Nie wszystkie ofiary da się uratować.
Zaginione dziecko. Udręczony detektyw. Tykający zegar.
Jack Logan myślał, że najgorsze już za nim. Dziesięć lat temu powstrzymał seryjnego zabójcę dzieci, zwanego Szeptaczem. Zgarnął awans, gratulacje... oraz całkiem pokaźny pakiet demonów i traum. Teraz, kiedy w północnej Szkocji znika siedmioletni Connor, Logan obejmuje dowodzenie nad zespołem dochodzeniowym, który ma sprowadzić chłopca do domu.
Problem? Wszystko wygląda podejrzanie znajomo. Zbyt znajomo.
Czyżby przed laty złapał niewłaściwego człowieka? A jeśli nie, to kto naprawdę szeptał w ciemnościach? I co jeśli prawdziwy Szeptacz dopiero się rozkręca?
Sarkastyczny detektyw, mroczna Szkocja i historia, po której z pewnością sięgniesz po kolejne tomy.
Recenzje:
Wciągająca - Simon McCleave
Wybitna - Caro Ramsay
Błyskotliwa i piekielnie zabawna - Marion Todd
Żwawe tempo i iskrzące dialogi - Douglas Skelton
Przemawiająca do wyobraźni i surowa - Lynne McEwan
Perfekcyjnie wyważone tempo, wspaniale nakreśleni bohaterowie... z wystarczającą ilością zwrotów akcji, by zadowolić nawet najbardziej wymagających czytelników - ta książka mknie niczym rozpędzony pociąg - James Oswald
J.D. Kirk to szkocki autor kryminałów, który skrywa wielką tajemnicę: tak naprawdę nie istnieje. Pod swoim prawdziwym nazwiskiem - Barry Hutchison - opublikował wiele nagradzanych książek dla dzieci i dorosłych, scenariuszy i komiksów. Liczne morderstwa popełnia zaś jako J.D. Kirk (nikt nie wie, co oznacza J.D., ale też nikomu to specjalnie nie przeszkadza). Odkąd w 2019 roku napisał pierwszą powieść o Jacku Loganie, sprzedał ponad trzy miliony książek, wielokrotnie trafiał na listy bestsellerów, a w 2024 roku Amazon zaliczył go do sześciu najbardziej poczytnych autorów formatu kindle.
Fani kochają go za dynamiczne zwroty akcji, mrożące krew w żyłach morderstwa i poczucie humoru.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2026-03-10
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 336
Tytuł oryginału: A Litter of Bones
Jeden spacer po lesie może doprowadzić do tragedii. Podczas takiej leśnej wyprawy ginie bez śladu siedmioletni Connor Reid, a jego zaginięcie przypomina o zbrodniach sprzed lat, o które oskarżono niejakiego Szeptacza. Czy i tym razem ów seryjny morderca dopuścił się czynów zabronionych, dowiecie się z najnowszej powieści J.D. Kirka pt. „Stosy kości” z oferty Wydawnictwa Prószyński i S-ka, w przekładzie Łukasza Praskiego.
Zaginięcie dziecka zawsze budzi ogromne emocje, ale w tej powieści potęgują je zbrodnie na dzieciach, które mimo upływu lat, nie ulegają przedawnieniu. Demony przeszłości znów upominają się o swoje a jedynym ich pogromcą może być inspektor Jack Logan. Zna modus operandi sprzed lat, ale czy to wystarczy, aby wskazać sprawcę porwania małego Reida? Sprawdźcie sami, jak wiele sekretów może mieć stosunkowo niewielka społeczność.
Zwykle z dużą ostrożnością podchodzę do tego, co zapowiada blurb z okładki książki, ale w tym przypadku muszę się z nim zgodzić. „Stosy kości” to powieść, której nie odłożycie na półkę zanim nie dowiecie się, kto jest sprawcą tego całego zamieszania, a trzeba przyznać, że wytypować go wcale nie jest tak łatwo.
Szkocka pogoda i lokalny koloryt dodają uroku tej opowieści. Leśne ostępy, domki w sercu lasu czy pojawiające w najmniej oczekiwanym momencie owce stanowią detale budują klimat tej opowieści. Szkoda tylko, że niektóre z tych lokalizacji stały się miejscami zbrodni.
