🦴🧸🦴 Recenzja 🦴🧸🦴
J.D. Kirk " Stosy kości "
@jdkirkbooks
Cykl: Inspektor Jack Logan (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Emocje
@proszynski.emocje
@proszynski_wydawnictwo
🦴🧸🦴🧸🦴🧸🦴🧸🦴🧸🦴🧸
" Klamka sie obróciła. Uchyliły się drzwi. Gdzieś za jego plecami płakało trzech chłopców.
A ze schowka wychynęły koszmary. Wylała sie rozpacz.
Ze schowka wypadły kości..."
Po tej historii nie zamyka się książki od razu. Najpierw trzeba chwilę posiedzieć w ciszy i pozwolić myślom opaść. Ta opowieść zostaje z czytelnikiem na dłużej, gdzieś z tyłu głowy, w tym nieprzyjemnym miejscu, do którego wraca się jeszcze długo po lekturze.
To nie jest kryminał, który próbuje być „przyjazny”. Od pierwszych stron wiadomo, że będzie chłodno, niewygodnie i momentami bardzo duszno. I właśnie to działa tu najlepiej.
Mamy zaginione dziecko, presję czasu i detektywa, który już raz stanął twarzą w twarz z potworem. Tyle że im głębiej w śledztwo, tym mocniej zaczyna wybrzmiewać niepokojące poczucie deja vu. Coś tu jest zbyt znajome. Zbyt podobne. I nagle zamiast pytania „kto to zrobił?”, pojawia się dużo gorsze: a co, jeśli dziesięć lat temu złapano niewłaściwego człowieka?
I wtedy robi się naprawdę gęsto.
📖 Co znajdziemy w książce:
✒️ zaginione dziecko i śledztwo pod ogromną presją czasu
✒️ powrót do sprawy sprzed lat i podważanie dawnych decyzji
✒️ mroczny, surowy klimat północnej Szkocji budujący napięcie
✒️ psychologiczny ciężar i narastający niepokój
✒️ sarkastycznego, zmęczonego życiem, ale piekielnie skutecznego Logana
✒️ mylne tropy i ciągłe podważanie czytelniczych teorii
✒️ napięcie, które zamiast opadać, narasta
✒️ wątki winy, traumy i demonów przeszłości
✒️ nieoczywiste zwroty akcji i finał, który zostaje w głowie
✒️ bardzo mocne otwarcie serii
Klimat tej historii jest tak gęsty, że niemal fizycznie odczuwalny. Czuć wilgoć powietrza, ciszę małych miejscowości i to niepokojące wrażenie, że zło jest gdzieś bardzo blisko, tylko jeszcze go nie widać. Tu napięcie nie bierze się z pościgów czy widowiskowych scen, ale z narastającego dyskomfortu i poczucia, że nic nie jest pewne.
Styl autora jest oszczędny, konkretny i sugestywny. Bez zbędnych ozdobników, bez rozwlekania opisów. Krótkie, trafne zdania powoli dokładają kolejne warstwy napięcia. Dużo tu ciszy, niedopowiedzeń i przestrzeni, w której wyobraźnia czytelnika zaczyna pracować na pełnych obrotach.
Emocje nie są tu wyłożone wprost one sączą się między wierszami. To historia, która działa podskórnie. Z każdą stroną rośnie niepokój, frustracja i to nieodparte wrażenie, że coś jest bardzo nie tak.
Bohaterowie są niedoskonali, prawdziwi i dalecy od książkowych ideałów. Logan jest sarkastyczny, zmęczony życiem, naznaczony przeszłością i momentami trudny w obyciu ale właśnie przez to tak autentyczny. Jego wątpliwości i wewnętrzne rozdarcie są równie ważne jak samo śledztwo. Postacie drugoplanowe również mają swoje miejsce i charakter, dzięki czemu całość przypomina bardziej wycinek rzeczywistości niż wykreowaną fabułę.
Najbardziej podobało mi się to, jak ta historia bez przerwy podważała moje przypuszczenia. Kiedy wydaje się, że już wiesz, w którą stronę to zmierza autor delikatnie zmienia kierunek i nagle wszystkie teorie lądują w koszu.
To nie jest lekki kryminał „na relaks”. To książka, która trochę męczy psychicznie, ale w bardzo satysfakcjonujący sposób. Taka, po której od razu ma się ochotę sięgnąć po kolejny tom.
Jeśli lubicie mroczne kryminały psychologiczne, w których klimat gra pierwsze skrzypce, a bohater niesie na plecach solidny bagaż emocjonalny, tu poczujecie się jak u siebie.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2026-03-10
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 336
Tytuł oryginału: A Litter of Bones
Dodał/a opinię:
Magdalena Grzejszczyk
Niektóre potwory istnieją naprawdę. Mylne tropy. Fałszywy potwór. Prawdziwe zło. Inspektor Jack Logan pracuje w policji od dwudziestu lat i spotkał...
Czy można zabić kogoś, kto nie istnieje? Ofiary nie są prawdziwe. Tak uważa morderca. Każdy może zginąć. Po dwudziestu latach służby inspektor Jack...