Nasze ciała są bardzo mądre. Wywiad z Kasią Jurczyk

Data: 2026-04-03 12:56:00 Autor: Danuta Awolusi
udostępnij Tweet
Okładka publicystyki dla Nasze ciała są bardzo mądre. Wywiad z Kasią Jurczyk z kategorii Wywiad

– Nasze ciała są bardzo mądre. Najczęściej to one dają nam znać, że ktoś – lub nawet my same/sami – przekraczamy nasze granice. Nawet jeśli nie potrafimy jeszcze ich nakreślić – mówi Kasia Jurczyk, autorka książki Kwestia organizacji. To opowieść o cenie bycia niezastąpioną i o momencie, w którym wszystko zaczyna się rozpadać.

Pokazuje Pani bohaterkę, w przypadku której nagromadzenie obowiązków zaczyna odbijać się na zdrowiu fizycznym i psychicznym. Jak rozumieć ten moment, w którym organizm przestaje nadążać za tym, co narzuca sobie człowiek?

To jest moment przeciążenia, który doprowadza do przewlekłego wyczerpania organizmu. Obowiązki domowe często nazywane są drugim etatem, więc jest to klasyczny przykład wypalenia zawodowego, czyli wyczerpania fizycznego, emocjonalnego oraz psychicznego.

W relacji Joli i Tomasza pojawia się samotność, mimo że formalnie są razem. Co Panią najbardziej interesowało w tym napięciu między byciem w związku a poczuciem bycia pozostawioną samej sobie?

Interesowała mnie pozorność relacji. Poznali się na początku dorosłego życia i oboje mieli plany, ale ich nie zweryfikowali. Nie próbowali na nich budować czegoś namacalnego. Interesował mnie moment otrzeźwienia i to, jak długo trzeba na niego nadejście czekać. 

Jola od dziecka była uczona, że musi dawać radę. Na ile jej historia jest wynikiem osobistych wyborów, a na ile konsekwencją wzorców, które zostały jej przekazane?

Jola to przedstawicielka pokolenia kobiet, które jako małe dziewczynki obserwowały zapracowane matki. Jednocześnie dorastała na przełomie wieków kiedy kobiety miały spełniać się zawodowo, dbać o całą rodzinę, urządzać dom i zwracać szczególną uwagę na swój wygląd. Wszystko to razem spowodowało, że Jola narzuciła sobie pewne oczekiwania, które miały jej dać wymarzone życie.

W książce pojawia się motyw niewidzialnej pracy kobiet. Czy miała Pani poczucie, że to właśnie ta niewidzialność sprawia, że granice przeciążenia są tak łatwe do przekroczenia?

Oczywiście. Niewidzialna praca kobiet staje się widzialna, kiedy trzeba za jej wykonanie zapłacić obcej osobie. Wówczas nagle okazuje się, że do pracy, którą wykonuje na co dzień jedna kobieta, trzeba zatrudnić kilka osób – kogoś, kto robi zakupy i gotuje, kogoś do sprzątania, do prania i prasowania, kogoś do opieki nad dziećmi, kogoś do opieki nad starszymi członkami rodziny... To pokazuje skalę obciążenia, z jakim na co dzień mierzy się jedna osoba, myśląc, że tak trzeba, bo to nic nadzwyczajnego. Aż do momentu, gdy organizm mówi: stop, już dłużej nie dam rady!

W tej historii ważne są także przemilczenia. Jola czuje, że coś jest nie tak, ale nie chce tego nazwać. Dlaczego tak trudno jest zaufać własnej intuicji, gdy stawką jest stabilność życia?

W relacje inwestujemy nie tylko emocje czy siły, ale przede wszystkim czas, którego już nikt i nic nam nie zwróci. Trudno przyznać przed samą sobą, że relacja, która się sypie, to była strata czasu. Dlatego Jola nie dostrzega tych wszystkich czerwonych flag, które widzą czytelniczki. Zainwestowała bardzo dużo w ten związek, dlatego ciężko jest z niego zrezygnować.

Pokazuje Pani świat, w którym kobieta ma być dyspozycyjna, wielozadaniowa i ogarnięta. Czy, Pani zdaniem, największa presja przychodzi z zewnątrz, czy jednak rodzi się wewnątrz bohaterki?

W przypadku Joli to jej wewnętrzna struktura powoduje, że bierze na siebie więcej, niż jest w stanie unieść. Ona nie stawia granic, ale wręcz je przesuwa, zapraszając kolejne osoby do korzystania z jej zorganizowania.

W tej historii widać, jak łatwo pomylić siłę z wytrzymałością. Czy, Pani zdaniem, współczesne kobiety częściej uczone są bycia silnymi, czy raczej znoszenia wszystkiego w milczeniu?

I jedno, i drugie. Bardzo często mamy być silne, ogarnięte i nie pokazywać słabości, z którą należy poradzić sobie szybko, w milczeniu i bez uszczerbku dla innych. Śmiej się wśród ludzi, płacz tylko w ukryciu – to było motto, które kobiety dorastające pod koniec XX wieku, znajdą w swoich nastoletnich pamiętnikach.

Opowiada Pani o samotności, która nie wynika z braku ludzi wokół. Co sprawia, że w relacji można przestać być naprawdę widzianym?

Gotowość do brania na siebie wszystkich obowiązków i usuwania każdego problemu spod nóg drugiej osoby. W związku powinniśmy się dzielić obowiązkami. Od rozwiązywania problemów są wówczas dwie osoby, które powinny się wspierać. Jeśli jedna wykorzystuje drugą, to w pewnym momencie ta przygnieciona obowiązkami i problemami znika z pola widzenia.

W powieści pojawia się pytanie o granice. Skąd mamy wiedzieć, że właśnie je przekraczamy, skoro często dzieje się to stopniowo i niemal niezauważalnie?

To bardzo trudne, ale nasze ciała są bardzo mądre. Najczęściej to one dają nam znać, że ktoś – lub nawet my same/sami – przekraczamy nasze granice. Nawet jeśli nie potrafimy jeszcze ich nakreślić.

Jakie są Pani dalsze plany literackie? Czy będzie to kolejna powieść obyczajowo-psychologiczna?

Mam w planach kilka tematów, które niezwykle mnie nurtują. Podobnie jak w Kwestii organizacji czy Gniazdowaniu są to tematy społeczne, a więc powieść obyczajowo-psychologiczna będzie naturalnym wyborem.

Książkę Kwestia organizacji kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.