„Wróć przed zmrokiem” to druga część z serii "Druga połowa" Katarzyny Fiołek, lecz ja zaczęłam ten cykl właśnie od tego tomu. Jednak nie miałam żadnego problemu ze zrozumieniem i ciągłością fabuły. Czytałam tę książkę z wielką przyjemnością, bo przypomniała mi wiele moich własnych przemyśleń i znalazłam tu cząstkę siebie sprzed lat. Myślę, że każda czytelniczka znajdzie w tej opowieści coś znanego, coś swojego...
Basia pracuje w miejskiej bibliotece, jej mąż Tomek, prowadzi ze wspólnikiem warsztat samochodowy. Mieszkają w Wyszogrodzie i dobrze im się przez te ponad dwadzieścia lat wiedzie w małym miasteczku. Ich córka Ania wyleciała z gniazda na studia, co bardzo odczuła Basia. Zresztą już od jakiegoś czasu dopada ją jakiś dziwny nastrój. Jest rozdrażniona, martwi się nadchodzącą menopauzą, myśli, że to już koniec...
"Czas wdarł się we mnie podstępem, naprawdę, bezgłośnie jak pieprzony ninja, bez zapowiedzi. Całkiem jak ktoś, kto ma klucz i nie musi pukać."
"Nie potrafiłam cieszyć się drobiazgami, które tak niedawno sprawiały mi frajdę. Ani świeżym praniem pachnącym wiatrem, ani ciepłem kubka w dłoniach, ani dźwiękiem deszczu uderzającego w parapet."
Gdy Basia chce coś zmienić w ich życiu, zrobić coś nieszablonowego, zaszaleć tak, jak kiedyś, poczuć się młoda, jej mąż dziwi się, że jakieś głupoty przychodzą jej na myśl. Przecież co roku spędzali wakacje nad Bałtykiem, ciągle w tym samym miejscu i było w porządku, więc po co to zmieniać. Basia czuje, że ich drogi zaczynają się rozchodzić, że każde z nich myśli inaczej i w domu mijają się jak niemal obcy ludzie, niemal zupełnie ze sobą nie rozmawiając. A przecież kiedyś byli nierozłączni, mieli wspólne marzenia i plany, wierzyli też, że będą w stanie pokonać wszelkie przeszkody, a teraz ich uczucia jakby zgasły.
"Każde z nas żyło obok, nie ze sobą, nie dla siebie – po prostu obok. Z partnerów, kochanków, ludzi bardzo bliskich staliśmy się chyba współlokatorami."
Gdy podczas urodzinowego przyjęcia siostry Tomka, ktoś rozpoczął niezbyt mądrą zabawę, rozochoceni goście podejmują wyzwanie. Tomek pod wpływem alkoholu i emocji wypowiada może nazbyt szczerze swoje marzenie, pod Basią załamują się niemal nogi. Od tej chwili między małżonkami robi się coraz chłodniej, wręcz lodowato. I chociaż Tomek po czasie zdaje sobie sprawę, że nieco przegiął, to winę za to zwala na alkohol, i że Basi zaczyna odwalać, ze zachowuje się jak rycząca czterdziestka...
Basia jednak się nie poddaje i chce spełnić swoje marzenie o wyjeździe do... Włoch. Z pomocą przychodzi jej przyjaciółka, która mieszkała wiele lat na Sardynii.
Czy Basia odnajdzie spokój duszy? Czy zdoła porozumieć się z Tomkiem? Czy wyjazd na wymarzone wakacje nad morzem Śródziemnym pomoże im wrócić do siebie? Czy może ta rozłąka nie będzie temu sprzyjała?
„Wróć przed zmrokiem” to niezwykle poruszająca i uczuciowa opowieść, w której oprócz melancholii i rozterek znajdziemy też dużą dawkę humoru i życiowych mądrości.
To książka nie tylko o problemach małżeńskich, ale też o relacjach matek i córek, o przyjaźni, a przede wszystkim o miłości, tej prawdziwej i mocnej.
A ja na koniec podam jeszcze jeden cytat, który dotyczy naszych ogrodów:
"Zmarszczyłam nos, zastanawiając się nad tym, jak się nazywał nowoczesny ogród zaprojektowany na wzór chiński. W-chuj-tuj! Chyba jakoś tak."
Polecam tę książkę nie tylko kobietom, myślę, że panowie też mogą się z niej czegoś nauczyć. To świetna lektura, którą można zabrać na urlop...
Książkę przeczytałam w ramach Akcji Recenzenckiej serwisu Lubimy Czytać.pl oraz Wydawnictwa MUZA.
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2026-06-10
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 416
Dodał/a opinię:
Myszka77
Druga szansa? Tylko w Bieszczadach! Liliana chce zacząć od nowa. Po rozwodzie z mężem, który okazał się jej wielkim rozczarowaniem, pragnie znaleźć spokój...
CÓŻ TO BYŁA ZA UZDRAWIAJĄCA HISTORIA! Niezwykle czuła. Sklejająca złamane serca. Przepełniona ogromną miłością do Bieszczadów. I do ludzi. Przepiękna...