Sięgając po otwarcie sagi Katarzyny Grabowskiej, łatwo dać się zwieść urokliwej, subtelnej oprawie graficznej, która obiecuje ciepłą, niespieszną opowieść obyczajową z polską wsią w tle. Nic bardziej mylnego. Autorka z wielką premedytacją buduje kontrast między sielskim klimatem tytułowego sadu a brutalną, skomplikowaną rzeczywistością, w jaką zostaje wrzucona główna bohaterka. Zamiast przewidywalnego romansu otrzymujemy intrygę o niemal sensacyjnym zabarwieniu, gdzie tempo akcji z każdym rozdziałem drastycznie przyspiesza, a rodzinne sekrety otwierają prawdziwą puszkę Pandory.
Największą siłą tej powieści jest bez wątpienia gęsty, niepokojący klimat oraz odwaga autorki w przełamywaniu gatunkowych schematów. Grabowska zręcznie splata klasyczną obyczajówkę z wątkami kryminalnymi, a wprowadzenie postaci syryjskiego uchodźcy nadaje całości głębszy, niezwykle aktualny wymiar. To nie jest tylko opowieść o stracie i poszukiwaniu prawdy, ale też odważne zderzenie z polskimi stereotypami, ksenofobią i lękiem przed nieznanym. Autorka w fascynujący sposób pokazuje różnice kulturowe i religijne, nie moralizując przy tym, lecz zmuszając do refleksji nad granicami naszej własnej tolerancji. Emocje związane z żałobą i poczuciem osaczenia są tu wręcz namacalne, a samo zakończenie tomu działa jak literacki ładunek wybuchowy, zostawiając nas w absolutnym osłupieniu.
Niestety, to co dla jednych będzie zaletą, dla innych może stać się głównym mankamentem. W dążeniu do maksymalnego podkręcenia dynamiki, autorka momentami wpada w pułapkę narracyjnego chaosu. Skumulowanie tak ogromnej liczby skrajnie różnych motywów - od zdrady najbliższych, przez ciemne interesy, aż po ucieczki rodem z kina akcji - sprawia, że historia chwilami traci swój realizm i staje się mocno przerysowana. Szybkie tempo nie pozwala w pełni wybrzmieć niektórym wątkom, przez co część wydarzeń traktowana jest zbyt ogólnikowo.
Najbardziej problematycznym elementem okazuje się jednak sama Weronika. Jej portret psychologiczny to sinusoida - z jednej strony to wiarygodny obraz totalnego zagubienia i rozpaczy po stracie jedynego oparcia, z drugiej zaś pasmo tak skrajnie naiwnych, irracjonalnych i po prostu nieprzemyślanych decyzji, że podczas lektury trudno powstrzymać narastającą frustrację. Ta bezbronność i łatwowierność bohaterki potrafią momentami potężnie zirytować.
Pod względem językowym powieść wypada niezwykle korzystnie. Grabowska pisze z ogromną lekkością i plastycznością, dzięki czemu ponad pięćsetstronicowa kobyła mknie przed oczami w błyskawicznym tempie. Dialogi są żywe, naturalne i pozbawione sztucznego patosu, a opisy Skarbiszewa oraz emocjonalnego tła, jakim staje się wiśniowy sad, dodają całości unikalnego, nieco filmowego charakteru. Autorka potrafi grać na emocjach - dawkuje informacje niezwykle oszczędnie, zmuszając do ciągłego rewidowania tego, komu w tej opowieści w ogóle można zaufać.
To była niezwykle intensywna, momentami wręcz wycieńczająca emocjonalnie lektura. Choć zachowanie Weroniki niejednokrotnie przyprawiało mnie o zawrót głowy, a fabularne skręty w stronę sensacji momentami wydawały się zbyt naciągane, nie sposób odmówić tej książce jednego: potężnego magnetyzmu. Grabowska stworzyła literacki rollercoaster, który irytuje, fascynuje i głęboko porusza jednocześnie. To intrygujący, bezkompromisowy wstęp do trylogii, który mimo swoich wad nie pozwala o sobie zapomnieć i zmusza do natychmiastowego sięgnięcia po kontynuację.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-06-04
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 512
Dodał/a opinię:
auraliteracka
Jak żyć, gdy świat, w którym wreszcie odnalazłeś dla siebie miejsce, nagle rozpada się na milion kawałków? Jak zaakceptować fakt, że to wszystko, w co...
Ciepła opowieść o kobietach okraszona odrobiną humoru. Sabina – przebojowa pani adwokat łącząca karierę z rolą żony i matki dorastającego syna,...