Życie czy śmierć?
Jeden rzut monetą decyduje o wszystkim.
W pobliżu sopockiej Opery Leśnej zostają odnalezione zwłoki młodej kobiety z zabytkową monetą zaciśniętą w dłoni. Ofiara jest naga, a niedaleko ciała policjanci znajdują jej dokumenty, starannie złożone ubranie i kwiat hibiskusa. Wszystko wskazuje na to, że morderca zamierza prowadzić ze śledczymi niebezpieczną grę na własnych zasadach.
Do akcji wkraczają prokuratorzy Leopold Bilski i Anna Górska, którzy wraz z grupą specjalistów kryminalistyki będą musieli ułożyć niezwykle skomplikowaną układankę, by dopaść sprawcę. Czy im się to uda? Czy wygrają z umykającym czasem? Co jest prawdą a co iluzją? I jaki związek z prowadzonym dochodzeniem ma cierpiąca na neurogenną utratę wzroku fizyczka oraz młodzież mieszkająca w trójmiejskim ośrodku wychowawczym na początku lat dwutysięcznych?
Pozorne przyjaźnie, złudzenia, zdrady, mamienie zmysłów...
Oto Fiolet, kolejny tom bestsellerowej serii Kolory zła.
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2026-06-17
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 512
Seria "Kolory zła" Małgorzaty Oliwii Sobczak jest jedną z moich ulubionych, dlatego też nie mogłam pominąć książki "Fiolet" autorki. Ponadto od zawsze bardzo lubiłam odcienie fioletu, lecz teraz patrzę na ten kolor z zupełnie innej perspektywy..., gdyż różne barwy fioletu kojarzą mi się ze śmiercią.
W lesie otaczającym Operę Leśną w Sopocie znaleziono zwłoki młodej kobiety. Od razu widać, że jej ciało zostało celowo ułożone, ofiara jest bez ubrań, które leżą równiutko ułożone w kosteczkę obok niej. Na samej górze fioletowy biustonosz, tuż obok dokumenty i telefon, a nieco dalej leży zerwany kwiat hibiskusa, też fioletowy. W zaciśniętej dłoni kobieta trzyma monetę, lecz nie taką zwykłą, lecz kolekcjonerską.
" Dopiero teraz zwróciła uwagę na to, jak pięknie było wokół. Chmury w końcu się rozstąpiły, a wiszące coraz niżej, zmierzające ku zachodowi słońce miało ciepłą pomarańczową barwę. Wokół rozciągało się niebo w kolorze głębokiego fioletu. "
" Może to nadmierna ostrożność, ale ta moneta mnie niepokoi. Sprawa może mieć złożony charakter. "
Na miejsce pomyłkowo wezwano dwóch prokuratorów, zarówno Leopold Bilski jak i Anna Górska są nieco zaskoczeni nieoczekiwanym spotkaniem. Oboje mają dziś dyżur a wezwały ich inne osoby. Gdy jednak wszystko wskazuje na dosyć trudne śledztwo, oboje będą je prowadzić i wzajemnie uzupełniać.
Okazuje się, że ofiara przebywała jako nastolatka w trójmiejskim ośrodku wychowawczym, który znajduje się w pobliżu Opery Leśnej. Czy ma to jakiś związek? Gdy zaginęła inna kobieta, śledczy dowiadują się, że również przebywała w tym czasie, co ofiara i w tym samym ośrodku. Czy te dwie sprawy się łączą? Nie wiadomo, lecz trzeba sprawdzić ten trop.
Gdy zostaje zgłoszone kolejne zaginięcie młodej kobiety, wiadomo już, że wszystkie trzy powinny się znać, bo przebywały w tym samym okresie w ośrodku wychowawczym. Czy te trzy kobiety zrobiły coś złego? A nawet jeśli tak, to dlaczego ktoś dopiero po tylu latach zaczyna porywać i zabijać? Dlaczego nie robił tego wcześniej? Co stało się impulsem do tych zbrodni?
Historia prowadzona jest z kilku perspektyw i z w dwóch ramach czasowych. Poznajemy bliżej te trzy kobiety, jako nastolatki przebywające w ośrodku wychowawczym. Nam, czytelnikom łatwiej jest zrozumieć postępowanie zabójcy, ale śledczy muszą sami dojść do prawdy. Okazuje się, że filetowy hibiskus i starożytna moneta mają duże znaczenie w śledztwie. Trzeba tylko odpowiednio połączyć kawałki puzzli...
Opowieść mroczna, przebija w niej ból i cierpienie, na które narażone były dzieci przebywające w ośrodku wychowawczym. Tylko dlaczego nikt nie chce o tym mówić? Jak przekonać dawnych i obecnych wychowanków do szczerej rozmowy?
