Okładka książki - Cuda na śniegu

Cuda na śniegu


Ocena: 5.69 (13 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Pachnąca igliwiem i otulająca ciepłem nowa książka królowej powieści świątecznych.

 

Pewnego listopadowego dnia do lokalnego pisemka w Czterech Mostach trafia zagadkowe ogłoszenie.

 

Poszukiwani są spadkobiercy miejscowego pensjonatu. Wkrótce u jego drzwi stają kandydaci zdecydowani zawalczyć o spadek. A stawka jest ogromna…

 

"Bajka", pensjonat prowadzony przez małżeństwo Śmieszków, dała się poznać jako miejsce magiczne. W okresie Bożego Narodzenia, przybrana w igliwie, migoczące światełka i kolorowe bombki, przeistaczała się w krainę zimowych cudów.

 

Każdy, kto choć raz odwiedził to miejsce, na zawsze zachowywał w sobie iskrę gwiazdkowej radości. Niestety, po śmierci żony Aleksander stracił serce do "Bajki", pochował świąteczne ozdoby, zakazał nawet strojenia choinki.

 

Nie jest zachwycony widokiem gości, a na wzmiankę o spadku wpada w szał, i to wcale nie przedświątecznych przygotowań…

 

Komuś jednak bardzo zależy, by w Bajce ponownie rozgościł się duch Bożego Narodzenia.

Informacje dodatkowe o Cuda na śniegu:

Wydawnictwo: Książnica
Data wydania: 2025-10-29
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788327169907
Liczba stron: 336
Język oryginału: polski

więcej

Kup książkę Cuda na śniegu

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Cuda na śniegu - opinie o książce

To moje kolejne spotkanie z twórczością autorki. Już na wstępie muszę wspomnieć, że totalnie urzekła mnie szata graficzna książki "Cuda na śniegu", w szczególności piękne barwione brzegi. Stylistyka i język jakim posługuje się pisarka jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się niesamowicie szybko. Ja pochłonęłam ją w jedno popołudnie i chociaż książkę czytałam już jakiś czas temu nadal pamiętam wszystkie emocje towarzyszące mi podczas lektury. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona, przemyślana i dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie zostali w barwny, wielowymiarowy i autentyczny sposób wykreowani. To postaci, które nie są krystaliczne, mają swoje wady i zalety, borykają się z różnymi mniejszymi bądź większymi problemami dnia codziennego, zdarza się im także popełniać błędy, dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić w niektórych przypadkach podzielając podobne troski i dylematy moralne. Jestem pewna, że z powodzeniem moglibyśmy spotkać ich w rzeczywistości. Razem z bohaterami przeniosłam się Czterech Mostów i pensjonatu "Bajka", który od śmierci właścicielki już nie tętni życiem. Historia została przedstawiona z perspektywy kilkorga bohaterów co pozwoliło mi lepiej ich poznać, dowiedzieć się co czują, myślą, z czym się mierzą, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Myślę, że w tym przypadku był to świetny pomysł, ponieważ tym sposobem każda z postaci odegrała tutaj istotną rolę dostarczając Czytelnikowi ale również właścicielowi "Bajki" wielu emocji i wrażeń. Jedni od samego początku zaskarbili sobie moją sympatię i kibicowałam im z całych sił, inni wywoływali we mnie mieszane odczucia, które z czasem ulegały zmianie w tą pozytywną stronę, ale również trafili się tacy, którzy denerwowali mnie swoim zachowaniem i miałam w stosunku do nich więcej negatywnych emocji. Z zaciekawieniem śledziłam losy bohaterów, to z jakim zaangażowaniem niektórzy usiłowali walczyć o spadek i do jakich często zabawnych, a także poważniejszych sytuacji to prowadziło. Podczas lektury wielokrotnie miałam ochotę wejść do tej książki żeby przytulić, wesprzeć niektórych bohaterów, innymi natomiast mocno potrząsnąć. Niemniej jednak w końcu w "Bajce" zagościli ludzie odczarowując magię tego niepowtarzalnego miejsca, otulając ją ciepłem i mimo wszystko przynosząc nadzieję na lepsze jutro. Autorka w naprawdę świetny sposób kreśli portrety psychologiczne wszystkich postaci, interesująco ukazuje napięte relacje rodzinne, do tego nie boi się poruszać życiowych, trudnych i ponadczasowych tematów, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas czy naszych bliskich. Muszę oczywiście wspomnieć o całej świątecznej otoczce, która jest wyraźnie zarysowana w tej historii. Mnie totalnie urzekł ten niepowtarzalny zimowo - świąteczny klimat. Autorka udowadnia, że nic nie jest dziełem przypadku a ludzie, których spotykamy na swojej drodze znajdują się na niej nie bez przyczyny i pełnią w naszym życiu różne role - jedni są wsparciem, inni lekcją, a jeszcze inni mogą być wyzwaniem. Myślę, że każdy z bohaterów tej opowieści wyniósł z pobytu w "Bajce" dla siebie coś cennego, dostrzegł co jest ważne w życiu. Czytelnik zresztą też. Cudownie spędziłam czas z tą książką i nie ukrywam, że z przyjemnością wróciła bym do tych postaci, żeby się dowiedzieć jak dalej potoczyły się ich losy. Polecam!

