Czereśnie zawsze muszą być dwie

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2017-05-10
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788380757608
Liczba stron: 450

Ocena: 5.2 (30 głosów)

Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce. Tak jak człowiek, gdy kocha - rozkwita.

Zosia Krasnopolska otrzymuje w spadku od pani Stefanii zrujnowaną willę w Rudzie Pabianickiej. Rudera okazuje się domem z duszą uwięzioną w dalekiej przeszłości. Stary dom otoczony sadem - niegdyś bardzo piękny - kryje sekrety swoich mieszkańców. Zosia powoli zgłębia jego tajemnice. Kiedy na jej drodze pojawi się Szymon, odkryje najważniejszy sekret: dowie się, czym są prawdziwa przyjaźń oraz miłość. Zrozumie, że tak jak drzewa czereśni muszą rosnąć obok siebie, by wydać owoce, tak ludzie muszą się kochać, by ich wspólna droga przez życie miała sens.

Powieść o przeszłości zaklętej w każdym dniu i o darach, które otrzymujemy od losu, jeśli patrzymy także sercem...

Najnowsza powieść Magdaleny Witkiewicz to historia o tym, że nawet najbardziej niepozorna decyzja wpływa na nasze życie, a przeszłość zawsze wybrzmiewa w teraźniejszości.

Kup książkę Czereśnie zawsze muszą być dwie

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Czereśnie zawsze muszą być dwie

Avatar użytkownika - alison2
alison2
Przeczytane:2017-11-13, Ocena: 4, Przeczytałam, 30 książek 2017,

Już od dawna Magdalena Witkiewicz należy do moich ulubionych autorek powieści obyczajowych. Uwiódł mnie jej dar do bardzo plastycznego i autentycznego przedstawiania ludzkich rozterek, tak jakby wszystko, co kiedykolwiek dotknęło jej bohaterki, autorka znała z autopsji. Powieść "Czereśnie zawsze muszą być dwie" dodatkowo miała być pierwszą książką pisarki w dużej mierze osadzoną w przeszłości. Eksperyment udał się całkiem dobrze, niestety sama książka zdecydowanie nie należy do moich ulubionych.

Drobny występek wzorowej uczennicy sprawia, że poznaje ona 60- letnią Stefanię Pilch. Tak właśnie rozpoczyna się trwająca wiele lat przyjaźń pomiędzy dojrzałą kobietą i dziewczynką, która dopiero wkroczy w dorosłość i popełni niejeden życiowy błąd. Po śmierci staruszki, Zofia otrzymuje w spadku zapuszczoną willę w Rudzie Pabianickiej. Dla młodej kobiety może to być szansa na rozpoczęcie nowego rozdziału życia. Czego jeszcze nie wie, stary dom kryje wiele tajemnic, które bardzo pragną wyjść na światło dzienne...

Pomysł na powieść jest całkiem ciekawy, a historia wynurzająca się z przeszłości naprawdę wciągająca. Magdalena Witkiewicz bez większego trudu odnalazła się w innej rzeczywistości i stworzyła intrygującą, nieco mroczną historię. Wszystko byłoby naprawdę piękne, gdyby współczesna historia okazała się równie zajmująca. Niestety o ile początek jest jeszcze całkiem niezły i łatwo jest zrozumieć dylematy wzorowej uczennicy, pragnącej nieco uznania ze strony rówieśników, o tyle dalsze jej losy pozostawiają wiele do życzenia. Kolejne wątki stają się bardzo schematyczne, nie trzeba detektywistycznych zdolności by przewidzieć, co wydarzy się za parę stron. Najgorzej wypada wątek Szymona. W chwili, gdy Zosia spogląda na książki w jego domu staje się całkowicie jasne, jaki sekret skrywa mężczyzna. Sama tragedia, którą przeżył jest w moim przekonaniu mocno naciągana i dość nieprawdopodobna. Niestety zabrakło mi tutaj również tego, co u Magdaleny Witkiewicz cenię najbardziej - wnikliwych opisów wewnętrznych przeżyć bohaterów. Przenosząca się do willi Zosia jest w bardzo specyficznej sytuacji, jednak zachowuje się tak, jakby w ogóle nie robiło to na niej wrażenia. Jakiś czas później trafia do szpitala - również ten fakt po paru chwilach jakby zostaje zapomniany. To wszystko sprawiło, że współczesną część książki czytałam lekko rozdrażniona, nie mogąc doczekać się, kiedy pisarka wreszcie znów zabierze mnie do przeszłości.

Ogólnie rzecz biorąc, przymykając oko na pewne schematy, książka wypada całkiem nieźle i na pewno może się podobać. Nie jest to jednak powieść, jakiej oczekiwałam od cenionej przeze mnie pisarki. Mam nadzieję, że to jedynie drobny "wypadek przy pracy", a nie tendencja spadkowa w jej twórczości. Książkę mimo wszystko polecam wielbicielom powieści obyczajowych, głównie ze względu na bardzo ciekawą historię osadzoną w przeszłości. Podobno takich powieści powstanie więcej, mam jednak nadzieję, że tym razem nie zabraknie również tego, co w twórczości pani Witkiewicz cenię najbardziej.