Autorka zgrabnie wplata fioletowy kolor w całą fabułę, niemal wszystko jest fioletem...
Zadziwiające jest to, jak można każdej barwie przypisać same złe rzeczy. Lektura szlakiem kolorów zła jest ciekawą podróżą i doświadczeniem.
Polecam i czekam na kolejny kolor zła...
Kolory, zwłaszcza te ciepłe, wyróżniające się, kojarzą się z czymś pozytywnym. Jednak życie ma wiele barw, a bohaterowie serii „Kolorów zła” są idealnym przykładem tego, że barwy mogą mieć złowieszczy wydźwięk.
Gdy pojawiła się okładka „Fioletu”, ponownie wpadłam w zachwyt. I o ile ten zachwyt dla książkoholika jest czymś najnormalniejszym, ponieważ wie, że czeka go naprawdę dobra lektura, tak ktoś z boku pomyślałby, że zwariował. Co zrobić, jeśli każdy kolejny tom ma jeszcze lepszy kolor niż poprzedni? Tak naprawdę ciężko stwierdzić, który jest najładniejszy. 😊
„Fiolet” to kolejna dawka kryminalnego światka, w który Małgorzata Oliwia Sobczak wpędza czytelnika. Z przyjemnością wraca się do Bilskiego i Górskiej, którzy przechodzą jeden z największych kryzysów w swoim życiu – ciężko się to czyta, ze względu na sympatię jaką ich darzę, ale nadzieja gaśnie ostatnia. Kita wchodzi na wyższy poziom swoich sucharożarcików, a czarny humor to jego drugie imię. 😏 Nie brakuje też Hinc, którą bardzo polubiłam w poprzednich tomach przez profesję, którą się zajmuje – szacun!
Myślę jednak, że najwięcej do powiedzenia mają tu ofiary, których dopadło zło w najczystszej postaci. Młoda kobieta zostaje pozbawiona życia, a morderca gra w kotka i myszkę ze śledczymi. Wydarzenia sprzed 16 lat mieszają się z teraźniejszością, dzięki którym czytelnik dostaje pełniejszy obraz sytuacji. Jednak niech Was to nie zmyli – autorka świetnie sobie poradziła, by sprowadzić mnie na manowce. 🫠
Każdy tom „Kolorów zła” to nie jest historia jednego bohatera, jednej ofiary. Kryminalne wątki są tak złożone, że trudno się od nich oderwać, a cierpliwość jest zawsze wynagradzana w sposób satysfakcjonujący. Skomplikowana sprawa, kolejne ofiary, walka z czasem i złem, które czai się na każdym rogu plus życie prywatne śledczych, opisy funkcjonowania w pracy i nowe metody śledcze sprawiają, że czytelnik pragnie więcej.
Małgorzata Oliwia Sobczak wkłada ogrom pracy w znane nam książki, które czyta się z ogromnym zainteresowaniem. Wplatanie ciekawostek dotyczących nowoczesnych technik śledczych, badawczych wprowadzają powiew świeżości i totalnie intrygują. Kto zna tę serię, ale nie czytał „Fioletu” - ogromnie zachęcam. Jeśli nie znacie „Kolorów zła”, a jesteście fanami kryminałów, to tym bardziej po nie sięgajcie.
Jedna z moich ulubionych autorek, bardzo dobra seria, świetny lektor - czegóż chcieć więcej? Ciekawa zagadka kryminalna, której korzenie sięgają przeszłości, kontynuacja wątku Bilskiego - bardzo jestem zadowolona z lektury.
Polecam!
„Ludzie puści mówią, a bohaterowie działają”.
To kolejny tom bestsellerowej serii Kolory zła.
W pobliżu sopockiej Opery Leśnej zostają odnalezione zwłoki kobiety z zabytkową monetą zaciśniętą w dłoni. Ofiara jest naga, a niedaleko ciała policjanci znajdują jej dokumenty, starannie złożone ubranie i kwiat hibiskusa. Do akcji wkraczają prokuratorzy Leopold Bilski i Anna Górska, którzy wraz z grupą specjalistów kryminalistyki próbują rozwiązać skomplikowaną zagadkę.
Czy uda im się wygrać z uciekającym czasem? Co jest prawdą, a co jedynie iluzją? I jaki związek z prowadzonym śledztwem mają cierpiąca na neurogenną utratę wzroku fizyczka oraz młodzież mieszkająca na początku lat dwutysięcznych w trójmiejskim ośrodku wychowawczym?
Ten tom po raz kolejny udowadnia, że autorka świetnie wie, jak przyciągnąć czytelnika i nie pozwolić mu odejść od książki aż do ostatniej strony. Już sam początek robi ogromne wrażenie – odnalezienie ciała, tajemnicza moneta i kwiat hibiskusa od razu zapowiadają mroczną, wielowątkową i nieoczywistą historię.
To znacznie więcej niż zwykły kryminał. Oprócz samego śledztwa dostajemy poruszającą opowieść o traumach, trudnych wyborach i konsekwencjach wydarzeń z przeszłości. Autorka pokazuje, że dzieciństwo ma ogromny wpływ na całe nasze życie, a nieodpowiedzialni rodzice często odciskają piętno na losach swoich dzieci. Granica między ofiarą a sprawcą okazuje się niezwykle cienka i przez całą książkę można się zastanawiać, jak bardzo przeszłość wpływa na nasze decyzje.
W powieści nie brakuje również trafnych, skłaniających do refleksji cytatów. Najbardziej zapamiętałam słowa: „Prawda jest niezmienna. (…) Prawda tak, ale wspomnienia nie”, ponieważ doskonale pokazują, że fakty pozostają takie same, ale każdy człowiek może pamiętać je zupełnie inaczej. Równie mocno przemówił do mnie cytat: „(…) im więcej się wie, tym więcej się widzi”, który przypomina, że wiedza pozwala dostrzegać rzeczy, na które inni nawet nie zwracają uwagi. Z kolei słowa: „Bohaterstwo jest nieodmiennie połączone z ofiarą i męczeństwem, przy czym nie można się bać popełniać błędów…” świetnie wpisują się w losy bohaterów i pokazują, że prawdziwa odwaga polega przede wszystkim na działaniu, nawet jeśli wiąże się ono z ryzykiem i trudnymi konsekwencjami.
Ogromnym atutem książki jest również klimat Trójmiasta. Sopot nie jest tutaj tylko tłem wydarzeń – staje się niemal pełnoprawnym bohaterem powieści. Mroczna atmosfera, liczne zwroty akcji i stopniowo budowane napięcie sprawiły, że nie mogłam oderwać się od lektury. Kilka razy wydawało mi się, że już wiem, kto stoi za zbrodniami, ale autorka za każdym razem skutecznie wyprowadzała mnie z błędu.
To kryminał dla osób, które lubią nie tylko rozwiązywać zagadki i zagłębiać się w psychikę bohaterów, ale także interesują się technikami kryminalistycznymi oraz nowoczesnymi metodami prowadzenia śledztwa. Dzięki temu książka jest jeszcze bardziej realistyczna i wciągająca. Autorka po raz kolejny stworzyła historię pełną napięcia, która zaskakuje do samego końca i zostawia czytelnika z wieloma przemyśleniami. Zdecydowanie polecam!
[Współpraca @Wydawnictwo W.A.B]
Jestem pod wrażeniem ułożenia całej serii tak, że pomimo kolorów okładek, potrafiły bezpośrednio nawiązywać do samych barw, a w tym przypadku fioletu. Tutaj jest to obezwładniająca śmierć, dawność i ważność tego, co było. Oprawca lubi zagrywki psychologiczne, gdzie ofiara nie ma pojęcia o co mu chodzi, gdyż nie zawsze zwraca się do niej jak do prostego człowieka. Ważnym elementem gry jaką prowadzi jest stara moneta, która ma bardzo ważne znaczenie. Wszystko jest ułożone w klimacie, który można kroić nożem. Sceny bywają przedłużane, niczym wyrywanie nóg stonodze i spoglądanie jak z każdym bólem gaśnie coraz bardziej, ale nadal żyje. Cokolwiek tu nie było, nie było obrzydliwe, tylko przerażające, ukazujące jakąś chorą psychikę, gdzie odruchowo czytelnik boi się tego, co zastanie później. My znamy sceny z tego co on z nią robi jak i tego, co się dzieje później, w jakim kierunku jest prowadzone śledztwo. Mnie zaciekawiło coś jeszcze, bo w momencie, kiedy on już tą ofiarę miał czytaliśmy o tym jak to sama ofiara wiedziała, że nie ma w życiu szczęścia, że spotykają ją tylko same złe rzeczy, że tylko ją dosięga pech. To daje przykład tego jak człowiek potrafi wymarzyć sobie swoją przyszłość. Kiedy dotarło do mnie jej myślenie, przestałam obierać ją jako przypadkową ofiarę, a zauważać, że sami ściągamy na siebie to co mówimy o sobie. Tu chcę jedynie podkreślić talent autorki, która potrafiła się wgryźć w energię braku, jak i oczekiwania na pozytywne rozpatrzenie poszukiwania zabójcy. Bowiem w wersji, kiedy zostawało już prowadzone śledztwo, oni wiedzieli, że to grubsza sprawa i zatrudnili wyższych rangą. Wciąż była wiara w to, że połączą wszystkie kropki i tak im się udało. Jeśli chodzi o emocje, to mamy tu dużo przemocy, wpierw psychicznej, a później fizycznej. Ofiara musi zostać zmiażdżona intelektualnie i czuć, że to wszystko jest jej winą. Sprawa zabytkowej monety bardzo mnie tutaj ciekawiła, gdyż samo jej znaczenie nie jest tak dokładnie wyjaśnione. Na wszystko musi przyjść tutaj odpowiedni czas i miejsce. Aby dokładniej poznać osoby, które tutaj występują, będziemy wkraczali w ich sferę prywatną, by wpierw wyrobić sobie o nich pewną opinię, a później obserwować, czy jest spójna z ich działaniem.