Link do opinii

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗪𝗶𝘁𝗮𝗷𝗰𝗶𝗲 𝘄 𝗻𝗮𝘀𝘇𝗲𝗷 „𝗕𝗮𝗷𝗰𝗲”

𝐶𝑢𝑑𝑎 𝑛𝑎 ś𝑛𝑖𝑒𝑔𝑢 to opowieść pełna emocji i ciepła, która mnie otuliła jak miękki koc. Historia pokazuje wiarę w drugiego człowieka i przypomina, że nawet po najdłuższej zimie zawsze przychodzi światło, a nadzieja potrafi pojawić się w najmniej oczekiwanym momencie. To piękna, klimatyczna, refleksyjna, chwilami zabawna powieść, jednym słowem idealna na długie zimowe wieczory przy kubku gorącej herbaty. Niektórzy czytelnicy twierdzą, że zima i święta nie mają smaku bez książek Joanny Szarańskiej. Do niedawna nie należałam do grona osób, które sięgają po literaturę o tematyce świątecznej, ale w tym roku coś się zmieniło. Z każdym kolejnym tytułem odkrywam, jak wiele uroku kryją historie pełne ciepła, magii i refleksji. Czytam je z takim samym zapałem, z jakim lepi się pierogi przed Wigilią, a gdy odkładam jedną, od razu mam ochotę sięgnąć po następną. 𝐶𝑢𝑑𝑎 𝑛𝑎 ś𝑛𝑖𝑒𝑔𝑢 to moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanny Szarańskiej i przyznam, że jestem tą książką zauroczona. To opowieść, która wypełnia wnętrze ciepłem, pachnie igliwiem i brzmi jak dźwięk kolęd niosących się po zaśnieżonych ulicach. Akcja powieści toczy się w pensjonacie „Bajka”, gdzie magia świąt zamarła wraz z odejściem ukochanej właściciela. Kobieta kochała Boże Narodzenie nade wszystko i potrafiła przemienić to miejsce w bajkową krainę, w której każdy mógł poczuć ducha świąt. Teraz pensjonat pogrążony jest w smutku i nikt nie chce tu przyjeżdżać w ten wyjątkowy czas. Jednak skoro mogą być cuda na kiju, mogą być też cuda na śniegu. I znajdzie się ktoś, kto postanowi przywrócić temu miejscu dawny blask, tchnąć w nie życie i przypomnieć, czym naprawdę jest magia Bożego Narodzenia. Kto i w jaki sposób przywróci dawną atmosferę tego miejsca? O tym opowiada ta pełna emocji, ciepła i wiary w cuda historia.

Ś𝑤𝑖𝑎𝑡 𝑠𝑡𝑎𝑗𝑒 𝑛𝑎 𝑔ł𝑜𝑤𝑖𝑒, 𝑗𝑒𝑠𝑧𝑐𝑧𝑒 𝑡𝑟𝑜𝑐ℎę 𝑖 𝑠𝑖ę 𝑤𝑦𝑘𝑜𝑝𝑦𝑟𝑡𝑛𝑖𝑒. 𝐿𝑢𝑑𝑧𝑖𝑒 𝑧𝑎 𝑏𝑎𝑟𝑑𝑧𝑜 𝑤𝑖𝑒𝑟𝑧ą 𝑤 𝑘𝑜𝑚𝑝𝑢𝑡𝑒𝑟𝑦.

Naczelna Julia Grzelak i jej zastępczyni, Zyta Brocka, pracują nad domknięciem ostatniego przedświątecznego numeru miesięcznika „Nowiny Miejskie”. Jakie jest ich zdziwienie, gdy pośród piętnastu ogłoszeń jedna z nich dostrzega takie, które od razu przykuwa jej uwagę. Ktoś na łamach gazety szuka spadkobiercy pensjonatu „Bajka” z ich miejscowości. Obie są zaskoczone i zbulwersowane, bo przecież właściciel ma się całkiem dobrze, a pensjonat wciąż działa. Może to jakiś żart? A może zapowiedź awantury? Albo sprytna forma reklamy? Niektórzy wymyślają cuda na kiju, więc czemu nie na śniegu, skoro właśnie pada?

Nieoczekiwany anons w lokalnej gazecie zaczął żyć własnym życiem, choć najbardziej zainteresowany, czyli Aleksander, nie ma o tym zielonego pojęcia. Ogłoszenie najpierw zobaczył jego bratanek Zygmunt, któremu żona wierciła dziurę w brzuchu o wyjazd na święta do Paryża, potem kuzynka Gizela, w pracy będąca celem nieustannych szykan ze strony szefowej, i kuzyn Waldemar Jurczyk, który stracił pracę, a wraz z nią mieszkanie, na które go nie stać.

W głowie żądnego wzbogacenia się Zygmusia rodzi się niecny plan, w który wciąga swojego kuzyna Waldzia, który chętnie się zgadza, bo jeśli coś można dostać za darmo, to Waldzio jest pierwszy w kolejce. Potem Zygmuś obiecuje swojej Jowitce super niespodziankę na święta i wspólnie wyruszają do Czterech Mostów, do pensjonatu „Bajka”, który w przekonaniu Zygmusia po prostu mu się należy.

