CZASEM TRZEBA ZGUBIĆ MĘŻA, ŻEBY ZNALEŹĆ SZCZĘŚCIE.
Elena wraca z delegacji, gotowa na spokojny wieczór u boku męża. Zamiast kwiatów i kolacji przy świecach czeka na nią... mail z pozwem rozwodowym. Zamiast rozpaczać, postanawia jednak zachować zimną krew. Niestety, jej przyjaciółka Julia ma inne plany - i tak po trzech kieliszkach wina obie lądują w toskańskim ośrodku dla złamanych serc. To miejsce, gdzie joga spotyka się z prosecco, terapeuci mówią o wewnętrznej harmonii, a największym wyzwaniem okazuje się nie napisać do byłego. Wśród zapachu wina i lawendy Elena poznaje Aleksa - mężczyznę, który pojawia się niespodziewanie i znika szybciej niż powiadomienie z Instagrama. Między śmiechem, łzami i kolejną porcją ravioli Elena zaczyna rozumieć, że życie po rozstaniu może być całkiem smaczne. Wystarczy nie bać się szczęścia.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026-05-13
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 352
Elena wraca z delegacji, ale zamiast powitania przez męża, czeka na nią na poczcie e-mail z pozwem rozwodowym w załączniku.
Z pocieszeniem i pomocą przybywa Julia, jej najlepsza przyjaciółka, która ma dla niej propozycję nie do odrzucenia. Jest nią babski wyjazd do Toskanii, a dokładnie do ośrodka dla złamanych serc.
Czekać tam na nich będzie wiele atrakcji, oraz przystojni Włosi. Wśród pensjonariuszy pojawia się Aleks, mężczyzna o tajemniczej osobowości.
"Miłość, wino i mój były" to idealny przykład książki przy której można się odprężyć i zapomnieć chociaż na chwilę o domowych obowiązkach. Jest to literatura obyczajowa z komediowym zacięciem. Ja bawiłam się przednio śledząc perypetie Eleny i pozostałych bohaterów.
Nasza główna bohaterka nie miała tak naprawdę czasu żeby się załamać, po tym w jaki sposób została potraktowana przez własnego męża. My, kobiety potrafimy się wspierać, szczególnie jeśli chodzi o męskich drani. Bo z pewnością do tej grupy zalicza się mąż Eleny. Żeby nie mieć odwagi szczerze porozmawiać z żoną, tylko wysyłać e-maile? Kto to słyszał. On miał jeszcze czelność po czymś takim przyjechać za Eleną do Toskanii i prosić o wybaczenie! To prawda, że głupich nie sieją, oni sami się rodzą. Czułam, że dziewczyny tego tak nie zostawią, i zastosują odwet dużego kalibru. A gdy otrzymały dodatkowe wsparcie, to już nie ma przebacz. W tym przypadku kobieca pomysłowość i wyobraźnia nie ma granic. Oj działo się moje drogie. Z pewnością w trakcie lektury nie raz na waszych twarzach pojawi się uśmiech, a w głowie myśl, że dobrze mu tak.
Aleks, cóż to jest za postać. Wszystkie kobiety wzdychają na jego widok. Przystojny, wysportowany, inteligentny, po prostu męski ideał. Do tego medialna gwiazda. Jego przybycie do ośrodka dla wszystkich było mocno zaskakujące, bo czego może szukać ktoś taki, w takim miejscu. Jego pierwsze spotkanie z Eleną odbyło się w dość nietypowych okolicznościach. Szybko można było zauważyć nić przyciągania między nimi. Jest tajemniczy, i ten fakt bardzo intryguje.
Pozostała grupa bohaterów została przez autorkę sympatycznie przedstawiona i nie sposób ich nie lubić. Szczególnie Enzo za jego podejście do życia.
Książka "Miłość, wino i mój były" pachnie rozmarynem i włoską kuchnią. Aż ślinka cieknie gdy czyta się o tych wszystkich pysznościach, i od razu nachodzi ochota na kawałek świeżo upieczonej focacci. Do tego kieliszek wina, filiżanka aromatycznej kawy. Dla miłośników słodkiego też coś się znajdzie: cornetti (rogaliki posypane cukrem pudrem lub po brzegi wypełnione kremem pistacjowym), crostata (krucha tarta z konfiturą brzoskwiniową i wiśniową). Nie mogło zabraknąć wzmianki na temat tradycyjnych włoskich lodów. Kubki smakowe pracują na pełnych obrotach.
