Szaniec


Tom 1 cyklu Wiera Jezierska
Ocena: 4.6 (10 głosów)

Debiut kryminalny uznanej autorki powieści obyczajowych: ironia, suspens i portret polskiej prowincji, który poraża realizmem.

Senne Warmia i Mazury pod koniec lata. Nadchodzi burza. Nic już nie będzie takie samo.

Szaniec - ekskluzywny hotel z programem surwiwalowym. Ośmioro gości, którzy znają tylko swoje imiona, pełna izolacja i odcięcie od świata. Idealne warunki, by ,,zajrzeć w głąb siebie", jak obiecuje folder reklamowy.

Idealne warunki na idealne morderstwo.

W trakcie turnusu zostaje zamordowany jeden z uczestników. Przy schludnie ułożonym ciele bez oznak przemocy leży kartka z biblijnym cytatem.

Sprawę prowadzą sierżant Wiera Jezierska i komisarz Janusz Kosoń z Komendy Miejskiej Policji w Giżycku. Dla niego to finisz przed wyczekiwaną emeryturą. Ona marzy, by wyrwać się z rodzinnych stron i odciąć od przeszłości.

Gdy okazuje się, że ofiara to szanowany ksiądz dziekan, Wiera czuje dreszcz podniecenia: oto morderstwo z morałem, na jakie czekała.

Trzeba jednak uważać, o czym się marzy.

Elegancka zbrodnia zaczyna odkrywać swoje mroczne oblicze, a nazwa Szaniec nabiera nowego znaczenia.

,,Miejcie wstręt do złego, podążajcie za dobrem". Jak odróżnić dobro od zła? Kto jest ofiarą, a kto oprawcą? Co wybrać: prawdę czy sprawiedliwość?

Informacje dodatkowe o Szaniec:

Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 2020-09-02
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788380537866
Liczba stron: 384

Tagi: bóg

więcej

Kup książkę Szaniec

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Szaniec - opinie o książce

Avatar użytkownika - AnnaBook
AnnaBook
Przeczytane:2020-10-23, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,

Za możliwość zapoznania się z treścią książki dziękuję Wydawnictwu Burda.

Tytułowy Szaniec to bardzo, ale to bardzo nietypowy acz ekskluzywny hotel. Ma dać spokój, wytchnienie i wyciszenie. Bez laptopów, bez komórek za to z zadaniami, które miały ułatwić podróż z głąb siebie, historycznymi szlakami i leśną głuszą. W owym hotelu zostają znalezione zwłoki. Pokój sterylny, bez śladów włamania za to z kartką z biblijnym cytatem. Do śledztwa zostaje przydzielony Janusz Kosoń, który odlicza już miesiące do emerytury oraz Wiera Jezierska, dwuletnia młódka pod względem zawodowym, pełna złych wspomnień z ciężkiego dzieciństwa, z wątpliwościami i niepewnością siebie. Sprawę z ramienia prokuratury prowadzi bezkompromisowa Maria Przyzwan. Na tyle ostra i nieprzejednana, że mimo błyskotliwego umysłu wciąż „gnije” tylko w rejonówce. Co ustalą? Kim był ksiądz dziekan Daniel Hryciuk? Czy na pewno ofiarą czy może ktoś po latach dorwał drapieżnika? Czy śledztwo będzie płynne czy przystopuje na tak zwanej „hierarchii dziobania”? Głównych podejrzanych jest wielu, bo cały turnus ekskluzywnego hotelu „Szaniec”... Można też wybierać wśród motywów, bo obojętnie, w którą stronę zostanie skierowany wzrok tam trafia na sekrety i mur milczenia.

Książka interesująca, fabuła ciekawa, bohaterowie dobrze wykreowani. Najbardziej polubiłam panią prokurator. Jedna z sugestii Pani prokurator brzmiała: „Powiedzcie, że to problemy z sercem. W końcu każdy, kto umiera, miał problemy z sercem, bo biło a teraz nie bije.” To zdanie idealnie oddaje charakterek Przyzwan.

Czytając zapomniałam na chwile o otaczającym świecie, zakończenie podniosło mi ciśnienie, no, ale…. Happy end to jednak przede wszystkim domena kultury amerykańskiej. Debiut uważam za udany i ciekawy, poruszający ważne i aktualne problemy. Jakie? O tym już sami musicie przeczytać. Może jakiegoś specjalnego efektu wow nie było, ale ani przez moment się nie nudziłam. Akcja nie była rozwleczona i przegadana. Treść nie epatowała krwią i przemocą. Wartka narracja, płynność zdarzeń, brak zbędnych wydarzeń, tajemnica zamkniętego pokoju, ciekawie psychologicznie skonstruowani bohaterzy no i Wiśniewka na torcie - krótkie rozdziały, które wymuszały myślenie „a co tam jeszcze tylko jeden i idę spać”. Polecam i na pewno sięgnę po kolejne książki Autorki.

Link do opinii

UCIŚNIONE DUSZE

Agnieszka Jeż, uznana pisarka powieści obyczajowych, przedstawiła swoje mroczniejsze oblicze. „Szaniec” to pierwsza część jej kryminalnego cyklu z sierżant Wierą Jezierską. Książka ukazała się w 2020 roku. Co się dzieje, gdy kobieta od emocjonalnych historii obyczajowych wchodzi do kryminalnej gry?

Policjanci z komendy w Giżycku, młoda sierżant Wiera Jezierska i jej starszy mentor komisarz Janusz Kosoń, otrzymują zgłoszenie o śmierci pensjonariusza jednego z hoteli. Szaniec to specyficzne miejsce, gdzie okrojona grupa wczasowiczów spędza czas w iście surwiwalowych warunkach. Zaskoczeniem jest fakt, że zmarły to szanowany ksiądz, a jego zgon nie wystąpił z przyczyn naturalnych.. Komu zależało na śmierci duchownego? Czy pozornie nieskazitelny ksiądz krył jakąś tajemnicę? Czy za winy zawsze trzeba zapłacić?

