Dżungla, która pożera ludzi. Zakazane miasto.
Największe odkrycie archeologiczne w historii – albo ostatnia wyprawa ich życia.
Jeśli pełna adrenaliny „Ostatnia krypta” wbiła Cię w fotel, to „Ostatnie zaginione miasto” podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej. Fernando Gamboa łączy w niej wybuchową mieszankę akcji, mrocznej archeologii, historycznych tajemnic i bezlitosnej walki o przetrwanie.
Zdesperowany profesor Castillo porzuca wszystko, by ratować córkę, która zaginęła bez śladu w najdzikszym zakątku planety. Ulises Vidal i Cassandra dołączają do jego wyprawy. Wspólnie zapuszczają się w samo serce zielonego piekła Amazonii.
Z pozoru zwykła misja ratunkowa szybko przeradza się w bezwzględną walkę o przetrwanie. Trop wiedzie ich do miejsca, które nie figuruje na żadnej mapie. Tam czeka na nich legendarne Czarne Miasto Z – wraz z tajemnicą, której nie powinni poznawać.
Już ponad 800 000 czytelników dało się porwać tej przygodzie.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-06-30
Kategoria: Przygodowe
ISBN:
Liczba stron: 472
Tytuł oryginału: Cidad Negra
Język oryginału: Hiszpański
Tłumaczenie: Piotr Jarco
Premiera recenzja Patronacka
Ostanie zagione miasto - Fernando Gamboa
Dziękuję Panu Piotrowi z Autornia, za możliwość bycia częścią tego projektu jako patronka.
Rzadko czytam literaturą przygodową. W tej tematyce, to głównie znam filmy. Ta historia przekonała mnie, jaki to był błąd z mojej strony.
Opowieść pełna mroku, niebezpieczeństwa, ale też humoru i sarkazmu. A przede wszystkim tajemnica, która zbiera żniwo krwii. Im dalej idziemy, tym bardziej ciężko oderwać się od lektury. Jak wszystkie książki tego autora są w takim stylu, to z pewnością po nie sięgnę.
Czytając, od razu miałam w głowie kilka tytułów.
Seria " Bibliotekarz" (Np. Matka szukająca kobiety dla syna), "Podróż na tajemniczą wyspę" (podnoszący się poziom wody w zawrotnym tempie), "Podróż do wnętrza ziemi". Oczywiście też seria "Scooby-Doo i brygada detektywów", tam właśnie pojawia się ta tajemnicza budowla, zwana Czarnym Miastem. Wątek skupia się na tym złu, jakie się tam kumuluje. Prawie zapomniałam o jeszcze jednym tytule. "Jumanji" (ta nowa wersja, gdzie wciągnęło ich do Jungli i spotkali te różne zwierzęta)
Polubiłam bohaterów tej książki. Profesor Eduardo Casillo. Pokazuje, jak człowiek jest w stanie wytrzymać w desperacji.
Ulises. To główny bohater, który ma pomysły jak MacGyver i działający na adrenalinie.
Cassie. Uparta archelożka, która pokazała, jak może zaslepić chęć odkrycia cywilizacji.
Iak. Indianin, który jest kluczowy w tej wyprawie.
Tajemnice, zagadki i przygoda, która zmienia nie tylko nastawienie, ale też pozwala się czegoś nauczyć.
Zaciekawił mnie ten ślad po naz...istach, którzy w 1940 roku badali ten rejon. Muszę przyznać, że z historii kompletnie o tym zapomniałam. Mieli oni misję, aby znaleźć dowody na to, że germanie byli lepsi od reszty świata.
Ten klimat i opisy w książce sprawiły, że poczułam się tak, jakbym tam była. Czytać o tym i oglądać, to tak, ale w życiu bym się nie odnalazła w takich miejscach czy też sytuacjach.
Mamy tutaj poruszane aspekty kulturowe, kultowe i społeczne.
Lektura ukazuje też inwazyjnych ludzi, którzy dla pieniędzy, sprzedali by duszę diabłu. Tu nie ma miejsca na sentymenty i sumienie.
Czy polecam?
Tak!!!
To historia, która przypomina, za co lubi się ten gatunek literacki. On łączy pokolenia i zmusza nas do rozmyślań.
Moja ocena 10/10
Cytaty z książki:
"Krótko mówiąc, chciałem, żeby żyli pełnią życia.
Niestety, gdy próbowałem zagrzewać innych do działania hasłami w stylu „nie bój się gonić za marzeniami" czy żyj każdym dniem, jakby był ostatnim, patrzyli na mnie, jak na ogolonego wyznawcę ruchu Hare Kryszna w pomarańczowej szacie, który usiłuje wcisnąć im ulotkę i ciasteczka, nawracając na zasady Bhagawadgity. Więc to nie miało sensu.
Ironia losu polegała na tym, że w ostatnich miesiącach sam ich nie przestrzegałem."
"W końcu Cassie zabrała głos.
- Jest jedna rzecz, której nie rozumiem - powiedziała, wpatrując się uważnie w profesora. - Pańskiego poczucia odpowiedzialności za tę kobietę. Gdyby mój były chłopak zniknął i urwał kontakt, szczerze mówiąc, nie sądzę, żebym ruszyła na drugi koniec świata, by go szukać.
- Dobrze wiedzieć - mruknąłem pod nosem.
Meksykanka zamiast odpowiedzieć, odwdzięczyła mi się bolesnym kopniakiem w piszczel."
" - Uważaj! - zawołał z pokładu profesor, wskazując na małą, czarną walizkę, którą niosłem. - W środku jest GPS i telefon satelitarny - nasza jedyna łączność ze światem.
- Spokojnie, profesorze - odparłem, stawiając ostrożnie stopę na wąskim trapie łączącym nabrzeże ze statkiem. - Obchodzę się z nią jak ze swoim własnym dzieckiem.
Za moimi plecami Cassie prychnęła z wyraźnym niezadowoleniem.
- Mam nadzieję, że nie - mruknęła pod nosem. - Bo gdybyś miał dziecko, pewnie byś je porzucił i wyjechał do Wietnamu, żeby ,,przewartościować" życie."
"Obserwując ich ruchy, zrozumiałem, ze ci ludzie są równie naturalnym elementem tego środowiska, co jaguary, ptaki czy małpy ukryte w koronach drzew. A może to coś więcej niż tylko przystosowanie? Być może to właśnie pełna integracja sprawiła, ze stali się jedyną grupą, która wrosła w ekosystem, w przeciwieństwie do innych cywilizacji, od tysiącleci usiłujących go przekształcić i dostosować do własnych potrzeb."
" - Właśnie o czymś pomyślałem - powiedziałem głośno.
- Myślałeś? - Cassie odwróciła się zaskoczona. - - - Dobrze się czujesz? Może powinieneś usiąść?
Zignorowałem jej uwagę.
- Zastanawiałem się - ciągnąłem, świadom, że poza Iakiem żaden z idących przed nami tubylców nie rozumie hiszpańskiego - czy nie przelatywaliśmy nad Z..."
"- A właśnie zaczynałem rozumieć, jak to jest z tym wiosłowaniem....- westchnął ciężko profesor.
- Spokojnie, profesorze - powiedziałem, obejmując go ramieniem dla otuchy - Po powrocie do Barcelony zabiorę pana na przejażdżkę łódką w parku, gdzie razem pokarmimy kaczki.
- Takie bajki to opowiadaj mamie - odparł profesor, odtrącając z irytacją moją rękę.
- No dobrze - roześmiałem się. - Mogę do niej zadzwonić, ale nie wiem, czy będzie chętna na wycieczkę."
"Wyczekiwanie - tak, to było właściwe słowo.
Zdawało się, że każda żywa istota w tej rozległej, spowitej mrokiem dżungli przeczuwa nadciągające nieszczęście."
" - To nie być komar. Tej nocy ty karmić wampira.
Wybuchnęliśmy śmiechem.
- Ciekawe - zauważył rozbawiony profesor. - A ja myślałem, że ten typ w pelerynie z kłami, którego widziałem w nocy, to jakiś urzędnik skarbowy. Iak patrzył na niego zbity z tropu."
" - Zaraz, wy dostajecie broń, a ja latarkę? - zaprotestowałem z niedowierzaniem. - Jak niby mam się bronić? Oślepiając ich?
- Masz nóż - odparła, wskazując go ruchem głowy - i swój dowcip, ostry jak brzytwa.
- Długo nad tym myślałaś?"
"- Chyba że...- zacząłem, zamyślony.
Chyba że co? - spytała Cassie, marszcząc brwi.
Odpowiedziałem dopiero po chwili namysłu.
- Zastanawiałem się...
- To mnie zawsze przeraża - mruknął cicho profesor, przykładając dłoń do czoła.
- ... nad tym, że na zewnątrz czyhają na nas dwa zagrożenia, które, współdziałając, stają się siłą nie do pokonania powiedziałem powoli, nabierając powietrza.- Ale co by było, gdybyśmy doprowadzili do ich wzajemnej eliminacji?"
Jak to zwykle bywa... pierwsza cześć przygód Ulisesa według mnie była lepsza. Nie mniej, jako powieść przygodowa - godna polecenia.
Przeczytane:2026-07-19,
Powieść przygodowa.
Po lekturze pierwszego tomu mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać, mimo to nie podejrzewałam aż takich emocji i tajemniczych wątków. Jeśli książka zaskoczyła mnie, to was tym bardziej.
To niesamowita przygoda, nieprawdopodobna historia z niezwykle dramatycznymi momentami. Bohaterzy zostali skazani na wyścig z czasem, na walkę o przetrwanie, nie bali się podejmować ryzykownych kroków, jak chociażby szalony i niedorzeczny plan na wydostanie się z amazońskiego piekła.
"Oszołomiony i zdezorientowany odwróciłem głowę w prawo. Stała tam Cassie, ciężko dyszała i uśmiechała się niepokojąco. W jej dłoni błyszczała maczeta, po ostrzu której spływała strużka krwi.
- Zawsze - powiedziała, odgarniając włosy z twarzy - chciałam zrobić coś takiego."
A wszystko rozpoczęło się zwyczajnie i niepozornie, od dziennika opisującego tragiczną ekspedycję pułkownika Percy'ego Harrisona Fawcetta, do której doszło dawno temu.
Czasy współczesne. Ulises wraz z profesorem Castillo wyruszają do Amazonii na poszukiwania zaginionej córki profesora. Wraz z nimi w podróż udaje się Cassie. W przeszłości ta trójka stanowiła zgraną ekipę, jeśli ktoś ma znaleźć Valerię żywą to tylko oni. W dżungli pomaga im jeden z tubylców, jedyny który rozumie ich mowę.
Przypadkiem trafiają do zaginionego miasta, którego próżno szukać na mapie. Niestety tym samym trafiają na Morcegów. Oprócz zabójczej armii cieni o wychudzonych czarnych ciałach, na życie głównych bohaterów dybie ktoś jeszcze. Ta wyprawa z góry jest skazana na niepowodzenie.
Książka wciąga od pierwszej strony, a szybkie tempo z kolejnymi stronami pędzi na łeb, na szyję.
To nie tylko przygoda jak z filmu o poszukiwaczach skarbów, znajdziecie tu również miks faktów, oraz wątków niezwykle ważnych i aktualnych.
Gorąco was zachęcam do poznania przygód Ulisesa. Warto przeczytać.