„Stambuł. Ogień i melancholia” to była fascynująca podróż. Miasto zaskakuje autora na każdym kroku i nas czytelników tak samo. Niewiadomo, czego się spodziewać po wyjściu z domu czy po rozpoczęciu kolejnego rozdziału. W ciągu jednego dnia (lub jednej strony) może być miło, niebezpiecznie, zabawnie i strasznie, nowocześnie i ze wspomnieniem tysięcy lat historii.
Zdjęcia są niesamowite, wręcz oddziałują na zmysły. Łatwo można sobie wyobrazić zapachy miasta, usłyszeć sportretowanych ludzi, poczuć ciepło tureckiego słońca. Książka nie zrobiłaby na mnie aż takiego wrażenia, gdyby była wyłącznie tekstem, a tak stała się też albumem-ucztą dla oczu. Zdjęcia przedstawiają nie tylko wspaniałe budynki, ale również mieszkańców i ich historie.
Czuję się zarażona miłością do Stambułu. Autor nie popełnił błędu, z którym nieraz spotykałam się przy tego typu publikacjach - naprawdę przedstawia tytułowe miejsce, a nie tylko siebie w nim. Daje do zrozumienia, że jego relacje to tylko kropla w morzu doświadczeń, proponuje inne lektury, po które mam ochotę teraz sięgnąć. Jest wspaniałym przewodnikiem, pisze w takim ciepłym stylu, że od razu zyskał moją sympatię.
Polecam wszystkim. Nie trzeba być miłośnikiem Turcji, ale nie wykluczone, że po lekturze ktoś nim nie zostanie. Przeczytajcie, żeby przekonać się, jak wygląda dzieło stworzone z pasji.
Wydawnictwo: Luna
Data wydania: 2026-03-11
Kategoria: Inne
ISBN:
Liczba stron: 384
Dodał/a opinię:
mysilicielka
O tych, którzy odchodzą - i tych, którzy im towarzyszą Jedni odchodzą w ciszy, inni w smutku lub w samotności. Niektórym udaje się umrzeć wśród najbliższych...