Wystarczy już kilka pierwszych stron lektury „Szańca”, by zachwycić się językiem Agnieszki Jeż. Bogaty, nasycony, niezwykle kulturalny. Pięknie autorka pisze.Słowa są dla niej ważne i przykłada dużą wagę do budowania zdań. Jakże miło się to czyta. Rzadko spotyka się, nie tylko kryminał, ale beletrystykę ogólnie, pisaną z takim polotem. Szeroki zasób słów i umiejętne posługiwanie się nimi zdają się być na wagę złota w obecnych czasach. Bardzo to doceniam i naprawdę z przyjemnością czytałam tę książkę.

Tajemniczy hotel, wąska grupa uczestników turnusu i śmierć darzonego zaufaniem księdza – klasyczny przepis na kryminał w starym, dobrym stylu. Lubimy takie historie, gdy w miarę przekładania kolejnych stron, na powierzchnię wypływają sekrety sprzed lat. Kiedy nie każdy okazuje się tym, kim wydawało się na początku, że jest. I w miarę, gdy opowieść posuwa się do przodu, coraz mniej jesteśmy pewni swoich początkowych wrażeń. Bardzo dobrze zrobiła to Jeż – jej powieść zawiera klasyczne motywy, ale całkowicie przez autorkę zindywidualizowane. Po prostu opowiada nam fabułę po swojemu, nieco szorstko, mrocznie, ale i jakże prawdziwie. Kiedy okazuje się, że zamordowany ksiądz Hryciuk nie był postacią za jaką powszechnie uchodził, otwiera się puszka Pandory. Sekrety, przez lata skrywane w mroku, wychodzą na światło dzienne. Jednakże nie zawsze jest tak, że winnych spotyka kara, a udręczone dusze dostępują ukojenia. Sprawiedliwość ludzka rzadko kiedy wędruje pod rękę z tą boską...

Niezwykle sprawnie prowadzona narracja i mocna warstwa fabularna. Agnieszka Jeż udowadnia, że można napisać bardzo przejmujący i mroczny kryminał bez rozlewu krwi i epatowania brutalnymi opisami. „Szaniec” charakteryzuje się inteligentną intrygą i narastającą atmosferą zagrożenia. Bardzo dobrze napisana książka, która czytelnika stopniowo osacza. Mnogość zagadek, nieznane fakty sprzed lat i atmosfera narastającego napięcia – wyśmienite to jest. Do tego mamy niebanalny duet śledczych – policjantów, którzy dążą do poznania prawdy, aby sprawiedliwość mogła zatriumfować. Lokalne układy, zmowa milczenia i cichy krzyk ofiar – czy śmierć jednego człowieka może stać się wybawieniem dla innych? Po lekturze „Szańca” czytelnik może postawić sobie szereg pytań. Bardzo podoba mi się to jak pod płaszczykiem dość prostej historii, Jeż przemyciła mnóstwo wielorakości, wstrząsnęła czytelnikiem i zmusiła go do głębokiej analizy. Niespotykanie inteligentna powieść kryminalna. Agnieszka Jeż napisała książkę tak, jak się tego nie robi, po swojemu, we własnym, niepowtarzalnym stylu i wyszło jej to rewelacyjnie. Bardzo doceniam nieszablonowość i charakter tej powieści.

Wiera, Janusz i prokurator Maria to trzy bardzo interesujące postaci. Stróże prawa, którzy poważnie traktują swoją pracę i robią wszystko, by wykonać ją należycie. Są jednak trybami w ogromnej maszynie, która ściera na proch tych niepokornych, nie idących na układ, tych, którzy walczą o prawdę. Dużo gorzkiej prawdy jest w tej powieści, a dzięki temu jest ona niezykle autentyczna. Nie bez przyczyny Temida ma zasłonięte oczy. Plugastwo, przemoc, zło – jakże jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Bywa, że nie robią na nas wrażenia. Nie oburzają nas. A ci, którzy nie reagują na zło, są go współwinni...

Napisana na bardzo wysokim poziomie opowieść o starych grzechach, które kołaczą do bram sprawiedliwości. Historia krzywd, które nie chcą dać o sobie zapomnieć. I ludzi, którzy zrobią wiele, by kolejną warstwą hipokryzji przykryć cierpienie niewinnych. Mocna książka. Nie jest wulgarna, nie ma tu dziesiątków zwłok, krew nie leje się strumieniami, a mimo to Agnieszka Jeż stworzyła historię głęboko poruszającą, która czytelnika szokuje. Z dużą klasą prowadzi nas przez tę historię i za to należą się jej wielkie ukłony. Zupełnie nowa wartość na naszym kryminalnym rynku. Wstrząsająca powieść i, co najgorsze, potwornie prawdziwa. Literacka uczta, powieść skłaniająca do wielu przemyśleń. Nie czytałam jeszcze obyczajowych książek autorki, ale już wiem, że w kryminale poradziła sobie perfekcyjnie.

Link do opinii

Agnieszka Jeż to pisarka kojarząca mi się głównie z powieściami obyczajowymi. Zdumiona sięgnęłam po kryminał, który wyszedł spod jej pióra, gotowa sprawdzić prawdziwość zdania z okładki "Zaskakujący debiut kryminalny". I wiecie co? To prawda! Zajrzyjmy zatem na Warmię i Mazury...

 
 
Komisarz Janusz Król wraz z młodszą o trzydzieści lat sierżant Wierą Jezierską udają się do hotelu Szaniec w Karolewie, gdzie odnaleziono ciało księdza. Na miejscu ze zdumieniem odkrywają, że uczestnicy specjalnego surwiwalowego turnusu znają tylko swoje imiona. Jest... to znaczy było ich ośmioro. Mieszkają w dość spartańskich warunkach mimo ogromnej kwoty jaką zapłacili za pobyt, bez dostępu do elektroniki wykonując zadania zlecone przez organizatorów. Okoliczności pozwalają przypuszczać, że nie była to naturalna śmierć, bowiem przy łóżku denata znaleziono kartkę z intrygującym zdaniem. Cóż... Wiera marzyła o morderstwie z morałem...
 
Przesłuchania niewiele wnoszą do śledztwa, góra naciska, przeszłość trupa wcale nie jawi się w jasnych barwach, nawet kiedy policja zaczęła grzebać głębiej... Zołzowata prokurator Maria Przyzwan jeszcze ich nakręca do poszukiwań nowych tropów... A wiodą one do wielu miejsc, pośród trudne przeżycia z życia sporej liczby osób, do domów dziecka, na plebanie, do kostnicy. Policyjny duet kilkukrotnie wraca do osobliwego hotelu, by potwierdzać lub zaprzeczać swoim tezom.
 
Jaki był motyw zabójstwa? Czy to była śmierć przypadkowa, w afekcie czy może przygotowywana latami? 

 

 

To ci historia! Przeczytałam ją ekspresowo, bowiem TA akcja, TE zwroty, przeczucia, poszlaki, brak dowodów i burze mózgów nie pozwalały mi odłożyć książki na dłużej niż kilka minut. I choć początkowo wszystko wskazuje, że wiadomo kto zabił, jest motyw i sposobność to... możecie mi wierzyć - to nie jest takie proste.
 
Dodatkowym plusem są krótkie rozdziały oraz brak zbędnych wtrąceń, informacji czy opisów. 

 

Śledztwo prowadzi świetny i naturalny duet policyjny. Kosoń jest inteligentny, bystry, ale jednocześnie małomówny i kiepsko się ubiera (tak, za tym faktem też ukrywa się dramat); podczas przepracowywania sprawy bawi się pudełkiem od zapałek. Zaś Jezierska jest pełna pasji i werwy; wszystko jej się chce, wszak pracuje w policji dopiero od dwóch lat. Marzy by zostawić za sobą trudną przeszłość, kiepskie dzieciństwo, które jednak nieustannie wciąż w nią uderza.


Autorka pokazała co się dzieje z psychiką osób, które miały czy mają problemy z przemocą - psychiczną, fizyczną. Ot, wiele tu ludzkich krzywd. A po drugiej stronie barykady stoją - nazwijmy ich - oficjele, przedstawiciele polityki czy kościoła, których nie interesuje prawda czy cierpienie innych.

 
 
Podsumowując - "Szaniec" to doskonały i wciągający kryminał z ciekawymi oraz trafnymi opisami postaci, zaskakującym finałem, ujęciem hierarchii na różnych polach, tematu lawiny zła czy żalu do losu. Nie brakuje tutaj poczucia krzywdy, które narasta, wątku zemsty. Gorąco polecam i sięgam niebawem po drugi tom, czyli "Odpłatę".

Link do opinii
Avatar użytkownika - annakubera
annakubera
Przeczytane:2021-04-29, Ocena: 4, Przeczytałam,

 Na Mazurach, w ekskluzywnym hotelu Szaniec, powstałym na miejscu kwatery głównej Adolfa Hitlera i oferującym niezwykle kosztowne turnusy survivalowe dochodzi do morderstwa.

Zamordowanym okazuje się szanowany ksiądz dziekan z Olsztyna. I tylko tajemniczy cytat pozostawiony przy jego ciele może świadczyć o tym, że w śmierci ktoś mu pomógł. W turnusie bierze udział osiem osób, które w większości się nie znają i nic o sobie nie wiedzą. Nie ma możliwości, aby zbrodni dokonał ktoś spoza obiektu. Sprawę tajemniczej śmierci prowadzą sierżant Wiera Jezierska, która liczy dzięki tej sprawie na docenienie i awans, oraz komisarz Janusz Kosoń, który już myśli o zbliżającej się emeryturze. Komendantowi zależy na szybkim zamknięciu sprawy, kurii na zachowaniu dobrego imienia księdza i obronie kościoła a Wierze na odkryciu prawdy. Czy jej się to uda, czy to jednak wpływ osób trzecich będzie miał największy wpływ na rozwiązanie sprawy tego tajemniczego morderstwa? 

Książka „Szaniec” Agnieszki Jeż to pozycja dotykająca niewątpliwie delikatnego tematu, jakim jest wykorzystywanie seksualne nieletnich chłopców przez księży. Autorka próbowała pokazać nam, jak głęboko w człowieku tkwi żal i chęć zemsty za doświadczone krzywdy, a z drugiej strony, jak bardzo kuria dba o wizerunek „swoich” ludzi i nie pozwala na niszczenie ich dobrego imienia, nawet w obliczu niepodważalnych dowodów.

Kryminał ten czytało się dobrze, jednak zabrakło mi w nim akcji i napięcia. Nie wciągnął mnie, nie pochłonął, nie czułam, że za wszelką cenę musiałam się dowiedzieć co dalej. Na dużą pochwałę natomiast zasługuje sam pomysł na fabułę. Przyznam jednak szczerze, że momentami gubiłam się, który wątek dotyczył jakiego bohatera. Autorka przytoczyła również historię miejsca, w którym powstał hotel, a także użyła retrospekcji, abyśmy mogli poznać również trochę bliżej księdza Daniela oraz jego słabości, które doprowadziły do takiego, a nie innego zakończenia.

Zakończenie również nie wywołało we mnie jakiejś żywszej reakcji. Sprawa wyjaśniona – sprawa zakończona. Tego, czego dowiedzieliśmy się w toku śledztwa nikt nam nie zabierze, ale nie sądzę, aby ta pozycja zagościła w moich myślach na dłużej.

Oczywiście, jak zawsze, zachęcam do zapoznania się samemu z tą pozycją, gdyż nie mogę stwierdzić, że jest ona zła czy beznadziejna. Po prostu mnie nie porwała.

