Gorąca rywalizacja, niespodziewane uczucie i niezwykłe zbiegi okoliczności – to będzie wyjątkowe lato!
Na jednej ulicy w Bostonie stoją dwie zupełnie różne księgarnie, prowadzone przez dwoje całkowicie różnych od siebie ludzi. Josie Klein kocha porządek, klasykę i precyzję. Ryan Lawson żyje w chaosie i sprzedaje wyłącznie romanse. Gdy nowy właściciel postanawia połączyć oba sklepy, między Josie i Ryanem wybucha zaciekła rywalizacja, ponieważ tylko jedno z nich utrzyma stanowisko kierownicze, a o wszystkim zdecydują letnie wyniki sprzedaży.
Zderzenie odmiennych stylów bycia i narastające napięcie sprawiają, że między bohaterami zaczyna iskrzyć na wiele sposobów. Tymczasem oboje znajdują ukojenie w rozmowach z anonimowym przyjacielem na forum książkowym…
Gdy granice między księgarniami i sercami zaczynają się zacierać, Josie i Ryan odkrywają, że w miłości i na wojnie nie ma zasad. A może szczęśliwe zakończenia zdarzają się nie tylko w książkach?
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 2026-07-01
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 488
Tytuł oryginału: Battle of The Bookstores
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Dominika Jachimowska
✨️Kto i za co pokocha?
Jeżeli lubisz dojrzałe, pełne ciepłego humoru romanse, których bohaterami są postaci zachowujące się autentycznie, wyglądające naturalnie, umiejące rozmawiać, bez robienia napompowanych dram, to bardzo proszę, mam dla Ciebie top polecajkę.
Co więcej? Ano jest ważny wątek pracy w księgarni, często pokazywanej “od kuchni” oraz sam motyw literatury. Autorki często przywołują tytuły powieści, czy to z gatunku romans, czy literatury pięknej.
To historia, która pokazuje, że literatura łączy, a nie dzieli, że człowieka nie definiuje gatunek, po jaki sięga, że każdy ma prawo bez strachu przed oceną innych czytać to, na co ma ochotę. W dobie dzisiejszych bookstagramowych dram i drameczek to bardzo wartościowe przesłanie.
✨️Czy ja pokochałam?
Totalnie tak! Nie chciałam, aby ta książka się skończyła. To romans, który z założenia jest romansem dla nas, odbiorców, ale sami bohaterowie często z dystansem, a nawet ironią wspominają o typowych cechach tego gatunku, chwilami podając w wątpliwość przeniesienie ich do realnego życia.
Urzekła mnie naturalność, jaką mają w sobie Josie i Ryan. Ich fizyczności są normalne (on wygląda bez ubrania tak, że nie musi bać się, iż zrobi jej krzywdę, a ona nie musi bać się o to, że on się nie zmieści xD), uff…tak bardzo brakuje mi tego we współczesnych historiach miłosnych, w których grany jest s*ks. Ich dialogi są zwyczajne: zabawne, a kiedy trzeba kąśliwe, a przede wszystkim, gdy pojawia się problem, potrafią ze sobą rozmawiać. W tej historii, mimo iż są momenty newralgiczne dla bohaterów, to w żadnym przypadku sprawa nie nadmuchuje się sztucznie, zmieniając w dramę stulecia, ale wchodzi on…dialog!
Zachwycam się tym, jak cudnie została rozpisana relacja Josie i Ryana. Od wrogów do przyjaciół do kochanków. Każdy z tych etapów miał swój czas, do każdego udało mi się przyzwyczaić, każdy był równie emocjonujący. Sceny zbliżeń to sensualna uczta, wypełniona wrażliwością, szacunkiem, a czasami nawet humorem. Ani grama żenady.
Kocham za ciepło, za autentyczność, za książki, za humor. Gdyby ktoś chciał mnie poznać przez pryzmat czytanych książek, to śmiało, niech przeczyta tę.
✨️Czy polecam?
No ba! Chciałabym wcisnąć ten tytuł każdemu, kto uwielbia romanse (i nie tylko!). Przyjemna, otulająca, dojrzała, cudna historia dwojga ludzi, których podzieliła rywalizacja, a połączyła miłość do książek.
✨️O czym jest?
Josie jest kierowniczką księgarni, w której sprzedawane są książki z gatunku literatury pięknej. Ryan pracuje tuż obok i prowadzi księgarnie, w której można kupić wyłącznie romanse. Właściciel obu sklepów postanawia je połączyć i spośród tej dwójki zostawić na stanowisku tylko jedną. Od tego momentu Josie i Ryan zaczynają ze sobą konkurować. To, co początkowo tak bardzo ich dzieli, z czasem zaczyna łączyć. Oni jeszcze nie wiedzą, że już wcześniej się poznali... Ryan jako pierwszy orientuje się, że poznał już Josie, ale z tej miłej i wrażliwej strony. Dlaczego w rzeczywistości wydaje się tak wredna i zawzięta? I jak wyznać prawdę, skoro w końcu zaczynają się dogadywać?
A jeśli dotarł*ś tu, to mam dla Ciebie ciekawostkę: nazwisko autorki Ali Brady, to tak naprawdę pseudonim dwóch pisarek, Alison Hammer i Bradeigh Godfrey
Nie ma chyba bardziej kuszącego miejsca dla miłośnika książek niż klimatyczna księgarnia. Zapach papieru, regały uginające się pod ciężarem powieści i rozmowy o ulubionych historiach tworzą atmosferę, w której łatwo się zatracić. ,,Dwie księgarnie, jedna miłość" Ali Brady wykorzystuje właśnie ten niezwykle przyjemny klimat i zamienia go w opowieść, przy której naprawdę można zwolnić. To jedna z tych książek, które nie próbują zaskakiwać na każdym kroku. Zamiast tego zapraszają do świata, w którym liczy się dobra historia, subtelny humor i emocje rozwijające się we własnym tempie.
Od pierwszych stron czułam, że autorka doskonale wie do jakiego czytelnika kierują tę powieść. To nie jest historia, która ma wywrócić gatunek do góry nogami. Jej siła tkwi w tym, że czyta się ją z autentyczną przyjemnością i z każdą kolejną stroną coraz bardziej ma się ochotę zostać w tym świecie jeszcze odrobinę dłużej.
Zaskakujace, że książki nie są tutaj wyłącznie tłem dla romansu. Czuć, że powstała z myślą o osobach, które naprawdę kochają czytać. W wielu scenach odnosiłam wrażenie, że autorka puszcza oko do swoich odbiorców, przypominając, dlaczego jedne historie zostają z nami na lata, a po inne sięgamy wtedy, gdy po prostu chcemy poprawić sobie humor. Ta powieść jest trochę jak rozmowa z kimś, kto doskonale rozumie, że nie istnieją lepsze i gorsze książki, a są tylko te, których akurat potrzebujemy.
W tle pojawia się pytanie o to, czy warto kurczowo trzymać się własnych przekonań i zamykać na wszystko, co inne. To motyw pokazany lekko, bez moralizowania, ale właśnie dzięki temu wybrzmiewa wyjątkowo naturalnie. Czasem wystarczy spojrzeć na coś z innej perspektywy, żeby odkryć, że to, co wcześniej wydawało się całkowicie obce, może przynieść naprawdę wiele dobrego.
To jedna z tych książek, przy których kilka razy złapałam się na uśmiechu. Nie dlatego, że próbowała być za wszelką cenę zabawna, ale dlatego, że jej humor wypływał z sytuacji i rozmów. Wszystko sprawiało wrażenie niewymuszonej fabuły, dzięki czemu bardzo łatwo było uwierzyć w rozwój wydarzeń. Nawet bardziej przewidywalne momenty nie przeszkadzały, bo liczyła się droga prowadząca do zakończenia, a nie samo zakończenie.
Nie zabrakło również bardziej odważnych scen. Są one wyraźnym elementem tej historii, jednak nie odniosłam wrażenia, że pojawiły się wyłącznie po to, by podkręcić temperaturę. Stanowią naturalne dopełnienie relacji i nie odbierają miejsca temu, co w tej książce najważniejsze, czyli ciepłej atmosferze i miłości do literatury.
Po skończeniu lektury zostało ze mną przede wszystkim poczucie przyjemnie spędzonego czasu. Nie zachwyciła mnie dlatego, że była przełomowa czy nieprzewidywalna. Zachwyciła prostotą. Tym, że niczego nie udawała. To romans, który doskonale wie, czym chce być i ani przez chwilę nie próbuje silić się na coś więcej. Czasami właśnie takie historie okazują się najlepszym wyborem.
,,Dwie księgarnie, jedna miłość" to książka, która przypomina, dlaczego tak wielu z nas lubi wracać do romansów. Dają odpoczynek, poprawiają humor i pozwalają na kilka godzin zanurzyć się w świecie, z którego trudno wychodzić. A jeśli dodatkowo wszystko dzieje się w otoczeniu regałów pełnych książek, filiżanki kawy i ludzi, których łączy ta sama pasja, otrzymujemy historię idealną na letnie popołudnie.
Przeczytane:2026-07-12,
▪𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪
Są takie książki, które otulają nas swoim ciepłem i sprawiają, że ich lektura jest czystą przyjemnością, a jednocześnie ta sama książka sprawia, że czas jakby zwalnia i z błogą rozkoszą możemy się delektować daną historią.📖
Pokochałam „Dwie księgarnie, jedna miłość” za jej klimat! Kameralne księgarnie, codzienność bohaterów i wszechobecna miłość do czytania sprawiają, że bardzo łatwo było mi się zanurzyć w tej historii i zapomnieć o otaczającym mnie świecie. Czytając, miałam wrażenie, jakbym sama przeglądała kolejne regały, szukając książki, która idealnie trafi w mój nastrój.✨
📚 Josie i Ryan to właściciele dwóch zupełnie różnych księgarń. Josie lubi literaturę ambitną i zawsze musi mieć wszystko dokładnie zaplanowane. Z kolei Ryan uwielbia romanse, spontaniczność i kontakt z innymi ludźmi. Ich odmienne podejście do prowadzenia biznesu sprawia, że początkowo więcej ich dzieli niż łączy.
Sytuacja się komplikuje, gdy oboje dowiadują się, że ich księgarnie mają zostać połączone, a tylko jedno z nich zachowa swoje stanowisko. Rywalizacja wydaje się nieunikniona, jednak z czasem okazuje się, że współpraca przynosi znacznie lepsze efekty niż wzajemne podkładanie sobie nóg. To właśnie podczas wspólnego działania zaczynają dostrzegać w sobie cechy, których wcześniej nie zauważali. 💫📖
Największym zaskoczeniem okazała się dla mnie dojrzałość tej historii. Choć fabuła opiera się na dobrze znanym motywie rywalizacji i stopniowo rodzącego się uczucia, wszystko zostało poprowadzone z ogromnym wyczuciem. Autorki stworzyły bohaterów, którzy naprawdę potrafili ze sobą rozmawiać i nie tworzyli niepotrzebnych dramatów.
Główni bohaterowie od początku wzbudzili moją sympatię. Josie jest uporządkowana, ostrożna i kocha literaturę, która skłania do refleksji. Natomiast Ryan kieruje się sercem, zaraża optymizmem i wierzy, że dobra historia potrafi poprawić każdy dzień. Różni ich niemal wszystko, dlatego obserwowanie, jak powoli uczyli się siebie nawzajem, było ogromną przyjemnością. Ich relacja rozwijała się spokojnie i wiarygodnie, bez niepotrzebnego pośpiechu, dzięki czemu naprawdę można uwierzyć w rodzące się między nimi uczucie.
Autorki poprzez tę historię uświadamiają, że literatura nie musi dzielić czytelników. Każdy z nas sięga po inne książki, kieruje się innymi emocjami i oczekiwaniami, ale właśnie ta różnorodność czyni czytanie tak wyjątkowym. Bardzo podobało mi się, że ten motyw przewija się przez całą powieść w subtelny sposób, bez zbędnego moralizowania. 📖
Lektura tej książki podziałała na mnie bardzo kojąco. Ma ona w sobie tą iskierkę, która sprawia, że po przeczytaniu tej historii czujemy się po prostu dobrze. Na pozór lekka i prosta w odbiorze, niesie ze sobą istotne przesłanie. ❤ Jeśli lubicie romanse z motywem Enemies to Lovers, kochacie książki o książkach i szukacie historii, która poprawi wam humor oraz pozwoli na chwilę oderwać się od codzienności, zdecydowanie musicie po nią sięgnąć. To ciepła, urocza opowieść, która przypomina, że czasem najpiękniejsze rozdziały naszego życia zaczynają się tam, gdzie zupełnie się ich nie spodziewamy. 📚🤍