Piąta pora roku

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 2016-11-23
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788379246984
Liczba stron: 440
Tytuł oryginału: Fifth Season
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Jakub Małecki

Tom 1 cyklu Pęknięta Ziemia

Ocena: 4.7 (20 głosów)

Rozpoczął się czas końca.

Rozpoczął się wielką czerwoną wyrwą biegnącą przez środek kontynentu i plującą popiołem.

Rozpoczął się śmiercią syna i porwaniem córki.

Rozpoczął się zdradą i zaognieniem ran.

Oto Bezruch, przywykły do katastrof świat, gdzie mocą ziemi włada się jak bronią. I gdzie nie ma litości.

Essun, kobieta z pozoru zwyczajna, za nic ma nadchodzącą zagładę. Jej mąż właśnie jedno z ich dzieci zabił, a drugie uprowadził. Pogrążona w żałobie i rozdarta rozpaczą, przemierza dogorywający świat. Jest zdolna dokonać jeszcze większych zniszczeń, jeśli pomoże jej to odzyskać córkę.

 

***

 

Jedna z najbardziej utalentowanych i ekscytujących pisarek fantasy ostatnich lat.

 - John Scalzi

 

Kataklizm, sekrety, magia i zdrada. Mordercze intrygi, zjadacze kamieni i tajemnicze obeliski na niebie. Czytelnicza frajda na każdą porę roku.

 - Jakub Małecki

 

Nie mogłem się oderwać od tej niepokojącej, intrygującej i pełnej niespodzianek książki. To fascynujący powiew świeżości na styku SF i fantasy. 

 - Michał Hernes, ,,Nowa Fantastyka"

 

Jemisin świetnie łączy magię, odrobinę technologii i potężne zagrożenie ze strony sił natury. Oryginalna i intrygująca fantastyka, w której wiele jest niedopowiedzeń, ale i spory rozmach.

 - Tymoteusz Wronka, Katedra

 

Wzniosła, złożona, intrygująca.

 - Publishers Weekly

 

Wkracza na nieznany grunt.

 - Library Journal

Kup książkę Piąta pora roku

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - joannaz
joannaz
Przeczytane:2016-12-25, Ocena: 5, Przeczytałam,
Wiosna, Lato, Jesień, Zima; Śmierć jest piąta, wszystko spina. — Nora K. Jemisin   Po raz kolejny nadchodzi koniec świata. W Bezruchu ‒ świecie, w którym mieszkańcy przyzwyczajeni są do katastrof ‒ rozpoczyna się czas końca. Pojawia się wielka czerwona wyrwa, biegnąca przez środek kontynentu, plująca ogniem i pożerająca swoje ofiary. W miejscu, w którym nie ma litości, wojnę podsycają zdrada i nienawiść.    Essun, której zabrano wszystko, na czym jej zależało, za nic ma zagładę. Jedno z jej dzieci zostało zabite przez ojca, drugie zaś ‒ porwane. Pogrążona w rozpaczy i wiedziona chęcią zemsty, nie cofnie się przed niczym, dopóki nie odnajdzie swojej córki.   Damaya, dziewczynka o potężnych mocach, odtrącona przez swoją rodzinę, zostaje oddana do tajemniczej akademii, w której uczą się tacy jak ona. Pomimo krzywdy, jaką wyrządzili jej rodzice, dziecko zdaje sobie sprawę, że los potraktował ją łaskawie.             Sjenit, młoda adeptka akademii, zmuszona do spłodzenia kolejnej sobie podobnej istoty wyrusza na misję z mężczyzną, w którego ramiona została rzucona.             Trzy różne historie, trzy odmienne kobiety i koniec świata. Bezruch, który z każdym dniem staje w ogniu i szykuje ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Piąta pora roku

Avatar użytkownika - Malinka94
Malinka94
Przeczytane:,

„Piąta pora roku” przedstawia całkowicie nowy, naprawdę wspaniale dopracowany świat Bezruchu, w którym oprócz nam znanych pór roku, jest również ta dodatkowa, tytułowa piąta pora roku. Nie pojawia się ona co roku, lecz co pewien czas, a sygnałami sygnalizującymi, że nadchodzi są wybuchy wulkanów, jakieś drgania sejsmiczne – ogólnie jakaś katastrofa. W naszym normalnym, szarym życiu również zdarzają się klęski żywiołowe, prawda? Dlatego też by zapobiegać takim wypadkom w świecie wykreowanym przez N. K. Jemisin istnieją ludzie-nieludzie zwani górotworami, czyli pewnego rodzaju istoty, które mają odpowiednie moce, by kontrolować ziemię, skały, czy ruchy płyt tektonicznych. 

Tak naprawdę cały zarys świata jest skomplikowany i w pewnym momencie nie wiedziałam do końca co czytam, czy rozumiem to dobrze, poprawnie. Nawet, gdy konkretne pojęcie zostało wyjaśnione to w mojej głowie nadal były niedopowiedzenia. Zastanawiałam się czy to ze mną jest coś nie tak, że nie rozumiem czy po prostu autorka chciała, by było z przytupem, ale przerosło ją opisywanie. Pomimo tego, że wielu kwestii do tej pory nie potrafię rozszyfrować, to jestem pod ogromnym wrażeniem stworzonego świata, jego dopracowania, szczegółów, wymyślenia czegoś od podstaw. To jest plus. 

Przechodząc do fabuły to na początku poznajemy Essun, która wraca do domu i zastaje tam martwego syna. Co się okazuje? Mąż zamordował synka, porwał córkę i uciekł w niewiadomym kierunku. Fajnym pomysłem przy rozdziałach Essun jest zwracanie się per „ty”. Czytelnik staje się bohaterką, nie ma pierwszo- ani trzecioosobowej narracji, jest ona prowadzona w drugiej osobie, więc zdania zaczynają się od „wstajesz”, „myślisz”, „robisz”. Jest to innowacja, bo osobiście nie spotkałam się wcześniej z takim prowadzaniem akcji. Kolejnymi głównymi bohaterkami są kilkuletnia Damaya oraz Sjenit, kobieta górotwór podróżująca ze swym mistrzem. Te trzy kobiety coś łączy, pewna tajemnica. Jaka? Przekonajcie się sami. I o ile Essun jako główna bohaterka powinna mnie zaciekawić swą historią, swoim życiem, bardziej ciekawiły mnie jednak rozdziały poświęcone Sjenit i Damai. Bardziej skradły moje serce, choć całą historię uważam ze trochę chaotyczną i niezrozumiałą. 

Podsumowując moje pierwsze spotkanie z N. K. Jemisin… nie było źle. Mam dylemat w związku z nią, bo była to fantastyka już dość wysokich lotów, przemyślana i plastyczna, ale brakowało mi w niej może trochę większego wprowadzenia. Za dużo nazw, za dużo nazwisk… panował zamęt, którego mój rozum nie ogarnął. Nie mogę całkowicie zjechać tej książki, bo autorka postarała się z fabułą i stworzeniem świata, podaniami czy legendami. Brakowało mi jeszcze choćby małej mapki, by lepiej sobie wyobrazić odległości pomiędzy wymienianymi miastami. Ogólnie myślę, że książka znajdzie się gdzieś pośrodku mojej klasyfikacji, bo nie jest ani dobra ani zła.

Link do opinii

Pierwszy tom cyklu Pęknięta Ziemia, autorstwa Nory K. Jemisin – Piąta pora roku.

Sięgając po tą pozycję, nie byłam pewna czego się spodziewać, jednak otrzymałam coś… czego zdecydowanie się nie spodziewałam! Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Jemisin i muszę przyznać, że bardzo mi się spodobało. Sposób w jaki autorka prowadziła historię, jak wszystko zdawało się dziać jednocześnie, wokół mnie, tak, że wnikałam do wnętrza świata by oddychać tym samym powietrzem co bohaterowie i… czuć to samo co oni.

