Urokliwe Podlasie i siła kobiecej solidarności.
Opowieść o odrodzeniu, magii ukrytej w prostocie natury i dawnych tradycjach. Alina, szukając ukojenia po stracie życiowego partnera, postanawia uciec z miasta i przenieść się na urokliwą podlaską wieś. Odkrywa tam kojący świat przyrody, współczesnych szeptuch i uzdrawiającą moc kobiecej przyjaźni. Stopniowo odzyskuje spokój ducha i zaczyna postrzegać świat w nowym świetle, ucząc się, że życie zawsze może zacząć się na nowo, nawet po najgłębszej stracie.
Powieść o miłości i odnajdywaniu nowego sensu życia.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2024-06-12
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 304
🌺 Alina po śmierci męża, postanawia uciec od życia codziennego i wyrusza na Podlasie do pewnej wsi. Odkrywa tam kojący świat przyrody, współczesne szeptuchy i uzdrawiającą moc kobiecej przyjaźni. Stopniowo odzyskuje spokój ducha i zaczyna postrzegać rzeczywistość w nowym świetle, ucząc się, że życie zawsze może zacząć się na nowo, nawet po stracie.🌺
Agnieszka Kulig czaruje słowem. Czytając opisy miejsca, w którym rozgrywała się fabuła i życia bohaterów, czułam się tak jakbym była tam razem z nimi. Z każdej strony czuć było cudowny zapach ziół, a sielski klimat kusił, by samemu wyruszyć na Podlasie. Cudownie byłoby spędzić wakacje w takim właśnie miejscu. Z dala od zgiełku miasta, gdzie wszyscy są dla siebie życzliwi i nie ma tam miejsca na uszczypliwości. Tak mi błogo, kiedy czytam takie powieści, jednak nie wszystko jest takie zachwycające w "Nawłoć jeszcze nie kwitnie”. Bowiem główna bohaterka mierzy się z ogromnym bólem serca. Utrata ukochanej osoby, to dla każdego poważny cios w serce. W takich chwilach zaczynamy wątpić we wszystko, otaczając się złymi myślami i poczuciem, że już nic dobrego nas nie spotka. Alina chcąc odpocząć od natrętnych myśli ucieka w cichą przystań, by na nowo odkryć smaki życia. Agnieszka Kulig poprzez historie Aliny, uświadamia, że każdy z nas inaczej przechodzi żałobę. A najważniejsze, by dać sobie czas i na nowo spróbować ułożyć swoją rzeczywistość, która z czasem może nie będzie widziana tylko w czarnych barwach.
„Nawłoć jeszcze nie kwitnie" to kolejna fenomenalna powieść Agnieszki Kulih. Zmusza do refleksji, zwala z nóg i nie pozwala czytelnikowi o sobie zapomnieć. Jak już wspominałam autorka ma dar do tworzenia nietuzinkowych historii i bohaterów, którzy są idealnie wykreowani i psychologicznie zbudowani. Polubiłam ich wszystkich już od pierwszej części i bardzo żałuje, że już skończyłam swoją przygodę z nimi. Autorka już zdobyła moje serce. Myślę, że wy też ją pokochacie. Dlatego serdecznie wam polecam sięgnąć po tę pozycje. 🌺
Według mnie to idealna pozycja dla każdej kobiety. Pokazująca, że czasami obcy ludzie pomogą dostrzec światełko w tunelu. Niesamowicie ciepła opowieści o relacji, jaka łączy matkę z córką oraz sile kobiecej przyjaźni.
Przepiękna książka, która sprawiała, że czasami wzrok spowijała mi mgła z której skraplały się nieśmiałe łzy otoczone raz smutkiem, a innym razem wzruszeniem i pięknem chwili. Poznajcie tutaj bohaterkę w starszym wieku, która w tragicznych i nagłych okolicznościach straciła miłość swojego życia. Od tamtej chwili każdy kąt przypomina jej tamten dzień, kiedy mogła być mniej uparta i nie pozwolić mu wyjść z domu. Z córką ma suche kontakty i przez jakiś czas jedna nie potrafi zrozumieć drugiej. By utracić wyrzuty sumienia pakuje manatki i wyjeżdża do wioski w której wszyscy się znają. Tam zaczyna poznawać ludzi, którzy przebijają się przez jej skorupę, a także zwierzęta, które z bezdomnych i poharatanych życiem, zyskują u niej nowy dom. Za sprawą wielu zbiegów okoliczności jej serce zaczyna coraz bardziej się otwierać na nieśmiałe uśmiechy, takie drobniutkie radości. To tam, w miejscu gdzie żyje czarownica, gdzie natura wydaje przyjemne dźwięki, gdzie poranne kawy spowija letni wietrzyk, a ludzie w przyjaznej atmosferze obchodzą Noc Kupały i gdzie przy nogach spoczywa wdzięczne zwierzę, to tam odnajdzie kogoś, kto sprawi, że jej czarna aura pojaśnieje. Może i twarz nieżyjącego męża wciąż będzie jej się pojawiała, ale jest szansa, że w tych wizjach się do niej uśmiechnie i pozwoli być szczęśliwą. Czy jednak oznacza to, że i córka przejrzy na oczy? Czy kiedykolwiek wytłumaczą sobie to, co sprawiło, że oddaliły się od siebie?
Przepiękna książka:-) Uwielbiam ją za bohaterów, którzy okazują serce drugiej osobie. Którzy nie osądzają innych, tylko starają się zrozumieć ich historię. Jak wiadomo choćby dźwigany bagaż był podobny do innego, to jednak każdy z nas jest inny, więc i jego ciężkość będzie inna. Normalnie pokochałam tych bohaterów i nie ukrywam, że żałują, iż nie istnieją naprawdę. Z pewnością wielu z nich bym przytuliła i podziękowała za to, że dzięki nim odnalazłam piękne uczucie, które ostatnio gdzieś mi się zagubiło. Wydana w dużym druku, napisana z sercem na dłoni. Przepiękna, bardzo ją polecam!
A może by tak rzucić wszystko i wyjechać… Nie, tym razem nie w Bieszczady. Agnieszka Kulig w najnowszej powieści „Nawłoć jeszcze nie kwitnie” udowadnia, że równie dobrym kierunkiem, by odnaleźć spokój duszy, radość życia, równowagę z otaczającą naturą i w końcu samą siebie jest malownicze Podlasie. Potrzebny jest jednak impuls do zmiany i otwarcie się na to, co może ona przynieść.
Dla Aliny, która mierzy się z żałobą po śmierci męża, przeprowadzka z dużego miasta do drewnianej chatki na odludziu jest zmianą niezwykle radykalną, przynoszącą co rusz zaskakujące niespodzianki. Dzięki temu nie ma czasu na rozmyślanie, ale też musi otworzyć się na pomoc lokalnych mieszkańców. Początki są jednak trudne, bo sama ucieczka nie wyzwala, gdy w bagażu niesie się własne traumy.
Stopniowo, kojąca moc natury i miłość do czworonożnych przyjaciół, równie osamotnionych, jak Alina zaczyna wywierać na nią wpływ i okazuje się, że los trzyma jeszcze dla niej coś w zanadrzu. Nie bez znaczenia jest przyjaźń Antonii, współczesnej szeptuchy, która swoją radością życia zaraża inne kobiety, a Alina mimo sceptycyzmu odnajduje w sobie coraz więcej tak potrzebnej jej siły. Czy uda jej się ponownie odnaleźć szczęście zaklęte w codziennych, małych rzeczach? Czy piękno podlaskiej przyrody i przychylność ludzi przyniesie jej ukojenie?
Autorka roztacza przed nami uroki prostego, niespiesznego życia w zgodzie z naturą, które może okazać się lekarstwem dla duszy. Pozwala nam wraz z bohaterką celebrować drobne przyjemności, za które możemy być wdzięczni każdego dnia. Smak jagód jedzonych prosto z krzaczka, mruczenie kota zwiniętego na kolanach, bezinteresowną ludzką dobroć, powrót do dawnej pasji.
Nie pudruje jednak różem rzeczywistości, która czasem bywa trudna, przynosząc ból straty, poczucie osamotnienia i niezrozumienia. W sielskim klimacie rysuje opowieść bardzo prawdziwą, mieniącą się różnymi barwami, jak zmieniająca się wraz z następującymi po sobie porami roku przyroda, ale tak ciepłą i kojącą, że pozostawia w sercu spokój i nadzieję. Nadzieję na to, że nigdy nie jest za późno na nowy początek, bo choć czasem zima na dłużej zagości w naszych sercach, to w końcu przyjdzie wiosenne słońce, które ogrzeje nas swoimi promieniami.
Alina po śmierci ukochanego męża postanowiła diametralnie zmienić swoje życie. Sprzedała dom w stolicy, i przeprowadziła się na Podlaską wieś. Nie wszyscy potrafili to zaakceptować, ale ona nie miała zamiaru z niczego rezygnować. Czuła w swojej podświadomości, że była to słusznie podjęta decyzja.
Ból po stracie i tęsknota niszczy ją od środka, może w nowym miejscu, w końcu odzyska utraconą radość z życia. Uczyni to powoli, krok po kroku.
O mamuniu, ależ to była cudowna historia. Ja już po przeczytaniu krótkiego opisu wiedziałam, że trafi prosto w moje czytelnicze serce. Jak przystało na fankę małomiasteczkowych, wiejskich klimatów nie mogłam postąpić inaczej, jak tylko szybko rozpocząć lekturę. No i przepadłam moi drodzy.
Jak ja bym chciała wziąć przykład z głównej bohaterki i zamieszkać gdzieś z dala od miejskiego zgiełku w przytulnym domku z ogrodem. Zresztą kto by nie chciał? Oczywiście coś takiego ma swoje za i przeciw. Wady szczególnie są widoczne zimą, gdy śnieg i mróz potrafi mocno dokuczyć. Jak wiemy w małych społecznościach, każdy się z każdym zna. Czasami możemy zostać obgadani, stanowimy nowy temat do plotek, jednak w tym przypadku jest zupełnie inaczej. Alina w nowym miejscu czuła się bardzo dobrze. W każdej sytuacji mogła liczyć na pomoc i wsparcie nie tylko w postaci świeżych jajek od wolnych kurek i warzyw prosto z ogrodu.
W tej kwestii wiódł prym pewien tajemniczy, bardzo przystojny Łukasz, który nieoczekiwanie pojawił się na jej drodze. Alina po śmierci męża unikała bliższego kontaktu z innymi mężczyznami. Nie miała takiej potrzeby, a przede wszystkim nie była na to gotowa. W głębi serca czuła, że to jeszcze nie ten czas, nie ten moment. Po prostu według niej na nowy związek było za wcześnie. Ciągle przed oczami widziała twarz Krzysztofa, byli małżeństwem przez dwadzieścia lat zanim zdarzył się ten przeklęty wypadek, który przekreślił, zniszczył to, co do tej pory zdołali wspólnie zbudować. I teraz, tak jakby nigdy nic ma pokochać kogoś innego?
Żałoba niesie ze sobą olbrzymi ból, tęsknotę, smutek. Żeby ją przezwyciężyć potrzebny jest czas. Inni potrzebują go mniej, drudzy więcej. Sami musimy poczuć, że ta chwila właśnie nadeszła, i wrócić do normalnego życia.
Antonina, miejscowa szeptucha, którą Alina miała okazję poznać chciała dobrze. Może robiła to w zbyt nachalny sposób, i nie brała pod uwagę, że dla kogoś może to być krępujące, lub zwyczajnie nie chce tego robić. Z drugiej strony czasami potrzebny jest taki ktoś, żeby w końcu otworzył nam oczy, bo zbyt długie tkwienie w marazmie też nie jest dobre dla naszej psychiki.
Agnieszka Kulig stworzyła coś naprawdę wyjątkowego. Jestem ciekawa czy autorka ma tego świadomość? Ta opowieść jest niczym kompres na duchowe bolączki, otula jak miękki kocyk, pokrzepia i daje nadzieję. Sielskie klimaty zostały tutaj genialnie przedstawione. Czytając rozpływałam się w tych wszystkich opisach. Z każdej strony wydobywał się zapach traw, ziół, leśnych aromatów ściółki i igliwia. Z przyjemnością wsłuchiwałam się w ptasie trele, koncerty koników polnych. W wyobraźni mogłam skosztować jagód prosto z krzaka i malin otulonych promieniami słońca. Przytulałam się do drzew, moczyłam stopy w rzece. Razem z innymi kobietami wzięłam udział w spotkaniu z okazji Nocy Kupały, odwiedziłam wiejski festyn. Dzięki zwierzakom to książka ma jeszcze większy urok. Po prostu rewelacja. Wszystko to zostało napisane lekkim, pięknym językiem.
Uważam, że tego typu książki powinny być przepisywane na receptę. Takie historie są nam w dzisiejszych czasach bardzo potrzebne, żeby móc odpocząć, zapomnieć o kłopotach, przemieść się w miejsce, w którym poczujemy się dobrze. Gdzie ciszę zakłócają jedynie krople deszczu uderzając o parapet.
Natura ma to do siebie, że daje ukojenie. Obojętnie na jakim etapie życia byśmy się znaleźli, to często w chwilach zwątpienia, smutku czy też potrzeby wyciszenia się, znalezienia rozwiązania, kierujemy się tam, gdzie możemy zostać sami ze sobą na łonie natury. W takich chwilach wiatr sprawia, że choć przez chwilę czujemy się lekko, z dala od rzeczywistości. Śpiew ptaków przypomina nam wszystkie radosne chwile, a piękne widoki wprawiają w zachwyt i dają nadzieję. Pokazują, że życie dalej idzie do przodu i tylko od nas zależy, jaki będzie ciąg dalszy naszej przyszłości. Takim wstępem zaczynam dziś recenzje przecudnej książki Agnieszki Kulig ,,Nawłoć jeszcze nie kwitnie".
Jest to pozycja, której akcja toczy się na urokliwym Podlasiu. Główna bohaterka Alina, po śmierci partnera, zostawia miastowe luksusy i ucieka z miasta na wieś, aby odzyskać wewnętrzny spokój i odnaleźć na nowo sens życia. Tam życie płynie zupełnie inaczej. Przyroda ukazuje swoje piękno, życie płynie wolniej, spokojniej, wieś otwiera oczy naszej bohaterce i ukazuje kierunek, a to wszystko z pomocą kobiecej przyjaźni.
Jestem zachwycona tą pozycją. Autorka zaskarbiła sobie moje serce klimatem, który stworzyła z szeptuchami, naturą, nocą Kupały, mocą przyjaźni kobiet. Wplotła w to historię kobiety, która przeżywała żałobę, na nowo poszukiwała swojego miejsca na ziemi i je znalazła w małym domku na wsi. Autorka tą historią pokazuje nam, że życie toczy się dalej i zawsze trzeba mieć nadzieję na lepsze jutro. Trzeba pozwolić sobie na ponowne szczęście i to nie jest złe. Osoba, która odeszła na pewno pragnęłaby tak samo naszego szczęścia. Tutaj odradzanie się na nowo jest pięknie pokazane.
Autorka swoim piórem dosłownie maluje nam obrazy przed oczami. Czujemy się, jakbyśmy byli cieniem naszych bohaterów. Stali obok i obserwowali ukradkiem, przy czym razem z nimi chłonęli naturę, odczuwali te same emocje.
Cała recenzja na profilu _mama_wojtka_czyta_
ILE RAZY MOŻNA ZOSTAĆ ODRZUCONYM I ZRANIONYM? ILE RAZY MOŻNA DAWAĆ OSTATNIĄ SZANSĘ? Marzenia nie spełniają się ot tak, jak za skinieniem czarodziejskiej...
Etyka 'bez końca'. Twórczość filmowa Krzysztofa Kieślowskiego wobec problemów etycznych jest zaproszeniem do dialogu o etyce, ujrzanej w obrazach filmowych...
Przeczytane:2024-07-28,
Agnieszka Kulig w swojej książce "Nawłoć jeszcze nie kwitnie" zabiera czytelnika w podróż do malowniczego Podlasia, regionu bogatego w tradycje i niezwykłe historie. To opowieść o Alinie, kobiecie szukającej nowego początku po tragicznej stracie życiowego partnera. Kulig w subtelny sposób przedstawia jej drogę do odnowienia, która prowadzi przez odkrycie prostoty natury i magii dawnych obrzędów.
Centralnym wątkiem powieści jest poszukiwanie spokoju i ukojenia w urokach podlaskiej wsi, gdzie czas płynie wolniej, a ludzie żyją w zgodzie z naturą. Alina odnajduje tu spokój, ale również spotyka niezwykłe postaci – współczesne szeptuchy, które dzielą się z nią swoją mądrością i pokazują, jak ważna jest więź z ziemią i tradycjami. Kulig doskonale oddaje atmosferę tej unikalnej części Polski, podkreślając jej wyjątkowy urok i magiczną aurę.
Autorka podkreśla jak ważna jest kobieca solidarność. Pokazuje, że siła kobiet tkwi nie tylko w ich indywidualnej mocy, ale także w umiejętności współpracy i wzajemnym wsparciu.
"Nawłoć jeszcze nie kwitnie" to idealna lektura dla tych, którzy pragną odetchnąć od zgiełku codzienności i znaleźć chwilę na refleksję nad życiem.
Agnieszka Kulig stworzyła pełną ciepła i mądrości historię, która na długo pozostaje w sercu czytelnika. To książka, która nie tylko dostarcza przyjemności z czytania, ale także inspiruje do poszukiwania piękna i spokoju w codziennym życiu.