Jeśli lubicie thrillery kryminalne a jeszcze nie czytaliście żadnej książki tego szkockiego autora, to gorąco polecam Wam „Stosy kości”, bo inspektor Jack Logan tylko czeka na to, by pochwalić się przed Wami swoim tymczasowym zespołem dochodzeniowym i jego zaskakującymi wynikami.
Kiedy szalony, bezwzględny umysł wkracza do akcji, nikt nie może czuć się bezpiecznie, niestety najbardziej cierpią bezbronni...
Głośna sprawa sprzed dziesięciu lat dotycząca zaginięć małych chłopców nadal zajmuje inspektora Jacka Logana. Mężczyzna nie chce odpuścić, dopóki jej nie wyjaśni do końca, sam był w nią głęboko zaangażowany.
Obecnie inspektor zostaje skierowany na posterunek w Północnej Szkocji, tam zniknął siedmioletni Connor. Doświadczenie mężczyzny może przyczynić się do odnalezienia dziecka, bowiem wszystkie poszlaki wskazują na taki sam schemat zbr*dni. Tylko jakim cudem, skoro przestępca sprzed lat odsiaduje wyrok...
Śledztwo, tropy, w całej tej sprawie ciągle coś umyka, a czas nie jest sprzymierzeńcem.
Historia, którą czyta się jednym tchem, gdzie niepokój, lęk i ból prowadzą do trudnych decyzji, a każdy błąd może zaważyć na czyimś życiu. Intrygująca i bardzo przemyślana fabuła książki ogromnie wciąga w wir wydarzeń. Autor dobrze buduje napięcie, systematycznie odkrywając poszczególne elementy układanki, które w pewnym momencie wskakują na swoje miejsce. Niesamowicie trudno jest rozwiązać zagadkę kryminalną, błądząc w labiryncie domysłów i intuicji, by dotrzeć do zaskakującego finału. Trzeba wyostrzyć swoje zmysły detektywistyczne, skupić się na poszczególnych tropach, a jednak to wcale nie takie proste. Trochę czasu zajmie zanim dobrze wytypuje się sprawcę pośród wszystkich splecionych ze sobą wątków. Ciekawie zbudowane profile psychologiczne bohaterów, ich różnorodność pozwala lepiej poznać emocje i myśli. Bardzo lubię takie powieści, w których czytelnik nie jest biernym obserwatorem, lecz zostaje wchłonięty w szybki bieg wydarzeń. Genialna zagadka kryminalna, poruszające zdarzenia i niesamowity wyścig z czasem. Dobra, mocna, wciągająca książka, gęsty, duszny klimat. Bardzo polecam
Wolicie polskie czy zagraniczne kryminały?
Ja szczerze mówiąc, uwielbiam obie opcje!
To wszystko dzięki temu, że każdy autor bez względu na narodowość ma swój własny styl i tworzy niepowtarzalny klimat. Tak samo było z powieścią "Stosy kości" JDKirk.
Zaginięcia, sprawa z przeszłości i wyścig z czasem – ta książka zawiera wszystko, co może przyciągać fanów mrocznego kryminału! Do tego charakterny śledczy z naprawdę ciętym językiem, z wyczuciem posługujący się "czarnym" humorem. No ideał! Powiem wam, że od razu go polubiłam. To typ człowieka, który zrobi wszystko, by sprawiedliwości stało się zadość...
Akcja rozpoczyna się naprawdę mocnym akcentem. Następnie zwalnia, by wprowadzić nas w pełen niepokoju klimat. Jednak po kilku chwilach "rusza z kopyta" nie dając czytelnikowi ani chwili wytchnienia.
Autor co chwila podrzuca nam fałszywe tropy, by przy końcu naprawdę nas zaskoczyć. W tej książce uświadamia nam on, że wystarczy chwila nieuwagi, by ziściły się nasze najgorsze koszmary...
