Niewątpliwe Marcel Moss jest autorem, którego książki łykam jak pelikan. Seria Echo jest mi dobrze znana i za każdym razem czytam każdy kolejny tom jednym tchem. W związku z tym chyba nie muszę dodawać, że „Porwani” długo nie czekała na półce.
Po raz kolejny czytelnik miał możliwość odwiedzenia Łodzi i jej okolic. Właśnie tam podążał ulicami miasta razem z Sandrą i Igim. Wraz z bohaterami próbował rozwikłać zagadkę zaginięcia ich rodzeństwa. Nie było to łatwe zadanie, tym bardziej, że brat Ignacego wrócił do domu, a jego stan nie pozwalał na przeprowadzenie z nim rozmowy. Jednocześnie pojawia się nowy trop wiążący wydarzenia z przeszłości i pozwalający wypełnić brakujące puzzle.
Nie wiem jak to robi Marcel Moss, ale każdy kolejny tom serii, jest tak samo wciągający jak ten początkowy. W pozycji „Porwani” tempo akcji nawet na moment nie maleje. Napięcie czuć od samego początku książki i nie odpuszcza ono nawet na chwilę. Dzieje się dużo, ale dzięki temu czytelnik może kluczyć wśród różnych osób i snuć domysły, rozwiązując mnóstwo zagadek napotkanych na drodze. Charyzmatyczni bohaterowie dają się lubić, a porozumienie między nimi nabiera jakby nowego wymiaru.
Ta seria to taka wisienka na torcie poprzednich części. To otworzenie puszki tajemnic i ujawnienie ich przed szeroką publicznością. „Porwani” odkrywa karty, ale nie mówi ostatniego zdania. Już wiemy, że seria „Echo” będzie miała kontynuację, której jestem arcy ciekawa.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2024-02-14
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 400
Dodał/a opinię:
ubookmi
Rok 1951. W położonym między Tatrami i Pieninami malowniczym Polskim Spiszu dochodzi do tragicznego pożaru kaplicy, w którym giną wychowankowie miejscowego...
Nad Runowem szaleje potężna burza. Mieszkańcy wsi wierzą, że to efekt słowiańskiego ,,czarciego wesela", gdy demony bawią się na niebie, zsyłając ludziom...