Okładka książki - Pod milczącym niebem patronujemy

Pod milczącym niebem


Ocena: 5.78 (9 głosów)

Wyjątkowi ludzie tworzą wyjątkowe miejsca.

Życie Lucyny nie jest usłane różami. Dziewczyna jest rozczarowana ciągłymi konfliktami z ojcem i brakiem ciepła w rodzinnym domu. W miłości również nie ma szczęścia. Szukając swojej drogi, decyduje się przywdziać habit i złożyć śluby zakonne.

Trafia do Warszawy do przyklasztornego domu dla sierot, który prowadzą zakonnice. Od tej chwili staje się siostrą Benedyktą, która z pasją i wiarą w cel zaczyna pracę z opuszczonymi dziećmi. W katolickim domu dziecka nie jest łatwo. Panuje wszechobecna bieda i choroby, a jednak jest tu coś, co sprawia, że to miejsce jest domem – troska i miłość. Siostry nie tylko otaczają opieką, ale starają się dać dzieciom namiastkę rodzinnego ciepła, choć wiedzą, że nie zastąpią im rodziców. Podopieczni uczą się żyć razem, nawet jeśli pochodzą z różnych środowisk – także tych, które dla dorosłych dzielą się na „my” i „oni”.

To opowieść o miejscu stworzonym nie z ideałów, lecz z potrzeby.

Okres międzywojenny to czasy, w których o prawach dziecka mówi się niewiele. Autorytetem dla młodej siostry staje się doktor Janusz Korczak, który prowadzi dom sierot na Krochmalnej. Te dwa miejsca różnią się od siebie religią, ale łączy je jedno: próba ocalenia dzieciństwa, choćby w najskromniejszej formie.

Informacje dodatkowe o Pod milczącym niebem:

Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2026-02-03
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788368560725
Liczba stron: 384

Tagi: obyczajowe

więcej

POLECANA RECENZJA

Kup książkę Pod milczącym niebem

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Pod milczącym niebem

Avatar użytkownika - goszaczyta
goszaczyta
Przeczytane:,
 Wyjątkowi ludzie tworzą wyjątkowe miejsca  ▪𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪ Przeczytałam już naprawdę sporo książek i zawsze zadziwia mnie fakt, że trafiam jeszcze na takie książki, które potrafią absolutnie mnie zachwycić od pierwszej strony. Nie znałam wcześniej twórczości tej autorki. A „Pod milczącym niebiem” uświadomiła jaki błąd popełniłam. Autorka ma niebywały talent do tworzenia historii o ludzkich emocjach w prosty sposób. „Pod milczącym niebiem” to pierwszy tom z cyklu „Dom”. 📖 🌼 Główna bohaterka „Pod milczącym niebem” to Lucyna, kobieta pozbawiona ciepła rodzinnego domu i wychowana w poczuciu ciągłego odrzucenia przez ojca. Przez bolesne wydarzenia, jakie ją spotkały, postanawia poświęcić swoje życie Bogu i wstępuje do zakonu. Jako siostra Benedykta podejmuje się pracy w sierocińcu, gdzie musi zmierzyć się z zupełnie inną rzeczywistością: światem dzieci wychowanych w biedzie i na ulicy. Z czasem zaczyna mieć wątpliwości, czy jej surowe metody wychowawcze są właściwe i czy naprawdę rozumie potrzeby swoich podopiecznych. Poszukując odpowiedzi na nurtujące ją pytania, zwraca się o pomoc do Janusza Korczaka. Obserwując jego zachowanie podczas pracy z dziećmi, stopniowo uczy się większej wrażliwości i zrozumienia, odkrywając, że wychowanie powinno opierać się nie tylko na zasadach, ale przede wszystkim
Avatar użytkownika - ksiazka_w_kwiatach
ksiazka_w_kwiatach
Przeczytane:2026-02-22,

Katarzyna Majewska-Ziemba zadebiutowała na rynku wydawniczym przepiękną „Sagą kresową”, która od pierwszego tomu poruszyła moje serce. Jej opowieść o utraconym świecie dawnych Kresów była nie tylko literacką podróżą w czasie, lecz także głębokim doświadczeniem emocjonalnym. Autorka z niezwykłą wrażliwością i dbałością o historyczne detale stworzyła bohaterów z krwi i kości – ludzi zmagających się z losem, historią i własnymi słabościami. Ich dramaty, wybory i codzienne radości na długo pozostały w mojej pamięci, a niektóre sceny wracały do mnie jeszcze wiele dni po zakończeniu lektury.

Również druga seria autorki – „Lwowska opowieść” – potwierdziła jej talent do budowania wielowymiarowych historii osadzonych w realiach minionych epok. Z czułością i szacunkiem rekonstruuje świat, który przeminął, nadając mu jednocześnie uniwersalny wymiar. Dlatego, sięgając po pierwszy tom serii „Dom Wyjątkowy” – „Pod milczącym niebem” – wiedziałam, że i tym razem się nie zawiodę.

 

Główna bohaterka, Lucyna, to młoda kobieta, której życie od najmłodszych lat naznaczone jest brakiem ciepła i zrozumienia. Relacja z ojcem pełna jest napięcia i rozczarowań, a rodzinny dom nie daje jej poczucia bezpieczeństwa. Również w miłości nie odnajduje szczęścia – kolejne doświadczenia uczuciowe przynoszą ból i poczucie niespełnienia. W poszukiwaniu sensu i własnej drogi Lucyna podejmuje decyzję, która odmieni całe jej życie – wstępuje do zakonu.

Jako siostra Benedykta trafia do Warszawy, do przyklasztornego domu dla sierot prowadzonego przez zgromadzenie zakonne. Rozpoczyna tam pracę z dziećmi opuszczonymi, często chorymi, zaniedbanymi, naznaczonymi traumą. Katolicki dom dziecka zmaga się z niedostatkiem, biedą i chorobami, jednak mimo trudnych warunków panuje w nim atmosfera troski i wzajemnej odpowiedzialności.

Siostry starają się stworzyć dzieciom namiastkę domu – choć wiedzą, że nie zastąpią im rodziców. Uczą podopiecznych wspólnoty, współpracy i szacunku, nawet jeśli pochodzą oni z różnych środowisk – takich, które dorośli często dzielą na „my” i „oni”. W tej różnorodności kryje się jednak siła.

Akcja powieści toczy się w okresie międzywojennym – czasie, gdy o prawach dziecka mówi się niewiele, a jego potrzeby często są spychane na margines. Dla młodej siostry Benedykty ważnym autorytetem staje się Janusz Korczak, prowadzący Dom Sierot na Krochmalnej w Warszawie. Jego nowatorskie podejście do wychowania i głęboki szacunek wobec dzieci inspirują bohaterkę do poszukiwania własnej drogi pedagogicznej.

Choć dom prowadzony przez zakonnice i placówka Korczaka różnią się pod względem religijnym i światopoglądowym, łączy je wspólna idea – próba ocalenia dzieciństwa. Nawet w najskromniejszych warunkach, nawet w świecie naznaczonym biedą i uprzedzeniami, można stworzyć miejsce, które stanie się domem nie z ideałów, lecz z potrzeby serca.

 

„Pod milczącym niebem” autorstwa Katarzyny Majewskiej-Ziemby to kolejna poruszająca, pełna subtelnych emocji powieść, która nie pozwala przejść obok siebie obojętnie. Autorka po raz kolejny oddaje w ręce czytelników historię daleką od uproszczeń i idealizacji. Z odwagą i wnikliwością ukazuje trud zakonnej codzienności – zmęczenie, chwile zwątpienia, wewnętrzne rozdarcia oraz cichą walkę, jaka toczy się w sercu człowieka powołanego do służby innym.

Siostra Benedykta nie jest postacią krystaliczną ani jednowymiarową. To kobieta z przeszłością, z ranami, które nie zabliźniły się całkowicie i wciąż domagają się uwagi. Jej droga duchowa nie stanowi ucieczki od świata, lecz próbę odnalezienia w nim sensu – nawet tam, gdzie wydaje się on najbardziej kruchy i nieuchwytny. W jej milczeniu kryje się siła, a w wątpliwościach – głęboko ludzka prawda o wierze, która nie zawsze jest pewnością, lecz bywa wyborem ponawianym każdego dnia.

Szczególnie poruszyły mnie sceny z udziałem dzieci. Każde z nich niesie własną historię, ból i marzenia. Autorka z ogromną empatią oddaje ich głos, przypominając, że dziecko nie jest „problemem do rozwiązania”, lecz człowiekiem potrzebującym miłości, bezpieczeństwa i szacunku. Wśród młodych bohaterów najmocniej zapadł mi w pamięć Romek „Rączka”. To postać pełna życia, obdarzona wyjątkowym poczuciem humoru, które staje się dla niego tarczą przeciwko trudnej rzeczywistości. Jego błyskotliwe riposty i dziecięca przekora budzą uśmiech, ale pod warstwą żartu kryje się coś więcej – tęsknota za ciepłem, bliskością i akceptacją. To bohater, którego nie sposób nie polubić, bo jego śmiech jest jednocześnie formą obrony i wołaniem o uwagę.

Na uwagę zasługuje również starannie zarysowane tło historyczne. Okres międzywojenny został przedstawiony z wyczuciem i umiarem – bez nadmiernego przytłaczania faktami, lecz z wyraźnie wyczuwalnym klimatem epoki. Warszawa nie jest jedynie scenerią wydarzeń, ale niemym świadkiem zmagań bohaterów. Tytułowe „milczące niebo” można odczytać jako symbol ciszy, w której rozgrywają się najważniejsze dramaty – często niewidoczne dla świata, a jednak decydujące o ludzkich losach.

Najbardziej ujęła mnie przemiana Lucyny. Obserwowanie, jak z zagubionej, zranionej dziewczyny dojrzewa do roli kobiety świadomej swojej misji, było doświadczeniem niezwykle poruszającym i budującym. W jej historii odnajduję prawdę o tym, że powołanie nie zawsze rodzi się z siły – czasem wyrasta z bólu, z potrzeby ukojenia własnych ran poprzez służbę innym. To proces cichy, pełen wahań, ale przez to jeszcze bardziej autentyczny.

„Pod milczącym niebem” to powieść, która długo po odłożeniu na półkę rezonuje w pamięci czytelnika. Skłania do zatrzymania się i refleksji nad losem bohaterów – szczególnie dzieci, które mimo trudnych początków potrafią się śmiać; nad siostrami zakonnymi, które w ciszy i pokorze wykonują swoją codzienną pracę; nad ludźmi, którzy bez rozgłosu niosą dobro tam, gdzie najbardziej go brakuje.

Dla mnie to opowieść o cichym bohaterstwie – pozbawionym fanfar i wielkich słów. O codzienności, która wymaga odwagi. O miłości, która nie zawsze jest łatwa, ale zawsze pozostaje konieczna. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Tatiaszaaleksiej
Tatiaszaaleksiej
Przeczytane:2026-02-19, Ocena: 6, Przeczytałem,

“Rany duszy goją się najtrudniej”.

Los nie oszczędza Lucyny. W jej domu zamiast ciepła i miłości, częściej gości chłód. Spotyka ją rozczarowanie ze strony mężczyzny. Zagubiona, szuka sensu oraz przestrzeni, w której mogłaby poczuć się potrzebna. W końcu podejmuje decyzję o wstąpieniu do zakonu, trafia do Warszawy. W przyklasztornym sierocińcu prowadzonym przez zakonnice jako siostra Benedykta rozpoczyna nowy rozdział – pełen wyzwań, ale i głębokiego przekonania, że to właśnie tu powinna być. Codzienność w katolickim domu dziecka jest surowa: bieda, choroby, niedostatek towarzyszą podopiecznym na każdym kroku. A jednak w tych murach tli się coś niezwykle cennego – prawdziwa troska. Siostry starają się stworzyć dzieciom choć namiastkę rodzinnego bezpieczeństwa, wiedząc, że nie zastąpią im matki ani ojca. Mali mieszkańcy uczą się wspólnego życia mimo różnic pochodzenia i podziałów, które dla dorosłych bywają nie do przekroczenia. Inspiracją i autorytetem dla młodej zakonnicy staje się jednak Janusz Korczak, prowadzący Dom Sierot przy ulicy Krochmalnej w Warszawie. Choć oba domy różni wyznanie i duchowa tradycja, łączy je wspólna misja – ocalić dzieciństwo, nawet jeśli można ofiarować jedynie jego najskromniejszą, najdelikatniejszą cząstkę.

„Pod milczącym niebem” to pierwszy tom cyklu „Dom wyjątkowy”. Wnikliwa, przejmująca, mądra perspektywa. Fabuła przenosi na do Warszawy do dwudziestolecia międzywojennego, ukazuje skomplikowane ludzkie losy, trudne relacje międzyludzkie i dziecięcy świat. Autorka pięknie pisze, lekko, naturalnie, barwnie, używa gwary warszawskiej. Niepodważalnym atutem powieści są bohaterowie. Skomplikowane, autentyczne, rewelacyjnie wykreowane osobowości, wzbudzają w czytelniku wiele emocji. Siostra Benedykta to postać z krwi i kości. Nieidealna, naznaczona doświadczeniem, z przeszłością, która wciąż daje o sobie znać. Jej wewnętrzne zmagania są bardzo autentyczne. Dzięki fragmentom wspomnień możemy zrozumieć, kim była Lucyna i jak długa, nieoczywista droga doprowadziła ją do miejsca, w którym dziś jest.

“Pod milczącym niebem” opowieść cicha, a jednocześnie niezwykle intensywna. Autorka z ogromną wrażliwością zagląda za mury klasztoru i pokazuje życie, które z zewnątrz może wydawać się uporządkowane i spokojne, a w środku bywa pełne zmęczenia, rozterek i codziennych prób. Nie ma tu lukrowanej wizji powołania – jest za to prawda o człowieku, który każdego dnia na nowo wybiera swoją drogę. Ogromne wrażenie zrobiły na mnie sceny z dziećmi. Każde z nich nosi w sobie własną historię – trudną, czasem bolesną, ale nigdy pozbawioną marzeń.

Tłem wydarzeń jest międzywojenna Warszawa – miasto pełne kontrastów. Z jednej strony świat dawnych elit, z drugiej – ulice, na których bieda i bezradność są codziennością. Obok pozornego bezpieczeństwa klasztornych murów i działań dobroczynnych toczy się życie dzieci różnych narodowości, spragnionych zwykłego przytulenia. Autorka z wyczuciem oddaje klimat epoki – nie przytłacza faktami, ale pozwala go poczuć: w zapachu ulic, w gwarze miasta, w cieniach, które kładą się na ludzkich losach. Subtelnie, ale znacząco obecny jest także Janusz Korczak – jak cichy fundament tej opowieści, przypomnienie, że dziecko zawsze powinno być traktowane z godnością i szacunkiem.

Ta książka dotyka spraw trudnych i wciąż aktualnych: osamotnienia, wykluczenia, społecznych podziałów, losu kobiet pozostawionych bez wsparcia i dzieci, które zbyt wcześnie muszą dorosnąć. A jednocześnie niesie światło. Pokazuje, że dobro nie potrzebuje rozgłosu. Że codzienność – nawet ta naznaczona niedostatkiem – może być miejscem rodzenia się miłości.

Jestem oczarowana i zachwyconą tą historią. To opowieść o cichym bohaterstwie, o odwadze trwania, o sercach, które mimo wszystko nie przestają wierzyć. Mądra, potrzebna, ważna! Z ogromną ciekawością czekam na kolejny tom. Serdecznie polecam! Tatiasza i jej książki :) 

Link do opinii

Lubię, kiedy akcja w książce dzieje się w dwudziestoleciu międzywojennym, dlatego tym razem zdecydowałam się przeczytać powieść obyczajową, której akcja dzieje się właśnie w tym okresie. Tak więc dzisiaj zapraszam Was na recenzję „Pod milczącym niebem” Katarzyny Majewskiej-Ziemby. Zobaczmy jaką historię opisuje ta książka i jakie wywarła na mnie wrażenie!

Lucyna nie ma łatwego życia. W jej rodzinnym domu brakuje ciepła, a jej ojciec sprawia ciągle problemy. W dodatku nie ma ona szczęścia w miłości, dlatego decyduje się zostać zakonnicą. Trafia do klasztoru, który prowadzi dom dla sierot i tym samym zostaje siostrą Benedyktyną. Zaczyna ona tam pracę z opuszczonymi dziećmi, a jej autorytetem staje się doktor Janusz Korczak, który również prowadzi dom dla sierot, jednak różniący się religią. Mimo wszystko oba domy mają ten sam cel, którym jest próba ocalenia dzieciństwa. Czy Benedyktyna i inne siostry, mimo panującej biedy i chorób, zdołają dać opuszczonym dzieciom namiastkę rodzinnego ciepła? Z pewnością zrobią wszystko, co mogą, jednak niestety nic nie zastąpi im rodziców...

Akcja w tej książce dzieje się w dwudziestoleciu międzywojennym. Jej rozdziały opisujące bieżące wydarzenia przeplatają się z rozmyślaniami siostry Benedyktyny, która wspomina swoją ciężką przeszłość. Te wspomnienia były dla mnie bardzo interesujące i została w nich wyjaśniona decyzja o wystąpieniu Benedyktyny do zakonu. Bieżące wydarzenia, których akcja dzieje się w domu dla sierot, również były dla mnie ciekawe. Dzieci mieszkające tam, były bardzo barwnymi postaciami, które niestety skrywały w sobie smutek i niezrozumienie spowodowane tym, że nie mają rodziców i normalnego domu jak inne dzieci. Siostry starały się, jak mogły, aby dać im miłość, bezpieczeństwo oraz wychować ich na porządnych ludzi. Niestety nie było to łatwe. W tej historii zostały również wplecione podziały religijne, które często prowadziły do konfliktów, które według mnie były niepotrzebne, jednak niestety były w tamtych czasach nieuniknione. Całokształt tej książki był według mnie spokojny i czytanie jej zajęło mi dużo czasu, jednak to wcale nie oznacza, że ta historia była dla mnie nudna. Czytałam tę powieść powoli, ale za to z dużym zainteresowaniem i byłam ciekawa tego, jak się zakończy. Finał tej książki nie dał jasnego rozwiązania niektórych wątków, ale za to dał nadzieję na to, że wszystko zakończyło się dobrze.

„Pod milczącym niebem” była dla mnie bardzo ciekawą powieścią obyczajową, której akcja dzieje się na początku dwudziestego wieku, czyli w okresie, o którym bardzo lubię czytać. Według mnie nie jest to książka, którą pochłania się na raz, ale za to można z nią ciekawie spędzić kilka dni. Tak więc, jeśli lubicie spokojne powieści, ciekawie opisującą szarą, smutną rzeczywistość, która miała miejsce dawno temu, to z przyjemnością zainteresuje Wam ta książka. Ja bardzo ciekawie spędziłam z nią czas, tak więc bardzo ją polecam, jeśli lubicie historie w takim klimacie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - anetaiksiazki
anetaiksiazki
Przeczytane:2026-01-15, Ocena: 6, Przeczytałam,

Są takie książki, które nie tylko się czyta, ale którymi się oddycha. „Pod milczącym niebem”, czyli pierwszy tom cyklu Dom wyjątkowy, tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że autorka potrafi poruszyć w czytelniku najczulsze struny. Ta lektura nie była dla mnie zwykłym tekstem – to była emocjonalna podróż przez czas, która zostawiła w moim sercu trwały ślad.