Link do opinii
Avatar użytkownika - inthefuturelondo
inthefuturelondo
Przeczytane:2020-12-27,

Kilka dni temu naszła mnie ochota na przeczytanie dobrego kryminału, który rzeczywiście zająłby moje myśli. Wybór więc padł na powieść Agnieszki Jeż, czyli Szaniec. Byłam szalenie ciekawa tego tytułu, więc z dużymi oczekiwaniami zabrałam się za jego lekturę. O tym, czy mi się ta książka podobała, opowiem za moment.


Koniec lata na Warmii i Mazurach to idealny moment, by wybrać się do ekskluzywnego hotelu Szaniec, w którym znaleźć można przykładowo program survivalowy. Jest to także idealna okazja do popełnienia morderstwa idealnego. W trakcie turnusu życia zostaje pozbawiony jeden z uczestników, a przy schludnie ułożonym ciele zostaje znaleziona karteczka z biblijnym cytatem. Co to może oznaczać? Tego próbują dowiedzieć się sierżant Wiera Jezierska oraz komisarz Janusz Kosoń. Dla niego jest to ostatnia sprawa przed wyczekiwaną emeryturą, a ona snuje marzenia o wyrwaniu się z rodzinnych stron i zapomnieniu o przeszłości. Kiedy na jaw wychodzi, że ofiarą jest szanowany ksiądz dziekan, sprawa zaczyna przybierać dość mroczny obrót - nikt nie spodziewał się, jakie sekrety zaczną wychodzić z ukrycia...


Tak jak wspominałam na początku, wiele oczekiwałam po tej powieści. Uznałam, że skoro tyle osób chwali tę książkę, to rzeczywiście musi być ona dobra i nie przyjmowałam innej możliwości. Kiedy zaczęłam jej lekturę, pomyślałam sobie “wow, to naprawdę będzie dobre”. No cóż, moja radość była stanowczo zbyt wczesna, bo później wszystko zaczęło się psuć.


Główną bohaterką jest właściwie Wiera Jezierska, czyli wspomniana wcześniej pani sierżant. To z jej perspektywy głównie opowiadana jest ta historia i to właśnie ona odgrywa tutaj pierwsze skrzypce. Na początku nie do końca polubiłam się z tą postacią i nieświadomie zaczęłam porównywać ją do policjantki, która występowała w Kasztanowym ludziku, no a z nią też nie nawiązałam żadnej więzi. Na szczęście, jeśli chodzi o Wierę, to im dalej w las, tym coraz lepiej rozumiałam motywy jej postępowania oraz w dość dziwny sposób naprawdę ją polubiłam. Także kreacja tej bohaterki zdecydowanie zasługuje na plusa.


Jeśli chodzi o samą akcję oraz historię, to autorka wprowadziła mnie w nie z wielkim przytupem już na pierwszej stronie. Dało mi to dużą nadzieję na to, że cała książka będzie właśnie tak zaskakująca i ciekawa, jednak już kilka stron później przekonałam się, że niestety tak się nie stanie. Sama nie wiem do końca, co poszło tutaj nie tak i co sprawiło, że Szaniec momentami nudził mnie piekielnie. Czy to brak mojej ciekawości, jeśli chodzi o pozostałych mieszkańców hotelu, którzy zostali także krótko przedstawieni? Nie wiem, być może. Takie gdybanie nie zmienia jednak faktu, że ten kryminał chwilami był dla mnie nudny, tak po prostu.


Sam styl pisania Agnieszki Jeż zasługuje na pochwałę, ponieważ jest on dość lekki (mimo poruszanego okrutnie trudnego tematu, jakim jest pedofilia) i sprawia, że tę książkę czyta się całkiem szybko. Cieszę się również, że autorka postanowiła wpleść tutaj wątek pedofilii, ponieważ w obecnych czasach jest to temat niezbyt często poruszany, a dzięki takim książkom przestanie takim być, a ludzie będą mówić o tym głośniej.


Szaniec to poprawny kryminał, który co prawda mnie nie porwał, ale nie mogę też napisać, że był on całkowicie zły. Myślę, że więksi miłośnicy kryminałów mogą bardziej docenić tę pozycję, a także uważam, że powieść Agnieszki Jeż może sprawdzić się osobom, które dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę z kryminałami.

Link do opinii

Gdy zobaczyłam tę pozycję, to w mojej głowie zapaliły się dwie żarówki. Zielona, że muszę ją przeczytać, gdyż blurb głośno i wyraźnie mnie przywołuje. Żółta przechodząca w czerwoną, żebym zostawiła tę książkę i uciekała, gdzie pieprz rośnie, bo jak autorka obyczajów bierze się za kryminał, to raczej nic dobrego z tego nie wyniknie. No, bo że to polska powieść to już mi ten fakt nie straszny, bo ostatnio sięgam po naprawdę dużą ilość rodzimych pisarzy i muszę przyznać, że jest coraz lepiej! Jak myślicie, co zrobiłam? Jako osoba lubiąca ryzyko oraz działająca na przekór nie tylko innym, ale też sobie postanowiłam zaryzykować. W końcu kto nie ryzykuje, nie pije szampana, co nie?

Ośmioro ludzi planuje wypocząć. Odciąć się od codzienności i przemyśleć pewne sprawy. Miejsce, jakie wybierają do tego celu to Szaniec. Niecodzienny i ekskluzywny hotel z programem survivalowym. Goście znają tylko swoje imiona i są odcięci od świata. Zero telewizji, radia, komputerów czy telefonów. Wszystko wskazuje, że to faktycznie będzie to, co oferuje folder reklamowy. To wręcz idealne warunki by "zajrzeć w głąb siebie".
Niestety pobyt w Szańcu kończy się tragicznie dla jednego z uczestników programu. Ciało ułożone jak do snu, brak nawet kropli krwi, a przy ciele karteczka z cytatem z biblii:
"Do mnie należy pomsta, to ja wymierzę zapłatę"
Pierwsze wrażenie to idealne warunki do popełnienia idealnego morderstwa. Sprawę prowadzą sierżant Wiera Jezierska i komisarz Jerzy Kosoń. Ona to młoda, dynamiczna i zaangażowana policjantka. Natomiast on jest o krok od emerytury i po prostu odhacza kolejną sprawę.