Klaustrofobiczny klimat oraz wszechobecny las będący niemym świadkiem porwania wzmaga mrok historii. Atmosferę potęguje również ponura szwedzka aura, podczas której niesprzyjająca pogoda prowadzi do zatarcia tropów zbrodniarza. Lubię, gdy fabuła jest nieoczywista, a czas nie jest sprzymierzeńcem śledczych – wtedy akcja staje się dynamiczna, a napięcie nie opuszcza nas do ostatniej strony.
"Stosy kości" to historia, którą czyta się dosłownie "na jednym wdechu". To nieodkładalny kryminał, w którym czas może przesądzić o być lub nie być wielu osób, w tym najważniejszej- dziecka.
Bardzo podobało mi się to, że autor nie podaje nam rozwiązania na tacy, lecz krok po kroku odkrywa przed nami karty, byśmy mogli jak najdłużej cieszyć się lekturą.
Jeśli szukacie świetnej lektury, która pochłonie was na długie godziny, to sięgnijcie po kryminał JDKirk. Z pewnością będziecie zachwyceni! Polecam!
To jedna z tych książek, które od pierwszych stron budują mroczny, gęsty klimat i sprawiają, że czujesz lekki niepokój gdzieś z tyłu głowy. Już na początku wiedziałam, że czeka mnie historia, od której trudno będzie się oderwać.
Fabuła wciąga w świat śledztwa pełnego tajemnic i niedopowiedzeń. Autor stopniowo odsłania kolejne elementy układanki, dzięki czemu napięcie cały czas rośnie. To thriller, który nie opiera się wyłącznie na szokujących momentach – dużo tu atmosfery, psychologii i poczucia, że pod powierzchnią kryje się coś naprawdę mrocznego.
Bohaterowie w tej historii zdecydowanie przyciągają uwagę i sprawiają, że śledztwo czyta się jeszcze ciekawiej. Na pierwszym planie stoi inspektor Jack Logan – postać z charakterem, która ma w sobie sporo determinacji, ale też ludzkich słabości. To bohater, który nie jest idealny, czasem działa impulsywnie, jednak jego upór w dążeniu do prawdy naprawdę robi wrażenie.Bardzo podobało mi się też to, jak autor pokazuje relacje między postaciami z zespołu. Każdy z nich ma swoją osobowość i wnosi coś innego do śledztwa – dzięki temu dialogi są naturalne, często pojawia się też lekki, momentami sarkastyczny humor, który przełamuje mroczny klimat historii. Co ważne, bohaterowie nie są tylko tłem dla zagadki kryminalnej. Widać ich emocje, zmęczenie, presję i to, jak trudne sprawy wpływają na ich życie. Dzięki temu łatwo się z nimi zżyć i naprawdę kibicuje się im podczas całego śledztwa. To właśnie przez takie postacie historia wydaje się bardziej autentyczna i wciąga jeszcze mocniej. Mają swoje wady, przeszłość i emocje, które wpływają na podejmowane decyzje. Dzięki temu łatwo się w tę historię zaangażować. Podczas czytania towarzyszyło mi napięcie, ciekawość i to charakterystyczne uczucie: „jeszcze tylko jeden rozdział”.
Tempo akcji jest dobrze wyważone – momenty dynamiczne przeplatają się z tymi spokojniejszymi, które pozwalają lepiej poznać bohaterów i klimat sprawy. Styl autora jest przystępny, ale jednocześnie potrafi budować atmosferę grozy i niepewności.
Myślę, że ta książka szczególnie spodoba się fanom mrocznych thrillerów i kryminałów z dusznym klimatem oraz dobrze poprowadzonym śledztwem. Jeśli lubicie historie, które stopniowo wciągają coraz głębiej i nie pozwalają przestać myśleć o rozwiązaniu zagadki – zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Moja ocena: 8/10 🌟
BRUNETTE BOOKS
Deszczowa Szkocja jest areną bestialskich zdarzeń. Ktoś szepcze miękko i ochryple wabiąc swe ofiary.
Ducan Reid zostawił syna na parę minut i pobiegł w las za psem. Gdy wrócił chłopca nie było. Wszystko wskazuje na to, że za porwaniem Connora stoi bezlitosny Szeptacz. Jak to jest jednak możliwe skoro morderca okrzyknięty tym mianem od lat zamknięty jest w szpitalu dla obłąkanych? Czy inspektor Jack Logan pomylił się i zatrzymał niewłaściwą osobę?