Link do opinii

Czereśnie zawsze muszą być dwie to współczesna powieść obyczajowa, z dawkami dramatu i romansu, której fabuła oparta jest na ciekawej tajemnicy sprzed lat.

Zosia jest bardzo pilną uczennicą. Nie ma zbyt wielu przyjaciół, ponieważ większość uważa ją za „kujonkę”. Pewnego dnia dziewczyna postanawia uciec ze szkoły i razem z całą klasą udać się na wagary, konsekwencje tego czynu jej nie ominą, ale i wpłyną na całe dotychczasowe życie dziewczyny. Nauczycielka wyznacza dla niej karę, którą jest… odwiedzanie emerytowanej nauczycielki. Początkowa niechęć do tego „obowiązku” przeradza się w trwałą przyjaźń z podopieczną. Zosia nareszcie ma kogoś, z kim może porozmawiać na każdy temat, zyskuje prawdziwą przyjaciółkę. Po nagłej śmierci pani Steni, świat dziewczyny wywraca się do góry nogami. Starsza pani, nie mając nikogo bliskiego zapisuje cały swój majątek dziewczynie. Mieszkanie w gdańskim bloku i stary dom w dzielnicy Łodzi zmieniają życie dziewczyny. Zofia jest już dorosła, zachodzi w ciążę, i chociaż ona sama zakochana jest w Marku po uszy, poznaje smak zdrady. Aby uciec od koszmarnej miłości wyjeżdża do Rudy Pabianickiej, do domu po pani Stefanii. Czy uda jej się poskładać swoje życie na nowo? Czy poznany przypadkowo mężczyzna okaże się jej przyjacielem czy wrogiem? Dramatyczna czy romantyczna okaże się stara historia związana z pewną miłością i odziedziczonym domem?

Fragment z książki:

(…) Czasem życie daje nam szansę, a my za późno ją dostrzegamy. Czasem możemy dotknąć naszych marzeń, ale odwlekamy te chwile. Na potem, na za godzinę, za miesiąc. Na moment, kiedy będziemy do tego perfekcyjnie przygotowani. A czasem trzeba żyć chwila. Łapać szczęście szybko w dłonie. Nieważne, ze nie mamy na sobie fraka i sukienki balowej, drugi raz życie może nam nie dać szansy.(…)

Moim zdaniem to jedna z najlepszych książek, które ostatnio czytałam. I chyba najlepsza tej autorki. Znam książki Magdaleny Witkiewicz, jedne mnie zachwyciły inne odrobinę rozczarowały, ale o tej mogę powiedzieć, że z całą pewnością to TA NAJLEPSZA.

Pochłonęłam książkę zaledwie w trzy wieczory, co nie zdarza mi się zbyt często. Fabuła jednak tak mnie zniewoliła, że nie mogłam oderwać się od niej i teraz będę musiała jakoś odespać te nieprzespane noce.

Początkowo myślałam, że to kolejna książka z tych, w których powtarza się banalna historia. Ona – młoda, ładna niezależna, dziedziczy dom po starszej osobie, w życiu przechodzi wzloty i upadki miłosne, które i tak zakończą się wielkim HAPPY ENDEM. Historia jakich wiele.

A tu… miłe, wręcz ogromne zaskoczenie. Z banalnej fabuły zrobiła się wyjątkowo wciągająca opowieść, nie tyle o wzlotach i upadkach miłosnych, co o ciekawej oryginalnej historii.

Bohaterowie tej powieści są tak swojscy, a zarazem nietuzinkowi, że nie można ich nie polubić. Myślę, że niejedna czytelniczka od samego początku „zaprzyjaźniła się” z Zosią i panią Stefanią. A w dalszych częściach książki kibicowała nie tylko głównej bohaterce.

Piękna, wzruszająca historia, opowiedziana z dużym dramatyzmem w tle i z piękną historią miłosną. Jeżeli jednak ktoś nastawi się na typowy romans, to może się rozczarować. To nie tyle historia miłosna, co brutalna prawda o życiu, zdradach, cierpieniu ale i o wielkiej ludzkiej empatii. A także o odnajdowaniu szczęścia w ruinach życia.

W tej powieści można się zatracić. Ciekawość często wygrywała u mnie ze zmęczeniem i musiałam, dosłownie musiałam czytać, aby nie zgubić wątku.

Po przeczytaniu książki wpadłam w pewnego rodzaju zadumę. Niby liczyłam na zakończenie takie a nie inne, a jednak pozostał we mnie jakiś żal. Chyba bardzo chciałabym wiedzieć, co dalej. Przecież słowo „koniec”, nie musi dosłownie oznaczać końca historii.

Dawno się tak nie wzruszałam podczas czytania. Niby człowiek dorosły i zdaje sobie sprawę z tego, że to tylko fikcja literacka, wymysł pisarki, a jednak jakoś utożsamia się z bohaterami i przeżywa ich życie tak, jakby dotyczyło kogoś bliskiego.