Jak widać jest to tom siódmy, ale akcja jest poprowadzona tak, że można ją czytać oddzielnie. Ja dotychczas przeczytałam trzy wcześniejsze książki, dlatego mogę wam powiedzieć, że jest w nich takie samo działanie. Jeśli już jedna przypadnie wam do gustu, spokojnie można sięgać po kolejne:-)
Wiecie co to za uczucie, gdy wracacie do serii po latach i boicie się, że magia zniknęła? Ja bałam się mocno. Ale „Fiolet” przywrócił mi wiarę w to, że polski kryminał może być eteryczny i miażdżący jednocześnie 🌪️
Klimat? Gęsty zmierzch – dosłownie i w przenośni. Autorka operuje barwami jak mało kto, a ten odcień jest najciemniejszy z dotychczasowych. Nie ma tu tanich skoków adrenaliny jest niepokój, który wsiąka pod skórę.
Fabuła zamyka pewne wątki, ale nie podaje wszystkiego na tacy. Autorka znów bawi się perspektywą, a prawda odsłania się powoli – czasem boleśnie. Zero lukru, zero łatwych rozwiązań.
Bohaterowie? Jeśli znacie cykl, wiecie, że autorka nie rozdaje czystych kart. Tutaj każdy ma coś na sumieniu, a ja łapałam się na tym, że współczułam postaciom, które w normalnym thrillerze bym znienawidziła. Emocje: frustracja, smutek, czasem ulga, ale taka gorzka.
Styl autorki dojrzał jeszcze bardziej. Oszczędne dialogi, dbałość o detale i to niesamowite budowanie napięcia przez… ciszę. Tempo akcji jest zmienne – są rozdziały jak oddech, są jak sprint. Całość pochłonęłam w dwa wieczory, choć momentami musiałam odłożyć, żeby ochłonąć.
„Fiolet” to siódmy tom bestsellerowej serii „Kolory zła”. W malowniczej okolicy sopockiej Opery Leśnej zostają znalezione zwłoki młodej kobiety. W dłoni ofiary tkwi zabytkowa moneta, a obok starannie złożono jej ubranie oraz kwiat hibiskusa.
Morderca nie ułatwia śledztwa – wręcz przeciwnie, wikła je w niebezpieczną grę, w której stawką jest prawda i życie ofiar. Do akcji wkraczają znani z poprzednich tomów prokuratorzy Leopold Bilski i Anna Górska, którzy wraz z zespołem specjalistów kryminalistyki stają przed wyjątkowo skomplikowaną zagadką. Tropy prowadzą donikąd, a czas ucieka. Wątki współczesnego śledztwa przeplatają się z historią z początku lat dwutysięcznych, którą poznajemy przez losy młodzieży z trójmiejskiego ośrodka wychowawczego oraz cierpiącej na neurogenną utratę wzroku fizyczki.
Autorka mistrzowsko zaciera granice między prawdą a iluzją, prowadząc czytelnika przez pozornie niezwiązane ze sobą wątki. Na kartach powieści znajdziemy opowieści o pozornych przyjaźniach, które okazują się pułapką, o zdradach, które niszczą zaufanie, o złudzeniach, które zniekształcają rzeczywistość.
To kryminał dla fanów skomplikowanych zagadek kryminalnych i mrocznych tajemnic z przeszłości, którzy docenią nie tylko poszukiwanie sprawcy, ale także głęboką analizę ludzkich relacji.
