🔥 RECENZJA 🔥
„Ups! Pocałowałam szefa”
Autorki: D.B. Foryś, Katarzyna Rzepecka
Wydawnictwo: Nie Powiem
Czy jeden pocałunek może wywrócić życie do góry nogami? Oczywiście. Zwłaszcza jeśli całujesz nie tego mężczyznę, którego powinnaś. A jeszcze lepiej – jeśli okazuje się, że ten mężczyzna skrywa więcej tajemnic niż firmowy serwer i ma zdecydowanie za dużo uroku osobistego.
Przyznaję bez bicia – wpadłam w tę historię po same uszy. Autorki od początku obiecywały świetną zabawę, mnóstwo emocji i bohaterów, których trudno nie pokochać. Nie uprzedziły mnie jednak o jednym: że kiedy już zanurzę się w tej opowieści, nikt nie poda mi pomocnej dłoni. Nie uratowały mnie. Nie wyciągnęły. Zostawiły mnie tam z Emily, Benem, ich udawanym związkiem, sekretami i emocjami, które rosły z każdą kolejną stroną. I wiecie co? Wcale nie mam im tego za złe.
Tym razem świadomie nie będę opisywać fabuły. Chcę, abyście sami odkrywali kolejne tajemnice, śmiali się z bohaterami, przeżywali ich rozterki i dali się porwać emocjom, które autorki przygotowały. Niech każdy zwrot akcji, każda iskra między Emily i Benem oraz każde zaskoczenie wybrzmi dokładnie tak, jak zostało zaplanowane. Uwierzcie mi – tę historię najlepiej przeżyć na własnej skórze. ❤️
Już od pierwszych rozdziałów czuć, że będzie lekko, zabawnie i niezwykle romantycznie. Emily od razu zdobyła moją sympatię. Jest inteligentna, naturalna, ma cięty język, świetne poczucie humoru i nie pozwala sobą pomiatać. To bohaterka, którą po prostu chce się lubić. Z kolei Benjamin... cóż. Benjamin to dokładnie ten typ bohatera, przez którego zaczyna się podejrzliwie patrzeć na informatyków we własnej firmie. Charyzmatyczny, tajemniczy, pewny siebie, a jednocześnie potrafiący zaskoczyć wrażliwością. Raz ma się ochotę go udusić, chwilę później kibicuje mu się z całego serca. I właśnie za takich niejednoznacznych bohaterów uwielbiam romanse.
Największą siłą tej książki jest jednak relacja między Emily i Benem. To nie jest historia, która pędzi na złamanie karku. Uczucia rozwijają się powoli, naturalnie, a napięcie między bohaterami można niemal kroić nożem. Każde spojrzenie, przypadkowy dotyk, wspólna rozmowa czy błyskotliwa wymiana zdań budują coś znacznie większego niż zwykłe zauroczenie. Motyw slow burn został wykorzystany dokładnie tak, jak powinien, sprawia, że z zapartym tchem czeka się na każdy kolejny krok, każdą iskrę i każdy moment, który przyspieszy bicie serca.
Autorki znakomicie połączyły kilka motywów, które uwielbiam w romansach. Romans biurowy, fake relationship, ukryta tożsamość, milioner udający zwykłego pracownika, motyw one bed, a do tego odrobina śledztwa i tajemnic. Brzmi jak przepis na katastrofę? Być może. Ale w wykonaniu D.B. Foryś i Katarzyny Rzepeckiej jest to przepis na historię, od której naprawdę trudno się oderwać.
Ogromnym atutem tej opowieści jest także podwójna narracja. Możliwość poznania myśli zarówno Emily, jak i Benjamina pozwala jeszcze mocniej zrozumieć ich emocje, obawy i decyzje. Szczególnie perspektywa Bena dodaje tej historii głębi. Czytelnik widzi moment, w którym misternie przygotowany plan zaczyna przegrywać z uczuciami, nad którymi coraz trudniej zapanować. Dzięki temu napięcie rośnie z każdym rozdziałem, a granica między udawaniem a prawdziwą miłością coraz bardziej się zaciera.
Nie zabrakło również humoru. Takiego lekkiego, niewymuszonego, który wywołuje szczery uśmiech i sprawia, że bohaterowie stają się jeszcze bliżsi czytelnikowi. Wielokrotnie parsknęłam śmiechem, jeszcze częściej uśmiechałam się pod nosem, by chwilę później wzdychać nad kolejną romantyczną sceną. Ten idealny balans między humorem, romantyzmem i emocjami sprawia, że książka działa dokładnie tak, jak powinna.
Jednocześnie nie jest to wyłącznie lekka komedia romantyczna. Między zabawnymi sytuacjami autorki przemycają pytania o zaufanie, szczerość i konsekwencje kłamstw. Bo jak zbudować prawdziwą relację, skoro wszystko zaczęło się od udawania? Czy można pokochać kogoś, kto od początku nie powiedział całej prawdy? Dzięki temu historia zyskuje dodatkową głębię i nie ogranicza się jedynie do romantycznych uniesień.
Muszę też pochwalić styl autorek. Jest lekki, swobodny, niezwykle naturalny i bardzo przyjemny w odbiorze. Dialogi błyszczą humorem, rozdziały kończą się w takich momentach, że po prostu trzeba przeczytać następny, a całość płynie tak gładko, że łatwo stracić poczucie czasu. To jedna z tych książek, przy których obiecujesz sobie: „jeszcze tylko jeden rozdział”, a chwilę później odkrywasz, że jest druga w nocy i jesteś o kilkaset stron dalej.
Gdybym nie wiedziała, że książkę napisały dwie autorki, nigdy bym się tego nie domyśliła. Historia jest spójna, dopracowana i niezwykle harmonijna. Widać, że D.B. Foryś i Katarzyna Rzepecka świetnie się uzupełniają, tworząc opowieść, która bawi, wzrusza, rozczula i wywołuje szeroki uśmiech.
„Ups! Pocałowałam szefa” to dokładnie taka historia, jaką obiecują autorki, pełna ciepła, humoru, romantycznego napięcia i bohaterów, których losy naprawdę obchodzą czytelnika. To książka, która poprawia humor, pozwala oderwać się od codzienności i przypomina, że czasami największe zmiany zaczynają się od jednego, całkowicie nieprzemyślanego pocałunku.
Jeśli uwielbiacie romanse biurowe, motyw fake relationship, sekretną tożsamość, one bed, błyskotliwe dialogi, stopniowo rozwijające się uczucie i bohaterów, między którymi aż iskrzy, koniecznie dajcie tej historii szansę.
A ja? Ja przepadłam. Po prostu. Zaufałam autorkom, weszłam do tej historii i już nie było odwrotu. Śmiałam się, kibicowałam Emily i Benowi, wzdychałam, przewracałam oczami na ich decyzje, a na końcu zostałam z ogromnym kacem książkowym i rozgrzanym sercem.
I choć autorki ani razu nie wyciągnęły do mnie pomocnej dłoni, nie zamierzam mieć im tego za złe.
Wręcz przeciwnie.
Dziękuję za tę cudowną historię. ❤️
⭐ Ocena: 10/10 ⭐