Poruszone w powieści wątki (nie tylko miłosne), potrafią być zarówno piękne, romantyczne jak i bardzo dramatyczne. To tylko fragment ciekawej opowieści, którą polecam całym sercem nie tylko czytelnikom zaczytującym się w romansach. W tej książce znajdują się również interesujące wątki: kryminalny czy psychologiczny. To opowieść o odnajdywaniu siebie i własnego szczęścia. O dążeniu do prawdy bez względu na to jak bolesna może ona się okazać. To po prostu wyjątkowa powieść z duszą… w tle.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Lenka83
Lenka83
Przeczytane:2017-08-27, Ocena: 5, Przeczytałam, 52/2017 Czytanie to drugie życie,

Książka czytana sercem. Nostalgiczna, fajna lekka... Lubię takie książki gdzie przeszłość miesza się z teraźniejszością. Gdzie przedmioty mają duszę i mówią o czymś.

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - takahe
takahe
Przeczytane:2017-08-21, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 2017,

Uwielbiam książki napisane przez tą autorkę, więc nie mogłoby być inaczej. Gdy tylko pojawiła się okazja aby kupić najnowszą powieść pani Magdy od razu to uczyniłam. I pomimo tego, że w kolejce do przeczytania czekało dużo innych książek, ta miała pierwszeństwo. 
"Czereśnie..." rozpoczynają się trochu nudno. Ot młoda kobieta zraniona przez swojego partnera ucieka do domku na wsi. No ileż to już razy inne pisarki wałkowały ten temat. No po prostu nuda. Jednak książka nie okazała się nudna. A to wszystko za sprawą tajemniczych losów poprzednich mieszkańców domu. 
Znajdziemy tu historię o miłości, zdradzie, zazdrości. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - zksiazkawreku
zksiazkawreku
Przeczytane:2017-06-27, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2017,

http://z-ksiazka-w-reku.blogspot.com/

„Czereśnie zawsze muszą być dwie” to najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz, która miała swoją premierę w maju. Już ponad miesiąc przed premierą było głośno o tej książce. Wszędzie można było zobaczyć czereśnie - kolczyki, wisiorki, etui na czytnik. Witkiewicz swoją najnowszą książką po prostu „zaczereśniowała” Polskę. Czy powieść jest warta takiego rozgłosu?

Główną bohaterką jest Zofia Krasnopolska - młoda architektka, z bagażem życiowych doświadczeń. Otrzymała ona w spadku, od swojej najlepszej przyjaciółki - Pani Stefanii, willę w Rudzie Pabianickiej, która z zewnątrz wydawała się być starą, niegodną uwagi ruderą. Szybko okazało się jednak, że w środku skrywa ona daleką, niezwykle ciekawą przeszłość. Stary dom więzi sekrety swoich byłych mieszkańców. Zosia postanawia zgłębić historię tego domu, która nie daje jej spokoju. Na jej drodze pojawia się także Szymon - lekarz, dzięki któremu dowiaduje się, czym tak naprawdę jest prawdziwa miłość oraz przyjaźń, której tak bardzo Zosia potrzebuje. To dzięki willi, Rudzie Pabianickiej i jej mieszkańcom główna bohaterka zaczyna rozumieć, że tak jak drzewa czereśni muszą rosnąć obok siebie, aby wydać owoce, tak ludzie muszą się kochać, by ich wspólna droga przez życie miała jakikolwiek sens.

Magdalena Witkiewicz po raz kolejny mnie oczarowała! Stworzyła piękną, klimatyczną, magiczną i mądrą powieść, która od pierwszej strony skradła moje serce. Bez dwóch zdań polubiłam Zosię, a w Rudzie Pabianickiej oraz w willi po prostu się zakochałam. Autorka w charakterystyczny dla siebie sposób tak opisuje miejsca, że od razu chce się je odwiedzić a ludzi - poznać. Wszystko to za sprawą lekkiego, plastycznego i niezwykle barwnego języka, którego możemy doświadczać we wszystkich książkach tej autorki. Urzekł mnie również aspekt historyczny w „Czereśniach”. Od razu widać, jaki ogrom pracy musiała włożyć autorka, aby wszystko było spójne, a przede wszystkim prawdziwe. Historia willi w Rudzie tak mnie wciągnęła, że z niecierpliwością czekałam na rozdziały, w których autorka uchyla rąbka tajemnicy.

Bardzo podoba mi się również przesłanie, jakie niesie ze sobą książka. Zastanawialiście się kiedyś, jaki wpływ na Wasze życie ma niewielki, na pozór nic nie znaczący epizod? Jak wyglądałoby Wasze życie gdybyście nie spóźnili się na autobus, albo nie pojechali inną drogą do pracy? „Czereśnie...” pokazują, że nawet najbardziej niepozorna decyzja może mieć wpływ na nasze życie. W przypadku Zosi były to wagary. Gdyby nie urwanie się z lekcji, nie poznałaby pani Stefanii, nie pojechałaby do Rudy, nie poznałaby Szymona.

