Dziś przychodzę do was z drugim tomem serii Druga Połowa, który możecie śmiało czytać nie znając tomu pierwszego. Opowiada on zupełnie inną historię. Łączy je postać Alicji, która tutaj pojawia się jako przyjaciółka głównej bohaterki, Basi. Basia, podobnie jak Ala, jest już w tej tzw. drugiej połowie życia. Jej codzienność ograniczała się do pracy, dbania o dom, córkę i męża, ale zapomniała w tym wszystkim o sobie. Teraz jednak córka opuściła gniazdo, a mąż... Mąż w oczach Basi stał się mężczyzną, który zapomniał czym jest romantyzm. Do tego menopauza, której objawy dręczą Basię w najmniej odpowiednich momentach. Między nią, a mężem, Tomkiem jest coraz chłodniej i choć mocno iskrzy, nie są to iskry namiętności. Kobieta ma dość. Czara goryczy przelewa się podczas pewnej rodzinnej imprezy. Po niej Basia podejmuje decyzję o babskim, dwutygodniowy wyjeździe do Włoch w towarzystwie Alicji. Czy na słonecznej Sardynii odnajdzie drogę do siebie? Sprawdźcie sami. Historię poznajemy w krótkich rozdziałach (osobiście uwielbiam krótkie rozdziały), z perspektywy zarówno Basi jak i Tomka. Autorka udowadnia, że doskonale zna się na kobiecych emocjach. Pokazuje, z czym borykają się dojrzałe związki, co dzieje się, kiedy przygasają fajerwerki, a gniazdo pustoszeje. Często związek wydaje nam się wtedy nudny, przewidywalny, łatwo zgubić z radaru partnera. Warto wtedy przypomnieć sobie co nas do siebie przyciągnęło i zawalczyć o odgruzowanie tych uczuć. Autorka pokazuje, że to trudna droga, często usłana kolcami, ale nie beznadziejna. Ogromnie się cieszę, że autorka bez ogródek pisze też o menopauzie, która stanowi wciąż temat tabu, a dotyczy przecież każdej z nas. Mówmy o niej, jak autorka, głośno i bez wstydu.
Co dzieje się po tym, kiedy rzucasz wszystko i wyjeżdżasz w Bieszczady? Na początku możesz walnąć pudełkiem maślanych ciastek w łeb gburowatego i przystojnego...
Czasem to nie my wybieramy dom. Czasem to on wybiera nas. Po latach spędzonych we Włoszech Alicja wraca do Polski. Zmęczona gwarem Sardynii marzy tylko...