Szybko okazuje się, że ofiarą był ksiądz dziekan z Olsztyna. Szanowany i znany okazuje się nie być tak krystaliczny, jak można by oczekiwać. Elegancka zbrodnia odkrywa koszmarne tajemnice, a nazwa Szaniec nabiera całkiem nowego znaczenia.
Policjanci, mając wiele poszlak, muszą uważać - jeden nieostrożny krok i morderca nigdy nie zostanie schwytany.

Kiedy siadałam do tej książki, miałam mieszane uczucia. Zarówno zaciekawienie, bo opis niezwykle intrygujący, a zarazem obawy, bo pisarka do tej pory miała na koncie stricte kobiecą literaturę. Po zakończeniu powieści wiem, że obawy były słuszne, ale też nie żałuję, że dałam Agnieszce Jeż szansę. Może kiedyś zabiorę się za jej pierwsze oblicze, czyli książki obyczajowe/romanse. Zaryzykowałam i choć nie napiłam się szampana, to cieszę się z tego, co postanowiłam. Najdziwniejsze jest to, że nie do końca wiem, do czego się przyczepić. Styl, konstrukcja, język... wydają się w porządku, ponieważ książkę czyta się szybko i w pewien sposób przyjemnie. Niestety dość szybko straciłam zainteresowanie fabułą. Możliwe, że chodziło o bohaterów. Komisarz tuż przed emeryturą, który jakby tylko czekał na ucieczkę z komendy oraz zbyt nadgorliwa sierżant i jej irytujące przemyślenia. Na chwilę obecną musiałabym się zastanowić czy sięgnęłabym po kolejny kryminał pióra Jeż, ale nie zniechęcam nikogo. Sama zagadka była naprawdę fajnie skomponowana.

Link do opinii
Avatar użytkownika - KasiaKatarzyna44
KasiaKatarzyna44
Przeczytane:2020-10-18, Ocena: 3, Przeczytałam, Mam,

Zazwyczaj nie sięgam po kryminały, których akcja rozgrywa się w Polsce. Nie wydają mi się wystarczająco ciekawe. Dodatkowo wiele z nich porusza wątki polityczne i kościelne, a tych staram się unikać. Na co dzień mamy wystarczająco dużo tego szamba. Poza tym polska rzeczywistość, którą codziennie widzę na własne oczy i którą śledzę za pośrednictwem portali informacyjnych i programów telewizyjnych, nie jest dla mnie atrakcyjna. Będę bezlitośnie szczera – nie lubię jej i wolę od niej uciekać. Jest jeszcze jeden powód, może prozaiczny, autorzy polskich kryminałów – nie wiedzieć czemu – często obdarzają swoich bohaterów dziwnymi nazwiskami i jeszcze dziwniejszymi imionami. Dlaczego więc w ogóle przeszło mi przez myśl, by sięgnąć po powieść Agnieszki Jeż? Już wyjaśniam.

Odpowiedzi na pytanie, dlaczego postanowiłam dać szansę „Szańcowi”, należy szukać w fabule powieści, która – powiedzmy to sobie szczerze – intryguje jak diabli! Ekskluzywny hotel,  ośmioro gości, zbrodnia i pewność, że jedna ze znajdujących się w budynku osób jest mordercą. Coś Wam to przypomina? Fabuła „Szańca”, który jest kryminalnym debiutem Agnieszki Jeż, autorki specjalizującej się w pisaniu powieści obyczajowych, wyraźnie nawiązuje do twórczości Agathy Christie. Kto słyszał co nieco o moich czytelniczych zainteresowaniach, ten wie, że to właśnie Christie zawdzięczam swoją miłość do powieści kryminalnych. Aury tajemniczości tej powieści przydaje również znaleziona tuż przy ofierze kartka z biblijnym cytatem. Lubię takie smaczki! Jakieś enigmatyczne przesłanie, jakaś tajemnicza wiadomość, która prowadzącym śledztwo policjantom jasno daje do zrozumienia, że śmierć, z którą się zetknęli, nie była przypadkowa.

Specyficzne miejsce akcji oraz nietuzinkowi, dziwaczni wręcz goście hotelu z pewnością wzbudzają zainteresowanie. „Szaniec” Agnieszki Jeż naprawdę wciąga. W trakcie lektury towarzyszymy policjantom na wszystkich etapach śledztwa, podczas przesłuchań podejrzanych i świadków, podczas tworzenia hipotez i teorii odnośnie sposobu popełnienia zbrodni i jej motywu. Wraz z rozwojem akcji staramy się na własną rękę i do spółki z sierżant Jezierską, komisarzem Kosoniem i prokurator Przyzwan eliminować kolejne osoby z kręgu podejrzanych, ale okazuje się, że wcale nie jest to takie proste. I dobrze, bo dzięki temu zyskujemy kryminał, którzy trzyma w niepewności właściwie do ostatnich stron. Byłam naprawdę ciekawa, kto i dlaczego kropnął księdza. Choć teraz, jak sobie o tym myślę, dochodzę do wniosku, że powód od samego początku był oczywisty. Pozostawało tylko odkryć, kto pomógł duchownemu przejść na drugą stronę.

„Szaniec” to przyzwoity kryminał, mocno osadzony w polskiej rzeczywistości. Dla mnie osobiście za mocno. Mamy tu hipokryzję Kościoła katolickiego, który do spółki z wysoko postawionymi państwowymi oficjelami zamiata pod dywan grzechy i złe uczynki, a po świecku mówiąc przestępstwa księży. Mam żal do autorki, że trzon fabuły stanowią wątki polityczne i kościelne. Liczyłam na intrygującą historię pełną tajemnic i zagadek, a dostałam kryminał poruszający problem pedofilii w polskim Kościele. „Szańcowi” jako kryminałowi trudno coś zarzucić, szkoda jednak, że znów wpadamy w nasze polskie bagno. Bagno, od którego staram się w książkach uciekać.