Moja ocena: 9/10 🌟
BRUNETTE BOOKS
kolorem fioletu
stąpa ludzka dusza
po krańcach grzechów
zakopanych
czerpie siłę
zasłania, co jasne
tajemnicą myśli
wezbranych
usta ma cierpkie
dłonie rozkłada
modlitwą słów
pamiętanych
jest snem
i wspomnieniem
najgorszym cierpieniem
stare rany
pleśnią porośnięte
w zczerniałych pomrokach
ożywają
drapią i pulsują
ciągną za rękę
i nie zasypiają
orzeł czy reszka
życie czy śmierć
one wybierają
to cisza
ból pod żebrami
rozpada się cieniami
rozlewał się fiolet
po niebie rozedrganym
zmierzchem win
nienazwanych
smutno i pięknie
krucho i niepewnie
łez niespotykanych
i wołał o deszcz
deszcz fioletowy
z ukłonów czerni
namalowanych
na duszy stłumionej
nieutulonej
Czerń rozchyliła kurtynę. Na leśnym poszyciu. Zostawiła ciszę o martwych oczach. Dłonie złożone i urwaną modlitwę. Ucichły ptaki nawet. Jakby czuły, że to czyjś koniec. Śmierć przyszła tu nieproszona, a jednak została przyjęta. Była jak obietnica. Znak i symbol. Miała zapach wilgoci i dzieciństwa. Przeszłości o krawędziach bez łagodnych uniesień. Młodzieńczych lat, które nie miały dobrych wspomnień.
Pięknie tutaj i symbolicznie. Ach, jak pięknie! Można doszukiwać się znaczeń i konfrontować je z tą historią. Można czytać i przeżywać. Czuć i chwytać. Kwiat hibiskusa, moneta zaciśnięta w dłoni, kolor fioletu. Tyle tutaj przestrzeni na interpretację. Łączenie zdarzeń i emocji. Bo znów przeszłość krąży nad teraźniejszością. Pozwala jej odkryć przyczynę. Przywołuje obrazy i scala części tej historii w jeden głos. A wszystko to skąpane w fioletowej poświacie. Wszystko iskrzy się i drapie niemiłosiernie.
Cudnie mi w tej książce wszystko współgra. Piękne Trójmiasto, wyjątkowi bohaterowie i przepiękne emocje. Autorka stworzyła świat, w którym trauma odbiera wzrok skuteczniej niż ciemność, a zadane kiedyś krzywdy wracają z nieokiełznana chęcią zemsty. Bo nie ma grzechów, za które nie trzeba zapłacić. Może nie będzie to moja ulubiona część tej serii, bo Błękit najmocniej wyrył w moim sercu ślad, ale to wciąż najwyższa półka jeśli chodzi o polski kryminał. Polecam z całych sił.
Blisko Opery Leśnej znaleziono nagie ciało kobiety. Ofiara w dłoni ściskała nietypową monetę, a obok ciała znajdował się kwiat fioletowego hibiskusa. Śledztwo wspólnie prowadzą skonfliktowani ze sobą Leo Bilski i Anna Górska. Nie jest łatwo, bo sprawca nie zamierza tanio sprzedać skóry. Swoistą grę na śmierć i życie prowadzi zarówno z przyszłymi ofiarami, jak i z zespołem śledczym. Czy wystarczy rzut monetą, by przesądzić o czyimś życiu?
Świetny, siódmy już Kolor zła, jest doskonale skonstruowaną historią przemocy i zła, która zaczęła się wiele lat wcześniej, w sopockim ośrodku wychowawczym. To przygnębiający obraz nastolatków, pełnych agresji i zaciętości, których błędne decyzje, złe intencje, zdrady i nieodpowiednie przyjaźnie nakręciły spiralę przemocy. Ta zaś uśpiona latami, obudziła się głodna zemsty. Wszak nie ma dymu bez ognia, a przeszłości nie da się zamknąć w pudle i uczynić niewidzialnej.
Autorka jak zawsze w centralnym punkcie fabuły postawiła człowieka, jego problemy, niepokoje, psychozy, traumy i socjopatie. Pokazała, że w życiu wszystko ma swoje podłoże i jest powodem ludzkich zachowań i czynów. Wszystkie rysy i wciąż niezagojone i nieprzepracowan rany z przeszłości rezonują na ich dalsze życie i często wybuchają, prowadząc do zbrodni. Bardzo to realistyczne i autentyczne...
Małgorzata, również jak zawsze, zadbała o detale w kwestii prowadzonego śledztwa, a dzięki dogłębnym analizom nowoczesnych technik kryminalistycznych książka zyskała szeroką perspektywę.
Wątek Lea i Anny i ich dziecinne wręcz przepychanki, czasem przyćmiewały wątek główny, ale oczywiście rozumiem, że muszą tu być, bo to też w jakiejś mierze historia o nich. Zresztą Małgorzata nie stroni od wątków obyczajowych, dzięki którym historia wiele zyskuje. Bogate, charakterystyczne dla opisywanych czasów tło obyczajowo-społeczne oraz malownicze trójmiejskie plenery to zresztą duża wartość dodana w powieściach autorki.
Może nadinterpretuję, ale mam wrażenie, że fioletowy kwiat hibiskusa to swego rodzaju całus Małgorzaty wysłany do Ewy Przydrygi...