W tej opowieści pojawiają się też zdesperowana Olga i jej rezolutna córka Ania, które wplątują się w historię zupełnie przypadkowo. Mąż Olgi odszedł do innej kobiety, a ona sama ma na utrzymaniu dziecko. Nie ma wyboru, bo wigilijne miejsce przy stole teściów zajmie nowa partnerka byłego, którą ich córeczka wcześniej ugryzła w rękę. Olga z Anią musi spędzić święta u ojca, choć bardzo by chciała tego uniknąć. Może to, że od lat nie rozmawiają, zmieni się właśnie tej nocy. Przecież Gwiazdka to czas cudów, przebaczenia i nadziei. Nie ma pojęcia, jak ojciec zareaguje na ich widok, przepędzi je, czy zaprosi do stołu. Jedno jest pewne, to będą niezapomniane święta.

Aleksander Śmieszek, zapiekły w swoim bólu, nie zamierza obchodzić Świąt Bożego Narodzenia. Jeśli ludzie szukają tu ducha świąt, w jego pensjonacie, jak twierdzi, go nie znajdą. Pensjonat „Bajka” był marzeniem jego ukochanej Małgosi. To ona wierzyła w „Bajkę” i to dzięki niej miejsce żyło i było niezwykłe. Tu, wraz z nią, odczuwał dziecięcą radość, razem nurzali się w niej jak w świeżym śniegu. A gdy pewnej nocy Gosia zgasła, wraz z nią zgasł Aleksander i magia pensjonatu. Zamilkły śmiechy, ucichły kolędy i zapach łakoci w kuchni. Aleksander nie umie i nie chce się cieszyć świętami, choć innego zdania jest cioteczka Emilia, która pragnie dla niego szczęścia.

Skoro pensjonat nie działa jak dawniej, Aleksander dziwi się, skąd nagle pojawiły się rezerwacje na ten czas. Według niego nie ma tu już magii Bożego Narodzenia, a kto szuka jej tutaj, srodze się zawiedzie.

W tej historii pojawia się grono barwnych postaci, a każda z nich jest przekonana, że to właśnie jej należy się spadek. Gizela Śmieszek, stara panna, kociara i kasjerka marketu budowlanego, czuła się tu jak Alicja w Krainie Czarów albo jak bohaterka u wrót Czarnoksiężnika z Krainy Oz. Zobaczyła w tym miejscu szansę na odmianę losu wraz ze swoim kocurem Panem Kotem. Zygmuś, choć nie narzeka na brak pieniędzy, postanawia walczyć o pensjonat, jakby od jego zdobycia zależało wszystko. Jowitka, jego żona, ma wysoko postawioną poprzeczkę oczekiwań wobec życia, a Waldziu, który ostatnio nie miał szczęścia, również zostaje wciągnięty w to szaleństwo.

Olga Śmieszek i Ania lądują w „Bajce” całkowicie przypadkiem, przez jednego sfrustrowanego jegomościa, który odreagowywał pecha na znaku drogowym, a potem utknął w śniegu, co sprawiło, że niechcący skręcił go w inną stronę. Olga zamiast do domu ojca trafia w zupełnie nowe miejsce, gdzie skierowano ją na nocleg do „Bajki”. Kobieta nie ma pojęcia, jak bardzo to doświadczenie odmieni życie jej i córeczki, bo przez swoje nazwisko, a właściwie byłego męża, jest spowinowacona z właścicielem pensjonatu.

Olga najchętniej ruszyłaby w dalszą drogę, ale jest to niemożliwe, bo śnieżyca zupełnie odcięła miasteczko Cztery Mosty od świata. Operator pługa zamiast odśnieżać drogi zajmuje się ustawianiem tradycyjnej choinki w centrum miasteczka i nie ma czasu na pracę. Wszyscy mieszkańcy skupieni są na jej dekorowaniu, nikt nie przejmuje się tym, czy drogi są przejezdne, czy nie. Olga nie ukrywa swojego niezadowolenia, że musi tu zostać, natomiast Ania jest tak zachwycona tym miejscem, że wcale nie ma ochoty ruszać dalej.

Hubert, były mąż Olgi, liczył, że Ania wspólnie z jego przyszłą żoną zasiądzie do wigilijnego stołu. Ponieważ nie wie, gdzie są, straszy Olgę policją. Olga zastanawia się, że może los wie, co robi. Niech jej szuka u ojca, jeśli chce, były teść zapewne powita go z siekierą w ręku.

Jowita, początkowo obrażona na męża, że zamiast Paryża dostała Cztery Mosty i pobyt w pensjonacie, zaczyna doceniać to miejsce. Jest po prostu oczarowana „Bajką”, czuje się tu jak w domu. To zasługa cioci Emilki, która jak dobra wróżka stara się, by wszyscy czuli się tu dobrze, tak jak zależało na tym Małgosi.