Razem z Eleną podziwiamy architekturę małych włoskich miasteczek, a jest ona wyjątkowa. Monika Hakowska bezapelacyjnie umie w opisy. W cudowny sposób za pomocą słów zobrazowała toskańskie krajobrazy, i klimat tego jakże pięknego zakątka.
Całość oceniam jak najbardziej na plus, i to duży. Ja cudownie spędziłam czas czytając tę powieść. Została napisana z lekkością, kobiecym wdziękiem. Jest to idealna książkowa propozycja na zbliżające się wakacje lub relaks na leżaku.
A gdyby tak wybrać się na wycieczkę do Włoch drogami Eleny?
Zachęcam was do lektury, i gwarantuję, że będziecie się świetnie bawić.
Powieść Moniki Hakowskiej to niepojęty wulkan emocji, jaki momentalnie obezwładnia czytelnika. Z jednej strony bije z niej przejmujący realizm, dlatego dość szybko utożsamiamy się z główną bohaterką, z drugiej jednak, nie sposób odmówić opowieści niezwykłości, magicznego klimatu, jaki napełnia serce ukojeniem i nadzieją, że czasem rozstanie może być początkiem czegoś piękniejszego.
Ta historia jest przewrotna niczym prawdziwe życie, słodko-gorzka, pełna pięknych poruszających chwil, ale także tych bolesnych, brutalnie obdzierających z wszelkich złudzeń. Bezsprzecznie, jest to otumaniająca powieść o nowym początku, wolności, szczęściu, odnajdywaniu swego prawdziwego ,,ja", jak i o wspaniałej przyjaźni oraz miłości do samej siebie, bez której przecież nie da się pokochać kogoś innego, bez zatracania się. Co robić, gdy nagle całe życie wywraca się do góry nogami? Może właśnie jak Elena, wyruszyć w kojącą podróż do malowniczej Toskanii...
Ogromną zaletą powieści jest sielski, urzekający klimat, który otula czytającego niczym ciepły koc, niesie ukojenie, zapomnienie i nadzieję, że każdy zasługuje na prawdziwe szczęście, które przecież można odnaleźć również nie będąc w związku. Niesłychanie zachwyciło mnie pióro Autorki, które wyróżnia się subtelnością i ekspresją, dzięki czemu lektura stanowi czystą przyjemność, a kartki same przelatują przez palce. Całość dopieszczają inteligentne, emocjonujące dialogi, jakie silnie angażują czytelnika i pozwalają jeszcze mocniej utożsamić się z misternie wykreowanymi, nadzwyczaj autentycznymi bohaterami.
,,Miłość, wino i mój były" to niezwykle ciepła, dojrzała, chwytająca za serce powieść, idealna wieczorny relaks. Romantyczna, zabawna, ale i nieobliczalna, słodko-gorzka, jak samo życie opowieść, która wywoła lawinę emocji i skłoni do zadumy. Czy każdy z nas zasługuje na szczęście? Czy osiągnąć je możemy jedynie żyjąc z kimś w związku? A może jest bliżej niż nam się wydaje, w nas samych, jedynie zagrzebane kolejnymi próbami dostosowania się do wymagań partnera... Gwarantuję, że ta wyjątkowo klimatyczna opowieść porwie Was bezgranicznie. Polecam! ?
"Miłość, wino i mój były" Moniki Hakowskiej to wyjątkowa powieść obyczajowa, która zachwyca emocjami i niezwykle życiową historią. Autorka pokazuje, że po bolesnym rozstaniu można nie tylko stanąć na nogi, ale także odkryć w sobie siłę do rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Główną bohaterką książki jest Elena, kobieta inteligentna, wrażliwa i pełna wewnętrznych sprzeczności. Po zakończeniu związku z byłym partnerem próbuje poukładać swoje życie na nowo. Nie jest to jednak łatwe, ponieważ wciąż wracają wspomnienia, pytania bez odpowiedzi i emocje, które nie pozwalają o sobie zapomnieć. Elena stopniowo odkrywa że czasami trzeba najpierw zaakceptować przeszłość aby móc otworzyć się na przyszłość. Fabularnie książka opowiada o podróży Eleny, zarówno tej dosłownej, jak i tej emocjonalnej. Wino staje się symbolem chwil refleksji, spotkań i rozmów, które pomagają bohaterce zrozumieć czego naprawdę pragnie. Na jej drodze pojawiają się nowe osoby, zaskakujące sytuacje i uczucia, które sprawiają, że zaczyna patrzeć na życie zupełnie innej perspektywy. Styl autorki jest lekki i przyjemny, a jednocześnie pełen trafnych obserwacji na temat relacji i emocji. Książka wzrusza, bawi i skłania do refleksji. "Miłość, wino i mój były" to historia o miłości stracie i odnajdywaniu własnej wartości. To ciepła, poruszająca i niezwykle inspirująca powieść, która zostaje w pamięci na długo po przeczytaniu ostatniej strony. Zdecydowanie polecam ją każdemu, kto ceni mądre i emocjonalne historie.
Kiedy Elena wraca z podróży służbowej, zamiast męża i wesołego przywitania, dostaje e-maila z pozwem rozwodowym...
Dobrze, że kobieta ma przyjaciół. Jak na nich przystało zawsze można na nich liczyć. Dlatego też jej przyjaciółka Julia od razu wpada na genialny plan, aby razem udały się do Toskanii. Tam, w otoczeniu pięknych widoków mają spędzić czas w ośrodku dla złamanych serc.
To wyjątkowe miejsce ma swoje przywileje. Dlatego ćwicząc jogę popijasz prosecco, krzyczysz w gąszczu winorośli, zajadasz smaczne potrawy i poznajesz cudowne osoby.
Elena poznaje tam przystojnego Aleksa. Jednak mężczyzna szybciej zniknął niż się pojawił. Na domiar złego w progu ośrodka zawitał, nie, kto inny jak były mąż Eleny - Filip. Mężczyzna chce odzyskać żonę. Cała ścieżka przygód czeka na niego, aby mógł się wykazać i odzyskać serce ukochanej, jednak czy mu się to uda?
Sięgnijcie po książkę i dowiedzcie się, jak potoczą się losy bohaterów. Poczujcie zapach lawendy i smak wina. Uśmiechnijcie się do losu, a zobaczycie, że życie po rozstaniu może być całkiem smaczne. Wystarczy tylko nie bać się szczęścia, tego spotkanego na swojej drodze.
Tekst powstaje we współpracy z Wydawnictwem Filia. Dziękuję za egzemplarz książki.
Zawsze gdy słyszę hasło ,,Włochy" zaczynam wspominać swój pobyt tam. Piękne dni, piękne krajobrazy. Chciałabym wrócić.. i dzięki książkom mogę uczynić to już teraz. Wczoraj zakończyłam lekturę ,,Miłość, wino i mój były" Pani Moniki Hakowskiej. Wydawało się, że zaserwuje mi ona ,,wypad" do Włoch. Miałam jakąś dawkę nadziei, iż poczuję tamtejszy klimat. Czy to się udało? Trochę tak. Jak dla mnie opisów tamtejszej przyrody, trattorii albo po prostu krajobrazów mogłoby być zdecydowanie więcej.
Dla Eleny pozew rozwodowy to kompletny szok, który zaserwował jej jeszcze mąż. W celu nabrania dystansu i oddechu wraz ze swoją przyjaciółką Julią wyjeżdża do Włoch. A konkretnie do ośrodka złamanych serc, gdzie nie sposób posmakować błogiego lenistwa na dłuższą metę. Gdzieś między kolejnym kieliszkiem wina a sesją jogi Elena poznaje fascynującego Alexa. Mężczyznę, który pojawia się, by zaraz zniknąć...
Niesamowicie lekka fabuła pozwala na błyskawiczną lekturę. Co było dla mnie tutaj zaskoczeniem to to że bardziej ,,poczułam" Londyn niż Włochy. Mimo, że to Toskanii jest zdecydowanie więcej. Z przyjemnością sięgnę po inne książki Pani Moniki w poszukiwaniu tego właśnie londyńskiego klimatu, który, uważam, zarysowała świetnie. No i to Nothing Hill! Ach!
Zuza przyjeżdża do Warszawy z poczuciem, że zaczyna własne życie. Wspólne mieszkanie z Marleną staje się jej bezpieczną bazą, choć stolica nie zamierza...
Grudzień pachnie piernikami, lśni od światełek i kusi niespodziankami. Lily, redaktorka książek, kocha wszystko, co związane ze świętami: aromatyczne...
Przeczytane:2026-05-10, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2026,
*współpraca reklamowa*
Kto lubi włoskie klimaty? Ja je uwielbiam, dlatego też, ta książka do mnie trafiła, bo moim zdaniem historie rozgrywające się we Włoszech mają swój urok i wyjątkowy charakter i mało kiedy zawodzą. Ta też nie zawiodła, choć w moim odczuciu idealna nie była. Nieco zwariowana obyczajówka troszkę przechodząca w komedię romantyczną.
Elena wraca z delegacji by spędzić przyjemne chwile w ramionach męża. Jednak zamiast uroczego powitania dostaje mail z pozwem rozwodowym. Zanim na dobrze się załamała, jej przyjaciółka zaciąga ją do Toskanii, na emocjonalny detoks. Obie lądują więc we włoskim ośrodku dla złamanych serc, gdzie trwa zabawa, wino leje się litrami, a terapeuci mówią o harmonii, spokoju i pogodzeniu się ze ścieżkami losu. Elena początkowo nie umie się odnaleźć, stara się wszytko przeanalizować i zrozumieć, co nie jest wcale takie proste. Kiedy jednak poznaje Aleksa, dzięki niemu i innym nowo poznanym osobom zaczyna dostrzegać, że istnieje coś takiego jak życie po rozstaniu, po którym można nawet być szczęśliwym na własnych zasadach.
Kolejna książkowa propozycja na lato, ale i nie tylko. Bo ta zwariowana historia nada się na każdą okazję, bo rozświetli wasz dzień, nada optymizmu szarej rzeczywistości i na chwilę przeniesie nas do słonecznej i aromatycznej Toskanii. Po tytule czułam, że to będzie lekka i przyjemna historia, ale nie spodziewałam aż takiego chaosu. Nasza bohaterka została porzucona przez meila, z przyjaciółką wyjeżdża do Włoch i to była pierwsza szalona rzecz jaką zrobiła, a później tych szalonych decyzji było o wiele więcej, ale czasem warto zaszaleć. Elena poznaje nowych ludzi, którzy podobnie jak ona znaleźli się na życiowym zakręcie, którym ktoś złamał serce, czy bezceremonialne wykopał ich ze swojego życia. Choć wydawać by się mogło, że będzie tutaj emocjonalnie, głęboko i poważnie, autorka nie idzie w tę stronę, daje nam wytchnienie, szaleństwo, chaos, jakąś alternatywę, bo koniec związku to nie koniec świata.
Historia prosta, przyjemna, zabawna, optymistyczna, momentami naciągana i mocno przerysowana, a innym razem nieco dramatyczna, gdzieniegdzie wkrada się tam jakiś chaos, potęgowany zwrotami akcji, ilością bohaterów czy ogólnie ilością wszystkich wydarzeń. Działo się dużo, działo się szybko, było intensywnie pod każdym względem, i choć wiele razy czepiam się o to szybkie tempo akcji, tutaj się go nie doczepię, bo idealnie wpasowuje się ono w cały klimat tej zwariowanej opowieści, opartej na szaleństwie i spontaniczności.
Książka mi się podobała. Pierwszy raz spotkałam się z twórczością autorki, choć jej książki od jakiegoś czasu chodzą mi po głowie, więc nie wykluczam, że prędzej czy później poznam się z nią lepiej. To książka dla fanów lekkich, zabawnych, optymistycznych i dynamicznych opowieści. Ja ze swojej strony polecam i zachęcam do lektury.