I, co dość mnie niepokoi, zaczynam lubić Janinkę... ?
Dodam, że Fiolet czytałam w nadmorskich okolicznościach przyrody, co prawda nie w Trójmieście, ale Bałtyk ten sam, więc pięknie mi się to wszystko układało, wyobrażało i odczuwało...
,,Fiolet" to już siódma część tej serii. Podobnie jak poprzednie części i posiada ciekawą zagadkę do rozwiązania.
Autorka zabiera nas do Sopotu, gdzie zostają odnalezione zwłoki pewnej kobiety. Ciało jest nagie, a obok staraninie ułożone są ubrania i dokumenty. W dłoni natomiast znajduje się moneta. Sprawą zajmują się Leopold Bilski i Anna Górska. Rozpoczyna się walka z czasem. Czy uda im się odkryć prawdę?
Autorka jak zwykle stworzyła świetną intrygę kryminalną, a jej rozwiązanie nie należy do oczywistych. Kolejnym atutem tej serii pozostaje klimat - mroczny i pełen narastającego napięcia. Tempo akcji utrzymuje się na umiarkowanym poziomie. Obok spokojniejszych fragmentów, skupionych na psychologii postaci, pojawiają się również bardziej dynamiczne sceny, które skutecznie podtrzymują zainteresowanie czytelnika.
Oprócz dobrze zbudowanej zagadki kryminalnej, mamy tutaj również warstwę obyczajową. Osobiście uwielbiam takie połączenie. Dzięki niemu mogę lepiej poznać bohaterów. Nie tylko to jacy są w swojej pracy, ale również ich życie prywatne.
Książka napisana jest lekkim i przystępnym stylem. Czas spędzony z nią jest bardzo miło spędzonym czasem.
Książkę polecam głównie fanom tej serii. Jeśli czytaliście poprzednie części to koniecznie musicie przeczytać również ,,Fiolet".
A jeśli jeszcze nie znacie ,,Kolorów zła" to polecam czytać od pierwszego tomu. Każda okładka jest innego koloru, a razem wyglądają przepięknie na regale.
Dziennikarka Alicja Grabska dostaje zlecenie przetestowania mobilnej aplikacji ,,Place to Rest", prowadzącej do zagadkowych miejsc na mapie Trójmiasta...
Nowy kolor bestsellerowej serii ,,Kolory zła" Małgorzaty Oliwii Sobczak Obsesyjna miłość, podziemne tunele i punk rock na tle ustrojowej przemiany końca...
Przeczytane:2026-08-15, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku - 100, Kryminał, thriller, sensacja,
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝑭𝒊𝒐𝒍𝒆𝒕, 𝒄𝒛𝒚𝒍𝒊 𝒛𝒃𝒓𝒐𝒅𝒏𝒊𝒂 𝒎𝒂 𝒘𝒊𝒆𝒍𝒆 𝒐𝒅𝒄𝒊𝒆𝒏𝒊
Po książki Małgorzaty Oliwii Sobczak zawsze sięgałam bez większego zastanowienia. Do tej pory bardzo mi się podobały, dlatego 𝐹𝑖𝑜𝑙𝑒𝑡 od początku wzbudził moje zainteresowanie. Tym razem jednak moje odczucia są zupełnie inne. Autorka ponownie pokazuje swoich bohaterów od strony psychologicznej, zagląda w ich przeszłość i pokazuje, jak dawne wydarzenia potrafią wpłynąć na życie wiele lat później. Tego właśnie w jej powieściach zawsze szukam. Niestety, tym razem zabrakło mi czegoś, co w kryminale jest dla mnie bardzo ważne: napięcia, emocji i dobrze poprowadzonej zagadki.
Tym razem wszystko zaczyna się od makabrycznego odkrycia w pobliżu sopockiej Opery Leśnej. Zostają znalezione zwłoki młodej kobiety. Jej ciało jest nagie, ubrania zostały starannie ułożone, a w dłoni ofiary znajduje się zabytkowa moneta. Obok pojawia się jeszcze jeden szczegół, który trudno uznać za przypadkowy. Kwiat hibiskusa. Leopold Bilski i Anna Górska ponownie stają przed sprawą, w której nic nie jest takie, jak początkowo mogłoby się wydawać. Wraz z grupą specjalistów próbują ustalić, kim była zamordowana kobieta i dlaczego sprawca zostawił właśnie takie ślady. Kolejne tropy prowadzą ich w różne strony. W śledztwie pojawia się między innymi wątek fizyczki cierpiącej na neurogenną utratę wzroku oraz młodych ludzi związanych z trójmiejskim ośrodkiem wychowawczym. Im więcej informacji udaje się zdobyć, tym więcej pojawia się pytań. Przeszłość kolejnych osób zaczyna mieć znaczenie dla prowadzonego śledztwa, a Bilski i Górska muszą połączyć ze sobą wydarzenia, które na pierwszy rzut oka niewiele mają ze sobą wspólnego. Autorka nie odsłania wszystkich kart od razu, dlatego trudno przewidzieć, dokąd zaprowadzą ich kolejne odkrycia.
Ogólnie 𝐹𝑖𝑜𝑙𝑒𝑡 nawet mi się podobał, choć mam wobec tej powieści kilka zastrzeżeń. Największe dotyczy wątku wiary katolickiej. Autorka, podobnie jak robi to ostatnio wielu twórców, postanowiła przyjrzeć się jej bardzo dokładnie i niejako rozłożyć ją na czynniki pierwsze. Zastanawiam się jednak, czy ten temat wynikał z osobistych przemyśleń autorki, czy może miał wpisać się w coraz bardziej popularny nurt, w którym niekoniecznie wypada być osobą wierzącą, za to bardzo dobrze widziane jest krytykowanie wiary i Kościoła.
Początkowo były to jedynie drobne wzmianki, które pojawiały się między wierszami. Mimochodem wspomniany budynek kościoła, krzyż stojący na czyimś stole czy uwaga o zmuszaniu dziecka do chodzenia do kościoła. Z czasem tych odniesień zaczęło pojawiać się jednak coraz więcej i wtedy zrozumiałam, że nie są one przypadkowe. Pojawiają się uwagi o mechanicznych gestach, pustych słowach, o osobach wierzących, które źle postępują i pozwalają na zło, a także stwierdzenie, że Kościół nie ma nic do zaoferowania. I tutaj zatrzymałam się na dłużej. Bo co właściwie miałby mieć do zaoferowania? W sensie materialnym? A jeśli mówimy o wymiarze duchowym, to przecież właśnie na tym polega wiara, że nie wszystko można zobaczyć czy otrzymać w materialny sposób. Jedna z bohaterek stwierdza nawet, że jest pewna, iż wiara to coś, co wypacza człowieka.
Oczywiście każdy ma prawo do własnych poglądów, jednak przeszkadzało mi jednostronne i momentami stereotypowe przedstawienie ludzi wierzących. Szczególnie mocno wybrzmiało to w przypadku dzieci z ośrodka wychowawczego, gdzie można było odnieść wrażenie, że to właśnie religijność była jedynym źródłem zła. Nie miałabym problemu z podjęciem tego tematu, gdyby został przedstawiony rzetelnie i wielowymiarowo, jednak w tej historii rozważań było po prostu zbyt dużo. Sięgając po kryminał, oczekuję przede wszystkim dobrej intrygi, a nie rozbudowanych dywagacji o wpływie wiary na człowieka. Tym bardziej że wątek krzywdzenia dzieci przez osoby związane z religią wywoływał pytanie, czy nie wprowadzono go głównie po to, by wzmocnić konkretny przekaz.
I chyba właśnie tutaj pojawiło się moje największe rozczarowanie. Świetne kryminały autorki, które do tej pory tak bardzo mnie zachwycały, tym razem ustąpiły miejsca mocno rozbudowanej powieści obyczajowej, skupionej na wszystkim, tylko nie na tym, co powinno być istotne w tym gatunku. Śledztwo, zagadka i motywy mordercy zeszły na dalszy plan, a na pierwszy wysunęły się liczne historie bohaterów oraz ich prywatne problemy. Nagromadzenie tych wątków sprawiło, że szczególnie pod koniec zaczęły mnie one zwyczajnie przytłaczać, przez co główna historia gdzieś się między nimi gubiła. Dodatkowo trudno mi było zrozumieć, czemu miało służyć nawiązywanie do czasów zamordyzmu, skoro powieść została napisana wiele lat po tamtych wydarzeniach.
Prokurator Bilski po raz kolejny zostaje poszkodowany podczas prowadzonego dochodzenia, czego właściwie można było się spodziewać. Jak zwykle jest tym niemal niezniszczalnym superbohaterem, który pakuje się w kolejne kłopoty, a mimo wszystko wychodzi z nich zwycięsko. Za to jego życie prywatne po raz kolejny legnie w gruzach. Nie przekonały mnie również liczne wątki poboczne. Autorka rozwija je przez sporą część powieści, by później pozostawić je bez wyraźnego zakończenia. W kilku przypadkach trudno mi było zrozumieć, po co właściwie zostały wprowadzone.
Po bardzo dobrych poprzednich częściach, pomijając 𝑍𝑖𝑒𝑙𝑒ń, której nie czytałam, spodziewałam się po 𝐹𝑖𝑜𝑙𝑒𝑐𝑖𝑒 prawdziwej petardy. Tymczasem zabrakło mi tutaj przede wszystkim emocji i napięcia, na które liczę, sięgając po kryminał. Historia momentami bardzo się dłużyła, zamiast wciągać i prowadzić do rozwiązania zagadki. Sam finał również mnie rozczarował. Wydał mi się wymuszony i mało wiarygodny, podobnie jak motyw działania sprawcy. Ostatecznie w moim odczuciu poszczególne elementy tej historii nie do końca do siebie pasują.
Miałam też poczucie, że Małgorzata Sobczak momentami zbyt mocno podkreślała znaczenie tytułowego fioletu, ponieważ kolor ten pojawia się dosłownie wszędzie, a w połowie powieści zostaje dodatkowo szczegółowo opisany pod kątem symboliki i obecności w naszej kulturze. Dla mnie było tego trochę za dużo i zbyt dosłowne. Rozumiem zamysł autorki, ale osobiście uważam, że nie trzeba było aż tak szczegółowo podkreślać jego obecności. Tym bardziej że przez cały czas przewija się przez powieść i trudno go nie zauważyć.
Natomiast bardzo podobało mi się to, że autorka pokazuje, jak w ekstremalnych sytuacjach zaczynamy doceniać to, co mamy. Zwykła, szara codzienność, której na co dzień mamy czasami tak bardzo dość, nagle okazuje się tym, co było w naszym życiu najlepsze.
Tematem również zasługującym na uwagę jest przedstawienie fanatyzmu, który w każdej postaci może być niebezpieczny. Niezależnie od tego, czy dotyczy religii, poglądów politycznych czy przekonania, że szlachetne pobudki mogą usprawiedliwić niewłaściwe postępowanie.
Bardzo ważna moim zdaniem w powieści jest psychologia postaci i to właśnie ten aspekt najbardziej mnie interesował. Szczególnie to, co sprawia, że człowiek przekracza granicę, zza której nie ma już odwrotu. Wina, krzywda, zemsta, konsekwencje dawnych decyzji i tajemnice, które przez lata potrafią zatruwać życie. To właśnie te ludzkie emocje i wybory są dla mnie w tej historii najbardziej interesujące.
Autorka poświęciła również sporo miejsca pracy śledczych i kryminalistyce. Widać ogrom pracy włożonej w przygotowanie powieści. Informacje dotyczące badań, procedur czy pracy specjalistów nie są tutaj jedynie ozdobnikami. Stanowią część prowadzonej historii i sprawiają, że śledztwo nabiera wiarygodności.
Nie ukrywam jednak, że 𝐹𝑖𝑜𝑙𝑒𝑡 nie wciągnął mnie aż tak mocno jak niektóre wcześniejsze tomy. Powieść jest obszerna i momentami niektóre wątki zostały poprowadzone zbyt długo, podczas gdy inne autorka potraktowała zdecydowanie bardziej skrótowo. Tempo nie zawsze było dla mnie równe. Były fragmenty, które pochłaniałam z ogromnym zainteresowaniem, ale pojawiały się też takie, przy których akcja trochę zwalniała.
Nie do końca przekonała mnie również relacja Anny Górskiej i Leopolda Bilskiego. Autorka poświęciła sporo miejsca ich prywatnym problemom i momentami miałam poczucie, że ten wątek przysłaniał to, co w tej powieści było dla mnie znacznie ważniejsze. Zdecydowanie bardziej interesowało mnie prowadzone śledztwo, jego kolejne tropy oraz historie osób związanych ze sprawą.
Mimo tych kilku uwag uważam, że 𝐹𝑖𝑜𝑙𝑒𝑡 zasługuje na uwagę. To kryminał, w którym obok zbrodni jest miejsce na ludzkie dramaty, trudne wybory i konsekwencje decyzji podjętych wiele lat wcześniej. I właśnie ten ludzki wymiar kryminałów Małgorzaty Oliwii Sobczak cenię najbardziej.
Bardzo podobało mi się, że Małgorzata Oliwia Sobczak potrafi sprawić, że za kolejną zagadką kryminalną zaczynam dostrzegać przede wszystkim człowieka. Czasem skrzywdzonego, czasem zagubionego, a czasem tak bardzo pogrążonego w swoich emocjach, że podejmuje decyzje, których skutków nie jest już w stanie cofnąć.
𝐹𝑖𝑜𝑙𝑒𝑡 może nie będzie moim ulubionym kolorem tej serii, ale z pewnością nie żałuję, że po niego sięgnęłam. Po siedmiu tomach nadal jestem ciekawa, jaki kolor pojawi się jako następny.