Miłość wbrew przeznaczeniu, ryzykowna misja i królestwo na krawędzi wojny…
Odrzucona księżniczka…
Morgana Pendragon, wychowywana w cieniu brata – króla, nigdy nie mogła decydować o własnym losie. Ponoć w jej żyłach płynie skażona krew fae… Została pozbawiona dziedzictwa i przeznaczona boginiom, gdy osiągnie pełnoletność. Kiedy więc brat nakazuje jej odnaleźć legendarną broń fae o niewyobrażalnej mocy, Morgana chwyta tę szansę, by wyrwać się z okowów przeznaczenia.
Niebezpieczna pokusa…
Wyprawie przewodzi enigmatyczny wojownik, któremu Morgana musi się podporządkować. Jego bystry umysł i surowa uroda rozpalają jej serce. Lecz gdy Morgana próbuje pogodzić pragnienia z obowiązkiem, ona i jej nowi towarzysze stają w obliczu zagrożenia, które przerasta ich najgorsze koszmary.
Królestwo przebudzone krwią…
Złowrogie królestwo fae – od pokoleń uważane za zaginione – budzi się na nowo. Pragnie krwią i przemocą odzyskać to, co utraciło. A gdy Morgana odkrywa misterną sieć kłamstw i tajemnic fae, dociera do niej przerażająca prawda: sekrety zapisane w jej krwi czynią ją większym zagrożeniem, niż kiedykolwiek mogłaby przypuszczać.
KREW FAE – nowa, porywająca seria pełna magii, niebezpieczeństw i niejednoznacznych moralnie bohaterów, z hipnotyzującym romansem. Idealna dla fanów Rebekki Yarros, Holly Black, Sarah J. Maas i Jennifer L. Armentrout.
Wydawnictwo: StoryLight
Data wydania: 2026-05-20
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 513
Czy mieliście kiedyś taką książkę fantasy, która sprawiła, że po zakończeniu patrzyliście w sufit i zastanawialiście się, co tam właśnie się wydarzyło i jak żyć bez drugiego tomu? Ja tak miałam z ,,Królową róż". Naprawdę nie spodziewałam się, że aż tak przepadnę.
W ostatnich latach romantasy z motywem Fae wyrastają dosłownie wszędzie i - nie oszukujmy się - większość z nich zaczyna się ze sobą zlewać. Mamy tę samą pyskatą bohaterkę, tego samego tajemniczego mężczyznę z tragiczną przeszłością i ten sam schemat relacji, który po kilku rozdziałach przestaje robić jakiekolwiek wrażenie. Dlatego do ,,Królowej róż" podchodziłam z dystansem. I może właśnie dlatego ta historia uderzyła we mnie tak mocno. Bo Briar Boleyn zrobiła coś, czego naprawdę mi brakowało - stworzyła świat, który żyje.
To nie jest tylko romantasy z ładną okładką i popularnymi tropami. To mroczna, brutalna historia inspirowana legendami arturiańskimi, gdzie Camelot nie jest miejscem bohaterów, a król Artur bardziej przeraża niż zachwyca. Morgana natomiast... jest chyba jedną z najbardziej ludzkich bohaterek fantasy, jakie ostatnio czytałam. I właśnie to spodobało mi się najbardziej.
Morgana nie wchodzi do historii jako silna wojowniczka, która od pierwszej strony wszystkich ustawia po kątach. Ona jest zagubiona. Złamana. Wychowana w poczuciu, że jest gorsza. Przez całe życie karmiona strachem przed własną krwią i traktowana jak problem, który najlepiej ukryć. Widać w niej tę desperacką potrzebę bycia kochaną i akceptowaną, dlatego momentami podejmuje decyzje, które mogą irytować... ale jednocześnie są bardzo zrozumiałe.
A potem pojawia się Kairos Draven. I muszę przyznać, że w tym momencie przepadłam.
Naprawdę dawno nie czytałam tak dobrze poprowadzonego slow burnu. Tutaj napięcie nie opiera się na ciągłych scenach romantycznych, tylko na spojrzeniach, niedopowiedzeniach, drobnych gestach i tej nieustannej atmosferze ,,coś między nimi jest, ale oboje jeszcze z tym walczą". Kairos to dokładnie ten typ bohatera, który wydaje się niebezpieczny dla całego świata, ale przy niej nagle robi się uważny. Gburowaty, brutalny, owiany krwią i plotkami, a jednocześnie momentami bardziej troskliwy niż wszyscy wokół Morgany razem wzięci. I co jest najlepsze? Romans wcale nie przytłacza fabuły.
Ta książka żyje, dzięki wspaniałemu światu, który stworzyła Briar Boleyn. Żyje podróżą, tajemnicami, magią i odkrywaniem prawdy o Fae i o samej Morganie. Im dalej brnęłam w historię, tym bardziej miałam wrażenie, że autorka dopiero odsłania karty i że pierwszy tom jest jedynie początkiem czegoś znacznie większego. Są tutaj przeklęte miejsca, brutalne sceny, polityczne manipulacje, bogowie, pradawne artefakty i atmosfera nadciągającej wojny wisząca nad wszystkim praktycznie od pierwszych stron.
A zakończenie? Absolutne szaleństwo. To jest ten typ finału, po którym człowiek natychmiast chce sięgnąć po kolejny tom, bo autorka wrzuca czytelnika w sam środek chaosu i zostawia go tam bez żadnej litości. Plot twisty może momentami da się przewidzieć, ale emocjonalnie i tak robią ogromne wrażenie.
I chyba właśnie dlatego ,,Królowa róż" działa tak dobrze - bo poza romansem i magią dostajemy historię o dziewczynie, która całe życie słyszała, że jest potworem, a mimo to próbuje znaleźć własne miejsce w świecie.
Dlatego jeśli lubisz mroczne fantasy z wolno rozwijającym się romansem, legendami arturiańskimi, niejednoznacznymi bohaterami i światem, który wciąga bez reszty, to naprawdę... daj tej książce szansę.
Ja już wiem, że ta seria zostanie ze mną na długo.
Ocena: 9/10
Na koniec świata można pójść po wiele rzeczy... - po przygodę, chwałę, władzę, ale też i po miłość... I właśnie o tym ostatnim przekonuje się na własnej skórze główna bohaterka znakomitej powieści fantasy pt. ,,Królowa róż", jaka to ukazała się właśnie w naszym kraju nakładem Wydawnictwa StoryLight. To historia o magii, przeznaczeniu, ale też i o miłości, co z pewnością ucieszy wielu z nas. Zapraszam do poznania recenzji tej pozycji.
Morgana Pendragon od zawsze żyła w cieniu swojego brata, króla. Oto jednak dziś pojawia się szansa na odmianę losu, na zyskanie w oczach władcy, ale też i na oczyszczenie swojego imienia z plotek, że w jej żyłach płynie skażona krew fae. Tą szansą jest niebezpieczna misja celem odnalezienia pewnej pradawnej, potężnej broni fae. W wyprawie tej przyjdzie uczestniczyć jej wraz z charakternym, ale też i trudnym w obyciu wojownikiem Dravenem - który okaże się kimś niezwykle ważnym nie tylko dla przebiegu misji, ale i dla samej Morgany. Ważnym tym bardziej, iż bardzo szybko przyjdzie im zmierzyć się z przerażającym złem...
Autorka tej powieści - Briar Boleyn, zaprosiła nas do spotkania z niezwykłym światem fantasy, opartym po części na zawsze pięknych Legendach Arturiańskich, po części na naszej słowiańskiej mitologii, ale po trochu także i na klasyce literackiego fantasy. Efektem jest historia, która zaskakuje nas swoją złożonością, mnogością wątków i rozmachem, ale jednocześnie wszystko to przyjmuje bardzo klarowną, uporządkowaną i łatwo przystępną w odbiorze, całość. Warto dodać, że jest to dość mroczne fantasy, gdzie dobro nie zawsze zwycięża...
Naszą narratorką jest sama Morgana, która dzieli się tu swoimi losami - najpierw za sprawa mrożącego krew w żyłach prologu, za chwilę poprzez ukazanie nam realiów swojego nieszczęśliwego życia, jak i wreszcie skupiając uwagę na przebiegu poszukiwawczej misji, która zmieni absolutnie wszystko. Motyw podróż, pałacowe intrygi, dotykanie magii i artefaktów pradawnych fae, jak i wiele barwnych przygód z walką, ucieczkami i stawianiem czoła przerażającemu złu u boku Dravena - wszystko to stanowi sobą esencję tej barwnej relacji, gdzie kolejne wydarzenia następują po sobie tak nagle, że nie jesteśmy w stanie przemyśleć tego, co było nam dane właśnie poznać, gdyż rozpoczyna się już zupełnie nowa przygoda. I to jest znakomite!
Nie sposób nie docenić kreacji bohaterów i miejsca akcji tej powieści. Z jednej strony mamy odważną Morganę, która wobec nieczystości krwi jest uważana za kogoś gorszego, ale która tym samym chce za wszelką cenę udowodnić wszystkim, że tak nie jest. To odważna, charakterna i mądra dziewczyna, która oczywiście popełnia błędy, ale która też potrafi się do tego przyznać. Z drugiej strony jest zaś fascynujący świat tej książki - świat ludzi, świat zapomnianych fae i świat magii, gdzie oczywiście dochodzi do głosu także brutalna i z pewnością niesprawiedliwa polityka. To pięknie ukazane, quasi średniowieczne realia, gdzie wszystko jest ciekawe, piękne, niezwykle klimatyczne.
Jest i romans, ale taki bardzo specyficzny romans, gdzie najpierw jest coś na kształt nieporozumienia pomiędzy parą głównych bohaterów, następnie przyjaźń podszyta swego rodzaju opiekuńczością, a dopiero potem porywy serca - tyle, że wtedy pojawia się ktoś trzeci... To jednak sprawia, że nie mamy tu do czynienia z klasyczną opowieścią fantasy z miłością w tle, co też jest rzeczą intrygującą i przyjemnie zaskakującą. I w tym miejscu warto wspomnieć również o humorze, gdzie prym wiedzie Draven, który dodaje tej całej historii pięknego kolorytu.
To świetna opowieść, która zachwyca nas od pierwszych chwil lektury, która wielokrotnie zaskakuje i która obiecuje jeszcze więcej na przyszłość, gdyż kontynuacja tej relacji po prostu musi nastąpić. I myślę, że książka ta zainteresuje bardzo szerokie grono miłośników fantastycznych klimatów - od sympatyków łączenia magii z miłości, poprzez fanów epickich historii z podróżami, polityką i przygodą w tle, jak i kończąc na tych z nas, którym jest trochę bliżej do mrocznej odsłony literackiego fantasy. Wszyscy znajdziemy tu wielkie emocje i naprawdę dobrą porcję literackiego rzemiosła.
Słowem podsumowania - powieść pt. ,,Królowa róż", to rzecz naprawdę udana, intrygująca, oparta na ciekawym pomyśle i gwarantująca wspaniałą, czytelniczą rozrywkę w klimatach klasycznego fantasy z domieszką romansu w tle. I dlatego też z jak największym przekonaniem polecam i zachęcam was do sięgnięcia po ten tytuł - naprawdę warto.
W Akademii Krwawych Skrzydeł krew to potęga, a miłość to niebezpieczna gra Na nic takiego się nie pisałam. Pół-fae w szkole dla wysoko urodzonych...
Przeczytane:2026-06-01, Ocena: 6, Przeczytałam, 12 książek 2026, 26 książek 2026, 52 książki 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku,
(czytaj dalej)