbyt duże nagromadzenie motywów. W drugiej połowie opowieści autorka próbuje zmieścić w fabule zbyt wiele naraz - pojawiają się pościgi, porwania i wątki sensacyjne, co nieco rozmywa ten unikalny, gotycko-medyczny nastrój, a sam finał, choć pełen zwrotów akcji i spektakularnych plot twistów, momentami sprawia wrażenie chaotycznego i nazbyt przerysowanego.
Jeśli chodzi o tempo narracji, naprzemienne prowadzenie perspektywy obojga bohaterów bywa zdradliwe. Początkowe rozdziały z punktu widzenia dziewczyny mają formę intymnego pamiętnika, co z jednej strony pozwala się do niej zbliżyć, z drugiej jednak - znacząco spowalnia akcję i przeciąga ekspozycję. Dodatkowo, kreacja Devrycka chwilami ociera się o przerysowany, niemal karykaturalny wizerunek mrocznego zbawcy, co w połączeniu z momentami sztywnymi i nienaturalnymi dialogami może u bardziej wymagającego czytelnika wywołać lekkie poczucie niezręczności. Warto też wspomnieć o sferze językowej scen intymnych - choć są one pełne pasji i świetnie dawkują napięcie, to niektóre specyficzne, anatomiczne określenia i metafory mogłyby zostać zastąpione nieco bardziej subtelnymi sformułowaniami.
Moje pierwsze tak bliskie spotkanie z uniwersum wykreowanym przez Keri Lake uważam za satysfakcjonujące. Ta opowieść to rasowy, mroczny rollercoaster emocjonalny, który z powodzeniem hipnotyzuje i nie pozwala o sobie zapomnieć na długo po przewróceniu ostatniej strony. Choć drobne mankamenty narracyjne i gatunkowe przeładowanie bywają odczuwalne, to potęga wykreowanego świata, unikalny motyw medyczny oraz wszechobecna aura tajemnicy z nawiązką rekompensują te wady. To idealna, choć wymagająca mocniejszych nerwów i dojrzałości pozycja na zarwaną nockę.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026-06-03
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 640
Tytuł oryginału: Nocticadia
Dodał/a opinię:
auraliteracka
Tylko wygnani wiedzą, co czai się poza lasem... Szepczą, co czai się w Dzwonie Wiedźmy - lesie, do którego grzesznicy idą, by umrzeć. Mieszkańcy miasteczka...
Duszny klimat, namiętność odbierająca zmysły i wyspa Chavelier , której tajemnice lepiej zostawić pogrzebane... W dzieciństwie domem Celeste Pierce było...