W powieści przenosimy się do intrygującego świata, do świata Bezruchu. Kontynentu, na którym po jakiś czas oprócz normalnych czterech pór roku, pojawia się piąta. Piąta pora roku musi zostać przez coś zapoczątkowana, przez aktywność sejsmiczną lub inny kataklizm, który sprawia że życie w Bezruchu może ulec zagładzie. Podczas trwania piątej pory roku, natura jest kapryśna i nieprzewidywalna, nikt nie może być pewny kiedy, gdzie i czy w ogóle jakiegoś miasta nie zburzy trzęsienie ziemi, czy nagle na oceanie nie pojawi się tsunami lub czy nagły wybuch wulkanu nie przysłoni słońca. Wszyscy mieszkańcy Bezruchu żyją w ciągłej gotowości i strachu. W gotowości by stawić czoła piątej porze roku oraz w strachu przed dniem, gdy jednak nadejdzie…

Wśród tych wszystkich dziwów i niebezpieczeństw, które przed mieszkańcami Bezruchu stawia sam świat istnieją na nim jeszcze ludzie, a właściwie nieludzie, zwani przez innych górotworami. Posiadają oni szczególne umiejętności pozwalające im wpływać na wszelkie zdarzenia sejsmiczne, przesuwać, zatrzymywać oraz unosić skały. Pomimo tego jak dużo dobrego byli by w stanie zdziałać dla świata są oni znienawidzeni przez „normalnych” ludzi… Uważają ich za niebezpiecznych, nienaturalnych…

Główna bohaterka powieści Essun, jest jedną z górotworów, wyrusza na poszukiwanie swojej uprowadzonej przez męża córki… jest w stanie zrobić wszystko by ocalić swoje dziecko. Przed niczym się nie cofnie…

Podsumowując, pierwszy tom naprawdę przypadł mi do gustu. Było to coś nowego, świeżego, z czym od jakiegoś czasu nie udało mi się spotkać. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - duch
duch
Przeczytane:,

Premiera tej książki w jakiś sposób mnie ominęła i w zasadzie o jej istnieniu dowiedziałam się dopiero przy okazji wydania kolejnego tomu - od tamtej jednak pory poczułam się zaintrygowana, w szczególności widząc nagrodę Hugo na okładce. Spotykając się z niezliczoną ilością entuzjastycznych recenzji, byłam przekonana, że i mnie ta historia zachwyci od początku do końca. Jednak pierwszy raz w życiu mój instynkt całkowicie mnie zawiódł. Tak, to prawdopodobnie będzie pierwsza mniej przychylna opinia, na jaką mogłeś, czytelniku, trafić.

 

Zanim jednak przejdę dalej, chciałabym zaznaczyć, że widzę, za co autorka została nagrodzona, rozumiem też, dlaczego tak wiele osób się w tej powieści zakochało. Jemisin użyła chwytów, które są interesujące i rzadko spotykane - ale które, w moim przypadku, nie padły na żyzny grunt. 

 

Przede wszystkim w oczy rzuca się narracja; do wyboru, do koloru, pierwszo-, drugo-, trzecioosobowa, zależnie od wątku, a wszystko utrzymane w czasie teraźniejszym. Najciekawszym zabiegiem jest właśnie zwrot bezpośrednio do czytelnika - zupełnie przypadkiem sami stajemy się częścią historii, co ma za zadanie w pewien sposób nas poruszyć. W końcu, rzeczywistość, w którą zostaliśmy wrzuceni, mogłaby dotyczyć też nas samych. Niestety, u mnie to zupełnie się nie sprawdziło, a wręcz wywoływało irytację. A jako, że sam styl autorki również nie przypadł mi do gustu, lektura miejscami wydawała mi się prawdziwą udręką - nie brak zdań w nawiasach, rozstrzelonego druku i przemyśleń bohaterów, które nadają narracji emocjonalnego charakteru. A widząc kolejny i  k o l e j n y  rozstrzelony druk, naprawdę nabierałam  o c h o t y, by odłożyć książkę i już do niej  n i e  wracać. Czasem położenie nacisku na jakieś słowo może mieć ogromne znaczenie, jednak z taką frekwencją, z jaką pojawia się to w Piątej Porze Roku, jest to zwyczajnie irytujące. Jednocześnie mój niesmak pogłębiało nadużywanie wulgaryzmów - i nie, nie były one zeufemizowane na potrzeby książki (bo wariacje z rdzą w roli głównej też się pojawiały), ale zwykłe podwórkowe przekleństwa. Nie przeszkadza mi to w kryminałach, ale po fantastyce spodziewam się poziomu. Jestem przyzwyczajona do tego, że porządny autor potrafi tak stworzyć opis, by bez żadnych słów ze strony bohatera było wiadomo, jakie emocje nim targają; jeśli ktoś załatwia tę sprawę prostym wulgaryzmem, jest to dla mnie jak pójście na łatwiznę. Zwłaszcza że słownictwo jednej z bohaterki, Sjenit, opiera się głównie na nich - gdyby nie przekleństwa, czytelnik w życiu nie domyśliłby się, że jest w jakikolwiek sposób zdenerwowana. 

Możecie uznać, że się czepiam. Ale gdy ujrzałam beznamiętne "Na Spaloną Ziemię, przyszłam tu, żeby się z tobą ruchać", opadły mi ręce. Przykro mi, dla mnie to nie jest żaden poziom.

 

A jak już mowa o tych sprawach. Jeden z głównych wątków dotyczy misji Sjenit i Alabastra, w czasie której mają począć dziecko. I poczynają - każdego wieczoru. Później dochodzi jeszcze wątek homoseksualny, pojawiają się nawiązania do masturbacji. I nie, nie brak też, krótkich bo krótkich, ale za to soczystych opisów. Gdzieś spotkałam się z opinią, że odważnym było poruszenie takich tematów w książce. Może i odważnie, ale osobiście nie widzę potrzeby opisywania tego dogłębniej, a może ta bezpośredniość trafiła do krytyków, którzy przyznawali nagrodę. Jestem tolerancyjna względem różnych orientacji i, hm, preferencji seksualnych. Ale dla mnie było to po prostu niesmaczne. 

 

Przez to cała wyobraźnia Jemisin straciła w moich oczach i choć naprawdę jestem pod wrażeniem świata, który stworzyła, oraz sposobu prowadzenia akcji, to sama myśl o sięgnięciu po kolejny tom wywołuje u mnie niechęć. Nie chcę jednak odradzać nikomu lektury, bo to, co z sobą niesie, jest wartościowe. Przede wszystkim, jest to powieść przemyślana od samego początku, nic nie pojawia się przypadkiem, a każde wydarzenie ma swoje odbicie w przyszłości - i dopiero pod koniec dowiadujemy się, czemu narracja obejmuje trzy postaci, choć opis na okładce skupia się tylko wokół jednego wątku. A gdy już do tego dochodzi, wzdłuż pleców przechodzi dreszcz podniecenia. 

Czytelnik nie dostaje niczego na tacy i musi wykazać się nie lada cierpliwością; rozmowy bohaterów, często zupełnie niezrozumiałe z początku, wyjaśniają się z czasem, dzięki czemu nie możemy się od lektury oderwać. A sam fakt, że napisana jest stosunkowo lekko, tylko to potęguje. 

 

I jak pomysły autorki są naprawdę warte uwagi, tak odnosiłam wrażenie, że bohaterowie są potraktowani trochę po macoszemu. Może to brzmieć stosunkowo dziwnie, jako że narracja w zasadzie skupia się właśnie na nich - ale nie miałam okazji obdarzyć ich sympatią czy w jakikolwiek sposób się związać. Mimo wszystko byli dla mnie obcy i choć przecież towarzyszyłam im cały czas, nie zawsze mogłam zrozumieć, czym się kierują i dlaczego mają taki, a nie inny stosunek do wydarzeń. Możliwe, że wiele wyjaśni się w kolejnych tomach, jednak po lekturze pierwszego tomu nie mogę powiedzieć, że jakaś postać była mi szczególnie bliska. Pewnie ma to też związek z długością książki: niewiele ponad 400 stron, bo dużo miejsca zajmują słowniczki. To zdecydowanie za mało, by faktycznie móc się całkowicie zanurzyć w powieści; bo ledwo się obejrzymy, a tu już koniec.

 

Czy żałuję przeczytania Piątej Pory Roku? Nie. Owszem, nie odczuwałam zbyt wiele przyjemności podczas czytania i stąd też, mimo zakończenia, które wręcz zmusza do sięgnięcia po kolejny tom, raczej nie będę kontynuować swojej przygody z tą serią. Jednak warto było sięgnąć po coś, co odbiega od znanych nam norm - nawet jeśli przekonało mnie to tylko o tym, że wolę pozostać przy klasycznych zagraniach. Ci, którzy szukają w fantastyce czegoś nowego (a o to ciężko!) albo po prostu nowych ciekawych rozwiązań i zabawy ze strukturą, na pewno się nie zawiodą, podobnie jak ci, którzy nie boją się tematów tabu. I mimo mojego negatywnego podejścia, dajcie szansę tej książce, może akurat was zachwyci.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Wioleta14
Wioleta14
Przeczytane:2017-09-09, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Bezruch to kraina ciszy i gorzkiej ironii zbudowana na gruzach dawno zapomnianych cywilizacji. W końcu w krainie tej dochodzi do zapowiadanej katastrofy, która zdarza się co kilkaset lat. Gdy kontynent zostaje rozdarty na dwie części przez wybuchy wulkanów i różnorodne  ruchy sejsmiczne  nastaje zima zbyt długa by przetrwały rośliny czy zwierzęta, dlatego mieszkańcy nazywają ją Piątą Porą Roku.    Dla czterdziestodwuletniej Essun to jednak nie jedyny powód do zmartwień. Jej świat skończył się w chwili, kiedy zobaczyła martwe ciało trzyletniego synka, którego własny ojciec pobił na śmierć. Ale to nie wszystko. Zniknęła także jej córka. Zrozpaczona kobieta postanawia wyruszyć na poszukiwania dziewczynki gotowa zrobić dosłownie wszystko, aby ją odnaleźć i dokonać zemsty.  

Jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką. Nigdy wcześniej nie słyszałam o twórczości N.K.Jemisin, więc nie byłam przekonana do sięgnięcia po "Piątą porę roku", ale w końcu zdecydowałam się przeczytać jej nową powieść i bardzo się z tego cieszę, ponieważ jest to kawał niesamowitej lektury.

W niepowtarzalnym świecie wykreowanym przez Jemisin wybuchy wulkanów czy trzęsienia ziemi zdarzają się przez prawie cały czas. Dla mieszkańców nie jest to nic dziwnego. Jedni są na to bardziej przygotowani, a inni mniej, dlatego czasem zdarzają się tak  potężne katastrofy, że zabijają ogromną liczbę ludzi. Mieszkańcy ciągle zadają sobie jedno pytanie: "A co jeśli tym razem Piąta Pora Roku nigdy się nie skończy?" 

W krainie Bezruch istnieją także ludzie, którzy posiadają niezwykły dar jakim jest  władanie procesami geologicznymi. Określa się ich mianem górotworów, ponieważ niektórzy z nich nie potrafią panować nad swoimi zdolnościami. W społeczeństwie traktowani są jako gorsza odmiana człowieka, która ma za zadanie służyć "normalnym" ludziom. 

W tym wszystkim znajdują się nasze główne bohaterki. Bardzo zaskoczył mnie fakt, że Essun to nie jedyna osoba, której losy możemy śledzić. Oprócz niej poznajemy także losy małej Damai - dziewczynki, która (jak się okazało) jest górotworem, a rodzice przerażeni jej nietypowym darem postanawiają oddać ja do Fulcrum, gdzie będzie mogła nauczyć się panować nad swoimi mocami. Trzecią postacią jest natomiast Sjenit - młoda dziewczyna, która pod opieką bardziej doświadczonego górotwora ma za zadanie pomóc nadmorskiemu miastu oczyścić zatokę z rafy oraz (co jest jej kolejnym zadaniem) zajść w ciążę, żeby zapewnić Fulcrum kolejnego posłusznego górotwora.

  "Pokładaj ufność w drewnie i w kamieniu, albowiem metal rdzewieje." Każda z historii tych kobiet była interesująca i pokazywała wszystkie trudy i zmagania wiążące się z posiadania daru jakim jest górotwórstwo. Niezwykły styl pisania autorki sprawił, że czytając ani przez chwilę się nie nudziłam. Akcja, w której nie brak także nieoczekiwanych zwrotów, momentami pędziła bardzo szybko, przez co nie mogłam oderwać się od tej niesamowitej powieści. 

Pierwszą rzeczą jaka od razu przykuła moją uwagę i ogromnie mi się spodobała jest narracja w drugiej osobie liczy pojedynczej. W ten sposób dowiadujemy się tylko o wydarzeniach związanych z Essun, bo jeśli chodzi o pozostałe bohaterki to występuje już tutaj narracja trzecioosobowa.

Książkę czyta się bardzo dobrze. Co prawda na początku czytanie szło mi trochę opornie, ale jak już przebrnęłam przez pierwsze rozdziały i poznałam wszystkie trzy bohaterki to było o wiele lepiej.  

Bardzo spodobały mi się także dodatki, które znajdziemy na końcu książki. W pierwszym dodatku znajduje się katalog Piątych Pór Roku zarejestrowanych przed i po założeniu Równikowego Stowarzyszenia Sanzedu, a w drugim słownik pojęć używanych powszechnie we wszystkich kwardonach Bezruchu. 

Podsumowując "Piąta pora roku" to oryginalna powieść z szybką akcją, niesamowitymi bohaterami i nietypową narracją.  Nagroda Hugo, którą otrzymała za nią N.K.Jemisin jest całkowicie zasłużona, więc jeśli macie ochotę sięgnąć po naprawdę dobrą fantastykę to ta książka jest właśnie dla Was. Serdecznie polecam!
Link do opinii
Avatar użytkownika - Carnival
Carnival
Przeczytane:2017-06-25, Ocena: 3, Przeczytałam, 2017, Mam,
Ta książka jest dla mnie wielkim rozczarowaniem. Po streszczeniu, oraz przeczytanych opiniach spodziewałam się efektu WOW. Niestety nic takiego nie nastąpiło. Główną przyczyną jest... tłumaczenie. Dotąd byłam przekonana, że najlepszymi tłumaczami są pisarze, a jeśli dodatkowo ich domeną jest fantastyka to tłumaczenia książek powinny być mistrzostwem świata. W chwili gdzie tekst obfituje w "słowotwory" i gdzie można uruchomić wyobraźnię podczas ich tłumaczenia idzie się na łatwiznę, a dodatkowo robi się to w mega niechlujny sposób, to - moim zdaniem, powinno być karalne. Kilka przykładów: s.226 "Ale popiół, który spał później (...)" s.246 "(...) rozrywa ją, rozbija ja na kawałki (...)" s.369 "(...) bo jesteś jedną niewielu osób (...)" To tylko kilka przykładów, a tak naprawdę można by było znaleźć kwiatki na każdej stronie! Aby być sprawiedliwą - pomysł na fabułę jest świetny i chętnie przeczytam kolejny tom z wielką nadzieją, że ktoś inny będzie jej tłumaczem, bo czytanie dwóch książek na raz (pl i oryginału) jest dużym marnotrawstwem czasu.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Tiszka
Tiszka
Przeczytane:2017-06-14, Ocena: 6, Przeczytałam,
Piąta Pora Roku to fenomenalna książka. To historia matki, która cierpi i szuka zemsty; dziewczynki, która desperacko chce zasłużyć na własne miejsce; młodej kobiety, która pragnie choć pozoru wolności i szuka ścieżki dla własnej ambicji; w końcu świata, któremu przychodzi słono zapłacić za wolę przetrwania i ignorancję. Pełno tu niezwykłych istot i mocy, artefaktów i tajemnic. Mam też dziwne przeczucie, że to jednocześnie świetne postapo. Nie dało się od tej powieści oderwać. Jestem zachwycona. Mimo paskudnych literówek i sporadycznych błędów gramatycznych (bardzo brzydko, SQN!). To najlepsza rzecz, jaką czytałam od miesięcy. Oryginalna, ciekawa, wciągająca – po prostu wspaniała. Czy warto sięgnąć? No ba! Choćby po to,żeby dowiedzieć się, co do jasnej anielki stało się z księżycem.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Simi_48
Simi_48
Przeczytane:2017-01-02, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2017, Mam,

Wyobraź sobie, że ziemia reaguje na każdy twój ruch. Czuje każdy twój krok, słyszy najcichszy szept. Jest przedłużeniem ciebie. Wiesz, że zawsze ci towarzyszy. Broni cię, zapewnia bezpieczeństwo - można by rzec dar. A może jednak przekleństwo? Pomyśl, że jesteś dzieckiem. Pragniesz się bawić i nie widzisz świata poza swoimi bliskimi. Masz starszego braciszka, który zawsze cię chroni. Jesteście nierozłączni. Co noc wyczekujesz, aż rodzice dadzą ci buziaka na dobranoc. To taki wasz rytuał. Z wiekiem zaczynasz sejszyć. Wyczuwasz wahania ziemi i odnajdujesz każde jej pęknięcie. Pragniesz ją wyleczyć... Zaczynasz chodzić do szkoły, a tam stajesz się ofiarą potężniejszych przeciwników. Nic nikomu nie mówisz, ale złość zaczyna w tobie narastać. Pewnego dnia wybuchasz. Wzywasz moc, która płynie w twoich żyłach i niszczysz... Niszczysz... Niszczysz... Nic nie może cię zatrzymać. Próbujesz to opanować. Zatrzymać to niewyobrażalną siłę, ale nic nie pomaga. Z czasem wygasa, a ty tracisz wszystko. Twoi bliscy się ciebie boją i odseparowują cię od rodziny. Wyrzucają cię jak rzecz. Jesteś przerażona, a jedynie ziemia potrafi cię pocieszyć. Czy jej ulegniesz? Czy będziesz potrafiła utrzymać w ryzach tę niszczycielską siłę? Kochani, zapraszam Was na recenzję książki, która mnie zaskoczyła. Po dziwnym, niezrozumiałym wstępie, który sprawiał, że czytanie szło mi opornie, okazało się, że to naprawdę dobra, oryginalna lektura, która wprowadza nutkę świeżości w świat fantastyki i pewnym krokiem zdobywa kolejne listy bestsellerów. Zapraszam na recenzję!
,,Jesteś piorunem, niebezpiecznym, dopóki się go nie schwyta. Jesteś ogniem: ciepłym światłem w zimną, ciemną noc, ale też pożogą, która potrafi zniszczyć wszystko na swej drodze..."
Rozpoczął się czas końca. Rozpoczął się wielką czerwoną wyrwą biegnącą przez środek kontynentu i plującą popiołem. Rozpoczął się śmiercią syna i porwaniem córki. Rozpoczął się zdradą i zaognieniem ran. Oto Bezruch, przywykły do katastrof świat, gdzie mocą ziemi włada się jak bronią. I gdzie nie ma litości. Essun, kobieta z pozoru zwyczajna, za nic ma nadchodzącą zagładę. Jej mąż właśnie jedno z ich dzieci zabił, a drugie uprowadził. Pogrążona w żałobie i rozdarta rozpaczą, przemierza dogorywający świat. Jest zdolna dokonać jeszcze większych zniszczeń, jeśli pomoże jej to odzyskać córkę.
,,Wiosna, Lato, Jesień, Zima; Śmierć jest piąta, wszystko spina."
Ziemia drży. Wszyscy to wyczuwają. Zbliża się koniec. Nadciąga Sezon. Piąta pora roku właśnie się rozpoczęła... Essun wie, że świat powoli zbliża się ku końcowi, ale nie boi się tego. Posiada pewien przerażający dar - potrafi sejszyć. Kiedy pewnego dnia wraca do domu, na podłodze swojej chatki, znajduje zmasakrowane ciało swojego malutkiego synka. Wie, że odszedł, ale nie potrafi się z tym pogodzić. Wkrótce orientuje się, że jej córeczka zaginęła. Wróć. Została porwana przez swojego ojca i prawdopodobnie już nie żyje. W głowie Essun pojawia się tylko jedna myśl - zemsta... Kobiea wyrusza w najdłuższą podróż swego życia, by pomścić śmierć dzieci. Tylko o trzyma ją prz duszy, ale kiedy na jej drodze pojawia się pewien tajemniczy chłopiec i mówi, że jej córka żyje, Essun rozpoczyna walkę z czasem i wyrusza na poszukiwania dziecka. Tylko, czy nie jest już za późno? Damaya straciła wszystko. Miała kochający dom, cudownych przyjaciół, piękne marzenia, ale kiedy okazało się, że jest górotworem, wszystko się zmieniło. Rodzice ją znienawidzili, wyrzucili do starej szopy i zapomnieli o jej istnieniu. Kiedy pewnego dnia w drzwiach jej jedynego schronienia pojawia się stary, mroczny mężczyzna, dziewczynka wie, że to jej koniec. Przygotowuje się na śmierć. Wtedy zdarza się coś niesamowitego. Mężczyzna proponuje jej schronienie i zabiera do tajnej organizacji zrzeszającej górotwory. Damaya poddawana jest tam okrutnym próbom, a jej życie nie ma dla nikogo znaczenia. Pragnienie wolności jest tak silne, że dziewczynka ryzykuje własnym życiem. Czy uda się jej wydostać ze szponów Fulcrum? Sjenit od dawna znajduje się w systemie górotworów. Wie, że musi być posłuszna i ułożona. Ma nadzieję na awans, który zagwarantuje jej odrobinkę swobody. Musi tylko przejść test - urodzić dziecko dziesięciopierściennika i oddać je pod opiekę Fulcrum. Łatwe zadanie, prawda? Sjenit tak właśnie myśli, ale kiedy wyrusza w podróż z Alabastrem, dowiaduje się prawdy o tajemnej organizacji. Sjenit musi podjąć najtrudniejszą decyzję w swoim życiu. Czy zaryzykuje wszystko i wyrwie się ze szponów organizacji? Czy oddać swoje dziecko? Te trzy kobiety coś łączy. Są przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Jedna bez drugiej nie może istnieć? Jaka jest ich historia? Czy piąta pora roku wyjawi prawdę?
,,Jedynym prawem jest konieczność."
,,Piąta pora roku" okazała się wielkim zaskoczeniem. Oryginalna, niecodzienna, mocna - tak mogłabym ją określić, ale zacznijmy od początku. Na początku, kiedy już do mnie dotarła, nie mogłam się za nią zabrać. Lawirowałam wokół niej, przechodziłam, ale coś mnie powstrzymywało. Zawsze znajdowałam coś innego do zrobienia i tak ta niepozorna książka na mnie czekała. Dopiero niedawno coś mnie tchnęło i postanowiłam, że ją przeczytam. Przyznam szczerze, że przez pierwsze 50 stron mnie nudziła. Nie mogłam się w niej połapać. Zastanawiałam się, gdzie wszyscy widzą ten fenomen, który zrobiła na rynku książkowym. Dopiero później to zrozumiałam. Nagle coś zaskoczyło, nie mogłam doczekać się, kiedy znów będę mogła zasiąść do czytania. Ta powieść ma w sobie to coś. Opowiada o odnajdywaniu własnego siebie, procesach, które zmieniają człowieka, wolności, o którą ludzkość walczy do ostatniej kropli krwi, ale przede wszystkim o odkrywaniu prawdy i bolesnym wychodzeniu z kłamstwa. Dawno nie czytałam tak innej od innych, oryginalnej powieści. To tak, jakby autorka odsunęła wszelkie zasady literatury i stworzyła coś, co nadaje nowy poziom fantastyce. Jeśli po nią sięgniecie, zrozumiecie, o czym mówię. Ta niesamowita historia może was zszokować, zahipnotyzować i nie wiadomo co jeszcze. Autorka precyzyjne skonstruowała całą powieść, tak, aby robiła papkę z mózgu czytelnika i wprowadzała go w fałszywe zaułki, nim trafi na właściwą drogę. Narracja napisana jest w 3, jak i 2 osobie. Na początku może was to denerwować, ale zapewniam, że szybko się wciągniecie. Czy jesteście gotowi na ,,Piątą porę roku"?
,,Myślę, że instynktownie rozpoznajesz te chwile. To leży w naszej naturze. Rodzimy się w takim ciśnieniu i czasami, kiedy coś staje się nie do zniesienia... (...) ...czasami nawet my... pękamy."
Essun jest silną, oznaczającą się odwagą i sprytem kobietą, która jest niezwykle potężnym górotworem. Od kiedy znalazła swoje dziecko martwe, pragnie zemsty. Zniszczona, apatyczna młoda osoba została pozbawiona radości życia, a jej celem stała się zemsta. Wiele osób zatraca się w niej i zapomina o swoim człowieczeństwie, ale nie Essun. Choć przywdziała maskę obojętności, to potrafi zatrzymać się i pomóc innej istocie. Właśnie w ten sposób poznaje Hoa - małego chłopca nad wiek rozwiniętego i skrywającego pewną tajemnicę, który twierdzi, że jej córka żyje. Na kobietę ta wiadomość wywiera wielki wpływ i dodaje jej energii oraz determinacji, by odnaleźć dziewczynkę. Damaya to mała, przerażona dziewczynka, która w ciągu paru chwil straciła całą rodzinę i została pozbawiona wolności. Fulcrum jest jej jedyną nadzieję - przynajmniej tak twierdzi tajemniczy mężczyzna, który zabiera ją ze starej szopy. Dziewczynka ma być tylko posłuszna i nie kwestionować reguł. Inaczej spotka ją kara. Damaya, choć stara się jak może, by nie robić nic złego, nie potrafi zapomnieć o wolności. Ta mała dziewczynka podejmuje walkę o śmierć i życie. Sjenit to chłodna, pozbawiona emocji młoda kobieta, która jest posłuszna w każdym calu Fulcrum. Pragnie, choć odrobiny wolności, ale wie, że to niemożliwe. Dziewczyna jest tylko bezwładną marionetką w rękach organizacji, ale kiedy dostaje nowe zadanie, wszystko się zmienia.
,,-Nie możesz niczego naprawić - mówi ponuro. -Świat jest, jaki jest. Nie możesz go zmienić, chyba że zniszczyłabyś go i zbudowała na nowo."
,,Piąta pora roku" to zaskakująca, intrygująca, ekscytująca powieść, która jest niczym morze. Niby zwykłe, ciągle takie same, ale jeśli spojrzy się głębiej, można odkryć wspaniały podwodny świat, który potrafi uzależnić. N. K. Jemisin stworzyła historię inną niż wszystkie, która warto poznać i odkryć trochę świeżości w fantastyce. Jeśli szukacie czegoś innego, to ta książka będzie dla was idealna. Nie bójcie się po nią sięgnąć. Zanurzcie się w świecie skał i poznajcie moc Ziemi. Polecam!

Link do opinii
Avatar użytkownika - SophieSalvatore
SophieSalvatore
Przeczytane:2017-01-22, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,
Piąta Pora Roku" to pozycja o której od pewnego czasu jest bardzo głośno w blogosferze książkowej. Ja również postanowiłam sprawdzić o co właściwie jest tyle szumu. Po przeczytaniu książki moje odczucia względem niej są bardzo sceptyczne. (...) Piąta Pora Roku" niewątpliwie wyróżnia się na tle innych nowości wydawniczych. Po pierwsze za sprawą okładki, którą trudno mi określić, ale na pewno jest w niej coś hipnotyzującego co przykuwa uwagę. Po drugie to nowatorski świat przedstawiony z jakim jeszcze nigdy się nie zetknęłam w innej pozycji. Autorka przedstawiła coś nowego i swojego, coś co można nazwać powiewem świeżości w literaturze fantastycznej. (...) Cała recenzja - http://recenzje-sophie.blogspot.com/2017/01/recenzja-piata-pora-roku.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - Sheti
Sheti
Przeczytane:2016-12-22, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
Do tej pory nie spotkałam się z negatywną opinią na temat Piątej pory roku. Choć książka pojawiła się niedawno, więc być może nie dotarła jeszcze do dużego grona odbiorców, ale tych, którzy już się z nią zapoznali, zdołała oczarować. N.K. Jemisin porwała rzesze czytelników na całym świecie i została laureatką Nagrody Hugo. Dobrze pamiętam moje pierwsze spotkanie z tą autorką... Pamiętam, że jej styl jest specyficzny, a jej pomysły niepowtarzalne i oryginalne. Sprawia to jednak, że nie każdy się odnajdzie w jej twórczości, która na pierwszy rzut oka może się wydać po prostu trudna, ciężka i niezrozumiała. Powinnam wiedzieć, czego się mogę spodziewać, ale Jemisin chyba ponownie mnie nieco zaskoczyła, nieco zbiła z tropu. Nie wydaje mi się, żeby seria Sen o krwi przyjęła się dobrze w naszym kraju, podobnie jak i Sto tysięcy królestw, czyli pierwszy tom Trylogii Dziedzictwa. Obie serie jeszcze pamiętam, choć czytałam je dawno. Zdecydowanie bardziej spodobał mi się ten drugi cykl, ale wątpię, żebyśmy się doczekali kontynuacji. A jak sprawa się ma z Piątą porą roku? Czy w tym przypadku będzie inaczej i czytelnicy dadzą się porwać na tyle, aby ta autorka została w końcu doceniona w naszym kraju? Ta książka otwiera cykl Pęknięta Ziemia, który prezentuje historię i losy wyjątkowych ludzi - górotworów. Mają oni zdolność wywoływania trzęsień ziemi, ale też zapobiegania im. Panują nad niezwykle niebezpiecznym żywiołem, który w przeciągu kilku minut może doprowadzić do tragedii. Dlatego są uznawani za nieobliczalnych i będących zagrożeniem - traktuje się ich z pogardą, jak kogoś, kto nie powinien żyć w społeczeństwie. Są w pewnym sensie wyrzutkami, których od małego pozbawia się wolnej woli i wiary w siebie. Całkowicie się ich tłumi, podcina skrzydła. Główną bohaterką jest Essun, jedna z nich, która za nic ma zagładę, jaka się właśnie rozpoczęła. Nadchodzi Czas Końca, jednak tej kobiecie to nie przeszkadza. Jest rozdarta i pogrążona w rozpaczy. Straciła dwóch synów, nie dba o walący się na jej oczach świat - wręcz przeciwnie. Jest w stanie dokonać jeszcze większych zniszczeń, aby tylko odzyskać zaginioną córkę. W tej książce spotykamy kilka rodzajów narracji i trzy różne historie - przynajmniej tak to wygląda na samym początku. Wiecie, poczułam się nieco zmieszana. N.K. Jemisin nieźle namieszała mi w głowie i nawet przez chwilę czułam lekkie zniechęcenie do tej powieści, bowiem zagubienie dało mi się mocno we znaki. Dopiero po pewnym czasie mnie olśniło i na całe mieszkanie wykrzyknęłam ,,Aaaaa! O to chodzi!". I wtedy chyba przepadłam, bowiem żadna siła mnie nie odciągnęła od kolejnych rozdziałów, kiedy już w pełni zrozumiałam, gdzie trafiłam i dlaczego. Ciekawym zabiegiem jest jedna z narracji, skierowana wybitnie do czytelnika, dająca mu uczucie zżycia się z Essun. Wchodzimy w jej skórę i przemierzamy rozpadający się świat, choć tuż obok poznajemy historię Damayi i Sjenit. Wierzcie mi, to co zrobiła tutaj autorka jest naprawdę genialne! Nigdy bym się nie spodziewała takiego powiązania pomiędzy tymi trzema historiami... To było coś! Podziwiam autorkę za jej pomysłowość i niezwykłe wizje, które w tak umiejętny sposób przelewa na papier. Wiecie, to już trzecie uniwersum przez nią stworzone, z którym się zapoznałam... I każde z nich jest niepowtarzalne i urokliwe na swój sposób! Ta kobieta chyba nawet nie potrzebuje inspiracji, bo czegoś takiego, jak w jej książkach, nie spotkacie nigdzie indziej! Wyobraźnia Nory Jemisin musi być niewyobrażalna, nieskończona i niepohamowana. To wspaniała sprawa dla pisarza, co jest doskonale widoczne w jej powieściach, które jednak nie trafią do każdego... Wiecie, wydaje mi się, że najbardziej jej twórczość docenią wyrafinowani czytelnicy. To kawał dobrego fantasy, któremu trzeba dać się porwać, do którego trzeba przeniknąć, bowiem inaczej mija się to z celem. Przyznaję się bez bicia, że początkowo czułam się zdezorientowana. Obawiałam się, że odłożę książkę na półkę, bowiem początek był trudny, a jednak coś trzymało mnie przy lekturze - całe szczęście! Chyba moja intuicja mnie nie zawiodła po raz kolejny, bo naprawdę warto było stopniowo wejść do tego świata, aby dotrzeć do końca tej powieści i mieć nadzieję na kolejny tom. To była naprawdę ciekawa, pełna pasji przygoda i cieszę się, że dane mi było się z nią zapoznać. N.K. Jemisin to wyjątkowa autorka pisząca niepowtarzalne powieści, więc jeżeli lubicie oryginalność i dopracowanie to koniecznie powinniście się zapoznać z jej twórczością. www.bookeaterreality.blogspot.com
Link do opinii
Avatar użytkownika - Vilsa
Vilsa
Przeczytane:2017-01-04, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2017, Mam,
Wow... Coś naprawdę nowego i ciekawego. Zupełnie nowe światy, nowe rasy, a do tego tak zakręcona fabuła, że otwierałam usta i mówiłam: - Co?! Jest coś, co lubię - niesprawiedliwość, nierówność, niebezpieczeństwo. Ciekawi mnie co dalej wymyśli autorka.
Link do opinii
Avatar użytkownika - NieFantastyczny
NieFantastyczny
Przeczytane:2016-12-18, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,
Koniec świata…właśnie tak rozpoczyna się przygoda z ‘Piątą Porą Roku’.
Nie jest to upadek nagły, nie nastąpi w ciągu kilku dni ani nawet tygodni, a dla mieszkańców Bezruchu jest w pewnym sensie czymś naturalnym. Z drugiej strony, pomimo tego, 
że tytułowy kataklizm pojawiał się w historii krainy wiele razy nikt tak naprawdę nie jest na niego do końca gotowy. Być może, dlatego, że każda piąta pora roku jest inna, tak jak różne bywały powody jej nastania i okres, przez który trwała. 

Pierwsze strony zostały poświęcone krótkiemu opisowi tego jak i gdzie zapoczątkowany został wspomniany już koniec świata. Poznajemy również pokrótce świat Bezruchu, panujące w nim przekonania, jego mieszkańców oraz to, co odróżnia ich wspólnoty od siebie.

Książka opisuje historie trzech bohaterek będących górotworami, czyli potężnymi,  choć wyglądającymi zupełnie jak ludzie istotami potrafiącymi wykorzystywać otaczającą ich energię do manipulowania ziemią i jej ruchami. Każdy z przedstawicieli tej ‘rasy’ musi się zmierzyć z prześladowaniami ze strony ludzi. Górotwory uważane są za gorszych, dlatego jeśli chcą żyć muszą się ukrywać lub stać się przydatnymi.

Pierwszą z nich jest 42-letnia Essun, której mąż skatował syna, a córkę porwał. Kobieta, choć początkowo załamana, wyrusza w pościg za nim. Essun napędzana chęcią zemsty oraz miłością do córki gotowa jest zrobić wszystko. Kolejną bohaterką jest młoda dziewczynka o imieniu Damaya, którą rodzina oddają w ręce organizacji, gdzie od małego szkoli się osoby takie jak ona. To, co zrobili jej rodzice nie jest jednak aż tak straszne, jak to co zazwyczaj dzieje się z dziećmi obdarzonymi mocą górotwórstwa. Ostatnią postacią jest Sjenit, około trzydziestoletnia adeptka Fulcrum, zmuszona przez ww. organizację do spłodzenia dziecka z innym górotworem, z którym wyrusza na wspólną misję. Ich historie, na pierwszy rzut oka niemające ze sobą nic wspólnego, stanowią logiczną całość.

Każda z bohaterek rozwija się stopniowo. I chyba każdej z nich zostało poświęcone wystarczająco dużo uwagi. Podobnie dzieje się z krainą Bezruchu. Po przeczytaniu książki widać, że autorka wszystko bardzo dokładnie zaplanowała. Wszystkie wątki mają sens, zazębiają się i nie są stworzone tylko po to żeby zapełnić kartki. Nawet początkowa dezorientacja nietypową narracją (konkretni bohaterowie mają pierwszo, drugo lub trzecio-osobową) z czasem przestaje być zauważalna. W książce pojawia się wiele tajemnic, a akcja pomimo tego, że miejscami nie porywa, ale też nie zanudza, zachęca do czytania kolejnych akapitów. Oczywiście zdarzają się momenty, w których nie można oderwać się od książki, ponieważ dzieje się naprawdę dużo. Nie jest to, na pewno, historia dla najmłodszych. Pojawiają się w niej, bowiem nieodpowiednie rzeczy, takie jak: wulgaryzmy czy sceny erotyczne. Tłumaczenie jest perfekcyjne, słownictwo wpasowuje się idealnie w krainę Bezruchu. Czyta się bardzo przyjemnie. Na 421 stron pojawiło się tylko kilka literówek.

Podsumowując, jest to naprawdę świetna książka, która jednak wymaga od czytelnika skupienia, ponieważ wiele rzeczy niezrozumiałych na początku staje się jasne dopiero po jakimś czasie. Autorka zawarła w niej sporo dobrych pomysłów dotyczących zarówno wykreowanego świata jak i bohaterów, którzy są wyraziści. Wydarzenia na końcu zdecydowanie sprawiają, że ma się ochotę sięgnąć po kolejny tom i tak zapewne stanie się w moim przypadku zaraz po jego premierze. Zdecydowanie polecam. 

Recenzja pochodzi z mojego bloga: http://niefantastycznie.blogspot.com/2016/12/tak-konczy-sie-swiat.html

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2016-12-21, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
"Wiosna, Lato, Jesień, Zima; Śmierć jest piąta, wszystko spina. - przysłowie arktyczne" Wciągająca narracja, plastyczna, intrygująca, pobudzająca wyobraźnię czytelnika, niewątpliwie duży w tym udział tłumaczenia. Czytając powieść czujemy przynależność do Ziemi, zespolenie się z jej energią, wychwytywanie mocy, która potrafi obdarować życiem, ale i też zabrać je w nagły sposób. Wiecznie istniejąca, odradzająca i samouleczająca się planeta, w równym stopniu niebezpieczna, jak i przyjazna dla ludzi. Doskonale czujemy jej pulsowanie i tętnienie, wszystko co znajduje się w niej i na jej powierzchni podlega fascynującej melodii istnienia. Ruchy płyt tektonicznych, rozrywanie mas skalnych, uskoki, drżenia, wstrząsy, fale tsunami, gwałtowne erupcje wulkanów, wydobywanie się magmy, gazów, substancji piroklastycznych. Czy można nad tym zapanować, poddać kontroli, wykorzystać jako broń? Które powieściowe rasy potrafią precyzyjnie czuć lub nawet sejszyć procesy zachodzące wewnątrz planety? Czy kraina ciszy i gorzkiej ironii, jaką jest Bezruch, dotknięta katastrofą o zasięgu globalnym, jest w stanie wykorzystać mądrość kamieni przekazywaną z pokolenia na pokolenie? Jak przeciwstawić się smrodowi pękniętej Ziemi, wszechobecnej czerwonej poświacie, zachmurzonemu popiołem niebu, otaczającym miasta zniszczeniom, cierpieniom, chaosie, panice i groźbie zagłady? Ogromnym atutem książki jest wytworzony przez nią niepowtarzalny i mocno wciągający klimat, bazujący na surowości praw natury, powtarzalności cyklów, trwałości cywilizacji jako zaledwie ułamku błysku w istnieniu wszechświata. I z tej makro perspektywy intrygująco schodzimy do losów tajemniczej kobiety Essun, którą dotknęła wielka tragedia i teraz próbuje zmierzyć się z nią. Towarzyszymy jej wędrówce przez ogromny kontynent przedzielony na pół, napotykamy bardzo zagadkowe osoby z niezwykłymi zdolnościami, przeżywamy fascynujące przygody, zdarzenia, zaskakujące obroty spraw, oryginalne zmagania i wyzwania. Kim tak naprawdę okaże się Essun, jakie odkrycia kryją się za jej przeznaczeniem, z czym przyjdzie jej walczyć i o jaką sprawę? Kolorytu i aury opowiadanej historii dostarczają też przysłowia, legendy, fragmenty zaczerpnięte z dawnych opowieści mędrców, z tablic o przetrwaniu, prawdzie niekompletnej czy strukturze. Lubię takie odniesienia, nadają przyjazny rytm, ton, klimat i ciągłość różnorodnym wątkom fabuły. Łatwo przenikamy w powieściowy świat, główni bohaterzy przekonują profilami, świeże pomysły fantasy, nietuzinkowy nastrój, ciekawe analogie do ekologicznych, społecznych i politycznych dylematów współczesnego świata. Bardzo przyjemne zaczytanie, interesująca literatura, ciężko oderwać się, magnetycznie przyciąga, dostarczając wiele godzin satysfakcjonującego zaczytania. Zasługuje na pozytywną ocenę, podsyca ciekawość czytelnika, z niecierpliwością czekam na drugi tom. bookendorfina.pl
Link do opinii
Essun nie jest zwyczajną kobietą, jednak skrywa swój sekret przed światem. Pewnego dnia, mąż kobiety zabija ich syna i uprowadza córkę. Essun jest w żałobie, lecz pragnie ocalić swoje, nadal żyjące dziecko, oraz zemścić się na mordercy. Wyrusza w podróż przez tereny surowe, nieprzewidywalne i niebezpieczne, a Essun jest zdolna do rzeczy przerażających by osiągnąć swój cel. Początek książki jest chaotyczny i zajęło mi kilkanaście stron, nim względnie odnalazła się w lekturze. Nowy świat, czy też wizja nienapawającej nadzieją przyszłości, jest czymś nowym i poznanie świata przedstawionego wymaga skupienia. Tak naprawdę miałam problemy z wizualizacją tego otoczenia. Początkowo wyobrażałam sobie ludzi żyjących w spartańskich warunkach, co zresztą jest prawdą, jednak pozbawionych technologii. Moje wyobrażenia ewoluowały i co kilka stron zmieniały się, bo tak naprawdę przyszłość jest wypełniona cudami techniki, często zapomnianym przez niektórych ludzi. Opis sugeruję, że główną bohaterką jest Essun, ale czy na pewno? Szybko przekonałam się, że to nie jej historia mnie zainteresowała najbardziej. Z jednej strony mamy Essun i jej misje ratowania córki, z drugiej poznałam mała dziewczynkę wygnaną przez rodziców, bo jest górotworem. Od razu wyjaśniam, że górotwory mogą poruszać skałami i zamrażać żyjące wokół organizmy. Ludzie się ich obawiają i albą kończy się to linczem, albo wysłaniem do specjalnej szkoły. Taki los spotkał Damaye. Trzecia historia dotyczy Sjen, górotworu wysłanego na misję, podczas której ma ocalić losy pewnego nadmorskiego miasteczka, lecz to niejedyne jej zadanie. Przed rozpoczęciem lektury polecam zapoznanie się ze słowniczkiem, który znajduję się na końcu książki. Ułatwi to czytanie, a ponieważ ja tego nie zrobiłam, miałam początkowo problemy. Teraz wiem, że gdybym jednak zerknęła na koniec, to cala historia byłaby dla mnie klarowniejsza. ,,Piątą porę roku" mogłabym przyrównać do puzzli, które ktoś w amoku rozrzucił i zajmuje sporo czasu, nim poszczególne elementy dopasuję się do siebie. Jednak, kiedy już się to zrobi, to efekt jest piorunujący i wymaga chwili zastanowienia i podziwu, by ostatecznie w szoku wyjąkać WOW! Tak, książka ma moc. Narracja jest prawdziwym majstersztykiem. Poznajemy losy trójki bohaterów, lecz szybko można dojrzeć, że ramy czasowe się nie pokrywają, co jest cudownie dezorientujące. Narrator jest trzecioosobowy, lecz nie zawsze, bo w niektórych rozdziałach zwraca się bezpośrednio do Essun, co jest nie tylko oryginalnym pomysłem, co sprawia, że łatwo nawiązać więź z kobietą. Wydarzenia opisane w książce rozgrywają się na przestrzeni, głównie, kilku miesięcy, lecz w szerszym zamyśle lat. Język jest wzbogacony o nowe słowa, co początkowo stwarza trudność, lecz tak jak już wspomniałam, słowniczek pomaga. ,,Piąta pora roku" jest zajmującą pozycją, wymaga skupienia, lecz zawiła akcja oraz druzgocąca wizja przyszłości wciąga w lekturę. Jestem pełna podziwu dla kunsztu literackiego Pani Jemisin, która debiutuję tą powieścią, lecz zapewniam Was, że inauguracja trylogii ,,Pękniętej Ziemi" jest miażdżąca i przewyższa większość doświadczonych pisarzy, co jest nie lada osiągnięciem. Polecam!! 5+/6
Link do opinii
Avatar użytkownika - PrzyKawieZKsiazk
PrzyKawieZKsiazk
Przeczytane:2016-12-11, Ocena: 4, Przeczytałem, Mam,
Świat przedstawiony w tej powieści jest zupełnie inny od tego, który znamy z codzienności. Jest to historia górotworów, czyli ludzi o wyjątkowych zdolnościach. Potrafią oni korzystać z tajemniczego piątego zmysłu, który w powieści nazywany jest sejszenią. Zmysł ten polegał na wsłuchiwaniu się w echo ziemi, wyczuwaniu ruchów tektonicznych i oczywiście wpływaniu na nie. Świat w którym żyją nasi bohaterowie to jeden ogromny kontynent, który targany jest różnego rodzaju kataklizmami. Nasilają się one kiedy nadchodzi tytułowa Piąta Pora roku, Co kilkadziesiąt lat natura niszczy miasta i cywilizacje, które za każdym razem odradzają się na nowo. Jest to wizja historii, która nigdy się nie kończy. Jemisin w swojej książce podejmuje bardzo trudne wątki społeczne; sięga bowiem po pytania dotyczące równości, rasy czy wykluczeniu ze względu na odmienność. Nie robi tego wprost. Te pytania są umiejętnie wplecione w opowieść, która cechuje się swoim wspaniałym i wyjątkowym językiem. Z pewnością kawał dobrej pracy wykonał tu tłumacz tej powieści Kuba Małecki. Terminologia górotwórstwa jest trochę skomplikowana, jest bardzo dobrze przełożona, stanowi spójny i precyzyjny obraz, który oddaje klimat historii. "Piąta pora roku" jest pierwszym tomem, dlatego odnośnie zakończenia nie będę pisał zbyt wiele, aby nie popsuć niektórym przyjemności z czytania. Autorka daje poczucie niedosytu i poniekąd żalu ze względu na to, jaki los spotkał niektórych bohaterów. Według mnie świadczy to tylko o klasie powieści. Jest to dobrze napisana opowieść o twardych kobietach, ogromnej sile natury i tajemnicach skrywanych przez ziemię. Podczas czytania znajdziemy wiele zaskakujących zwrotów akcji. Książka i jej historia jest naprawdę warta poznania.
Link do opinii
Avatar użytkownika - agido16
agido16
Przeczytane:2016-12-08, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
Amerykańska nagroda Hugo to jedna z najbardziej prestiżowych nagród, jaką może otrzymać pisarz za swoją twórczość. Neil Gaiman posiada na swoim koncie już kilka takich statuetek, a jego dzieła zachwycają mnie za każdym razem. Dlaczego o tym wspominam? Otóż N.K. Jemisin wraz ze swoją powieścią zatytułowaną ,,Piąta pora roku", jest tegoroczną laureatką tego odznaczenia, oraz została nominowana do takich nagród jak Nebula i Locus. Już samo to powinno zachęcić czytelnika do sięgnięcia po tę pozycję, aby przekonać się, czy rzeczywiście zasługuje ona na swoje wyróżnienia. Tak właśnie postanowiłam zrobić i dzięki temu macie okazję zapoznać się z moją opinią na temat tej książki. Nadeszła Piąta pora roku, a wraz z nią długa zima. Wydarzenia to zapoczątkował potężny wybuch wulkanu, wskutek którego doszło do trzęsienia ziemi, a światło słoneczne przysłonił gęsty dym. Jakby tego było mało, utworzyła się wielka rozpadlina biegnąca przez sam środek kontynentu. W takim świecie przyszło żyć Essun, dla której koniec świata rozpoczął się od śmierci syna i porwania córki. Do tego kobieta jest górotworem, co oznacza że może wpływać na zdarzenia sejsmiczne. Aby przetrwać, musi zmierzyć się nie tylko z siłami natury, ale również z zorganizowaną społecznością, która nie dopuszcza do swojego grona słabych ludzi. Przemierzając powoli umierający świat w poszukiwaniu córki, Essun nie cofnie się przed niczym. Nawet, jeżeli miałaby sprowadzić na Ziemię kolejne kataklizmy. Oprócz głównej bohaterki poznajemy jeszcze losy dwóch postaci: Sjen - młodą dziewczynę, która pragnie zostać górotwórcą, oraz Damayę - wyrzutka z nadnaturalnymi zdolnościami. Z pozoru ich historie nie mają nic ze sobą wspólnego, ale na koniec okazuje się, że tworzą zdumiewająco logiczną całość. Ciężko było zabrać się do napisania tej opinii. Nie dlatego, że książka mi się nie podobała. Wręcz przeciwnie! Musiałam ochłonąć po jej przeczytaniu i pomyśleć, od czego by tu zacząć. Jest tyle rzeczy, o których pragnę wspomnieć! Z drugiej jednak strony, nie chcę też zbytnio rozwodzić się nad wybitnością ,,Piątej pory roku", ponieważ przyznana jej nagroda Hugo już o czymś świadczy, a mało kto wytrwałby do końca mojego zachwycania się nad tą lekturą. Dlatego napiszę tylko kilka słów o samej książce, a po resztę odsyłam do samego źródła - naprawdę warto! N.K. Jemisin w swojej powieści stworzyła nowy świat, który być może jest podobny do naszego, jednak prawa jakimi rządzi się Ziemia zostały mocno zaburzone. Ojciec Ziemia był niegdyś życzliwy i pomagał rodzajowi ludzkiemu egzystować na jego posiadłości, stwarzając dogodne warunki do funkcjonowania i rozwoju. Niestety, ludzie zaczęli doprowadzać do powolnego wyniszczenia środowiska. W odwecie, Ojciec Ziemia zesłał na nich Piątą porę roku, która zabiła niemal całą populację. Jednak tym, którym udało się przeżyć, nie jest łatwo zmagać się z kolejnymi katastrofami. Mieszkańcy Ziemi przyzwyczaili się do nowych zasad i mają świadomość tego, że w każdym momencie może nadejść śmierć. Ich jedyną nadzieją pozostają górotwory - osoby potrafiące ujarzmić fale sejsmiczne, jak i również nimi sterować. Ale ta umiejętność w nieodpowiednich rękach, może doprowadzić do totalnej zagłady świata. Dlatego często stają się oni wyrzutkami, lub już wcześniej zabija się dzieci przejawiające te naturalne zdolności. Nie nazwałabym tego nowym systemem magicznym, ale czymś zupełnie innym, z czym dotąd nie miałam okazji się spotkać. I samo już to zapiera dech w piersiach! Oryginalne i zarazem intrygujące, chociaż jak już wspominałam, bardzo niebezpieczne. Samą książkę trzeba czytać bardzo uważnie i zapamiętywać poszczególne wątki, które są niezwykle ważne w dalszym rozwoju powieści. Na początku może się wydawać, że akcja rozwija się nieco powoli, ale uwierzcie mi - jest to tylko pierwsze wrażenie. Bo zaraz potem zostajemy wrzuceni na głęboką wodę i musimy bardzo wytężyć umysł na wszelkie nowinki, jakie dostajemy niemal za jednym zamachem. Co do wykreowania bohaterów - Essun, Sjen i Damaya to skrajnie trzy różne osoby. Ich losy poznajemy w trakcie czytania książki i można odnieść wrażenie, że w ogóle nie mają ze sobą nic wspólnego. Często zastanawiałam się, po co autorka zamieściła historie Sjen i Damayi, skoro wyraźnie Essun grała tutaj pierwsze skrzypce. Ale dalsza lektura spowodowała, że wszelkie wątpliwości poszły w zapomnienie! To, co zrobiła pisarka, przeszło moje najśmielsze oczekiwanie i za to należą jej się wielkie brawa. ,,Piąta pora roku" zabiera nas w podróż w nieznane. Nie jest to typowa książka fantastyczna, bardziej należy ją zakwalifikować do literatury postapokaliptycznej. Ta powieść niewątpliwie na długo zapisze się w pamięci każdego czytelnika. To wyjątkowa pozycja, której przeczytanie jest niesamowitym i niezapomnianym przeżyciem. Na pewno jest najlepszą lekturą, jaką przeczytałam w tym roku! Cieszę się, że kończę go z taką książką na koncie i wspomnieniami, które zostaną ze mną do końca. I nawet planuje do niej kiedyś wrócić. Niewątpliwie nastąpi to przed wydaniem kolejnej części.
Link do opinii
Avatar użytkownika - wkp
wkp
Przeczytane:2016-11-29, Ocena: 5, Przeczytałem,
PIĄTA PORA ROKU - KONIEC ŚWIATA Sięgając po niniejszą powieść miałem dość jasno sprecyzowane oczekiwania. Mianowicie chciałem dostać konkretną porcję fantastycznej rozrywki w niezłym stylu. Nie spodziewałem się jednak, że otrzymam coś aż tak dobrego. N. K. Jemisin stworzyła bowiem opowieść, w której schematy gatunkowe stanowią jedynie -naprawdę udane, ale jednak tło - dla bardzo ludzkiej historii o zmaganiach z własnymi problemami w obliczu końca wszystkiego, co nas otacza. Kończy się świat. A przynajmniej to my nauczyliśmy się tak to określać, bo planeta jak istniała, tak istnieć będzie, zginą tylko istoty na niej żyjące, ale z ich perspektywy to faktyczny koniec wszystkiego. A może tym razem będzie inaczej? Może rzeczywiście skończy się wszystko? Czas pokaże. W krainie zwanej Bezruchem żyją ludzie, którzy osiedlili się tu nie z wygody, a odwagi. Wiedzą, że w końcu nastąpi katastrofa, a ta właśnie nadchodzi. Kiedy superkontynent zostaje rozdarty na dwoje, a z czerwonej szczeliny buchają popioły przysłaniające niebo, nastaje długa zima. Zima zbyt długa by przetrwały rośliny i zwierzęta. Kiedyś z pewnością ustąpi. Kiedyś. Czterdziestodwuletnia Essun ma jednak inne zmartwienia. Po powrocie do domu znalazła ciało swojego trzyletniego synka - jego własny ojciec pobił go na śmierć. Co więcej zniknęła jej córka. Zrozpaczona Essun wyrusza na poszukiwania dziewczynki, gotowa właściwie na wszystko. To jedna z najlepszych książek z gatunku fantasy/SF jakie (jeśli nie liczyć absolutnej klasyki mistrzów) czytałem w ostatnim czasie. Co sprawiło, że powieść tak przypadła mi do gustu? Na pewno znakomita sceneria i świat o konkretnej, ciekawej mechanice, w którym kryje się wiele intrygujących tajemnic (już na początku oprócz wspomnianych zdarzeń na scenę wkraczają dziwne obeliski, pamiątka po dawnych czasach, które mają swój udział w końcu świata, a także dziwny przedmiot, z którego ,,wykluwa" się równie dziwny człowiek(?)). Sama główna treść z poszukiwaniami Essun też została poprowadzona w ciekawy i satysfakcjonujący sposób, łącząc w sobie coś z przygodowej historii drogi, opowieści o zemście i kryminału. I jest też świetny, niebanalny styl. N. K. Jemisin pisze dojrzale, łącząc w sobie coś z klasyki, coś z nowoczesności, a nawet coś z Chucka Palahniuka, i żonglując motywami. Wymaga od czytelnika nieco więcej, niż to zwykle bywa w literaturze rozrywkowej, do jakiej zdecydowanie należy gatunek szeroko pojmowanej fantastyki, ale w zamian także więcej daje. Chociażby zaangażowane politycznie treści, które stanowią ciekawe odbicie problemów współczesnego świata. Jak dla mnie znakomita rzecz. Aż szkoda, że na kolejny tom musimy jeszcze poczekać co najmniej kilka miesięcy - a na finalny, jeszcze nie wydany w Stanach, zdecydowanie dłużej. Ale jestem pewien, że będzie warto po nie sięgnąć. Polecam gorąco! Nagroda Hugo i nominacje do Nebuli i World Fantasy Award w pełni zasłużone. Recenzja opublikowana na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2016/11/29/piata-pora-roku-n-k-jemisin/
Link do opinii

Porażająca wizja alternatywnej lub przyszłej Ziemi. Nowe rasy, upadające i odbudowujące się cywilizacje uzależnione od sejsmicznej aktywności planety.

Link do opinii
Avatar użytkownika - olywka
olywka
Przeczytane:2018-01-31, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 26 książek 2018, 52 książki 2018,

W krainie zwanej Bezruch mają miejsce bardzo dziwne zdarzenia. Istnieją tam pewnego rodzaju dwa sezony — jeden pełen chaosu i niepokoju, natomiast drugi pełen spokoju i harmonii. Cała historia jest oparta jest z perspektywy trzech osób:
- Essun - kobiety, której mąż właśnie co zabił jej syna, a córkę uprowadził.
- Damaya - odrzuconej przez moc, którą włada.
- Sjen - która ma za zadanie coś zniszczyć.
Cała akcja książki jest bardzo dynamiczna. Tam nie ma chwili na nudę. W tytułowej piątej porze roku wykreowany świat zamiera. Na każdym kroku niemal czyha niebezpieczeństwo. Jest to wzmożony czas wybuchów wulkanów i trzęsień ziemi. Żar niemal spada na ziemię.
Mimo tego, że na początku naszej lektury ciężko połapać się w co niektórych pojęciach, to z czasem zaczynamy rozumieć znacznie więcej i wczuwamy się w tę książkę. Wewnątrz zapoznajemy wiele nowych ras, systemów magicznych i klas społecznych. Poznajemy niemal niszczycielską siłę, jaką są istoty zwane Górotworami, które czerpią korzyści z naszej ziemi.
Całość jest bardzo spójna, a gdy już wczytamy się w parę stron ciężko się od oderwać od czytania. W książce mamy pełno zwrotów akcji i mnóstwo dynamiki.

Link do opinii
Avatar użytkownika - jackie_s
jackie_s
Przeczytane:2017-01-29, Ocena: 3, Przeczytałam, Wyzwanie - fantastyka 2017,
Inne książki autora
Wrota obelisków
N.K. Jemisin0
Okładka ksiązki - Wrota obelisków

Tak właśnie kończy się świat - po raz ostatni Nastaje Sezon, a ludzkość pogrąża się w długiej, zimnej nocy. Essun - kiedyś opiekuńcza matka, obecnie...

Kamienne niebo
N.K. Jemisin0
Okładka ksiązki - Kamienne niebo

Księżyc wkrótce powróci. Czy przyniesie ze sobą zagładę? Essun przejęła moc Alabastra Dziesięciopierściennika. Dzięki niej zamierza odnaleźć...

Zobacz wszystkie książki tego autora