To miała być przygoda na jedną noc...
Dwudziestopięcioletnia Astra Flaganan, zdolna programistka, wiedzie poukładane, satysfakcjonujące życie. Ma pracę, którą lubi, tego samego partnera od lat i paczkę znajomych z firmy, z którymi spędza wolny czas. Idylla kończy się niespodziewanie w momencie, gdy przyłapuje swojego narzeczonego Patricka z inną kobietą. Szybko się okazuje, że zdrada to dopiero początek przykrości, jakie mają spotkać Astrę. Niewierny Patrick bowiem postanawia do reszty uprzykrzyć dziewczynie życie i pozbawia ją mieszkania, pracy i wsparcia kolegów.
Załamana Astra ląduje w małym barze w centrum miasta. W pewnym momencie do topiącej żale w drinku dziewczyny dosiada się nieznajomy przystojniak. On też wydaje się smutny. Nie przedstawiają się sobie, ale zaczynają rozmawiać, pojawia się między nimi chemia. Wieczór kończą w pokoju hotelowym, z którego Astra ucieka z samego rana. Szybko się przekonuje, że noc, którą spędziła z obcym facetem, ma poważne konsekwencje. Thane Lennox, anonimowy mężczyzna z baru, staje ponownie na drodze Astry, by nieźle namieszać zarówno w jej życiu prywatnym, jak i w karierze. A w dodatku jej nie pamięta...
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
Wydawnictwo: Editio
Data wydania: 2025-06-24
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 416
Język oryginału: Polski
"Czasami okazuje się, że nawet tych ludzi, którzy są przy nas całe życie, wcale nie znamy tak dobrze. Za to możemy znaleźć tę najważniejszą osobę tam, gdzie najmniej spodziewamy"
On stracił kogoś bliskiego, a ona doświadczyła zdrady. Do tego sytuacja w pracy dosyć się jej skomplikowała. Astra i Thane. Oboje znajdujący się w trudnym położeniu, oboje chcący zapomnieć o swoich problemach. A jak to najlepiej zrobić niż w odpowiednim towarzystwie? Tylko co w sytuacji, jeśli spotkanie będzie miało dosyć nieprzewidziane konsekwencje?
Urocza, przyjemna i wciągająca od pierwszych stron historia. Oboje bohaterzy zostali bardzo dobrze wykreowani. Astra to bardzo silna dziewczyna, która bardzo dobrze sobie radzi w środowisku zdominowanym przez mężczyzn. Nie załamuje się, mimo że jej życie gwałtownie się zmienia. Nowe środowisko, nowy szef i niespodzianka. W dniu, w którym dowiaduje się o ciąży równocześnie poznaje swojego przełożonego, którym jest? Mężczyzna, z którym spędziła noc. Tylko tak się składa, że on o tym nie pamięta. Czy jest to w ogóle możliwe? Powiem szczerze, że byłam bardzo ciekawa tego co autorka wymyśliła, co uzasadniałoby jego niepamięć. No tak, Astra zmieniła trochę swój wygląd, ale nie wydaje mi się, żeby to byłoby wystarczającym powodem do tego, żeby mężczyzna jej nie poznał, prawda? No chyba, że tak to jest z facetami 😂 I jak go tu poinformować, że mężczyzna zostanie ojcem?
"Jak to możliwe, że on tego nie widzi?
Czy to możliwe, że naprawdę nie chce tego widzieć?"
Thane to całkowite przeciwieństwo bohaterki. Ponury, skryty i nie ukrywam, że początkowo nie wzbudził mojej sympatii ze względu na zachowanie w pracy wobec bohaterki. Jednak na szczęście się to zmieniło, a okazuje się że miał pewien powód takiego zachowania. Co za nim stało? Powód, dla którego nie pamiętał Astry? Nie spodziewałam się takiego czegoś i mi się to podobało. W pełni uzasadniało jego niepamięć.
Relacje bohaterów jest wprost urocza. Uwielbiam slow burn a tutaj został on bardzo dobrze przedstawiony. Nie da się ukryć, że od początku pomiędzy bohaterami jest intensywne przyciąganie. Thane to troskliwy mężczyzna, co widać w jego zachowaniu wobec Astry, zarówno czy to w pracy, zwłaszcza na wyjeździe integracyjnym czy po prostu pomagając jej przy remoncie mieszkania. Bardzo się angażuje w jej życie i to naprawdę bardzo widać, chociażby przez jego pewne decyzje. Na każdym kroku widać, że poważnie o niej myśli i powiem szczerze, że jestem pod wrażeniem, bo nie każdy mężczyzna zdecydowałby się na taki krok. No i ten rosół. No kto nie lubi rosołu? Ja wprost uwielbiam. Jest to jedyna rzecz, która nie wywołuje u Astry mdłości, a Thane robi wszystko żeby od początku miała go pod dostatkiem. No idealnie, prawda?
"Ten facet robi absolutnie wszystko, żebym się w nim zakochała, i jeśli złamie mi kiedyś serce, zrzucę całą winę na niego. Nie można być tak słodkim i nie wiedzieć, że adresatka całej tej słodyczy w końcu się w tobie zakocha"
Jednak czy wszystko będzie takie proste? Co się stanie kiedyś Thane dowie się prawdy? Mężczyzna też ma swoje tajemnice. Jaka to jest? Prawda zawsze wychodzi na jaw, prawda?
Książka wywołała we mnie wiele emocji, nie tylko tych pozytywnych. Byłam sfrustrowana zachowaniem niektórych ludzi. Zachowanie współpracowników Astry było chore. Pomijając, że bardzo szybko rozprzestrzeniała się po firmie informacja, że bohaterka jest w ciąży to to co zaczęło się dziać? Okropne. Do tego jej były cały czas rozpowiada jakieś kłamliwe plotki na jej temat i naprawdę czekałam na moment, kiedy poniesie tego wszystkiego konsekwencje. Brawo Bailey! Zrobiła to, na co miałam od dłuższego czasu ochotę. Jednak, chyba jestem bardziej krwiożercza, bo liczyłam, że poniesie konsekwencje. Chciałam zemsty, tym bardziej, że mu się należało. Jednak Patrick nie jest jedyną osobą, która bardzo mnie zdenerwowała i której nie polubiłam. Kolejni to rodzice Astry. Naprawdę nie wiem jak można było się tak zachowywać. Mam wrażenie, że bardziej im zależało na jej byłym chłopaku niż na swojej córce i to się do końca nie zmieniło. Chłopak ją zdradził a oni tylko z pretensjami, że to pewnie jej wina. Że nie zapewniła mu tego co on potrzebował. No naprawdę? Biedny chłopczyk poczuł się zraniony, niedopieszczony, więc znalazł sobie inną. Nie są w stanie zrozumieć, że Astra mu nie wybaczy i nie chce go w swoim życiu. Z kolei pozytywne odczucia z pewnością wywołały przyjaciółki Astry. Zwłaszcza przyjaźń Astry i Clove bardzo mi podobała. I ten prezent Clove? Cóż, Han Solo z pewnością był bardzo wyjątkowym prezentem.
"Forget me not" bardzo mi się podobała. Lubię takie urocze historie, bardzo lubię. Naprawdę, bardzo ciężko było mi się od tej książki oderwać tak przyjemnie mi się czytało. Im dalej tym jest coraz więcej słodyczy. Musiałam po nią sięgnąć nie tylko przez motyw nieplanowanej ciąży, który lubię, choć nie ma chyba dużo takich książek, ale też dlatego, że lubię twórczość autorki. Miałam okazję czytać kilka jej tytułów i naprawdę bardzo mi się podobały. Bardzo polecam ten tytuł, miłego!
*współpraca reklamowa z Wydawnictwem EditioRed*
Przy wyborze tej książki do czytania kierowałam się jak zawsze okładką, ale również samą autorką, z której twórczością już miałam przyjemność się zetknąć. Książka to romans biurowy, z mocnym motywem nieplanowanej ciąży, ale też z bardzo interesującym wątkiem związanym z pamięcią. Lektura do gotowy scenariusz na komedię romantyczną.
Astra jest zdolną programistką, a jej życie było poukładane i spokojne, jednak ten stan trwał do czasu, a właściwie do chwili odkrycia zdrady narzeczonego. Wraz z tym wydarzeniem za sprawą niewiernego mężczyzny traci mieszkanie, spokój, dobre imię, wsparcie kolegów i zmuszona jest do zmiany zespołu z którym pracuje. Załamana Astra ląduje w barze, gdzie poznaje mężczyznę równie zagubionego jak ona sama, oboje ulegają chwili i spędzają ze sobą noc, owocną w skutkach. Po kilku tygodniach para spotyka się ponownie, ona musi mierzyć się z konsekwencjami własnych wyborów, a Thane który okazuje się jej nowym szefem, zdaje się nie pamiętać wspólnie spędzonej nocy.
W pierwszym wrażeniu można powiedzieć, że to historia jakich wiele, bo sam początek jest raczej oklepany, a konsekwencje tych wydarzeń łatwo przewidzieć, ale jak wspomniałam z tą przewidywalność jest tylko iluzją. Gdy para spotyka się ponownie dzieje się coś dziwnego, co we mnie wzbudziło zarówno frustrację jak i ciekawość co dalej. Miałam tu duży problem z bohaterami, spowodowany głównie ich zachowaniem. Byłam sceptycznie nastawiona do Thane, zastanawiałam się czy gość się zgrywa czy faktycznie nic nie pamięta, w mojej głowie pojawiły się też szalone teorie spiskowe, które mogłaby wyjaśnić jego zachowanie, ostatecznie prawda okazała się dla mnie totalnie zaskakująca. Jeżeli zaś chodzi o Astrę też nie do końca wiem jak ocenić jej zachowanie, w większym stopniu ją rozumiem, ale też troszkę czuję się rozczarowana, bo kobieta od samego początku nie walczy o siebie, poddaje się losowi, nie dementuje plotek, nie wyjaśnia całej sytuacji, choć jestem w stanie zrozumieć jej obawy, to jej postawa działała mi na nerwy.
Fabuła jest lekka i bardzo przyjemnie się ją czyta. Autorka stworzyła bardzo ciekawą i nawet oryginalną historię, połączyła schematy z czymś nowym i świeżym, przez co lektura jest wciągająca i zajmująca. Ta książka w zasadzie czytała się sama, te ponad 400 stron zniknęło mi w mgnieniu oka. Choć książka ma zdecydowanie więcej mocnych stron to, to jednak muszę też zwrócić na te moim zdaniem słabsze. O bohaterach już co nieco wspominałam bo mnie irytowało ich zachowanie, ale też muszę ich określić jako takich niewyraźnych, no nie do końca się z nimi polubiłam. Kolejna sprawa to dość ogólnikowa fabuła, zabrakło mi tutaj takiego dopieszczenia, czegoś charakterystycznego, co pozwoliłoby żeby ta historia na dłużej została w mojej pamięci. Ostatnia rzecz to, to że nie potrafiłam zaangażować się w tę powieść emocjonalnie, zabrakło mi tych emocji, uczuć czy nawet dramy z prawdziwego zdarzenia, bo choć pojawiły się mniejsze aferki to raczej były one bez wyrazu.
Ogólnie sama historia jest ciekawa, wzbudza ciekawość, a pomysł jest oryginalny. Autorka ma cudowanie lekki styl pisania, który sprawia że można zatopić się w fabule, i bardzo szybko ją przeczytać. To lektura idealna na lato, jako odskocznia po cięższych pozycjach, według mnie nadałaby się też świetnie na wyjście z zastoju czytelniczego, bo naprawdę czyta się ja z ogromną przyjemnością, jest lekko, zabawnie, trochę romantycznie, z lekkimi aferkami, które jeszcze bardziej napędzają fabułę. To książka, którą śmiało można przeczytać w parę godzin czy w jeden wieczór, ja osobiście przeczytałam za jednym zamachem. Podobało mi się i szczerze polecam, szczególnie fankom lekkich historii miłosnych.
,,Forget me not" to kolejna książka Ludki Skrzydlewskiej, po którą miałam okazję sięgnąć w tym roku. Czy ta publikacja również przypadła mi do gustu? Już spieszę z wyjaśnieniem.
Głównymi bohaterami historii są Astra Flaganan -- programistka, która niedawno przyłapała swojego narzeczonego na zdradzie z koleżanką z ich wspólnej pracy oraz Thane Lennox -- napotkany w barze mężczyzna, który właśnie pochował swojego ojca. Chociaż Astra i Thane się sobie nie przedstawili, ich z pozoru niewinna rozmowa przeradza się w wybuch namiętności, który kończy się w apartamencie mężczyzny. Czy wspólna noc będzie początkiem wielkiej miłości?
Pewnie mogłaby być, gdyby Astra z samego rana nie wzięła nóg za pas i nie uciekła bez słowa. I chociaż wydawałoby się, że nigdy więcej się nie spotkają. Los ma dla nich zupełnie inny scenariusz, ponieważ niebawem okaże się, iż Thane to w rzeczywistości nowy bezpośredni przełożony Astry -- tyle że mężczyzna nie wie, że to właśnie z nią spędził wtedy noc. Czy Astra wybaczy mu to, że zapomniał, jak wygląda? Po odpowiedź na to pytanie odsyłam was do lektury.
Bardzo lubię twórczość autorki, dlatego pewnie nikogo nie zdziwi, że dobrze bawiłam się również podczas lektury tej konkretnej książki, ale znalazłam w niej też kilka elementów, które totalnie nie pasowały mi do całości. Sam pomysł na fabułę był świetny i gdyby został dopracowany w najdrobniejszych szczegółach, byłaby to z pewnością publikacja, która zasługiwałaby na najwyższą ocenę.
Jednak mam co do niej kilka zastrzeżeń, dlatego moja ocena również musiała poszybować nieco w dół. W mojej ocenie publikacja jest bardzo nierówna. Początek był bardzo obiecujący, a pojawienie się Thane'a w firmie, w której pracowała Astra, wprowadziło ciekawy element niepewności -- szczególnie gdy mężczyzna okazał się w stosunku do niej dość szorstki, a dodatkowo nic nie wskazywało na to, że bohaterowie kiedykolwiek stanęli na swojej drodze. Tylko że Thane bardzo szybko porzucił swoje zachowanie wobec Astry i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki otoczył ją opieką i bronił jej w każdej możliwej sytuacji. Z jednej strony było to niezwykle urocze, ale z drugiej -- zdecydowanie za szybkie, wręcz trochę niezrozumiałe. I szkoda, że właśnie tutaj nie pojawił się chociaż jeden rozdział z perspektywy mężczyzny, ponieważ gdybym na tym etapie dowiedziała się, co mu tam w duszy gra, z pewnością mój odbiór całości byłby zupełnie inny.
Natomiast sam wątek powodu tego, dlaczego Thane nie pamiętał Astry, był naprawdę świetny -- wyszukany i przyznam, że nigdy wcześniej nie słyszałam o tym schorzeniu, więc pod tym względem Ludka Skrzydlewska bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Dlatego byłam bardzo ciekawa, jak to się dalej rozwinie, ponieważ życie z takim schorzeniem i bycie w związku z kimś, kto je ma, musi być niezwykle trudne i czasochłonne -- chociażby ze względu na to, żeby się do niego przyzwyczaić. Jednak podczas lektury miałam wrażenie, że Astra totalnie się tym nie przejmuje, a wręcz ma do tego taki ,,olewatorski" stosunek na zasadzie -- jakoś to będzie. Szkoda, bo po pierwszym efekcie wow, moje podekscytowanie tą sprawą niemal od razu spadło.
Za to totalnie kupuje rozdziały z perspektywy Thane'a. Kocham je całym serduszkiem, szczególnie sytuację z małą dziewczynką i jej kokardą -- majstersztyk.
Chociaż nie będzie to moja ulubiona powieść autorki, w mojej prywatnej klasyfikacji będzie plasować się dość wysoko, dlatego z czystym sumieniem mogę ją wam polecić.
,,Może nigdy nie zapamiętam twarzy moich bliskich, ale to nieważne.
Bo moje serce zawsze ich rozpozna."
Moja sympatia do książek pani Ludki Skrzydlewskiej narodziła się w chwili, gdy przeczytałam jej książkę ,,Niepokorne serca", którą przeczytałam kilka lat temu. Od tamtej pory z każdą kolejną książką utwierdzam się w przekonaniu, że autorka doskonale wie, jak poruszyć czytelnika, wciągnąć go w emocjonalny wir i zostawić z refleksją - czasem gorzką, czasem słodką, ale zawsze autentyczną. Gdy więc w moje ręce trafił e-book ,,Forget Me Not", nie miałam wątpliwości, że czeka mnie kolejna literacka przygoda, której nie będę chciała szybko zakończyć. I nie pomyliłam się.
Od pierwszych stron zostajemy wrzuceni w sam środek dramatycznych wydarzeń. Astra Flanagan przyłapuje swojego narzeczonego Patricka na zdradzie, co okazuje się zaledwie początkiem jej osobistego koszmaru. Patrick nie tylko łamie jej serce, ale też skutecznie niszczy jej zawodowe i prywatne życie - pozbawia ją mieszkania, pracy i wsparcia zespołu. Astra, zmuszona do reorganizacji całego swojego świata, trafia do baru w centrum San Francisco, gdzie próbuje utopić smutki w alkoholu.
Tam poznaje tajemniczego nieznajomego - przystojnego, wycofanego, ale wyraźnie zainteresowanego rozmową. Między nimi szybko rodzi się chemia, a wieczór kończy się w hotelowym pokoju. Astra ucieka z samego rana, nie podając nawet swojego imienia. Wkrótce okazuje się, że ta noc miała konsekwencje - klasyczny motyw niespodziewanej ciąży powraca, ale Skrzydlewska potrafi nadać mu świeżości i emocjonalnej głębi.
My, jako czytelnicy szybciej niż Astra poznajemy tożsamość tajemniczego mężczyzny. To Thane Lennox, nowy team leader w jej pracy. Spotkanie na zebraniu jest pełne napięcia, zwłaszcza, że Thane zdaje się jej nie pamiętać. Astra, która liczyła na choćby cień emocjonalnego śladu po wspólnej nocy - musi zmierzyć się z rozczarowaniem i nową zawodową dynamiką. Nie wie, że to nie jest związane z lekceważeniem przez Thane wspólnej nocy, lecz przyczyna leży w zupełnie innym fakcie, ale tego nie zdradzę, by nie popsuć niespodzianki.
Tłem dla wydarzeń jest środowisko firmy zajmującej się projektowaniem i tworzenie gier komputerowych, a więc mamy do czynienia z pracą biurową w korporacyjnym zespole ludzi. Z tego względu powieść można zaliczyć do romansu biurowego.
Przez całą fabułę prowadzi nas Astra i nie raz brakowało mi spojrzenia Thane'a na niektóre epizody. Wprawdzie jako bonus, na końcu książki poznajemy jego perspektywę, ale tylko w kilku sytuacjach, a to dla mnie za mało. Naprzemienna relacja byłaby bardziej pełna i ciekawa. Perspektywa Thane'a pokazuje, jak bardzo Astra myli się w swoich osądach i wnioskach, które powstają w jej umyśle. To utwierdza w przekonaniu, że błędem jest wyciągać pochopne wnioski nie znając prawdziwych motywów i zdania drugiej osoby.
Pani Skrzydlewska pisze lekko, ale nie banalnie. Jej dialogi są żywe, postacie mają wyraziste charaktery, a tempo narracji nie pozwala się nudzić. Co ważne - autorka nie boi się trudnych tematów, takich jak manipulacja, samotność czy potrzeba akceptacji. Wszystko to podane jest w przystępnej, emocjonalnej formie, która trafia do czytelnika. Świetnie buduje napięcie między bohaterami, balansując między romantyzmem a dramatem, między nadzieją a rozczarowaniem.
Jedyne moje zastrzeżenie dotyczy tytułu w języku angielskim. To niestety częsty zwyczaj u pisarek, zwłaszcza młodego pokolenia. Nie wiadomo dlaczego taki trend zapanował, ale z pewnością byłoby lepiej, gdyby tytuł brzmiał po polsku, czyli w tym przypadku ,,Nie zapomnij o mnie". ,, Forget Me Not" brzmi ładnie, ale w kontekście polskiej powieści, bardziej naturalne byłoby użycie rodzimego języka. W tym przypadku polska wersja byłaby równie chwytliwa, a może nawet bardziej emocjonalna.
Fabuła ,,Forget Me Not" oparta jest na dobrze znanych motywach, które wielokrotnie przewijały się w literaturze obyczajowej i romansowej. Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że to zlepek schematów, ale nic bardziej mylnego. Pani Ludka Skrzydlewska udowadnia, że nawet najbardziej klasyczne rozwiązania fabularne mogą zyskać nową jakość, jeśli zostaną odpowiednio opowiedziane. Miałam wrażenie, że autorka postanowiła umieścić w jednej powieści wiele schematycznych, typowych i często spotykanych rozwiązań, takich jak jednorazowa przygoda, konsekwencje w postaci ciąży, ukrywanie jej, nieporozumienia, problemy z byłym narzeczonym i wiele innych. Autorka zgrabnie splata te wątki w spójną, romantyczną i angażującą historię, która nie nuży, lecz wciąga z każdą kolejną stroną. Bohaterowie są pełnokrwiści, ich emocje autentyczne, a relacje, mimo że oparte na znanych schematach, mają w sobie coś świeżego i nieprzewidywalnego.
To trochę tak, jakbyśmy weszli do dobrze znanego pomieszczenia, które nagle zyskało nową barwę i wystrój. Niby wszystko jest na swoim miejscu, ale odbieramy je zupełnie inaczej -- z zaciekawieniem, z przyjemnością, z nową perspektywą. Pani Skrzydlewska nie próbuje na siłę zaskakiwać, ale z wdziękiem i lekkością pokazuje, że w literaturze nie chodzi tylko o oryginalność, lecz o sposób opowiedzenia historii. A ten sposób -- w jej wykonaniu -- zdecydowanie zasługuje na uwagę.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Editio Red
Śledztwa w mieście grzechu bywają bardzo niebezpieczne. Ale niezwykle fascynujące! Tajemnice rozwiązuje zawodowo… Tyle że własne uczucia są zwykle...
Jedno niewinne zaklęcie potrafi odmienić lub nawet zniszczyć życie. Margo McKenzie pochodzi z jednej z najpotężniejszych magicznych rodzin w Szkocji...
Przeczytane:2025-08-18, Ocena: 4, Przeczytałem, Mam, Editio Red,
"Forget me not" to ciepła, lekka, spokojna historia w której znajdziecie takie motywy jak: romans biurowy, secret pregnancy, age gap, grumpy-sunshine, one night stand.
Bohaterowie poznają się w małym barze w centrum miasta, spędzają ze sobą noc, po czym ich drogi się rozchodzą. Teoretycznie. Bo praktycznie Thane powróci jeszcze nieoczekiwanie do życia Astry i zdrowo w nim namiesza...
Autorka w swojej powieści stworzyła dwoje kontrastowych bohaterów, którzy momentami będą musieli podjąć istotne decyzje, które zaważą na życiu ich ale i nie tylko... On choć na pozór wydaje się raczej zamkniętym w sobie gburem, okazuje się prawdziwym dwustu procentowym słodziakiem, ona zaś choć teoretycznie obraca się w towarzystwie i wydawałoby się jest otwarta na innych, sprawia wrażenie zdystansowanej, honorowej aż do przesady i z całą pewnością zrobi wiele, aby osiągnąć postawiony sobie cel.
Książka ta nie będzie powieścią pełną spektakularnych emocji czy ciągłej akcji oraz sytuacji niedoprzewidzenia. Będzie opowieścią o nieprzewidywalności życia a także o tym, że nie ma tego złego co by nam na dobre nie wyszło. Bo czasami w najmniej spodziewanym momencie życia, może spotkać nas najlepsze.
W mojej opinii autorka miała na celu stworzenie historii komfortowej, która będzie dobrą lekturą na odprężenie się na koniec dnia, aby zapomnieć o wszystkich troskach, co zdecydowanie jej się udało. Ogromnym plusem jest poruszenie w książce tematu choroby o której raczej mało kto słyszał a która ma ogromny wpływ na życie człowieka.
Jeżeli zatem macie chęć sięgnąć po historię raczej słodką w której znajdziecie nutę pikanterii a która będzie zdecydowanym comfort bookiem to będzie to idealna pozycja dla Was 😊