Link do opinii
Avatar użytkownika - monikaswiatek
monikaswiatek
Przeczytane:2020-11-01,

„Szaniec” to debiut kryminalny pani Agnieszki Jeż. Chodź ciężko mi w to uwierzyć, bo czytając miałam wrażenie, że jest napisany przez rasową autorkę kryminałów.

Tytułowy Szaniec to nazwa ekstrawaganckiego hotelu, położonego na Warmii i Mazurach, w którym spotyka się ośmioro gości. W hotelu panują surowe zasady, żadnego telefonu, telewizji, pełna izolacja od świata, a goście znają tylko swoje imiona.

Podczas pobytu zostaje zamordowany jeden z gości, który jak się później okazuje był księdzem. Obok ciała leży kartka z cytatem biblijnym.

Sprawą morderstwa zajmie się sierżant Wiera Jezierska i komisarz Janusz Kosoń z Komendy Miejskiej Policji w Giżycku.

Wiera prowadząc dochodzenie odkrywa zaskakujące i przerażające fakty o zamordowanym, jak również dowiaduje się wielu ciekawych rzeczy o reszcie gości. W końcu ktoś z nich musi być mordercą. Pytanie tylko kto?

W książce poruszone są ważne wątki m.in. maltretowanie w rodzinie, pokazana jest bezsilność kobiet bitych przez mężczyzn. Ważny jest również wątek pedofili wśród księży jak również szemrane interesy często zamiatane pod dywan przez kogoś kto ma władzę i pieniądze. 

Książkę czyta się szybko i sprawnie. Jest bardzo ciekawa i wciągająca. Zakończenie nie zaskoczyło mnie aż tak bardzo jednak historia i wątki są bardzo interesujące.

Link do opinii
Avatar użytkownika - red_sonia
red_sonia
Przeczytane:2020-09-22, Ocena: 4, Przeczytałam,

Szaniec, ekskluzywny hotel z programem surwiwalowym, w którym ośmioro uczestników ma złapać oddech od cywilizacji i poświęcić czas, by zajrzeć wgłąb siebie. Mimo kompletnej izolacji zostaje popełnione morderstwo. Przy schludnie ułożonym ciele, jak się okazuje księdza, brak oznak przemocy, jedynie kartka z biblijnym cytatem - „Do mnie należy pomsta, ja wymierzę zapłatę”.

„Szaniec” jest jak dla mnie powieścią obyczajową z kryminalną zagadką. Już sama karteczka znaleziona przy ofierze sugeruje jaki motyw kierował mordercą, więc śledztwo powinno od początku układać się właściwie samo. Niestety nie do końca tak jest, bo dwójka policjantów szuka, owszem, tylko ciężko wyłapać czego. Przesłuchania w ośrodku pozwalają poznać uczestników, ale do sprawy nie wnoszą niczego nowego, o oczekiwaniu w napięciu co dalej, w ogóle ciężko mówić. Przy kolejnym komentarzu sierżant Wiery Jezierskiej dotyczącego kosztów tego surwiwalowego „obozu”, za który ona by tyle nie zapłaciła, zaczynałam zgrzytać zębami. W ogóle odniosłam wrażenie, że Wiera ma jakiś problem, z tym że uczestnicy są bogaci. Może policja niedofinansowana? Nie wiem.

„Szaniec” na pewno broni się wisielczym poczuciem humoru, sarkastycznymi tekstami (bardzo lubię) i ogólnie lekkim piórem autorki. Historia może nie porywa, przynajmniej biorąc ją jako rasowy kryminał, ale czyta się bardzo przyjemnie. Bardzo wnikliwie potraktowany problem przysłowiowego „zamiatania pod dywan” spraw kościelnych. Tuszowanie poprzez przenoszenie do innej parafii, mniejszej, gdzie ludzie wolą odwrócić wzrok niż oskarżyć księdza. Tematyka  na czasie i wiele pewnie jeszcze o niej można napisać.

Całośc jest po prostu poprawna, dlatego jeżeli chcecie to przeczytajcie :)

Link do opinii

Od samego początku historia zapowiada się ciekawie i intrygująco. Szaniec – ekskluzywny i tajemniczy hotel. Ośmioro gości, którzy znają tylko swoje imiona. I to aż nadto wiedzy. Cisza, spokój i izolacja od dnia codziennego. A przed nimi nie lada surwiwalowe zadania. W trakcie pobytu zostaje zamordowany jeden z uczestników, jak się wkrótce okazuje, ksiądz. Żadnych śladów morderstwa, żadnych znaków, tylko cytat z Biblii przy ciele zamordowanego. Rodzi się pytanie, kto i dlaczego go zamordował? Przecież nikt obcy nie mógł się prześlizgnąć do tej twierdzy w lesie, a obecni na turnusie przecież wcześniej się nie znali. Jaki więc mogli mieć motyw zbrodni? Wydaje się raczej niemożliwe, aby mieli cokolwiek wspólnego z tą śmiercią.

Śledztwem zajmuje się miejcowa sierżant Wiera Jezierska i komisarz Kosoń. On jest jedną nogą na emeryturze, ona marzy, aby się wybić. I właśnie ma wielką szansę. Tylko przed nią trudne zadanie. Wiera dostaje zadanie o jakim marzyła, zbrodnię z morałem. Jakie będą efekty pracy tego zgranego zespołu i czy uda im się wniknąć w zamknięty krąg uczestników turnusu, przekonajcie się sami. Powiem tylko jedno, sierżant ma znakomitą intuicję, która zaprowadzi ją bardzo daleko …

Agnieszka Jeż miała interesujący pomysł na fabułę. Już sam fakt, że mordercą może być każdy z zamkniętego grona, zaciekawia czytelnika i zmusza do szybkiego myślenia i podążania za autorką. Nie wiemy, czego możemy się spodziewać i gdzie nas zaprowadzi intuicja. Każdy z potencjalnych podejrzanych miał motyw i uzasadnienie dla dokonania czynu. Ale przecież nie mogło być kilku morderców, w takim miejscu, jak tytułowy Szaniec, gdzie był zakaz poruszania się po hotelu i obecni, przynajmniej teoretycznie, się nie znali. A jednak, o dziwo, zaskoczenie na pewno zagości na waszych twarzach, takiego obrotu sprawy nikt się zapewne nie spodziewał. Nie mogę zdradzać, czym nas autorka zaskoczy, ale zasieje w nas niepokój i ciekawość. Do ostatniej chwili będzie przetrzymywać w wielkim napięciu, by na finiszu, dać upust naszym emocjom. I pozwolić spokojnie odetchnąć.