Rodzinka, która zjechała się tu pod wpływem ogłoszenia, kierowana chęcią przejęcia pensjonatu i ostrząca sobie pazurki na tę posiadłość, wzbudziła w Aleksandrze nie tylko złość, ale i chęć do walki. Postanowił udowodnić tej zgrai cwaniaków, że pensjonat nie ma jeszcze za sobą najlepszych lat, a on sam wciąż świetnie sobie radzi i nie zamierza oddać miejsca, które tak naprawdę stworzyła jego ukochana Małgosia. Przebiegły Zygmunt nie zamierza tak łatwo zrezygnować ze spadku, który w jego przekonaniu oczywiście należy się wyłącznie jemu. W tym celu potrafi nawet zamknąć Olgę w spiżarni i podać obiad na stół jako własne dzieło, przygotowane wspólnie z Waldkiem, żeby wuj zobaczył, jaki jest pomocny.

Jedynie Olga, mimo że po mężu nosi nazwisko Śmieszek, nie chce mieć z tą draką nic wspólnego. Najchętniej wyjechałaby stąd jak najszybciej, ale nie może, bo miasto ma inne priorytety niż odśnieżanie dróg. Postanawia więc wziąć sprawy w swoje ręce i porozmawiać z opornym pracownikiem, by droga znów stała się przejezdna. Jednak nie wszystko idzie po jej myśli. Spotkanie Olgi z pługiem śnieżnym i jego kierowcą rozbawiło mnie do łez.

𝐶𝑢𝑑𝑎 𝑛𝑎 ś𝑛𝑖𝑒𝑔𝑢 to świetna, sympatyczna i ciepła komedia świąteczna z rezolutną dziewczynką w roli głównej. Bo dorośli tylko wydają się tacy mądrzy. Jedni są pazerni, inni zafiksowani na sobie, z karykaturą człowieka Waldkiem na czele, który jest zakręcony jak słoik od dżemu, jeśli chodzi o oszczędzanie. Tylko mała Ania dostrzega, że naburmuszony Aleksander w gruncie rzeczy jest dobrym człowiekiem, tylko bardzo nieszczęśliwym i samotnym. Z kolei on znajduje w tej rezolutnej dziewczynce iskierkę, która na nowo rozpali jego serce i tchnie życie w pensjonat. Ciocia Emilia zaś to prawdziwa oaza spokoju i skarbnica życiowej mądrości. Jej obecność wprowadza do całej historii ciepło, harmonię i poczucie bezpieczeństwa. Dzięki niej wszyscy czuli, że wśród świątecznego zamieszania zawsze można znaleźć kogoś, kto podpowie właściwą drogę i przypomni, co w życiu naprawdę jest ważne. Ciocia Emilia i mała Ania są dla mnie głównymi bohaterkami powieści. Ich relacja przyciągała i wzbudzała moje zainteresowanie, bo w codziennych gestach i rozmowach widać było autentyczną bliskość, która je łączyła .

Autorka nic nie pozostawiła przypadkowi. Każdy z bohaterów dostał to, na co zasłużył, a niektórzy nawet nową miłość. A kto umieścił ogłoszenie, daję Wam słowo, że będziecie tak samo zaskoczeni jak ja. Fabuła tej książki aż prosi się o przeniesienie jej na ekran. Powstałaby kolejna sympatyczna historia w stylu 𝐿𝑖𝑠𝑡𝑦 𝑑𝑜 𝑀 lub 𝑈𝑤𝑖𝑒𝑟𝑧 𝑤 𝑀𝑖𝑘𝑜ł𝑎𝑗𝑎. Poruszająca, pełna ciepła i momentami zabawna historia o drugich szansach, nadziei i wierze, że magia świąt potrafi odmienić nawet najbardziej zatwardziałe serce.

Link do opinii
Avatar użytkownika - zaczytania
zaczytania
Przeczytane:2025-12-07,

Tylko Joanna Szarańska mogła sprawić, że pensjonat stał się barwnym i żywym bohaterem powieści. Cuda na śniegu to przepiękna historia, w której świąteczna atmosfera budowana jest stopniowo na wielu płaszczyznach: poprzez relacje międzyludzkie, zmiany w sercach bohaterów, a także przez drobne, choć ważne szczegóły, jak dekoracje. Pełna ciepła, humoru i świątecznych cudów opowieść, w której splatają się losy różnych ludzi i emocji. Autorka kolejny raz oddaje w nasze ręce literaturę pełną magii.


✨️Kto pokocha?

Myślę, że każdy, kto gustuje w świątecznych i zimowych opowieściach. Każdy, kto lubi życiowe historie, w których ludzkie serca i drobne gesty potrafią czynić cuda. Pokochają ją ci, którym bliskie są powieści lekkie, klimatyczne, otulające i pełne ciepłego poczucia humoru. I oczywiście zachwycą się nią wszyscy, którzy uwielbiają małomiasteczkowy klimat oraz motyw wspólnego spędzania czasu w jednej przestrzeni – na przykład w takim pensjonacie jak „Bajka”.


✨️Za co pokochasz?

Za lekki język oraz barwny, plastyczny styl Joanny Szarańskiej — przyjemny jak puchata, miękka poduszka, otulający jak ciepły koc, bawiący jak pianki marshmallow w kubku gorącego kakao i wzruszający niczym ostatni łyk zimowej herbaty. Pokochasz ją za konsekwencję: każdy bohater jest wyrazisty, a kolejne wydarzenia tworzą logiczną, spójną całość, dzięki czemu z łatwością możemy odnaleźć w tej historii cząstkę siebie. To powieść opowiadająca o sytuacjach, w których może znaleźć się każdy z nas.


✨️Czy ja pokochałam?

Tak! Pokochałam ją za zimowy, malowniczy klimat, który idealnie nastraja na świąteczny czas. Jest tu wszystko, co w takiej powieści powinno się znaleźć: lekkość, wzruszenia, śmiech, nostalgia, a przede wszystkim chęć bohaterów, by przywrócić temu niezwykłemu miejscu dawny blask. Oddać mu to, co odeszło wraz z jego właścicielką — świąteczną magię, o której słyszeli ludzie nawet na drugim końcu Polski.


✨️Czy polecam?

Tak, po stokroć tak! Jeśli szukasz książki na zimowy wieczór lub chcesz już poczuć świąteczny nastrój — zapach choinki, pierników oraz ciepło bijące z kominka — ta książka da Ci wszystko, czego potrzebujesz.


✨️O czym jest?

W pensjonacie „Bajka” znanym zimą z niezwykłej świątecznej atmosfery, od jakiegoś czasu gości już tylko smutek i tęsknota. Aleksander, po śmierci żony, przestał dbać o to miejsce. Pewnego dnia w lokalnej gazecie pojawia się ogłoszenie: obecny właściciel poszukuje spadkobiercy, który zajmie się pensjonatem. Po tym wydarzeniu do Czterech Mostów zaczynają zjeżdżać ludzie — każdy z własną historią i powodem, dla którego znalazł się w „Bajce”. Czy słynne z niepowtarzalnej świątecznej atmosfery miejsce odzyska dawny blask i znów wypełni się szczęśliwymi ludźmi? Wszystko jest możliwe, a cuda wyczarowane na śniegu w szczególności.

Link do opinii
Avatar użytkownika - ubookmi
ubookmi
Przeczytane:2025-11-25, Ocena: 5, Przeczytałam,

„Cuda na śniegu” to powieść, która od pierwszych stron wprowadza czytelnika w niezwykły, pełen ciepła i nostalgii klimat nadchodzących świąt. Autorka z wirtuozerią maluje obraz małego miasteczka, gdzie zapach igliwia i dźwięk kolęd mieszają się z ludzkimi emocjami, tęsknotą, żalem, ale i nadzieją na nowe początki. To książka, która niczym świąteczne światło w oknie przypomina, że nawet po najciemniejszej nocy przychodzi poranek, a serce, choć zranione, potrafi znów zabić mocniej, gdy znajdzie powód, by uwierzyć w dobro.

Akcja książki rozgrywa się w uroczym miasteczku Cztery Mosty, gdzie tajemnicze ogłoszenie o spadku po dawnym pensjonacie „Bajka” przyciąga grupę ludzi, z których każdy niesie ze sobą własną historię, marzenia i żale. Pensjonat, niegdyś tętniący życiem i świątecznym blaskiem, po śmierci gospodyni popadł w melancholię, a jego właściciel, Aleksander, zamknął się w sobie niczym w lodowej skorupie. Wraz z przyjazdem kandydatów na spadkobierców do drzwi „Bajki” powraca jednak coś więcej niż wspomnienia, pojawia się iskra, która stopniowo rozgrzewa zamarznięte serca.

To niezwykle ciepła historia pokazująca nie samą magię świąt, ale przede wszystkim siłę ludzkich relacji i to, jak czas przedświąteczny potrafi jednoczyć ludzi. Autorka z wrażliwością i nutą ironii ukazuje, że z rodziną często wychodzi się najlepiej tylko na zdjęciach, a w obliczu pieniędzy wielu traci swój moralny kręgosłup. Z jednej strony to piękna i nostalgiczna opowieść o „Bajce” i jej właścicielu, z drugiej przejmująca refleksja nad ludzką tragedią, żałobą i samotnością. Książka w subtelny sposób przypomina, że każdy z nas inaczej przeżywa stratę i że czasami to właśnie los, wbrew naszym planom, kieruje nas ku światełku w tunelu. Tak było w przypadku Olgi, która przechodzi trudny okres w życiu. Rozstała się z mężem, który wciąż utrudnia jej codzienność, straciła pracę i została sama z odpowiedzialnością za wychowanie cudownej córki. Marzyła jedynie o spokojnych, cichych świętach z dala od zgiełku i problemów, jednak los przygotował dla niej coś zupełnie innego, szansę na nowy początek, odrobinę wiary w siebie i przekonanie, że dobro może powrócić wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy.

„Cuda na śniegu” jest jak kubek gorącej czekolady w mroźny dzień, słodka, rozgrzewająca i pełna aromatu wspomnień. To powieść pokrzepiająca, miejscami zabawna, ale przede wszystkim niezwykle refleksyjna i urocza. Idealna na długie zimowe wieczory, pozwala zatrzymać się na chwilę, spojrzeć w głąb siebie i uwierzyć, że magia świąt wciąż istnieje, trzeba ją tylko w sobie odnaleźć.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ewa_czytajac
Ewa_czytajac
Przeczytane:2025-11-14, Ocena: 6, Przeczytałam,

Czy jest takie miejsce, które czaruje swoim świątecznym klimatem nawet największych niedowiarków? Powiem Wam w sekrecie, że zdecydowanie tak.

Pensjonat na wzgórzu, malownicze miejsce, które w okresie świątecznym ożywa kolorowymi lampkami i zapachem igliwia. Cieszy oczy piękną, zaśnieżoną okolicą. Ten wyjątkowy, baśniowy obraz tworzy niesamowity widok. Po prostu Bajka...

Zbliża się świąteczny czas, pełen blasku choinkowych światełek, zapachu piernika, spotkań z najbliższymi. Jednak nie dla każdego święta są wyczekiwaną radością, czasem spędzonym z rodziną, ponieważ pewne przeciwności burzą spokój, doprowadzają do trudnych wyborów. Tak się zdarza w życiu głównych bohaterów, którzy tuż przed świętami doświadczają niepokojących i smutnych wydarzeń.

 

Przez wiele lat pensjonat Bajka był znany i bardzo chętnie odwiedzany przez turystów, a to za sprawą jego niesamowitego klimatu świątecznego, który z ogromną wrażliwością i empatią stworzyli właściciele. Teraz po odejściu właścicielki, jej mąż nie potrafi już tworzyć tego gościnnego ciepła, zatracił się w tęsknocie. Pensjonat przestają odwiedzać goście, stopniowo popada w zapomnienie...

 

Obecnie w lokalnej gazecie pojawia się krótkie ogłoszenie, dotyczące odnalezienia spadkobierców pewnego pensjonatu z tradycjami...

Szybko zgłaszają się dawno niewidziani krewni, piękny budynek kusi, już rodzą się plany, koncepcje...

 

Przepiękna, ciepła, urocza historia, w której spełniają się marzenia. Powieść świąteczna, pełna emocji i ludzkiej życzliwości. Bardzo przyjemnie jest móc się przenieść do wyjątkowego miejsca i choć na chwilę chłonąć atmosferę pachnącą piernikiem, przystrojonymi choinkami i cudownymi ozdobami.

Uwielbiam czytać świąteczne powieści napisane przez autorkę, wprowadzają niepowtarzalny nastrój, poprawiają humor i otulają serdecznością. Z całego serca polecam

Link do opinii

Każdy z nas ma jakieś marzenia, które uklepuje w sobie do momentu, kiedy życie go przerośnie i nie pozostaje nic więcej, niż uciekać... lub próbować zawalczyć o siebie. Czasem magia świąt pomaga w tej walce...

Nietypowe ogłoszenie przyciąga do Czterech Mostów i dawnego pensjonatu Bajka kilkoro ludzi. Część z nich marzy o zmianie losu. Część - ucieka. Czy bajkowy klimat urokliwego i klimatycznego miejsca uleczy rany? 

Nie wiem jak inni, ale dla mnie ta książka była wręcz idealna właśnie w poświątecznym czasie. Wspaniałe kobiece postaci, komiczni bohaterowie (panowie walczący o spadek, którego nie ma- tragikomedia!) i nutka nostalgii.
Bardzo polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - AgnieszkaKaniuk
AgnieszkaKaniuk
Przeczytane:2026-01-12, Ocena: 6, Przeczytałam, Recenzenckie ,
Ciepło, które rozpuszcza lód. O ,,Cudach na śniegu" Joanny Szarańskiej.  

 

Życie często przypomina mroźną zimę. Bywa surowe i nieprzewidywalne, a przez to zmusza nas do szukania schronienia w cieple wspomnień lub nadziei na lepsze jutro. W świecie zdominowanym przez pośpiech rzadko dostrzegamy istotne zmiany, choć zaczynają się one od drobnych gestów i gotowości na spotkanie z drugim człowiekiem. Często wymaga to bolesnej konfrontacji z przeszłością, o czym przypominają ,,Cuda na śniegu", których autorką jest Joanna Szarańska.

 

W samym sercu ośnieżonych Czterech Mostów drzemie pensjonat ,,Bajka". To miejsce wraz ze śmiercią swojej gospodyni utraciło duszę i pogrążyło się w żałobie właściciela. Gdy jednak w prasie ukazuje się zagadkowe ogłoszenie o spadku, pod drzwi zapomnianego domostwa trafiają nowi goście. Są to ludzie uciekający przed własnymi cieniami i życiową pustką. Zygmunt, Gizela i Olga wnoszą do zakurzonego holu bagaż niewypowiedzianych żalów, nie wiedząc jeszcze, że odziedziczą coś więcej niż nieruchomość. Pomiędzy skrzypiącymi deskami a płatkami śniegu zaczyna toczyć się gra o ocalenie rodzinnego ciepła. Czy w miejscu naznaczonym stratą można jeszcze odnaleźć nowy początek?   Pisarka z niezwykłą precyzją odmalowuje portrety ludzi poturbowanych przez los. Każda z postaci wnosi własny bagaż doświadczeń, co widzimy w paraliżującej żałobie Aleksandra czy desperackiej potrzebie bezpieczeństwa Olgi. Twórczyni nie idzie przy tym na skróty. Proces wewnętrznej przemiany jest powolny i pełen trudnych pytań. Obserwujemy zatem, jak pod wpływem zimowej aury pękają pancerze cynizmu, odsłaniając kruchą potrzebę kochania. To właśnie te autentyczne emocje sprawiają, że bohaterowie stają się nam bliscy, jakbyśmy sami zasiadali z nimi przy kominku.   Powieść staje się mozaiką motywów, które autorka splata w spójną opowieść. Centralnym punktem jest motyw domu, który z martwej konstrukcji powoli przeobraża się w azyl. Przypomina to nam, że miejsce tworzą ludzie, a nie mury. Nie sposób pominąć tu również roli świąt Bożego Narodzenia. W tej książce stają się one czymś więcej niż tylko datą - to czas graniczny. Bohaterowie mimo początkowej niechęci zostają zmuszeni do konfrontacji z samotnością. Wykorzystano tu świąteczną symbolikę, by pokazać siłę wspólnoty, gdzie zapach choinki staje się fundamentem pod budowę nowej rodziny. Co ważne, atmosfera jest pozbawiona przesłodzonego lukru, co jedynie podkreśla jej cudowny charakter.   Warstwa literacka zachwyca plastycznością, a język jest niemal malarski. Pozwala to bez reszty zanurzyć się w nastroju Czterech Mostów, gdzie z ogromną wrażliwością budowany jest klimat izolacji. Konstrukcja powieści opiera się na przeplatających się perspektywach, co nadaje całości dynamizmu. Pozwala to również spojrzeć na wydarzenia przez pryzmat odmiennych wrażliwości. Dzięki dbałości o detale ,,Bajka" ożywa w wyobraźni z każdym przeczytanym zdaniem.   Warto zwrócić uwagę na to, jak umiejętnie zachowano balans między melancholią a optymizmem. Choć tematyka straty jest trudna, w tekście przemycono pokłady ciepłego humoru, który działa niczym gorąca herbata. Zimowa sceneria nie jest tu jedynie tłem, lecz staje się pełnoprawnym bohaterem. Swoją surowością wymusza bliskość, a pięknem inspiruje do wiary w lepsze jutro. To właśnie ta wszechobecna nadzieja sprawia, że lektura nie przytłacza i daje siłę do wejścia w nowy rok z czystą kartą.   Obcowanie z tą historią przypomina formę medytacji nad wartością ludzkich więzi. Choć fabuła osadzona jest w mroźnej scenerii, jej ostateczny wydźwięk pozostaje słoneczny i niesie czytelnikowi poczucie ukojenia. Lektura ta staje się emocjonalną podróżą, która wymusza chwilę zatrzymania. Budzi uśpioną wrażliwość oraz wywołuje na przemian wzruszenie i kojący spokój. Wynika on bezpośrednio z obcowania z historią tak bardzo ludzką i bliską każdemu z nas.   Przesłanie płynące z kart powieści jest jasne: żadna zima nie trwa wiecznie. Pod warstwą bólu zawsze tli się iskra nadziei na odrodzenie. Książka przypomina, że prawdziwe cuda nie wymagają magii, bo rodzą się tam, gdzie pojawia się odwaga do przebaczenia.   Tytuł ten polecam szczególnie czytelnikom poszukującym emocjonalnego azylu. To idealna propozycja dla osób, które w styczniowe wieczory pragną historii pełnej autentycznego ciepła. Będzie to świetny wybór dla ceniących prozę obyczajową, gdzie akcja ustępuje miejsca subtelnym przemianom duszy. Jeśli wierzycie, że początek roku to idealny czas na bliskość, ta książka jest dla Was. ,,Cuda na śniegu" staną się literackim drogowskazem, udowadniając, że na nowy początek nigdy nie jest za późno.   Podobnie jak śnieg potrafi przykryć wszelkie nierówności, tak opowieść o pensjonacie ,,Bajka" otula czytelnika spokojem. Zostawia go z ważnym przekonaniem, że po każdej, nawet najmroźniejszej zimie, zawsze nadchodzi czas roztopów i nowego życia.

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Anna1990
Anna1990
Przeczytane:2025-12-15, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2025,

Pewnego listopadowego dnia w lokalnej gazetce Czterech Mostów ukazuje się niecodziennego ogłoszenie, które elektryzuje mieszkańców. Poszukiwani są spadkobiercy właściciela miejscowego pensjonatu. Niedługo potem na progu domostwa stają kandydaci, którzy zdecydowali się by w przyszłości przejąć schedę po krewnym. Pensjonat ,,Bajka'' dał się poznać jako miejsce, w którym bez problemu można było poczuć magię w okresie Bożego Narodzenia. Niestety po śmierci małżonki dotychczasowy właściciel ,,Bajki'' stracił serce do tego miejsca. Teraz, gdy pensjonat jest pełen jego krewnych nie jest z tego powodu szczęśliwy a na wzmiance o spadku dostaje białej gorączki. Nie wie, że komuś bardzo zależy by w Bajce ponownie zagościł duch Świąt.
Asia Szarańska przyzwyczaiła nas do tego, że każda jej kolejna książka to prawdziwa perełka czytelnicza. Nie ma się czemu dziwić, bo są niezwykłe. A lekturę zimowo-świątecznej książki Asi to jeden z przedświątecznych punktów, które z chęcią odhaczam. Dlaczego? Otóż autorka bez najmniejszego problemu tworzy historie otulające serce niczym puchaty kocyk w mroźną zimową noc. Ta książka jest właśnie taka... Wydobyła prawdziwe emocje. Pokazuje niebanalne, czasami kontrowersyjne postaci. Postaci, którzy mają swoje zalety i wady. Takie, które mają swoje smutki i radości... Sympatie i antypatie... a także ambicje oraz marzenia... Jej fabuła pokazuje trudne tematy, które mimochodem skłaniają do refleksji nad sobą i nad życiem.  Jednak przede wszystkim w książce bez najmniejszego problemu można odnaleźć prawdziwą świąteczną magię.  Cuda na śniegu to lektura lekka i przyjemna. To książka, po którą warto sięgnąć w okolicy Bożego Narodzenia. Taka, która pokazuje to, co jest w życiu najważniejsze. Cuda na śniegu to powieść, która urzeka od pierwszej do ostatniej strony. I szczere ją polecam. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - mrufka80czyta
mrufka80czyta
Przeczytane:2025-12-01, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,

Nie wiem, czy też tak macie, ale mam ukochane autorki, które czytam chętnie cały rok, ale NIE MA Świąt, bez tej jednej świątecznej historii, którą one napiszą.

Ja tak właśnie mam z twórczością Pani Joanny Szarańskiej. To właśnie na jej zimowe opowieści czekam najbardziej.

 

Cztery Mosty - niewielka ale urocza miejscowość, a w niej niegdyś sławny pensjonat Bajka. Po śmierci właścicielki, jej mąż Aleksander, stracił serce dla tego miejsca. Pewnego dnia, do biura lokalnej gazety wpływa nietypowe ogłoszenie- poszukiwani są spadkobiercy Bajki. Tylko, że Pan  Śmieszek nic nie wie o tym ogłoszeniu, nie szuka nikogo. Jak to bywa w takich sytuacjach zgłasza się zgraja dalekich krewnych, jednak żadne z nich nie ma dobrych zamiarów. Opukują ściany i framugi, wyceniają jej wartość. A to nie tego potrzebuje Bajka by znów zabłysnąć. Czy to magiczne miejsce może jeszcze odzyskać swój blask? Czy dziecięce marzenie o spokojnym miejscu i świętach wystarczy?

Blask migoczących światełek i zapach choinki, zasypane śniegiem wzgórza. Pani Joanna cudownie maluje słowami sielankowy obraz małego miasteczka, ale też zagubione serca bohaterów, to czego pragną. I okazuje się, że to czego większość z nas. By być kochanym, mieć spokój, kogoś bliskiego, kto nas przytuli i zrozumie.

To jest historia przez którą się płynie, która was otuli. Wleje w wasze serce ciepło. Jestem absolutną fanką stylu Pani Joanny.

Czekałam na tę historię i się nie zawiodłam. Z całego serca polecam!

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - baska
baska
Przeczytane:2025-11-14, Ocena: 6, Przeczytałam,

,,Cuda na śniegu" - otuliły mnie historią tak pachnącą igliwiem, że miałam wrażenie, jakby gdzieś obok naprawdę stała już  choinka, a śnieg za oknem skrzył się od świątecznej magii.

 

W centrum opowieści stoi pensjonat ,, Bajka", kiedyś prowadzony przez małżeństwo z iskrą w oczach i w dłoniach -- takich ludzi, którzy nie muszą mówić o magii, bo sami ją tworzą. Po śmierci właścicielki  jego blask przygasa, a los miejsca zaczyna się kruszyć niczym lód pod stopami.

 

I wtedy w lokalnej gazecie pojawia się tajemnicze ogłoszenie o poszukiwaniu spadkobiercy. Problem w tym, że właściciel... nic o tym anonsie nim nie wie. To brzmi jak początek nieporozumienia, ale autorka podaje nam tę historię w świątecznym wydaniu -- takim, gdzie przypadki nie są przypadkami, a ludzie przyciągani są tam, gdzie najbardziej potrzebują być.

 

 Do Czterech Mostów trafiają więc przeróżne osoby: tacy, którzy szukają szybkiego zysku, ci, którzy chcą zacząć od nowa, oraz ci, którzy uciekają przed kłopotami. Każde z nich dostaje jednak coś więcej, niż się spodziewa. Drugą szansę. Nową perspektywę, albo po prostu -- miejsce, które pozwala wreszcie odetchnąć, zobaczyć pewne sprawy z zupełnie innej perspektywy.

 


Jest też akcent humorystyczny, który jawi się jako postać kuzyna Waldemara i jego oszczędności do granic możliwości.

 

Bardzo przyjemna lektura, która otula, nastraja świątecznie i odpręża. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką i z pewnością nie ostatnie :)

 

 

Link do opinii
Inne książki autora
Wyszczekana miłość
Joanna Szarańska0
Okładka ksiązki - Wyszczekana miłość

Pełna humoru historia o tym, że szukając zagubionego czworonoga, można wpaść na trop" miłości! Pech od dawna prześladuje Piotra. Kiedy mężczyzna traci...

Kraina Zeszłorocznych Choinek
Joanna Szarańska 0
Okładka ksiązki - Kraina Zeszłorocznych Choinek

Autorka bestsellerowej serii „Cztery Płatki Śniegu” zaprasza w kolejną podróż do świata pełnego zimowej magii! W pewien listopadowy...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy