Tytułowy Szaniec to ekskluzywny hotel z programem surwiwalowym. Goście znają jedynie swoje imiona, nie mogą korzystać z telefonów i na czas trwania pobytu są zupełnie odcięci od świata zewnętrznego. Podczas jednego z turnusów zostaje zamordowany jeden z uczestników. Przy jego ciele zostaje znaleziona kartka z biblijnym cytatem.
Napis na okładce może być trochę mylący bo część osób myśli, że książka jest debiutem autorki. Tymczasem Agnieszka Jeż ma już na swoim koncie ponad 10 pozycji, a „Szaniec” jest jej pierwszym kryminałem. Tak się złożyło, że przeczytałam dwa kryminały z wątkiem kościelnym pod rząd i bez zastanowienia mogę powiedzieć, że ten był zdecydowanie lepszy. Książka od samego początku jest bardzo angażująca. Byłam ciekawa co się wydarzy dalej i aż ciężko mi było przerywać czytanie 😊 Autorka wprowadziła świetny klimat tworząc hotel owiany tajemnicą i bardzo różnorodnych gości. Pomysł na fabułę jest bardzo ciekawy i wydaje mi się, że oryginalny, a przynajmniej ja wcześniej nie czytałam niczego w podobnym stylu. Momentami było trochę za dużo rozważań głównej bohaterki, ale na szczęście nie ciągnęło się to przez całą książkę. Muszę też wspomnieć o tym, jak cudownie jest wydana. Od idealnego fontu, dzięki któremu szybko się czyta, poprzez papier, aż po wygodne rozkładanie bez łamania grzbietu. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale chętnie sięgnę też po inne jej pozycje. Oceniam na 4/5 gwiazdek.
Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 2020-09-02
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 384
Dodał/a opinię:
delinquance
Góry pamiętają każdą krew. Nawet tę, którą zmył czas. Pierwsza kobieta zniknęła ponad czterdzieści lat temu. Po niej były kolejne. Wszystkie je łączyło...
Upalne lato 1939 roku. Na horyzoncie wojna - nieprzewidywalna, mroczna. Ale teraz jeszcze słońce i jego spojrzenie: błękitne, gorące, jedyne. Sara Flinkierówna...