Kluczenie, zgadywanie, owijanie w bawełnę, otaczanie całej historii jesienną mgłą mogą wprawić czytelnika w stan poddenerwowania i niepokoju. I jak pokazuje często historia, przeszłość dojdzie do głosu i ujawni się w najmniej spodziewanym momencie. Często ma wiele do powiedzenia i często zmienia bieg wydarzeń, tak jest również w Szańcu. Nieprzewidywalnie i szokująco, tajemniczo i mrocznie, tak, jak powinno być w znakomitym thrillerze. Pikanterii lekturze nadaje fakt, że bohater był księdzem, i jak to często bywa, duchowni będą dążyć do tego, aby sprawa jak najszybciej przycichła.

Historia wciągnęła mnie i zabrała moją wyobraźnię w podniebną podróż do krainy grozy i strachu. Aż się boję myśleć, gdzie ta wycieczka się skończy i jaki będzie jej finał.

Jeżeli macie ochotę na niezłą zabawę w tajemniczym hotelu, w jeszcze bardziej tajemniczym miejscu, pośród intrygujących bohaterów, z których każdy coś ukrywa, to ta powieść jest na pewno dla was. Nie ociągajcie się i nie pozwólcie, by morderca był nadal na wolności. Nie boicie się, że was zaatakuje?Bądźcie szybsi, to wy go zdemaskujcie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - delinquance
delinquance
Przeczytane:2020-09-13,

Tytułowy Szaniec to ekskluzywny hotel z programem surwiwalowym. Goście znają jedynie swoje imiona, nie mogą korzystać z telefonów i na czas trwania pobytu są zupełnie odcięci od świata zewnętrznego. Podczas jednego z turnusów zostaje zamordowany jeden z uczestników. Przy jego ciele zostaje znaleziona kartka z biblijnym cytatem.

Napis na okładce może być trochę mylący bo część osób myśli, że książka jest debiutem autorki. Tymczasem Agnieszka Jeż ma już na swoim koncie ponad 10 pozycji, a „Szaniec” jest jej pierwszym kryminałem. Tak się złożyło, że przeczytałam dwa kryminały z wątkiem kościelnym pod rząd i bez zastanowienia mogę powiedzieć, że ten był zdecydowanie lepszy. Książka od samego początku jest bardzo angażująca. Byłam ciekawa co się wydarzy dalej i aż ciężko mi było przerywać czytanie 😊 Autorka wprowadziła świetny klimat tworząc hotel owiany tajemnicą i bardzo różnorodnych gości. Pomysł na fabułę jest bardzo ciekawy i wydaje mi się, że oryginalny, a przynajmniej ja wcześniej nie czytałam niczego w podobnym stylu. Momentami było trochę za dużo rozważań głównej bohaterki, ale na szczęście nie ciągnęło się to przez całą książkę.  Muszę też wspomnieć o tym, jak cudownie jest wydana. Od idealnego fontu, dzięki któremu szybko się czyta, poprzez papier, aż po wygodne rozkładanie bez łamania grzbietu. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale chętnie sięgnę też po inne jej pozycje. Oceniam na 4/5 gwiazdek.

Link do opinii
Avatar użytkownika - blondeside
blondeside
Przeczytane:2020-09-13,

Ekskluzywny hotel Szaniec w miejscowości Karolewo, położonej na Mazurach to świetne miejsce do wyciszenia. Goście, pozbawieni kontaktu ze światem zewnętrznym mają tam idealne warunki do tego, aby zajrzeć w głąb siebie. Ten kilkudniowy turnus to przyjemność za jedyne dwanaście tysięcy!
Jednak, gdy podczas pobytu jeden z ośmiu gości zostaje zamordowany, należy przypuszczać, że wśród pozostałych jest morderca. Jak się okazuje, Szaniec to nie tylko idealne miejsce do wypoczywania, lecz także... do zabijania. Ofiarą jest ksiądz, co nie ułatwia sprawy.
Śledztwo dotyczące morderstwa w hotelu poprowadzi komisarz Janusz Kosoń i sierżant Wiera Jezierska. Wspólnie z przebojową panią prokurator będą starali się rozwikłać zagadkę tajemniczej śmierci duchownego.
Czy uda im się odgadnąć, kto spośród pozostałych siedmiu gości Szańca dopuścił się zabójstwa księdza?
"Szaniec" to bardzo udany debiut kryminalny Autorki. Wspólnie z Jezieraką i Kosoniem, czytelnik zabiera się za rozwiązanie tajemnicy, a gdy już myśli że zna mordercę zostaje wprowadzony w ślepą uliczkę. Powieść zdecydowanie zaskakuje. Główni bohaterowie to zgrany i ciekawy duet, Wiera - młoda, ambitna; Janusz - zbliżający się do emerytury, opanowany. Moja ulubioną postacią natomiast była pani prokurator Przyzwan, twarda kobieta, z charakterem. Jeśli chodzi o gości Szańca, podobała mi się różnorodność tych osób.
Co do zakończenia muszę przyznać, że spodziewałam się większego "wow" jednak i tak mi się podobało.
Powieść oceniam jako bardzo dobrą i zdecydowanie polecam Wam tę "podróż na Mazury" !
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Burda Książki

