Czwarty tom, a ja wciąż nie mam dość! 🖤 Kiedy tylko zobaczyłam tytuł, poczułam ten niepokojący, mroczny klimat, który uwielbiam. „Martwi też mówią” brzmi jak obietnica intrygi, w której przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. I Rafał Glina po raz kolejny nie zawodzi.
Dostajemy sprawę, od której ciarki przechodzą po plecach. Z pozoru zwykłe śledztwo szybko zamienia się w labirynt, w którym nic nie jest oczywiste. Autor umiejętnie miesza tropy, wrzuca nas w mrok zbrodni i każe drążyć głębiej, niż chcielibyśmy. Każdy rozdział to nowe pytanie, a odpowiedzi – nawet jak przychodzą – smakują niejednoznacznie.
Jacek Okoński to postać, przy której człowiek się frustruje, kibicuje, a czasem ma ochotę nim potrząsnąć. I właśnie to lubię najbardziej! Jest autentyczny, zmęczony, ale nieugięty. Relacje z jego zespołem – zwłaszcza dialogi – nadają historii ludzkiego wymiaru. Do tego ofiary... one tu nie są statystykami. Czujesz ich historie, a to sprawia, że książka zostaje w głowie na długo.
Autor pisze dynamicznie, ale bez pośpiechu. Akcja pędzi, kiedy trzeba, a w innych momentach zwalnia, by zbudować napięcie. Świetnie wyważone. Idealny thriller na wieczór z kubkiem mocnej kawy. Dialogi ostre, sceny akcji sugestywne, a opisy miasta dodają realizmu.
👥 Dla kogo?
Dla fanów kryminałów, którzy potrzebują wątków obyczajowych i prawdziwych emocji. Jeśli lubisz Nesbø albo Mroza wskakuj śmiało. Sprawdzi się też dla osób zaczynających przygodę z serią (choć polecam zacząć od tomu 1, żeby poczuć rozwój bohatera). Nie dla czytelników szukających lekkiej sensacji – tu jest mroczno, momentami wręcz ciężko.
Moja ocena: 9/10 🌟
BRUNETTE BOOKS
Niedaleko Stargardu, w zagajniku przy drodze krajowej nr 10 zostaje znalezione zmasakrowane ciało mężczyzny. Jedynym znakiem szczególnym są jego tatuaże...
W Suchaniu, niewielkim miasteczku w województwie zachodniopomorskim, zostaje uduszona kobieta. Dochodzenie przejmuje podkomisarz Okoński. Szybko okazuje...