Współpraca recenzencka z wydawnictwem
Pięć kobiet, a ich losy odsłaniają się powoli. Warstwa po warstwie. Odsłaniają się jak figurki ukryte w matrioszce.
Od największej do najmniejszej. Ile sekretów ona może skrywać? Ile tajemnic?
Jagoda, młoda dziewczyna, studentka ASP, dziedziczy mieszkanie po śmierci swojej babci. Czy tylko to otrzymała od niej?
Niestety oprócz miejsca do życia, otrzymuje całą masę tajemnic, sekretów i niewiadomych. Zapiski, przedmioty, każdy znajdujący się tam mebel o czymś przypomina.
Każdego dnia, powoli, odkrywa kolejne historie i coraz szerzej otwiera oczy. Poznaje informacje o wojnie, przemocy, macierzyństwie i traumach, które są dziedziczone od kilku pokoleń.
Jest to historia matki, babek i prababki, która w końcu ułożona w całość i dokładnie poznana pomoże zrozumieć oraz przekonać się dlaczego jest tak, a nie inaczej. Znajdzie odpowiedzi na pytania, ale znajdzie też kolejne, na które będzie szukała rozwiązania.
Czy jej się to uda? Czy sobie poradzi?
Czy powrót do intymnych i bolesnych wspomnień pozwoli zrozumieć kobiecie własne problemy i lęki? Pomoże zrozumieć jej podejście do samej siebie i rzuci nowe światło na trudną relację z matką?
Zacznę od dużego plusa, którym jest dokładne oznaczenie osoby, która wypowiada się w danym rodziale oraz kiedy wydarzenia miały miejsce. Bez tego na pewno bym się pogubiła, a tu nie miałam problemu, choć na początku nie mogłam się wciągnąć. W pewnym momencie wszystko zaczęło się zmieniać i być bardziej spójne, przez co nie mogłam odłożyć książki na bok. Fabuła nie pędziła. Powoli odsłaniała nowe informacje i budowała napięcie. Z każdą kolejną przeczytaną stroną byłam coraz bardziej pochłonięta historią i nowymi wydarzeniami. I nie będę ukrywać, byłam w szoku.
Jagoda nie ma łatwego zadania do zrozumienia. Odkrywa coraz to nowe informacje o swoich bliskich i nieraz będzie musiała zmierzyć się z konsekwencjami podejmowanych przez nich decyzji. Czy będzie jej łatwo? Na pewno nie, ale na pewno będzie warto. Zachodzi w niej zmiana. Odkrywa, rozumie coraz więcej, oczyszcza się.
Ale czy będzie w stanie wszystko wybaczyć?
Prababka, babki i matka mają swoje za uszami. Są to sprawy, o których dziewczyna nie miała pojęcia, ale gdy w końcu poznaje prawdę, zaczyna rozumieć ich postępowanie.
Każda z kobiet wniosła coś do tej opowieści.
Każdą z kobiet spotkało coś, co je zmieniło.
Razem stworzyły całą historię.
Zaczynając czytać, nie sądziłam, że będę tak poruszona. Najbardziej dotknęła mnie końcówka. Sama z chęcią dołączyłabym do Jagody. Czułam jej ból, rozpacz, niesprawiedliwość. Czułam smutek i zawód. Czułam siłę tych kłamstw i tęsknotę.
Ten fragment siedzi mi w głowie i nie chce z niej wyjść. Wycisnął niejedną łzę, które spływały mi po policzkach.
Lektura była bardzo ciekawa i nie nudziłam się przy niej. Dopadły mnie refleksje i przemyślenia o moich przodkach. Trwałam w zadumie i po cichu analizowałam to, o czym przeczytałam. Nie była to łatwa droga, ale bardzo satysfakcjonująca.
Ta mocna i niezwykłe intymna historia nie raz wywołała u mnie zdumienie i szok, ale też uśmiech.
To jest jedna z tych historii, która porusza. Porusza i wchodzi powoli do głowy. Może otworzyć oczy i pomoc coś zrozumieć. Zrozumieć siebie i zawalczyć o prawdę.
Jestem przekonana, że jeszcze wrócę do tej książki i przeczytam ją niejeden raz.
Bardzo, ale to bardzo polecam 🖤
Wydawnictwo: Axis Mundi
Data wydania: 2026-04-08
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 212
Dodał/a opinię:
zaczytanaa_rysow