W dzisiejszej recenzji bowiem, zapraszam Was do malowniczych Włoch.
Dawno się tak nie spłakałam przy czytaniu książki. Łzy kapały mocząc szlachetne karty powieści. Ze śmiechu... oczywiście.
Bo książkę tę, Wy czytajcie na własną odpowiedzialność i pilnujcie żeby toaleta była blisko, bo posikanie się ze śmiechu gwarantowane 😉
Sceny z "dziką świnką szukającą trufli" to w moim odczuciu mistrzostwo sztuki komediowej. Jak do tego tygla literackiego dodamy świetny humor sytuacyjny, dialogi niczym z najlepszego kabaretu to mamy komedię kryminalną, w moim odczuciu rzecz jasna, na wysokim poziomie.
Wątek kryminalny? O kochani, co tu się dzieje. Mamy trupa, a jakże, zresztą nie jednego. Bo bez trupa, to komedię kryminalną można sobie między bajki włożyć. Wraz z głównymi bohaterami ( nomen omen ten główny to tak podobny do naszego pisarza, że nawet dane osobowe ma te same i w tym samym wydawnictwie pracuje ) odkrywamy szereg zagadek. Zagadek, które wciągają i omotają Was tak, że nawet się nie zorientujecie kiedy zostaniecie w machinę detektywistycznych atrakcji wciągnięci.
Bo z tą lekturą nuda Wam nie grozi. A to za sprawą głównych bohaterów Pana Pisarza Tomasza i Staszka, którzy wikłają się w mnóstwo przygód takich, że boki zrywać. A dialogi między nimi, toż to wisienka na tym komediowym torcie.
Dodajmy do tego jeszcze klimat Toskanii. Wino, kobiety, o pardon zamienimy je na pizzę i śpiew tzn śmiech i świetnie spędzony czas gwarantowany.
Ja nie mam zamiaru rozstawać się z głównymi bohaterami, więc tymczasem idę znaleźć czas, aby nadrobić pierwszy tom.
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 2025-05-07
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 336
Dodał/a opinię:
Zaczytanyzakatek
Nazywa się Ząbek, detektyw Ząbek. Ma licencję na rozwiązywanie najtrudniejszych i najbardziej zawiłych spraw w Magicznym Jorku. I nie zawaha się jej użyć...
Nazywam się Staszek Wolski. Nie wiem, czy ktoś odnajdzie ten list, jeśli tak, proszę przekażcie go moim rodzicom. Być może mnie i mojemu przyjacielowi...