„Stosy kości” budują mrowiące napięcie już na pierwszej stronie. Niepokój rozpala się w nas gwałtownie. Zimny poduch tragedii osadza się na naszych skroniach. Zdarzenia rozkręcają się w szybkim tempie wciągając nas w ich hipnotyczny taniec.
Krótkie, konkretne, ale intensywne i gęste od podejrzeń rozdziały bombardują nas informacjami. Większość z nich to domysły, to szybko budowane teorie, to też niebezpieczne zaułki, które oddalają śledczych od rozwiązania. Tymczasem czas pędzi nieubłaganie odbierając Connorowi szansę na przeżycie. Każdy zły krok policji przybliża dziecko do śmierci.
Im więcej teorii, im więcej śladów, im bliżej rozwiązania tym robi się mroczniej i okrutniej. Pojawiają się brutalne obrazy, które napełniają nas strachem i obrzydzeniem. Wynaturzona ludzka natura nabiera powoli kształtów i otwiera coraz więcej drzwi, za którymi czają się zaskakujące fakty.
Dominującą postacią tej powieści jest inspektor Jack Logan. Urodzony lider, inteligentny śledczy, brutalny przesłuchujący. Ten człowiek ma tylko jedną zasadę: dopaść mordercę nie bacząc na środki i ignorując stające mu na drodze zasady. Jest pewny siebie, twardy, niezłomny, przenikliwy i sarkastyczny. Takiego człowiek trudno złamać, trudno go zatrzymać, ale łatwo mu zaufać.
„Stosy kości” mają w sobie iskrę, która przyciąga, intryguje, uzależnia. Mocny pierwszy tom robi apetyt na fantastyczną serię. Ja będę ją śledzić, a Wy?
Dziesięć lat temu dokonał czegoś, za co otrzymał wiele gratulacji i awans. Złapał Szeptacza, mężczyznę który porywał i za#ijał dzieci. Odsiaduje on swój wyrok w więzieniu więc niemożliwym jest by chłopiec, którego porwanie teraz zgłoszono stał się jego nową ofiarą. Inspektor Jack Logan ma swojego rodzaju deja vu bo wszystko wygląda identycznie jak poprzednio. Kim tak naprawdę jest Szeptacz, czy osoba odsiadująca wyrok na pewno jest winna? Trwa wyścig z czasem, a stawką jest życie dziecka.
Cóż to był za wciągający kryminał. Tak bardzo chciałam wytypować sprawcę, że uparłam się przy jednym i byłam ślepa na resztę tropów. Wiadomo jak to się skończyło. Kiedy już sprawca został odkryty, przyznałam rację,że przecież to było już wcześniej widoczne...dla nas czytelników, bo Jack miał nieco trudniej, nie wiedział tego co my. Co do pana inspektora, lubię takich bohaterów, mających swoje własne metody śledcze, niekoniecznie zgodne z prawem, ale za to skuteczne. Twardy na zewnątrz, zimny, cyniczny i obojętny. Natomiast wewnątrz, skrywający zranienia, demony i uczucia, których albo nie umie albo nie chce okazać. Bardzo dobry szkocki kryminał, z krótkimi rozdziałami, które wiadomo, czyta się dużo szybciej. Chętnie dowiem się czy faktycznie Logan tańczy w balecie. Polecam.
To kryminał rozgrywający się w szkockich Highlandach. I już brzmi dobrze, prawda?
Tata, syn, pies, spacer, las... W piątkowe popołudnie na odludnym szlaku ginie chłopiec. Czy to wina ojca, który zostawił go na leśnym dukcie i poszedł szukać spuszczonego ze smyczy golden retrievera. Może chłopiec tylko się oddalił, by na własną rękę odnaleźć pupilkę rodziny? A może do gry wrócił psychopata, który w podobny sposób zachowywał się przed laty. Porywacz i dręczyciel małych chłopców. Przecież to niemożliwe. Tamten człowiek został pojmany i odsiaduje wyrok. A może ktoś naśladuje dawnego zbrodniarza? Tylko kto i dlaczego?
