Lot 93. Historia lotu, na którego pokładzie doszło do buntu przeciw terrorystom

Autor: Paulina Wyrębowska

Jak w obliczu tragedii, którą cały świat żył dzięki mediom, pokazać historię lotu United93 – jedynego, na którego pokładzie doszło do buntu przeciwko terrorystom? Jak zrobić to bez zbędnego patosu, bez popadania w uproszczenia, bez nadawania pasażerom etykietek bohaterów, przy jednoczesnym ukazywaniu postaci terrorysty – zła wcielonego? Nie da się? Paul Greengrass pokazał, że nic bardziej mylnego.

Lot 93 – opis filmu

Najnowszy film Paula Greengrassa jest kolejną po Krwawej Niedzieli próbą pokazania zwyczajnego człowieka, który musi się zmierzyć z tragedią. I choć prawdą jest, że historię lotu United 93 poznaliśmy 11 września, a nie w dniu wejścia filmu do kin, to reżyser opowiada ją niemniej przejmująco, niż amerykańscy korespondenci w dniu tragedii.

Czytaj także: Lot 93 – zapis dramatycznych wydarzeń w jednym z porwanych samolotów z 11 września

Greengrass postawił na realizm. Film otwierają ujęcia budzącego się Nowego Jorku, arabskich zamachowców dokładnie depilujących swoje ciała (by wejść do królestwa Allaha, trzeba być czystym) oraz ludzi (stewardessy, pilotów i zwykłych pasażerów) spieszących się na lot 93. Jak to w życiu – ktoś się spóźnił, ktoś jeszcze na lotnisku wydawał ostatnie polecenia podwładnym, wreszcie ktoś zwyczajnie rozmawiał z rodziną.

Lot 93 – recenzja filmu

To, co działo się na pokładzie samolotu później, przeszło najśmielsze oczekiwania pasażerów. Tak samo portret tych 90 min lotu (długość filmu i lotu jest dokładnie taka sama) ukazany przez angielskiego reżysera przeszedł oczekiwania widzów. Używam słowa „portret” nieprzypadkowo, bo film jest zbudowany z subtelnych ujęć, surowych wręcz, które złączone w całość dają niesamowity i zaskakujący efekt.

Czytaj także: Tajemnica Brokeback Mountain. Historia miłosna dwóch zakochanych kowbojów

W Locie 93 nie zobaczymy rozlegle zakreślonych sylwetek głównych bohaterów, choć bohaterem (zbiorowym) tego filmu jest człowiek. Zarówno ten w samolocie, jak i ten z ziemi, kontrolujący loty. Bo film można podzielić na dwie części, a może bardziej na dwa plany. Jedna część rozgrywa się oczywiście w samolocie, a druga w siedzibach wojska, kontroli lotów i w głowach ludzi odpowiadających za ruch lotniczy w USA. Greengrass pokazuje cały wachlarz reakcji – od zdziwienia, że jakikolwiek samolot mógł być porwany, poprzez bałagan i przypadkowe gubienie innych samolotów, aż do zamarcia wszystkich, którzy zobaczyli, jak dwa samoloty uderzają w wieże WTC.

Lot 93 – czy warto obejrzeć?

O pasażerach lotu United93 wiemy niewiele. Poznajemy zaledwie parę imion i szczątkowe informacje na temat rodzin, czy pracy. Greengrass sportretował reakcje po porwaniu na podstawie setek rozmów przeprowadzonych z rodzinami. Może więc dlatego wszystko wydaje nam się bardzo prawdopodobne. Kamera prowadzona z ręki zagląda w oczy zwykłym ludziom, którzy żegnają się z rodzinami. I co ciekawe (i prawdziwe zarazem) nikt wtedy nie mówi o problemach. Każdy wymienia tylko dwa słowa: "Kocham cię".

Czytaj także: Miasto Gniewu – zdobywca trzech Oscarów!

Parę minut później pasażerowie decydują się na desperacki krok. Wszyscy stają się nieznanymi bohaterami. Każde ujęcie jest hołdem dla człowieka i jego wielkości. Bo  Lot 93 wywołuje przejęcie, ale również ukazuje subtelną siłę człowieka i jego piękno. Widz z całych sił trzyma kciuki za pasażerów United93 z cichą nadzieją, że się uda. Bo przecież musi, to tylko film. A może nie tylko?

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.