„Teraz w domu panuje cisza. Jest zbyt cicho. Ja i cisza nie jesteśmy bowiem wielkimi przyjaciółkami. Cisza pozostawia zbyt wiele przestrzeni na myślenie. Na wracanie do przeszłości”.
Po książki Johna Marrsa sięgam już w ciemno. Jego nazwisko jest dla mnie gwarantem dobrze spędzonego czasu z historią pełną emocji i zwrotów akcji. Tym razem Autor nie zabiera nas na wędrówkę, byśmy zagłębiali się w toksyczne relacje na linii matka-córka, ani abyśmy poznali tajemnicę opuszczonego domu i przyglądali się relacjom w małżeństwie jak w przypadku „Wszystko zostaje w rodzinie”. Tym razem na tapet wziął przyjaźń i zemstę...
Margot i Anna mieszkają w najbliższym sąsiedztwie i można ich relację nazwać przyjacielską. Pewnego razu dom naprzeciwko zostaje sprzedany, wyremontowany i na jesień zasiedlony przez małżeństwo z dwójką dzieci. Zgodnie z sąsiedzkimi wymogami Margot i Anna poszły się przywitać z nowymi właścicielami. Liv wydała im się kobietą sukcesu, z idealną figurą i fryzurą, makijażem, nienagannym sposobem bycia. Co kryje się za niby serdecznymi słowami, szczerymi uśmiechami i zacieśnianiem znajomości? Czy między trzema kobietami rozkwitnie prawdziwa przyjaźń? Czy każda z nich zdoła ochronić swoje tajemnice? Czy mogą sobie zaufać?
Lektura zaczęła się z przytupem. 5 listopada w Noc Ognisk jedna z kobiet obudziła się związana i zakneblowana w samym środku imprezowego wielkiego ogniska. Dym zaczynał już ją podduszać, żar torturować skórę, jeszcze parę chwil i zaczną ją lizać płomienie. Co się wydarzy? Kim jest uwieziona kobieta? Dlaczego się tam znalazła i co zrobiła w swoim życiu, że ktoś w tak okrutny sposób zdecydował się ją ukarać?
Po takim wstępie Autor studzi emocje i przenosi nas jedenaście miesięcy przed drastycznym wydarzeniem. Podczas dalszej lektury w miarę spokojnie śledziłam losy trzech powiązanych ze sobą kobiet i próbowałam wytypować, która z nich nie będzie się dobrze bawić na dorocznej imprezie, a stanie się widowiskową ofiarą. Było nad czym myśleć, ponieważ każda z nich w przeszłości nie była aniołkiem i swoim postępowaniem mogła dorobić się rzeszy wrogów. Napięcie i niepokój sukcesywnie narastały aż do kulminacyjnego punktu, który wcale nie miał swojego finału w Noc Ognisk. Autor dopiero się rozgrzewał w blasku płomieni.
„Każdego dnia podejmujemy tysiące decyzji – to oczywiste, że niektóre z nich są złe. Czy zasłużyłem na śmierć za swoje?”.
Bardzo mi się podobało, że toczące się wydarzenia mogłam obserwować z perspektywy Margot Liv i Anny. Czułam, że bezkarnie mogę wejść w skórę każdej z nich i ją lepiej poznać. Ciąg wydarzeń i moje odczucia co do bohaterek zmieniały się jak w kalejdoskopie. Z żadną nie chciałabym się zaprzyjaźnić, ale też i żadnej mieć za wroga, bo czekałyby mnie nieprzespane noce. Pozorna przyjaźń, uśmiechy pełne fałszu, obłudne i płytkie rozmowy przy kawce, posyłanie zatrutych strzał, uszczypliwości, złośliwości i niedopowiedzenia – to części składające się na „znajomość” bohaterek. Marrs świetnie przedstawił ich charaktery i sposób myślenia. Bardzo zadbał o zbudowanie portretów psychologicznych kobiet i muszę przyznać, że zostały przekonująco skonstruowane. Dla tego Autora typowe jest istnienie całej masy rozmaitych zwrotów akcji, ale tym razem tylko części z nich można się było domyśleć. Po przeczytaniu ostatniego zdania czuję lekki niedosyt. Nie do końca jestem usatysfakcjonowana z zakończenia, jak na mój gust było trochę przekombinowane, ale nie zmienia to faktu, że czytając, świetnie się bawiłam.
„Twoja przeszłość już zawsze będzie definiowała twoją teraźniejszość i niszczyła przyszłość”.
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2025-10-15
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 352
Tłumaczenie: Elżbieta Pawlik
Dodał/a opinię:
Anna Szulist
Dom z marzeń czy dom z koszmarów? Młode małżeństwo – Mia i Finn – z entuzjazmem remontują stary budynek, zamieniając go w swój wymarzony dom...
Ten thriller to prawdziwe wyzwanie! Gdy zaczynasz się domyślać, co jest grane, Marrs wywraca wszystko do góry nogami! Mroczna i szokująca opowieść...