Przeszłość przeplatająca się z teraźniejszością, tajemnice, które pokrył kurz czasu, powrót dawnych miłości i słabości, tęsknota za czymś co się utraciło… Cała ta gama smutnych emocji, otulona ciepłem zimowych wieczorów, blasku kominka i zapachu świątecznego drzewka…
“Zimowy świt nad Wigrami” to opowieść o połamanej kobiecie, które los niczego nie ułatwiał. O jej córce, która tak nie wiele wie o przeszłości swojej rodziny… Julia w spadku po dziadku otrzymuje dom, przepiękny choć zaniedbany dwór, który skrywa w sobie mroczną i smutną historię. Wraz z dwójką architektów Robertem i jego pomocnikiem Szymonem kobieta kartka po kartce, list po liście odkrywa przeszłość swojej babki ciotecznej. Dwór nad Wigrami był świadkiem upadku dwóch kobiet z rodu Wielowiejskich, jedna z nich ma szansę odzyskać spokój, druga odnaleźć swoje prawdziwe korzenie i dostać drugą szansę na miłość…
Bardzo podobało mi się przeplatanie przeszłości z przyszłością, motyw snów, które miała Julia był fascynujący, wciąż zastanawiam się kto lub co nawiedzało jej umysł. Wątek pojawienia się miłości sprzed lat, to jeden z moich ulubionych, więc bawiłam się przy nim niesamowicie. Ta książka to jedna wielka tajemnica, a to sprawia, że czyta się ją z ogromnym zaciekawieniem.
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 2025-10-29
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 352
Dodał/a opinię:
fantastyczna1995
Wiosna 1824 r. Dręczona koszmarami Henrietta musi rozwiązać tajemnicę skradzionego posagu, aby zdjąć fatum ciążące na jej rodzinie. Opuszcza dworek nad...
Ratować małżeństwo czy rodzinny dworek, brnąc przy tym w nowe kłopoty? Agata, roztrzepana pisarka z problemami małżeńskimi, latem wyjeżdża z dziećmi na...