Recenzja książki
„Nieudane doręczenie”
Autor: Żaneta Górecka
Wydawnictwo: Zwierciadło
"Bo przecież niektóre grzechy nigdy nie zostają zapomniane, a przeszłość zawsze upomni się o swoje."
Są takie kryminały, które czyta się z ciekawością. Są takie, które wciągają. A są też takie, które sprawiają, że zaczynasz podejrzewać absolutnie każdego bohatera i nie potrafisz odłożyć książki nawet na chwilę. „Nieudane doręczenie” zdecydowanie należy do tej trzeciej kategorii.
„Wszystko zaczyna się od czegoś pozornie zwykłego, doręczenia listu.
Łucja i Mateusz mają przekazać zawiadomienie Henrykowi Zielińskiemu. Drzwi jego domu jednak pozostają zamknięte, a kiedy Mateusz decyduje się wejść do środka… odkrywa coś, czego nikt nie chciałby zobaczyć.
W środku znajduje się brutalnie zmasakrowane ciało.
Tak rozpoczyna się śledztwo, które bardzo szybko wymyka się spod kontroli.
Sprawą zajmują się komisarze Maja Lewandowska i Antoni Szymański, duet, który krok po kroku próbuje rozwikłać coraz bardziej skomplikowaną sieć kłamstw, tajemnic i niedopowiedzeń. Początkowo wszystko wskazuje na to, że ofiarą jest Henryk Zieliński, a głównym podejrzanym staje się jego zaginiony brat Aleksander.
Tyle że w tej historii nic nie jest takie, jak się wydaje.
Kiedy pojawiają się wątpliwości co do tożsamości ofiary, z kostnicy znikają ciała, a poufne informacje ze śledztwa zaczynają trafiać do mediów… robi się naprawdę niepokojąco. Każdy kolejny trop prowadzi do nowych pytań, a prawda zdaje się nieustannie wymykać śledczym. To, co wydawało się oczywiste, może być jedynie dobrze przygotowaną iluzją.
I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa gra z czytelnikiem.
Autorka bardzo umiejętnie buduje atmosferę napięcia. To nie jest kryminał oparty wyłącznie na brutalności, jego siłą jest klimat. Duszna atmosfera małego miasteczka, w którym wszyscy się znają, a jednak każdy może coś ukrywać.
Ogromnym atutem tej powieści są również bohaterowie. Nie są papierowi ani idealni, mają swoje słabości, przeszłość i emocje, które wpływają na ich decyzje. Dzięki temu historia nabiera autentyczności. Śledztwo staje się jeszcze bardziej wciągające, nie jest tylko zagadką kryminalną, staje się również opowieścią o rodzinnych tajemnicach, uzależnieniach, samotności i o tym, jak przeszłość potrafi wrócić w najmniej spodziewanym momencie.
Podczas czytania miałam wrażenie, że razem z bohaterami próbuję układać puzzle. Już wydaje się, że wszystko zaczyna do siebie pasować… aż nagle pojawia się kolejny zwrot akcji i cała układanka rozsypuje się na nowo.
A zakończenie?
Powiem tylko jedno, kiedy myślałam, że już wszystko rozumiem, autorka wyciągnęła ostatniego asa z rękawa. I zrobiła to naprawdę świetnie.
To bardzo mocna historia, która pokazuje, że w polskim kryminale wciąż pojawiają się nowe, świeże i bardzo obiecujące głosy.
🖤 Jeśli lubicie kryminały, w których:
🔎 nic nie jest takie, jak się wydaje
🕵️♀️ każdy bohater może coś ukrywać
🌫 a tajemnice z przeszłości wracają z niszczycielską siłą
„Nieudane doręczenie” zdecydowanie powinno znaleźć się na Waszej liście czytelniczej.
Bo czasem jedno niepozorne zdarzenie… potrafi uruchomić lawinę sekretów, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego.