Karpie bijem

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2019-07-17
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 978-83-7964-441-4
Liczba stron: 416

Ocena: 4.57 (7 głosów)

Terminator napędzany samogonem powraca!

I to w wielkim stylu, bo dzieją się rzeczy nieprawdopodobne. Dowiecie się, jak zamienić Babę Jagę w broń ostatecznej Zagłady, jak w Dębince realizują konwergencję kultur, jakie zagrożenia mogą płynąć ze świętowania Światowego Dnia Przytulania oraz co Syndrom sztokholmski ma wspólnego z samogonem.

UWAGA!

Tom zawiera drastyczne treści mogące zdruzgotać wiarę Czytelników w niezłomną nienawiść pomiędzy rodami Wędrowyczów i Bardaków.

Tagi: Fantastyka

Kup książkę Karpie bijem

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Karpie bijem

Avatar użytkownika - Uleczkaa38
Uleczkaa38
Przeczytane:2019-07-29, Ocena: 5, Chcę przeczytać, 26 książek 2019,

 JAKUB WĘDROWYCZ - enfant terrible polskiej literatury fantasy, powraca! Powraca za sprawą premiery najnowszej odsłony cyklu Andrzeja Pilipiuka - "Oblicza Wędrowycza", czyli książki pt. "Karpie bijem"! Książki, która raz jeszcze przenosi nas swoimi stronami do nie do końca urokliwej, ale za to jakże barwnej wsi Stary Majdan, w której dzieją się takie rzeczy, które to ani filozofom, ani naukowcom, a nawet i bywalcom najpodlejszych spelunek, się nie śniły... Poznajmy zatem ten oto zbiór i dowiedzmy się tego, co tym razem oferuje nam wyobraźnia Pana Andrzeja...

 Oto tym razem przed wiejskim egzorcystą i miłośnikiem bimbru w najczystszej postaci, zostaną postawione niezwykle trudne, ale też i intrygujące zadania. Ot, wystarczy wspomnieć choćby o kolejnej konfrontacji z UFO, wyprawie w czasie do okresu II wojny światowej, odkrywaniu powiązań Semena z bitwą pod Grunwaldem, walce z Bardakami we wszelkich dziedzinach z życia, odbyciu ciekawej i zaskakującej w swym finale podróż do alternatywnych światów, czy też choćby - uwaga! - poznawaniu losów małżonki szanownego Pana Jakuba Wędrowycza... Oczywiście, to tylko kilka z wątków, jakie składają się na pokaźną liczbę 17 opowiadań, tworzących fabułę niniejszego zbioru.

 Najważniejszym pytaniem, jakie wypada sobie tu zadać jest to, czy ta najnowsza odsłona cyklu dotrzymuje kroku poprzednim częściom...? I najogólniej rzecz ujmując- tak! Tak, co najmniej w swej zdecydowanej większości, gdyż prawem każdego zbioru jest to, że zdarzają się w nim znakomite, jak i nieco słabsze historie. Na szczęście tych pierwszych jest tu więcej, dzięki czemu też lektura tej książki jest intrygującą, często wielce zaskakującą, jak i przede wszystkim bardzo zabawną! Zabawną za sprawą szalonych pomysłów Jakuba i Semena, mocnego, choć też i wyjątkowo złagodzonego języka, jak i też oczywiście filozofii głównego bohatera, która to, co by nie powiedzieć, ma w sobie coś z bardzo pokrętnej, ale jednak mimo wszystko, logiki...

 Pokaźna ilość opowiadań sprawia, że każdy czytelnik znajdzie wśród z nich te, które porwą i oczarują go są w szczególny sposób. Dla jednych będą nimi opowieści o jak najbardziej fantastycznym charakterze, czyli podróże w czasie, wizyty kosmitów, zmagania z demonami, czy też spotkania z alternatywnymi wersjami Jakuba...; dla innych historie o codzienności, a więc kolejne próby oszukania państwa, walka ze znienawidzonym rodem Bardaków oraz prosperujący doskonale proceder produkcji najmocniejszego bimbru w okolicy; zaś jeszcze innych czytelników zachwycą opowiadania odnoszące się do przeszłości głównego bohatera i jego kompana, które to potrafią nas sobą nie tylko rozśmieszyć, ale i nawet naprawdę wzruszyć... Jedno jest pewne - jest w czym wybierać!

 Raz jeszcze zachwyca nas tu oczywiście kreacja głównych bohaterów, jak i też miejsca akcji tej książki. Najważniejszą parę postaci tworzą oczywiście Jakub i jego kompan Semen Korczaszko, którzy nierzadko razem mieszkają, prawie zawsze wspólnie piją samogon, jak i dzielnie ramię w ramię walczą z przeciwnościami losu, jakie stają na ich drodze. I mimo faktu, że to już 9 tom cyklu, to wciąż zdumiewa mnie fakt, że tak odpychający i antypatyczni bohaterowie, budzą w nas jak najcieplejsze odczucia. Lubimy ich, darzymy sympatią, kibicujemy w ich szalonych eskapadach i  - o zgrozo, w coraz większym stopniu rozumiemy ich specyficzną logikę myślenia;) Nie inaczej ma się rzecz z obrazem miejsca akcji tej książki, czyli leżącym nieopodal Wojsławic - Starym Majdanem na czele, ale też  innymi krajami i światami, do jakich trafiają nasi bohaterowie. To połączenie wiejskiej rzeczywistości z tym, co wymyka się ramom racjonalizmu - czyli uwielbiana przez nas codzienność Wędrowycza.

 Spotkanie z tą książką potwierdza fakt, że Andrzej Pilipiuk wciąż ma pomysł, cierpliwość i chęć na obcowanie z Jakubem Wędrowyczem. Świadczy o tym fabuła tych kilkunastu opowiadań, która jest ciekawą, barwną i oferującą nam przednią zabawę. Oczywiście, tu i ówdzie zdarzają się pewne powtórzenia, nawiązania do tego co było i pomysły, które już poznaliśmy, ale w przypadku tak rozbudowanego i tak długo trwającego cyklu, wydaje się być to czymś zupełnie naturalnym. Jednocześnie nie przeszkadza to w niczym, by cieszyć się tą lekturą, czerpać radość z ponownego spotkania z jej bohaterami i rozkoszować kolejną wyprawą do tego niezwykłego, literackiego świata...

 Podsumowując - książka "Karpie bijem", to gwarancja znakomitej, czytelniczej rozrywki, której to grzechem byłoby sobie odmówienie. Wierni miłośnicy cyklu z pewnością będą w pełni usatysfakcjonowani tym spotkaniem, ale jednocześnie polecam tą powieść również i tym czytelnikom, którzy dotąd nie mieli okazji poznania barwnego życia Jakuba Wędrowycza, gdyż jedną z największych zalet tej serii jest to, że można zasiąść do jej lektury w dowolnym momencie i rozpoczynając tę znajomość od dowolnego tomu. Polecam - naprawdę warto!

Link do opinii
Avatar użytkownika - gornmar
gornmar
Przeczytane:2020-05-01, Ocena: 5, Przeczytałem, 26 książek 2020,
Avatar użytkownika - klaud
klaud
Przeczytane:2020-01-11, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - nureczka
nureczka
Przeczytane:2019-12-10, Ocena: 4, Przeczytałam, 12 książek 2019,

W połowie lat 80. ubiegłego wieku,  święciła w Polsce tryumfy brazylijska telenowela „Niewolnica Isaura”. Wszyscy, no prawie wszyscy, rodacy film oglądali i wszyscy jak jeden mąż narzekali jakie to głupie. Co ciekawe, najzatwardzialsi krytycy filmu pamiętali treść każdego odcinaka i z zapałem szafowali argumentami „bo jak w siedemnastej minucie czternastego odcinka…”. Jednym słowem, ludziom się podobało, oglądali i to z uwagą,  tylko wstydzili się przyznać.

Podobnie jest z przygodami Jakuba Wędrowycza. Ludziska narzekają, że płytkie, że dowcip mocno ludyczny, że język prostacki, że to, że owo. Narzekają i czytają, o czym świadczą dobitnie i statystyki wypożyczeń w bibliotekach, i wyniki sprzedaży, i fakt, że właśnie ukazał się dziesiąty tom przygód egzorcysty z Wojsławic. Gdyby nikt nie czytał i nie kupował, cykl dawno by już skonał, a jednak trwa i ma się dobrze. Tak więc wiemy, że ludzie o Jakubie czytają. Trochę się wstydzą, ale czytają.

Jeszcze większy dylemat mają recenzenci, którym przypadło w udziale oceniać kolejne tomy. Głupio jakoś tak chwalić twórczość Wielkiego Grafomana, no nie? Dla mnie sprawa jest prosta. Tak jak sportowców ocenia się w różnych kategoriach, tak i książki należy oceniać w odpowiednim kontekście. Najnowszy zbiór opowiadań Andrzeja Piliipiuka „Karpie bijem” nie wygra raczej w konkursie „Perły polszczyzny”, nie załapie się też na tytuł filozoficznej powieści roku, ale całkiem nieźle wypada, gdy ocenimy tę książką  jako to czym naprawdę jest - jako  lekką, bezrefleksyjna lekturę, taką co pozwala na kilka chwil relaksu i bawi choć niekoniecznie uczy. 

Cykl wędrowyczowski liczy sobie osiemnaście lat. Można powiedzieć, że jest pełnoletni. To szmat czasu. Miał swoje wzloty i upadki. Jak wyszło tym razem? „Karpie bijem” to powrót do źródeł. Jest to zbiór krótkich opowiadań, z których lwią część można na dobrą sprawę potraktować jako rozbudowane dowcipy.  W mojej opinii, w tej właśnie postaci koncept Wędrowycza sprawdza się najlepiej. Pomysł nie jest na tyle nośny, by mógł podźwignąć powieść, bo nie o fabułę wszak tu chodzi, ale o lekką opowiastkę. O prostą historię, która czasem zaskoczy, czasem rozbawi, a czasem nawet wywoła szczery śmiech. Porzucając formę powieści na rzecz opowiadań, autor podążył w dobrym kierunku. Opowieści o wojsławickim egzorcyście w znacznym stopniu odzyskały dawany urok, Wielki Grafoman pokazał, że nadal jest tym pisarzem, którego twórczość pokochaliśmy przed laty, a my, czytelnicy, dostaliśmy fajną książką.

Tom dziesiąty, jak to tom dziesiąty, nie ma świeżości tomu pierwszego i mieć jej nie może. To rzecz dość oczywista, bo i pomysł znamy już od dawna, i styl autora, i bohaterów. Jest więc „Karpie bijemy” dziełem nieco wtórnym. Z drugiej strony czyż nie jest tak, że najbardziej lubimy rzeczy znane? Jakub z „Karpie bijem”  jest tym samym starym, dobrze nam znanym Jakubem: alkoholikiem, bimbrownikiem i degeneratem, toczącym nieustającą wojnę ze znienawidzonymi Bardakami. Postać to przerysowana, balansująca dość często na granicy dobrego smaku,  a momentami nawet tę granicę przekraczająca. Odniosłam jednak wrażenie, że z wiekiem Jakub jakby nieco złagodniał. A może to ja złagodniałam i oceniam go z większą wyrozumiałością?

W skład zbioru wchodzi siedemnaście opowiadań. Są to teksty mocno nierówne. Niektóre opowiadania czyta się bardzo dobrze, od innych nieco wieje nudą. Trafiają się perełki ze świeżym dowcipem i koncepty wyeksploatowane do bólu.  Do tego zbiór sprawia wrażenie lekko chaotycznego. To nie jest przemyślany, logicznie skomponowany tom, ale zbieranina dość przypadkowych tekstów. Z tego właśnie powodu, podczas lektury co i rusz przychodziła mi na myśl popularna ongiś seria „Sto kawałów o…”. Książka „Karpie bijem” mogłaby nosić podtytuł „Siedemnaście dowcipów o Jakubie Wędrowyczu”. I chyba czytać ten zbiór należy podobnie jak owe książeczki z dowcipami - po kawałku. Jedno - dwa opowiadania na dzień wprawią cię, 

Link do opinii
Avatar użytkownika - ewaboruch
ewaboruch
Przeczytane:2019-09-20, Ocena: 5, Przeczytałam, fantastyka, SF, 52 książki 2019,

Zazdroszczę Jakubowi umiłowania przyrody (w szczególności jej darów ulegających fermentacji), stoickiej postawy i czerpania radości z życia. Wędrowycz to postać uniwersalna, w jego elektrycznym uniwersum rację bytu ma wszystko: od baśniowych postaci, przez podróżników z innego czasu i wymiaru, na kosmitach skończywszy. Nic nie jest mnie w stanie zaskoczyć, no może poza faktem, że Jakub ma… żonę. Helena to subtelne połączenie uroku osobistego Paździochowej z urodą Horpyny.

Link do opinii
Inne książki autora
Upiór w ruderze
Andrzej Pilipiuk; 0
Okładka ksiązki - Upiór w ruderze

Jak może się skończyć przygoda, w której biorą udział trzy niezbyt rozgarnięte dziewoje i zdobyczna armata Pradziadunia? Wiadomo - wystrzałowo! Ale...

Traktat o higienie. Z dziejów dra Skórzewskiego
Andrzej Pilipiuk; 0
Okładka ksiązki - Traktat o higienie. Z dziejów dra Skórzewskiego

W książce znajdziecie wszystkie dotychczas wydane opowiadania o Doktorze Skórzewskim. Blisko 900 stron opowieści o najwaleczniejszym medyku wszechczasów...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Wizna
Jacek Komuda
Wizna
Selfie z Toskanią
Monika B. Janowska;
Selfie z Toskanią
Dom sekretów
Natalia Bieniek
Dom sekretów
Magiczne skrzypce
Izabella Klebańska
Magiczne skrzypce
Zapach makadamii
Anna Wojtkowska-Witala
Zapach makadamii
Bezsenna
Lou Morgan
Bezsenna
Trzecia strona medalu
Dariusz Grochal
Trzecia strona medalu
Czwarta władza szóstej B
Adam Studziński;
Czwarta władza szóstej B
Drogi Edwardzie
Ann Napolitano
Drogi Edwardzie
Pokaż wszystkie recenzje