Tę zagadkę stara się rozwiązać detektyw Jack Logan, który specjalnie w tym celu zostaje sprowadzony do Fort William by razem z lokalnymi funkcjonariuszami dokonać niemożliwego i odnaleźć Connora nim upłynie 48h.
Zegar tyka, a okoliczności szybko się zmieniają.
Intrygujące wątki w tej historii sprawiają, że faktycznie trudno odłożyć tę książkę. Napisy na okładce nie kłamią.
Czuć wilgotny klimat Szkocji, inteligentny humor policjantów, przerażenie przy kolejno odkrywanych kartach.
Bardzo dobry kryminał, po który warto sięgnąć jeśli lubicie rozwiązywać zagadki kryminalne i nie boicie się trudnych scen i tematów.
Polecam!
Jestem świeżo po lekturze "Stosy kości" autorstwa J.D. Kirka i muszę wam powiedzieć, że jestem pod ogromnym wrażeniem. Jeszcze moje emocje nie opadły. "Stosy kości", to świetnie napisany Szkocki kryminał. Akcja tutaj nie zwalnia tempa, a na końcu nawet przyspiesza. Fabuła powala swoją dokładnością w każdy szczególik. Myślałam, że szybciej odkryję, kim jest prawdziwy sprawca porwania małego chłopca. Tropów było kilka. Podejrzanych jeszcze więcej. Na początku postawiłam na niewłaściwe konie. Cieszę się, że autor mnie zaskoczył. Plus dla niego.
Poznałam wyjątkowego starszego inspektora Jacka Logana. Imponowało mi jego podejście do sprawy i do ludzi, z którymi się stykał. Sprawa porwania małego Connora nim wstrząśnie, ponieważ jest bliźniaczo podobna do sprawy sprzed lat, którą prowadził. Wtedy straciło życie trzech małych chłopców, a ich oprawca został schwytany i osadzony we właściwym miejscu, czyli szpitalu dla psychicznie chorych. Siedzi tam po dziś dzień. Tego potwora nazwano Szeptaczem. Czy Logan zamknął właściwego człowieka, czy raczej popełnił poważny błąd? Jack jest przerażony. Wie, że teraz rozpoczęła się prawdziwa walka z czasem. Wraz z grupą dochodzeniową musi odnaleźć Connora nim będzie za późno. Czy im się to uda? Czy prawdziwy Szeptacz powrócił?
Logan jest dość sarkastyczny. Nie boi się nowych wyzwań. Wchodzi z butami do nowej grupy śledczej i ustawia wszystkich po kątach. Przy nim nie da się owijać w bawełnę. Nie da się również nudzić. Ten bohater przyciąga do siebie czytelnika. Nie da się o nim zapomnieć.
Warto przeczytać ten mrożący krew w żyłach kryminał. Emocje towarzyszyły mi od pierwszej do ostatniej strony. Mam ochotę na więcej, dlatego z przyjemnością przeczytam kolejne tomy przygód z inspektorem Jackiem Loganem w głównej roli.
Jeżeli tak jak ja, lubicie mroczne kryminały ze znakomitymi zwrotami akcji, to śmiało sięgnijcie po "Stosy kości" autorstwa J.D. Kirka.
Tytuł "Stosy kości" dużo mówi o tym, co tutaj zastaniecie.
Czy wygracie nierówną walkę z czasem, ocalicie Connora i odgadniecie, kim jest Szeptacz?
Wyobraźcie sobie raj na ziemi - Leanachan - cisza, pustka, leśne dukty ciągnące się kilometrami, świergot ptaków. To tutaj przyjeżdża Duncan Reid z synkiem, by ich suczka Meg mogła się wybiegać. W czasie jednej z takich wypraw retrieverka ucieka między drzewa, a gdy ojciec wyrusza na jej poszukiwania - znika Connor. Wkrótce ktoś na progu domu zostawia misia i zdjęcie...
Jack Logan jest starszym inspektorem, pracuje w wydziale specjalnym, angażując się z całą mocą w śledztwa dotyczące gwałtów, zabójstw, uprowadzeń. Kilka lat wcześniej udało mu się zamknąć sprawę Szeptacza - człowieka, który porywał i mordował chłopców.
Teraz temat powraca, zostaje porwane kolejne dziecko, a okoliczności wyraźnie wskazują na tego samego sprawcę. Logan jest jednak pewien, że Owen Petrie (Szeptacz) nie mógł tego zrobić, ponieważ przebywa odosobniony w szpitalu.
Czy to naśladowca? Tylko skąd znałby wszystkie szczegóły śledztwa?
Wszyscy są świadomi, że liczy się każda chwila. Ale nie mają wiele - odcisk buta i prawdopodobny warkot motocykla, słyszany przez staruszka.
Grupa dochodzeniowa robi, co może. Przeszkadzają im natarczywi reporterzy, nie pozwalając skupić się na pracy. Szczególnie uciążliwy jest Ken Henderson, znany Loganowi od dawna...
W tym kryminale obok brutalności i mroku pojawia się spora dawka ironii oraz świetnie zarysowane postacie. Moją ulubioną jest oczywiście Jack - trochę surowy, ale sprawiedliwy, zaangażowany, z ironicznym poczuciem humoru. Taki przykład brutala o złotym sercu...
Sama historia poprowadzona jest świetnie - dynamicznie, autentycznie, z dużą dawką napięcia... i poczucia humoru. Powieść czyta się po prostu świetnie, zgadzam się ze sformułowaniem na okładce - jest nie do odłożenia!
Dekadę temu inspektor Logan ujął Szeptacza - seryjnego zabójcę dzieci. Choć nadal poszukiwano szczątków jednego z dzieci, sprawa była już w zasadzie zamknięta. Gdy w Fort William na północy Szkocji ośmioletni Connor niemal pod nosem ojca rozpłynął się w szkockiej mgle, Logan doznał déja vu. Czyżby ujął niewłaściwego sprawcę? A może to naśladowca? Jack Logan staje na czele zespołu dochodzeniowego, z nadzieją, że uda się w porę odnaleźć chłopca.
Do ,,Stosów kości" podeszłam jak do jeża, bo mam nieciekawe doświadczenia z brytyjską literaturą. Nie bardzo rozumiem specyficzną mentalność i normy społeczne wyspiarzy i przez to niezbyt odnajduję się w narracjach angielskich autorów. J.D. Kirk skutecznie odczarował tę moją literacką brytofobię. Stosy kości okazały się nie tylko porywającym kryminałem z niebanalną fabułą i zaskakującym zakończeniem, ale również otoczyły mnie niesamowitym szkockim klimatem. Surowość miejscowych terenów i lasów, gęsta mgła i niemal non stop padający deszcz idealnie stopiły się z mroczną zagadką Szeptacza. Małomiasteczkowa atmosfera Fort William, opieszałość lokalnej policji oraz wybuchowy temperament i posępne oblicze Logana dopełniają dzieła. Ciężka, przygnębiająca, przesycona niepokojem aura i walka z czasem zapewniają dynamikę akcji i prowokują do zagłębiania się w tajemnice mieszkańców Highlands.
Dużym plusem jest zbudowanie napięcia i kryminalnego klimatu za pomocą słów. Środki stylistyczne, wrażenia zmysłowe, opisy emocji i dialogi oddziałują na czytelniczą wyobraźnię bez niepotrzebnego szokowania i epatowania przemocą. Doceniam również delikatny, ale wyczuwalny sarkazm w dialogach bohaterów.
Cytując zdanie z okładki, J.D. Kirk to ,,mocny głos szkockiego kryminału". Taki naprawdę mocny, z samego serca Szkocji. Brawurowy, inteligentny i wciągający. Świetne otwarcie serii. Z niecierpliwością czekam na kolejne spotkanie z neurotycznym inspektorem.
Niektóre potwory istnieją naprawdę. Mylne tropy. Fałszywy potwór. Prawdziwe zło. Inspektor Jack Logan pracuje w policji od dwudziestu lat i spotkał...
Przeczytane:2026-03-17, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2024 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, 52 książki 2026,
Recenzja
„Stosy kości”
Cykl: Inspektor Jack Logan (tom 1)
Autor: J. D. Kirk
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
"Ćiemność.
Otaczała go. Dławiła. Chciała zdobyć nad nim władzę.
Nie znosił ciemności, nie znosił uczuć, jakie w nim budziła, uczuć, których doznawał jasno i wyraźnie, nie
znał jednak słów, którymi mógłby je nazwać. Owszem, to ,,strach", ale jednocześnie coś znacznie potężniejszego, gtębszego i czystszego."
Czasem największy koszmar zaczyna się wtedy, gdy uświadamiasz sobie, że dziesięć lat temu mogłeś złapać niewłaściwego potwora…
Są kryminały, które się czyta… i są takie, które wchodzą pod skórę, zostawiając niepokój jeszcze długo po zamknięciu książki. „Stosy kości” zdecydowanie należą do tej drugiej kategorii. To historia, która zaczyna się jak klasyczne śledztwo, a z każdą kolejną stroną zamienia się w mroczny labirynt przeszłości, winy i strachu.
Dziesięć lat temu inspektor Jack Logan wierzył, że zakończył koszmar. Zatrzymał seryjnego zabójcę dzieci, znanego jako Szeptacz. Sprawiedliwości stało się zadość… przynajmniej tak wszystkim się wydawało.
Aż do teraz.
Gdy w surowych, chłodnych krajobrazach północnej Szkocji znika siedmioletni Connor, Logan czuje coś, czego obawiał się najbardziej, déjà vu. Każdy trop, każdy szczegół, każdy cień tej sprawy zdaje się szeptać jedno pytanie:
Czy dziesięć lat temu naprawdę złapano właściwego człowieka?
I właśnie wtedy zaczyna się historia, która wciąga bez ostrzeżenia.
Autor prowadzi fabułę powoli, ale bezlitośnie. Każdy rozdział dokłada kolejny fragment układanki, który zamiast uspokajać… tylko pogłębia napięcie. Tu nie ma prostych odpowiedzi. Są za to wątpliwości, strach i narastające poczucie, że coś jest bardzo, bardzo nie tak.
Śledztwo rozwija się stopniowo, a kolejne tropy pojawiają się jak elementy układanki, które powoli zaczynają tworzyć coraz bardziej niepokojący obraz. Nic nie jest tu podane wprost, tajemnice, niedopowiedzenia i mrok czający się pod powierzchnią sprawiają, że czytelnik przez cały czas odczuwa lekki dreszcz niepewności. To thriller, który nie opiera się jedynie na szokujących zwrotach akcji. Jego największą siłą jest atmosfera, ciężka, duszna i pełna napięcia.
J.D. Kirk buduje napięcie z ogromną precyzją. Mroczne szkockie pejzaże, cisza małych miejscowości i świadomość, że gdzieś w tym wszystkim może czaić się potwór… sprawiają, że napięcie gęstnieje z każdą stroną. Czuć chłód powietrza, ciężar tajemnicy i presję czasu.
Ogromnym atutem tej książki jest sam Logan. Sarkastyczny, zmęczony życiem, naznaczony przeszłością, a jednocześnie uparty i niezwykle ludzki. To bohater, którego nie da się nie polubić, nawet wtedy, gdy sam zaczyna wątpić we własne decyzje.
To nie jest tylko kryminał o złapaniu sprawcy.
To historia o poczuciu winy, o powracających demonach i o tym, że przeszłość nigdy nie odchodzi naprawdę.
A gdy zaczynasz podejrzewać, że już wiesz, dokąd prowadzi ta historia… autor nagle skręca w zupełnie inną stronę.
I właśnie wtedy robi się naprawdę niebezpiecznie.
„Stosy kości” to książka, która:
• oplata czytelnika mrocznym, gęstym klimatem
• buduje napięcie krok po kroku, aż staje się niemal nie do zniesienia
• zaskakuje i podważa każdą pewność
• serwuje nieoczywiste zwroty akcji
• sprawia, że zaczynasz wątpić we wszystko, nawet w prawdę
Jeśli lubicie historie, które wciągają jak wir, niepokoją i nie pozwalają odłożyć książki, to ta powieść zdecydowanie powinna znaleźć się na Waszej półce.
Bo najgorsze potwory…
to te, które już raz uznaliśmy za pokonane.