„Czereśnie...” to prawdziwy wulkan emocji! Będziecie na zmianę śmiać się i płakać. Wzruszać i uśmiechać. Autorka zabiera nas w świat Zofii Krasnopolskiej, z którą przeżywamy wszelkie smutki i radości. Oprócz kobiety warto wspomnieć również o innych bohaterach, którzy są niezwykle barwni, ciekawi i intrygujący. Przede wszystkim Szymon, który nie radzi sobie z osobistą tragedią. Pani Stefania, która jest skarbnicą życiowej wiedzy. Marek, który widzi tylko czubek własnego nosa, a także pan Andrzej - uroczy, starszy pan, który rozmawia z kurami i nadaje im imiona. To właśnie jego autorka obarczyła odpowiedzialnością za przekazanie nam historii willi w Rudzie Pabianickiej.

Podsumowując, „Czereśnie zawsze muszą być dwie” to powieść piękna nie tylko za sprawą okładki. To bardzo dopracowana książka, magiczna, pełna ciepła, emocji, z niezwykle wzruszającą historią w tle. Magdalena Witkiewicz po raz kolejny udowodniła, że jest mistrzynią w tworzeniu chwytających za serce powieści. Polecam!

Link do opinii
Avatar użytkownika - magdalenardo
magdalenardo
Przeczytane:2017-07-24, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2017,
 Najwspanialsza, fenomenalna, doskonała, idealna, cudowna, genialna, obłędna, fantastyczna, rewelacyjna, wspaniała - nie wiem jak jeszcze można określić najlepszą powieść obyczajową. Czy powinnam pisać coś więcej? W zasadzie nie musiałabym, ale spróbuję, choć żadne więcej słowa w pełni nie oddają mojego zachwytu nad książką.        Nie chcę zdradzać ani słowa o fabule powieści, bo samodzielne odkrywanie jej krok po kroku jest jak prawdziwa uczta. Każde słowo, każda postać i każde zdarzenie jest tu niezwykle ważne. W książce nie ma ani jednego zbędnego słowa. Treść jest dopracowana w najdrobniejszym szczególe. Autorka stworzyła przepiękną historię o prawdziwej przyjaźni i miłości.

    To opowieść, z którą nie mamy ochoty się rozstać, bohaterowie są nam niezwykle bliscy i żywo uczestniczymy we wszystkich wydarzeniach, zarówno tych teraźniejszych, jak i z przeszłości. Czytając książkę walczyłam ze sobą - z jednej strony chciałam jak najszybciej poznać historię Anny i Stefanii oraz przekonać się jak potoczy się życie Zosi, z drugiej strony chciałam jak najdłużej cieszyć się książką i każdym zapisanym w niej zdaniem. Bardzo dobrze czułam się w willi Dworaka, miło spędzałam czas z Zosią i Szymonem, cieszyłam się opowieściami Andrzeja i spacerowałam po lesie kontemplując jego magiczną atmosferę - gdy przeczytacie książkę, będziecie dokładnie wiedzieć o czym piszę.

     Przepiękna książka, która pokazuje, że wszystko co nam się w życiu przytrafia jest "po coś", to co wydaje się przypadkiem, niekoniecznie tym właśnie jest. Los zapisuje na swych kartach scenariusz naszego życia na długo przedtem zanim wypełnią się wszystkie jego punkty. To daje czytelnikom nadzieję, że nawet to złe, może być początkiem dobrego. W moim sercu ta książka na pewno będzie miała specjalne miejsce i chętnie do niej wrócę.

    Wszystko co napisałam to stanowczo za mało. Bardzo bym chciała, żeby tę książkę przeczytał każdy kto tutaj zagląda, bez względu na płeć. To oczywiście książka bardzo kobieca, pełna emocji, wzruszeń i sentymentów, ale mężczyznom na pewno pozwoli zrozumieć co jest dla nas ważne i a być może uświadomi, co dla nich w życiu powinno być najważniejsze. Genialna książka!

    Cieszę się, że Magda Witkiewicz jest pisarką, stale nas zaskakuje. Sprawia, że czujemy się silniejsze, potrzebniejsze, bardziej świadome swojej wartości i... szczęśliwsze! Dziękuję! Jestem zachwycona!
Link do opinii
Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Przeczytane:2017-07-15, Ocena: 5, Przeczytałam, Wyzwanie - fantastyka 2017,
Lubię powieści pani Magdaleny Witkiewicz, choć jedne bardziej mi się podobają, a inne mniej. A że uwielbiam czereśnie, szczególnie te czerwono-żółte, to tym chętniej przeczytałam jej najnowszą i najgrubszą jak dotąd powieść ,,Czereśnie zawsze muszą być dwie". Życie Zosi Krasnopolskiej od początku było samotne, na szczęście los na jej drodze postawił emerytowaną nauczycielkę Stefanię Pilch. To ona w spadku przepisała jej mieszkanie w falowcu w Gdańsku oraz zrujnowaną willę w Rudzie Pabianickiej, która w latach 30. należała do zamożnego łódzkiego fabrykanta Henryka Dworaka. Stary dom skrywa sekrety swoich dawnych mieszkańców, a Zosia powoli je odkrywa, głównie dzięki panu Andrzejowi, który we fragmentach opowiada historię tej willi. Co ciekawe, kobieta koło swego domu często spotyka tajemniczą kobietę w czerwieni, która udziela jej rad i ostrzega. Ważni są też sąsiedzi, którzy spieszą z pomocą samotnej kobiecie. Zosia jako architekt może pracować w domu. A dom to dla niej wyzwanie, szczególnie tak duży jak willa i pełen nieodkrytych tajemnic. W dodatku bohaterka znajduje się na rozdrożu, gdyż jej życie uczuciowe jest skomplikowane. Z jednej strony pierwsza miłość Marek Więcławski, a z drugiej sąsiad jeżdżący Uberem - Szymon Jarosławski. Czas odkrywa przed Zosią prawdę o tych mężczyznach. W tej powieści każdy bohater, także ten zwierzęcy, ma za sobą bagaż doświadczeń, który dźwiga codziennie. Nie brak i zwierząt w tej powieści. Psy, kot i... kury! Poznajcie Janinę, Ludwikę i Malwinę. Ich właścicielem jest starszy mężczyzna, sąsiad pan Andrzej. To on uważa kury za mądre stworzenia, dlatego ze swych przyjaciółek nie będzie robił rosołu. Bo rosół robi się z mięsa, ,,co to nie wygląda jak kura". A o mądrości kur przeczytacie na stronach 102-122 i powiem Wam, że coś w tym jest. Nie ma dynamicznej akcji, jej tempo wyznacza rytm życia, pór roku czy stan emocjonalny. Oprócz wydarzeń bieżących z opowieści pana Andrzeja wyłania się świat lat 30. Mężczyzna opowiada o dawnych mieszkańcach Rudy, o historii willi i miłości oraz życiu Anny Rościszewskiej. W tej powieści miłość ma różne oblicza, także tej chorej, urojonej i tej fałszywej. Ale przede wszystkim mowa jest o tej prawdziwej miłości dwojga ludzi, którzy będą podążać razem przez wspólne życie. Oprócz łez wzruszenia, będą też łzy ze śmiechu. Bo to taka życiowa powieść, w której radości przeplatają się ze smutkami, poczucie humoru jest cenne, lecz jeszcze cenniejsze są więzi z ludźmi. Na wsi pomoc dobrosąsiedzka to podstawa. I jedna ważna rzecz, przynajmniej dla mnie - w końcu po raz pierwszy nie było typowych błędów językowych, czyli ,,mi" na początku zdania i potocznego zapisu ,,w tę i we w tę". A na koniec wybrane przeze mnie cytaty o zróżnicowanej tematyce, które każą się nad sobą zastanowić, a przynajmniej na chwilę czytelnika przy sobie zatrzymają. ŻYCIE Życie to przede wszystkim relacje między ludźmi. I nasza przyszłość zależy od tego, obok kogo właśnie stoimy. (s. 8) Czasem życie daje nam szansę, a my ją za późno dostrzegamy. (s. 79) Wszyscy chodzimy w labiryncie poplątanych życiowych dróg. W zależności od tego, w którą ścieżkę skręcimy, nasza droga zakończy się w tym lub innym miejscu. Niezależnie od tego, czy wybór drogi życiowej będzie naszą decyzją, czy podejmiemy ją pod wpływem wiatru napędzanego przez los. (s. 428) Gdy coś złego dzieje się w naszym życiu, to tylko po to, by za jakiś czas zdarzyło się coś dobrego. (s. 474) Nawet najbardziej niepozorna decyzja wpływa na nasze życie, a przeszłość zawsze wybrzmiewa w teraźniejszości. (s. 475) BŁĘDY Człowiek uczy się na błędach, ale często, aby nauczyć się, musi popełnić je kilka razy. (s. 238) MARZENIA Czasem marzenia spełniają się w nieco inny sposób, niż tego oczekujemy. (s. 163) Zasze może być takie ryzyko, że to, na co czekamy, nie okaże się tym wymarzonym. (s. 164) Jeżeli czegoś bardzo się chce, to trzeba nad tym pracować. I jeżeli dajesz z siebie wszystko, nie ma szans, by się nie udało. (s. 194) LUDZIE Czasami tak w życiu bywa. Że coś lub ktoś wydał nam się fascynujący, nagle jest rozczarowaniem. (s. 165) I nie ufaj tym, którym przestałaś ufać. Bo to nie zawsze jest dobre. (s. 173) Ale przecież na świecie w każdym momencie można znaleźć przyjaciela. I naprawdę można ludziom ufać. (s. 187) Każdy człowiek ma prawo do rozmowy. (s. 265) Ludzie w naszym życiu pojawiają się po coś. Przychodzą, czasem zostają z nami na dłużej, a czasem odchodzą. Ważne, byśmy zrozumieli, po co los postawił ich na naszej drodze. (s. 433) Dziewczyny czasem trzeba pogłaskać. Potem milej się żyje na tym świecie. (s. 440) Człowiek nie powinien być sam na świecie. (s. 478) LOS Los nie zawsze wie, co robi. (s. 116) Los często krzyżuje plany. Dlatego nie należy nic planować. (s. 225) Czasem zdarza się tak, że w podejmowaniu decyzji sprzyja nam los. A może sami przyciągamy do siebie pewne zdarzenia, by usprawiedliwić przed sobą ważne życiowe wybory. (s. 271) Czasem gdy człowiek znajduje się w najgorszym momencie swojego życia, to dzieje się to dlatego, by pojawiła się również nadzieja na lepsze. (s. 351) Pamiętajcie, że: Czereśnie zawsze muszą być dwie. Inaczej nie będą rodzić owoców. (s. 478)
Link do opinii
Avatar użytkownika - atena
atena
Przeczytane:2017-06-11, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2017,
"...Wszyscy chodzimy w labiryncie poplątanych życiowych dróg. W zależności od tego, w którą ścieżkę skręcimy, nasza droga zakończy się w tym lub w innym miejscu. Niezależnie od tego, czy wybór drogi życiowej będzie naszą decyzją, czy podejmiemy ją pod wpływem napędzanego przez los. ...." Ten cytat z książki obrazuje nie tylko losy bohaterów, lecz życie każdego z nas. W pewien sposób możemy utożsamiać się z postaciami i stwierdzić, że przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość - nieustannie wpływają na siebie i kierują naszym życiem. Gorąco polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - awiola
awiola
Przeczytane:2017-06-02, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2017,
"Czereśnie zawsze muszą być dwie (...) - Inaczej nie będą rodzić owoców". W 2016 r. uczestniczyłam w spotkaniu autorskim Magdaleny Witkiewicz w łódzkim Empiku, w którym to właśnie rozpoczęła się cała historia napisania tej powieści. Nie wierzyłam wówczas, że nasze namawianie na umiejscowienie fabuły w Łodzi, Magda potraktuje poważnie i spełni to marzenie. A jednak, "Czereśnie zawsze muszą być dwie", czyli książka, która została wydana ku pokrzepieniu naszych serc jest faktem. Jej piękna okładka zapowiada równie piękną treść. Magdalena Witkiewicz to absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańskiego Studium Bankowości oraz Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menadżerów, jest z wykształcenia marketerem. Miłośniczka literatury oraz swoich dwóch pociech. Jej powieści znajdują uznanie wśród rzeszy czytelniczek i zawsze kończą się szczęśliwie. Autorka mieszka obecnie w Gdańsku. Zosia Krasnopolska to młoda kobieta, której umiera jedyna, prawdziwa przyjaciółka - starsza pani Stefania. W wyniku tego, bohaterka niespodziewanie otrzymuje w spadku zrujnowaną willę zlokalizowaną w Rudzie Pabianickiej, na jednym z łódzkich osiedli. Życiowe komplikacje pomagają jej podjąć decyzję o zamieszkaniu na jakiś czas w odziedziczonym domu. Ta decyzja zmienia diametralnie jej życie. Bywają takie książki w mojej czytelniczej podróży, które, gdy zaczynam czytać, kończę dopiero na ostatniej stronie - bez przerwy, bez snu, bez odetchnięcia. Do takich lektur należy najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz, która oczarowała mnie swoim klimatem retro oraz umiejscowieniem akcji na terenie Łodzi. To po prostu mądra, barwna i wciągająca powieść obyczajowa, którą czyta się z przyjemnością. "Czereśnie zawsze muszą być dwie" to książka o skomplikowanych ludzkich losach rozgrywających się w przeszłości i teraz - w czasie obecnym. Autorka poprzez rewelacyjnie wkomponowany zabieg polegający na retrospekcjach, ukazuje równolegle dwie historie. Wędrówka do lat 30. XX wieku, do losów Henryka Dworaka i jego pięknego domu, okraszona tak przygnębiającym zakończeniem, wywołała we mnie wiele emocji. Równolegle z tym odkrywałam kolejne puzzle całej tej historii, dopasowywałam do siebie fakty, by na koniec poznać okrutną prawdę - ależ mnie to niesamowicie wciągnęło i nie pozwoliło oderwać się od tej lektury nawet na chwilę. Do tego wszystkiego takie elementy, jak opisane w książce wzory haftu, czy też stare obrazy, potęgowały odczuwalny klimat całej powieści. Mam wielką nadzieję, że umiejscowienie fabuły w Rudzie Pabianickiej, zachęci czytelników do odwiedzin Łodzi i jej okolic. Autorka bowiem tak plastycznie odmalowała wygląd willi i jej otoczenia, że nie zdziwię się, jeśli Rudę Pabianicką zaczną odwiedzać wycieczki. Poza tym, dzięki warstwie historycznej Magdalena Witkiewicz zaprezentowała ówczesne tło społeczne i klimat Łodzi przemysłowej, z którego to miasto przecież słynęło. Jest powieść obyczajowa z wątkiem historycznym, musi być więc miłość. A tej jest w książce bardzo dużo - zakazane uczucie Stefanii i Andrzeja, którego koleje bardzo mocno mnie wzruszyły. Jest miłość Zosi i Szymona - świeża, wymagająca dotarcia, ale jakże prawdziwa. Są także tytułowe czereśnie i ich symbolika, która po skończonej lekturze, nabiera zupełnie nowego wydźwięku. Chciałabym aby na podstawie tej książki powstał film - z pięknymi obrazami przeszłości, z widocznym przesłaniem i historią miłości, która czasami nie przynosi szczęśliwego zakończenia. Magdalena Witkiewicz po raz kolejny nie zawiodła mnie swoją prozą. Musicie koniecznie przeczytać tę książkę!
Link do opinii
Avatar użytkownika - ejotek
ejotek
Przeczytane:2017-04-30, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 100 książek 2017,
Wszystko zaczęło się w 2012 roku, kiedy to za sprawą akcji Włóczykijka poznałam trzy powieści Magdaleny Witkiewicz: "Opowieść niewiernej, "Milaczka" oraz "Panny roztropne". Wiedziałam wtedy, że na tym się nie skończy i nie skończyło. Magda potrafi pisać o sprawach trudnych - nie przerażając; o sprawach powszechnych - z humorem i ironią. Kolejne wychodzące spod jej pióra powieści są przeze mnie długo wyczekiwane i w zasadzie sięgam po nie w ciemno, często nawet nie czytając opisu. Pisarka jest specjalistką od szczęśliwych zakończeń i dobrym duchem polskich obyczajówek. "Czereśnie zawsze muszą być dwie" zauroczyły mnie swoją okładką, zaintrygowały tytułem a - tym razem przeczytany - opis nie pozwalał przemknąć obok chyłkiem. Musiałam ją przeczytać! Jak wrażenia? Tym razem o fabule napiszę naprawdę niewiele, bowiem sami powinniście smakować powieść po swojemu i w skupieniu, z zapartym tchem zagłębiać się w kolejne wydarzenia. Zosia Krasnopolska jest córką dwójki surowych lekarzy, którzy mają wobec córki ogromne plany. Chcą układać jej przyszłość według swoich marzeń i wyobrażeń organizując jej lekcje angielskiego oraz gry na pianinie. Wszystko traci jednak znaczenie w ósmej klasie podstawówki, kiedy to Zosia pierwszy raz ucieka wraz z klasą z lekcji. Chce być bowiem normalna jak oni i choć odrobinę lubiana. Kończy się to dla niej karą od dyrekcji szkoły - ma wykonywać prace społeczne! Początkowe przerażenie dziewczyny zmienia się w radość a kara okazuje się być... nagrodą. Bowiem spotkania z sześćdziesięcioletnią panią Stefanią ofiarują młodej Krasnopolskiej wszystko to, czego nie otrzymała w rodzinnym domu - zrozumienie, ciepło, czas na rozmowę i rozwiązywanie młodzieńczych problemów. To właśnie dzięki tej przyjaźni, kroki dorosłej już Zofii zostały skierowane w okolice Łodzi, do Rudy Pabianickiej, gdzie czeka na nią stara willa pełna tajemnic. Bohaterka straci tu kogoś ogromnie dla siebie ważnego, ale jednocześnie ma szansę zrozumieć i odzyskać coś innego. Czy jej się to uda? W tej powieści przeszłość i teraźniejszość wzajemnie się przeplatają oraz uzupełniają. Wraz z Zosią niecierpliwie i z niepokojem wyczekiwałam na kolejne elementy układanki, czyli opowieść pana Andrzeja o wydarzeniach z lat trzydziestych. Historia Anny wciągnęła mnie ogromnie, może nawet bardziej niż życie Zosi? Czułam się jak detektyw, który próbuje rozwikłać zagadki przeszłości i dowiedzieć się jak to naprawdę było z Anną, Henrykiem i rodziną Rzepeckich. Złościłam się, gdy w najciekawszym momencie starszy pan przerywał opowieść... Książka jest pełna zagadek i tajemnic za sprawą willi w Rudzie Pabianickiej, w której przeszłość na nowo wpływa na teraźniejszość, czyli na życie Zosi. Duchy sprzed kilkudziesięciu lat nadal mają dużo do powiedzenia, zwłaszcza tajemnicza kobieta w czerwieni... Odnalezione na strychu przedmioty w połączeniu z opowieścią pana Andrzeja tworzą piękny obraz wydarzeń sprzed lat - niedopowiedzenia, tajemniczy list, rodziny żyjące w cieniu nieprawdy i obietnica, która zemściła się na potomnych. Autorka zupełnie nie spieszy się z obniżeniem ciśnienia krwi u czytelnika, bowiem tajemnice wyjaśniają się powoli a nowych... wciąż przybywa. Książka nie skupia się tylko i wyłącznie na życiu Zosi, poznajemy przecież wielu innych bohaterów, których przeszłość i cierpienie zostały szczegółowo opisane. Dzięki temu śmiało możemy się z nimi identyfikować, jednych polubić a innych nie - doprawdy, podział na postacie pozytywne i negatywne jest dość jasny. Są chwile na śmiech i łzy, na smutek, radość oraz wzruszenia. O tak, wzruszeń tu nie brakuje! Uwielbiam książki Magdy Witkiewicz i pisałam to wielokrotnie w recenzjach czy komentarzach na różnych blogach. Niemal każdą powieść kończę z wyrazem zadowolenia na ustach. Jednak tym razem muszę napisać coś innego - wszak zawsze moje recenzje są szczere. "Czereśnie zawsze muszą być dwie" to dla mnie hit! To najlepsza - moim zdaniem - książka w dorobku autorki! Czereśnie zasługują w mojej ocenie na 11/10. Dlaczego? Pięknie snuta opowieść o trudnym dzieciństwie Zosi, o nagłym i niezbyt idealnym uczuciu oraz o niezwykłej "karze", która całkowicie zmienia życie bohaterki. To historia o nietypowej przyjaźni, ponadczasowej miłości oraz śmierci, która dla jednych niesie ukojenie a dla innych cierpienie. Witkiewicz udowodniła w Czereśniach, że czasami zmiany są potrzebne, przynoszą bowiem powiew świeżości oraz inne spojrzenie na problemy i bolączki, bo choć marzenia nie zawsze spełniają się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli to finalnie może nam to wyjść na dobre. "Czereśnie zawsze muszą być dwie" to cudowna historia o marzeniach, przyjaźni, rodzinie i miłości. Jednak równie ważne są wątki dotyczące utraty, zemsty oraz odkupienia win. Ta książka jest jak skrzynia pełna skarbów i z każdą kolejną przewróconą stroną czytelnik odkrywa coś nowego, coś pięknego, coś niezwykłego. Magda Witkiewicz po raz kolejny udowodniła, że potrafi czarować, bowiem w trakcie lektury magia unosi się jak mgiełka w powietrzu. Jeśli uwielbiacie twórczość autorki oraz książki pełne tajemnic i niewyjaśnionych spraw z przeszłości, to koniecznie sięgnijcie po ten tytuł. Ja wciąż nie zamknęłam ust... z wrażenia!
Link do opinii

Książka lekka i przyjemna, jednakże język jakim posługuje się autorka nie należy do moich ulubionych. Historia Zosi jest bardzo przewidywalna, już od pierwszych stron można domyśleć się zakończenia. O wiele ciekawsza jest historia sprzed lat. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - milord
milord
Przeczytane:2019-03-23, Ocena: 4, Przeczytałam,

Hmm... zaczynało się jak "flaki z olejem" myślę sobie... boże!Jak ja nie lubię polskich książek, znów to samo, ten sam schemat, oklepane... ale zaskoczyła mnie pozytywanie. Ciekawa, odprężająca pozycja. Warto poświęcić kilka wieczorów i zapomnieć o pzyziemnych sprawach. Podobało Mi się, jszczególnie opisy historyczne - myślę, że w tym kierunku powinna iść autorka. Idzie jej to o wiele lepiej niż akcja w teraźniejszości. POLECAM

Link do opinii
Avatar użytkownika - anin891
anin891
Przeczytane:2019-02-26, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - NicoMinoru
NicoMinoru
Przeczytane:2019-02-20, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2019,
Inne książki autora
Lilka i wielka afera
Magdalena Witkiewicz0
Okładka ksiązki - Lilka i wielka afera

Hurra, wakacje! Tym razem nic nie pokrzyżuje planów Lilki i Matewki. Wyjadą do Amalki do ukochanej ciotki Franki. W Amalce jest fantastycznie. Szkoda...

Pensjonat marzeń
Magdalena Witkiewicz0
Okładka ksiązki - Pensjonat marzeń

Bohaterki SZKOŁY ŻON powracają! Po lekcjach w Szkole wiedzą, że ich los zależy przede wszystkim od nich samych. Biorą sprawy w swoje ręce. Podupadły...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Cytaty z książki

"Zawsze uważałem, że gdy coś złego dzieje się w naszym życiu, to tylko po to, by za jakiś czas zdarzyło się coś dobrego".


Więcej

"Czasem marzenia spełniają się w nieco inny sposób, niż tego oczekujemy".


Więcej
Więcej cytatów z tej książki
Recenzje miesiąca
Okna z widokiem na Weronę
Hanna Kowalewska
Okna z widokiem na Weronę
Ktosiek 2.0
Beata Piliszek-Słowińska
Ktosiek 2.0
Niedzielna dziewczyna
Pip Drysdale
Niedzielna dziewczyna
365 stron życia 2020
oprac. Justyna Wrona, Hubert Wołącewicz
365 stron życia 2020
Zawsze i na zawsze
Jenny Han
Zawsze i na zawsze
Grypa. Sto lat walki
Jeremy Brown
Grypa. Sto lat walki
Brytyjska monarchia od kuchni
Adrian Tinniswood
Brytyjska monarchia od kuchni
Relikwiarz
Elżbieta Bielawska
Relikwiarz
Pokaż wszystkie recenzje