Link do opinii
Avatar użytkownika - Stenka
Stenka
Przeczytane:2020-11-23, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2020,

Pedofilia wśród duchownych - temat często poruszany po reportażach braci Siekielskich i chyba nimi zasugerowała się autorka. Dwa oblicza duchownych, z jednej strony dobry gospodaż parafii, z drugiej strony człowiek lubiący luksus i korzystający z przywilejów. "Pieniądze, hulanki, kobiety i seks - zwyczajna sprawa, tylko słuchacze  Radia Maryja  mogliby się opluć z zacietrzewienia, broniąc synów Kościoła  przed takimi kalumniami." Poruszyła autorka również złe traktowanie dzieci w domach dziecka. "Poprzednia dyrektorka, która była tu prawie dwadzieścia lat, została usunięta z powodu :nikczemnych metod wychowawczych", czyli na przykład wylewała dzieciom pomyje na głowy albo przywiązywała je do kaloryfera." Tematy aktualne, dziejące się w Polsce i dotyczące nas. Powinno się o nich pisać i rozmawiać. Książkę polecam, co prawda zabójcę typowałam innego, ale to tylko na plus dla autorki.

Link do opinii

Recenzja przedpremierowa!! Premiera 2.09
Kryminał z kościołem w tle przywodzi na myśl tylko jedno - pedofilię. Temat może wydawać się oklepany. Zawsze istnieje ryzyko, że spotkamy lekki plagiat. W przypadku debiutu "Szaniec" Agnieszki Jeż jest jednak całkiem inaczej. To pierwszy kryminał autorki i jest naprawdę mocny.

Wiera Jezierska jest młodą policjantką, która wraz z Januszem Kosoniem prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa księdza. Sędziwy wiek zmarłego wskazuje na przyczyny naturalne. Przeczy jednak temu kartka z biblijnym cytatem -"Do Mnie należy pomsta, Ja wymierzę zapłatę", która pozostała na stole oraz ślad po wkłuciu igły. Sekcja wykazuje, że ktoś z pewnością pomógł w tej śmierci. Śledczy starają się odkryć motyw zbrodni i przypisać go do któregoś z 7 pozostałych uczestników obozu.

Początek był straszny. Bardzo chaotyczny prolog, po którym nie byłam pewna, czy chcę czytać dalej. Pierwszy rozdział już lepszy, a im dalej, tym bardziej byłam zachwycona. Pomysł na hotel fantastyczny. Przy opisie warunków, które musieli spełnić uczestnicy było naprawdę zabawnie. Potem przyszedł etap przesłuchania obozowiczów i szukania motywu. Z rozdziału na rozdział byłam coraz bardziej ciekawa. Rozdziały w większości dotyczą działań policyjnych, ale kilka pokazanych jest z perspektywy zabitego dziekana. Miałam koszmarny mętlik. Napięcie rosło. Autorka znakomicie prowadzi fabułę sprawiając, że sami nie wiemy kto jest winny. Gdy mamy już pewność, że znaleziono mordercę, pani Agnieszka rzuca nam kolejne poszlaki. W końcu okazuje się, że wykrycie mordercy jest praktycznie niemożliwe. Dlaczego? Dowiecie się, jak przeczytacie. Minusem były dla mnie wstawki z myślami bohaterki, rozpraszały uwagę. Samo imię bohaterki też mi się nie podoba, ale to kwestia indywidualna.

Mimo ciężkiego wstępu uważam, że to bardzo dobra książka. Pokazuje nam nie tylko patologie w kościele, ale także te występujące na wyższych stanowiskach. Przekazuje także smutną prawdę o traumach z dzieciństwa i ich wpływie na późniejsze życie. Wręcz krzyczy od braku sprawiedliwości, która dotyka tych najsłabszych - dzieci, które zostają na zawsze ze swoim piętnem. Dzieci, które z braku pomocy szukają zemsty. To jest bardzo, ale to bardzo dobry kryminał. Jestem na tak i serdecznie wam polecam. Dziękuję @burdaksiazki za egzemplarz.

Link do opinii
Avatar użytkownika - monis3
monis3
Przeczytane:2024-05-16, Przeczytałem, Mazury,
Inne książki autora
Jedyny dzień w roku
Agnieszka Jeż0
Okładka ksiązki - Jedyny dzień w roku

PIĘKNA OPOWIEŚĆ O ZAGLĄDANIU W GŁĄB SIEBIE, W SWOJE WSPOMNIENIA I PRAGNIENIA. TO TAKŻE HISTORIA O TYM, ŻE ŚWIĘTA TO NAPRAWDĘ SZANSA NA WSZYSTKO - GDY ZECHCE...

W cieniu góry
Agnieszka Jeż0
Okładka ksiązki - W cieniu góry

Turyści znajdują w potoku u stóp góry zwłoki młodej, pięknej kobiety. W Krempnej, małej wsi w Beskidzie Niskim, zbrodnie rzadko się zdarzają. Były w czasie...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Upiór w moherze
Iwona Banach
Upiór w moherze
Jemiolec
Kajetan Szokalski
Jemiolec
Pożegnanie z ojczyzną
Renata Czarnecka ;
Pożegnanie z ojczyzną
Sprawa lorda Rosewortha
Małgorzata Starosta
Sprawa lorda Rosewortha
Szepty ciemności
Andrzej Pupin
Szepty ciemności
Gdzie słychać szepty
Kate Pearsall
Gdzie słychać szepty
Góralskie czary. Leksykon magii Podtatrza i Beskidów Zachodnich
Katarzyna Ceklarz; Urszula Janicka-Krzywda
Góralskie czary. Leksykon magii Podtatrza i Beskidów Zachodnich
Zróbmy sobie szkołę
Mikołaj Marcela
Zróbmy sobie szkołę
Księga zaklęć
Agnieszka Rautman-Szczepańska
Księga zaklęć
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy