Bolesław Prus. Życie na krawędzi

Autor: Adrianna Michalewska
Okładka publicystyki dla Bolesław Prus. Życie na krawędzi z kategorii Brak kategorii

Jego nazwisko zna każdy. Nie dostał Nagrody Nobla, nie był tak uwielbiany jak Henryk Sienkiewicz, nie napisał tylu powieści co Józef Ignacy Kraszewski. Stawiano mu zarzuty, że nie potrafi pisać, że nie zna się na konstrukcji powieści, że jego postaci są nieudane, a poruszane problemy miałkie. A jednak zapisał się w polskiej literaturze jako twórca najbardziej romantycznej opowieści o niespełnionym uczuciu w czasach, gdy miłość wieku pary i elektryczności jeździ prędko i bierze pasażerów, ilu się da. Surowy wobec siebie, wymagający wobec innych, prowokator, samotnik, geniusz, którego największym nieszczęściem było urodzić się w czasach Henryka Sienkiewicza. Kim był Jan w Oleju, Bolesław Prus i Aleksander Głowacki? Spróbujmy to ustalić.

Niekochane dziecko

Wczesne lata życia pisarza przypominają pasmo udręk, trosk i nieszczęść, które mogły zadecydować o całym jego życiu. Już sama historia z przyjściem na świat Aleksandra Głowackiego może przyprawić o ból głowy. Nie urodził się ani w Puławach, ani w Lublinie, ale w Hrubieszowie. Na jednej z tamtejszych plebanii matka Aleksandra, Apolonia z Trembińskich Głowacka 20 sierpnia 1847 roku urodziła syna – swoje ostatnie dziecko. Przypuszczalnie parafia krewnego była bezpieczniejszym miejscem do wydania na świat dziecka niż wiejski dworek.

Ojciec dziecka, Antoni Głowacki, nie towarzyszył żonie. Co więcej, nie było go w ogóle w mieście. Rezydując w odległych o trzydzieści dwa kilometry Żabczach, nie spieszył się do żony. Wietrzono skandal, a przynajmniej małą sensację. Czyżby subtelna, wykształcona i grająca na fortepianie pani Głowacka uciekła od męża? Czyżby on nie zamierzał jej tej ucieczki wybaczyć?

Oboje rodzice Aleksandra pochodzili ze zubożałych rodzin, dodatkowo ojcu pani Apolonii zarzucano, że przehulał majątek, jakim dysponował. Nie musiało to być jednak prawdą. W owych czasach nieumiejętność zarządzania dobrami była tak wielką wadą, że mężczyzna, który był nią obarczony, wolał już zostać posądzony o pijaństwo niż zgodzić się na przypięcie łatki nieudacznika. Tak też mogło się stać z Wincentym Trembińskim, rzecz do końca pozostała niewyjaśniona. Faktem jest to, że folwarki Trembińskich zostały utracone, a pani Apolonia nie mogła oczekiwać na znaczny posag.

W pamięci Aleksandra matka pozostała jako piękna, wykształcona kobieta. Ojciec natomiast nie mógł liczyć na sympatię przyszłego pisarza. Czy to jego wczesne doświadczenia wpłynęły na późniejsze opisy bohaterów? Nie wiemy. Ale pamiętamy, że ojciec Stanisława Wokulskiego, bohatera Lalki, był postacią tak antypatyczną, że sam Stanisław pragnął o nim jak najrychlej zapomnieć.

Wróćmy jednak do Hrubieszowa 1847 roku. Obyczaj nakazywał, aby ojciec nowo narodzonego dziecka jak najszybciej przyjechał do niego i uznał je. Tymczasem mijały dni, a pan Antoni nie spieszył się do małżonki. Dla samego proboszcza, udzielającego gościny młodej kobiecie z noworodkiem, sytuacja też nie była wygodna. Apolonia nie mogła ochrzcić syna, co dawało podłoże plotkom, że być może Aleksander nie jest z prawego łoża.

O wszystkim mogły decydować względy finansowe. Antoni nie był przedsiębiorczym, a nawet utracił zdobyte dogodnym zrządzeniem losu gospodarstwo. Porzucił też kultywowane w rodzinie marzenia o herbie rodowym Prus. Skromne życie rodziny mogło być powodem niejednego nieporozumienia między małżonkami.

Po czterech miesiącach ponagleń ojciec Aleksandra pojawił się w Hrubieszowie i udało się ochrzcić przyszłego pisarza. Jednak wydaje się, że więzy rodzinne na zawsze pozostały nadwątlone, bowiem przez kolejne dwa lata Apolonia za namową przedsiębiorczej matki pozostawała wraz z synkiem w domu brata jako darmowa gospodyni. Chora na gruźlicę kobieta, pozbawiona kontaktu ze starszym synem, Leonem, odeszła z tego świata, nie ukończywszy czterdziestego roku życia. Dla małego Aleksandra był to prawdziwy wstrząs. Odtąd jego światem miały być kolejne domy miłosiernych wujów i ciotek, z których nikt nigdy nie zastąpił mu rodziców.

Podczas pogrzebu przyprowadzono małego Aleksandra do trumny matki. Przerażony chłopiec nie rozumiał tego, co się wokół niego dzieje. Ogrom tragedii, jaka na niego spadła, olbrzymi wstrząs i rozpacz z powodu utraty matki sprawiły, że dziecko zemdlało, a trauma, jakiej doznało, naznaczyła jego losy i wpłynęła na zdrowie psychiczne.

Największą jednak tragedią dla Aleksandra był brak stabilizacji, brak uczuć i nędza, od której nie udało mu się uciec. Bicie i upokarzanie, częste kary w postaci pozbawienia jedzenia stały się codziennością dziecka. Surowa i bezduszna babka szybko pozbyła się wnuka, przekazując go swej bezdzietnej córce, Domiceli, i jej mężowi. Aleksander wyjechał do Lublina.

Ustała nędza, ale rodzina matki nie okazywała chłopcu czułości, której tak potrzebował. Nie głodował, a nawet przeciwnie, jadał wreszcie do syta, ale zamknięty na poddaszu i oddany pod opiekę niani i korepetytora, tęsknił za wujostwem, pragnąc zdobyć ich zainteresowanie i miłość. Nadaremnie. Potem, już jako uznany literat, odmalował portret ciotki i wuja jako ludzi płytkich, obojętnych i oschłych.

Najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, ale to pustka w nim samym, kiedy z kraju nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani nawet iskry nadziei...

Lalka

 W domu wujostwa dowiedział się o śmierci ojca. Pozostawiony po nim niewielki spadek przypadł Aleksandrowi i jego bratu, Leonowi. Ale oto nadeszła pora, gdy młody Głowacki dorósł już do szkół i wujostwo posłało go do powiatowej szkoły, taniej i marnej, w której nie tylko niczego się nie nauczył, ale także poczuł, że życie ucznia to raczej łobuzerka i szkolne awantury niż rzetelna praca. Z upodobaniem wikłał się w bójki, kłótnie i wszelakie kłopoty. Dobry z matematyki, słaby z języków obcych, starał się jednak o dobre stopnie, marząc o studiach, które stałyby się dla niego przepustką do lepszego świata.

Nieszczęśliwy młodzieniec

Tymczasem w 1861 roku doszło do incydentu, który mógł zaważyć na osobowości pisarza. Gdy Głowacki spędzał wakacje w Puławach, przypuszczalnie po raz pierwszy przeżył pewnego rodzaju emocjonalne wzruszenie, wywołane osobą Oktawii Trembińskiej, młodszej o dwa lata przyjaciółki krewnej Aleksandra, Emilki. Zrównoważona i urocza panna przypadła młodzieńcowi do gustu i zapewne z przyjemnością spędzał czas w jej towarzystwie. Pewnego dnia, podczas spaceru, pod sukienkę Oktawii dostał się owad, co wywołało u dziewczyny przerażenie. Bolesław szybko uwolnił pannę od natrętnego insekta, usuwając go spod jej sukienki. Ta pozornie błaha sytuacja stała się przyczyną oburzenia rodziców Oktawii. Niewinny Aleksander nagle został oskarżony o niestosowne zachowanie i złe zamiary, a jego postępek został wyraźnie napiętnowany.

Urażony chłopak, gdy tylko było to możliwe, opuścił Puławy i zaszył się u brata w Siedlcach. Do urazu z dzieciństwa, wychowania bez ojca i matki, doszło jeszcze pierwsze niepowodzenie w sferze uczuciowej. Z pewnością nie podniosło to samooceny pisarza, a mocno osłabiło jego psychikę, przyczyniając się do coraz wyraźniejszych problemów emocjonalnych.

Piętnastoletni Aleksander był przeciwieństwem dostojnego, zarabiającego już na życie Leona. Gadatliwy, silny, ciemnowłosy, nie przypominał spokojnego, skupionego blondyna, jakim był jego starszy brat. Bracia stanowili dla siebie całkowite przeciwieństwo. Nie znali się za dobrze, bowiem przez większość życia mieszkali w innych miastach i byli pod opieką różnych krewnych. Teraz, gdy ich losy wreszcie się splotły, mogli spędzić ze sobą nieco czasu.

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - igielka
igielka
Dodany: 2019-02-16 15:44:49
0 +-

Życiorys na całkiem dobrą książkę. 

Avatar użytkownika - Poczytajka
Poczytajka
Dodany: 2019-02-12 16:23:19
0 +-

Z przyjemnością przeczytałam ten artykuł. Jak niewiele wiemy o wielkich postaciach...

Avatar użytkownika - gosiaczek
gosiaczek
Dodany: 2018-10-30 11:37:47
0 +-

Bardzo interesująca postać.

Avatar użytkownika - Anytsuj
Anytsuj
Dodany: 2018-09-19 20:26:23
0 +-

Przykre miał życie, ale gdyby na lekcjach polskiego w taki sposób omawiano sylwetki pisarzy, to z pewnością więcej osób zainteresowało się literaturą. Po lekturze tego artykułu Prus nie jest już dla mnie papierowym pisarzem, jest człowiekiem z krwi i kości, który wzbudza emocje sam w sobie- nie tylko przez swoje dzieła i aż zachciało mi się przeczytać którąś z jego powieści.

Avatar użytkownika - jahunter3012
jahunter3012
Dodany: 2018-09-12 18:09:16
0 +-

Ciekawy artykuł.

Avatar użytkownika - Dagus93
Dagus93
Dodany: 2018-09-06 07:47:54
0 +-

Świetny artykuł ! 

Avatar użytkownika - agnieszka_rowka
agnieszka_rowka
Dodany: 2018-09-06 07:03:17
0 +-

genialna postać wszechczasów

Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Dodany: 2018-09-04 17:48:55
0 +-

O fobiach Prusa słyszałam. Szkoda, że nie miał dzieci.

Avatar użytkownika - MonikaP
MonikaP
Dodany: 2018-09-04 14:32:57
0 +-

Życiorys imponujący!

Książka
Lalka
Bolesław Prus

Warto przeczytać

Recenzje miesiąca
Okna z widokiem na Weronę
Hanna Kowalewska
Okna z widokiem na Weronę
Niedzielna dziewczyna
Pip Drysdale
Niedzielna dziewczyna
Ktosiek 2.0
Beata Piliszek-Słowińska
Ktosiek 2.0
365 stron życia 2020
oprac. Justyna Wrona, Hubert Wołącewicz
365 stron życia 2020
Zawsze i na zawsze
Jenny Han
Zawsze i na zawsze
Grypa. Sto lat walki
Jeremy Brown
Grypa. Sto lat walki
Brytyjska monarchia od kuchni
Adrian Tinniswood
Brytyjska monarchia od kuchni
Relikwiarz
Elżbieta Bielawska
Relikwiarz
Pokaż wszystkie recenzje