Dla mnie jako stałej czytelniczki, pióro autorki jest synonimem literackiej wrażliwości. W tej powieści Katarzyna Majewska-Ziemba znów udowadnia, że włada słowem z niezwykłą gracją. Dzięki niej odbyłam spacer ulicami Warszawy – poczułam gwar Krochmalnej, specyficzny klimat Nalewek i handlowy chaos Kercelaka.
Warszawa lat 20. w jej wydaniu to nie jest wyidealizowany obrazek z pocztówki. To miasto pełne bolesnych sprzeczności, głębokich podziałów społecznych i religijnych, gdzie „swoi” i „obcy” rzadko podają sobie ręce. Uważam, że autorka z ogromną rzetelnością merytoryczną oddała realia epoki, dbając o każdy szczegół tła historycznego.

W centrum tej opowieści stoi dom dla sierot prowadzony przez zakonnice, a jego sercem jest siostra Benedykta. To postać integralna, bez której ta historia nie miałaby takiej siły rażenia. Moim zdaniem jej portret psychologiczny jest genialnie nakreślony. Poznajemy ją jeszcze jako Lucynę – dziewczynę, której życie nie szczędziło rozczarowań, od chłodnych relacji z ojcem po nieszczęśliwe miłości.
Decyzja o przywdzianiu habitu nie była ucieczką w sielankę, lecz poszukiwaniem drogi, na której wciąż towarzyszą jej ludzkie wątpliwości co do powołania. Dla mnie niezwykle istotne jest to, że aspekty wiary czy duchowości w żaden sposób nie dominują w fabule. Autorka nie narzuca nam religijnego tonu; sacrum stanowi tu jedynie tło dla głębokiego humanitaryzmu i misji ratowania dziecięcych istnień. Benedykta to przede wszystkim człowiek, który mimo wewnętrznych rozterek, z uporem walczy o każdą kromkę chleba dla swoich podopiecznych.

Fascynującym wątkiem jest podziw, jakim Benedykta darzy Janusza Korczaka. Postać Doktora oraz jego współpracownicy Stefanii Wilczyńskiej stają się dla młodej siostry drogowskazami w dziedzinie wychowania. To zestawienie dwóch światów pokazuje, że troska o dobro dziecka stoi ponad wszelkimi podziałami.

A same dzieci? Są nakreślone tak wiarygodnie, że niemal czułam ich obecność tuż obok siebie. Moje serce najszybciej biło dla Romka, zwanego Rączką, którego niezwykła zaradność w świecie nędzy zmusiła do zbyt szybkiego dorośnięcia. Poruszył mnie mądry i odpowiedzialny Jurek, marzycielska Ineza, szukająca w tańcu ucieczki od głodu, oraz Zosia – dziewczynka tak bardzo spragniona uwagi i pogubiona w swoich emocjach, że jej historia po prostu rozdarła mi serce.
Uważam, że autorka po mistrzowsku wyważyła nastroje. Choć temat sieroctwa jest bolesny, w książce nie brakuje zabawnych sytuacji, szczególnie gdy te bystre i nad wyraz zaradne dzieci biorą sprawy w swoje ręce. Jest w książce jeden moment, który rozbawił mnie do łez. Dzieci obdarzone zaufaniem potrafią je wykorzystać w niekontrolowany sposób.

„Pod milczącym niebem” to powieść o trudach wychowawczych, które są aktualne do dziś. To literatura obyczajowa z najwyższej półki. Autorka dokłada wszelkich starań, by oddać w ręce czytelnika książkę dopracowaną pod każdym względem. Rzetelnie odtworzone tło historyczne i pełne emocji historie dzieci, to połączenie, które daje satysfakcję z lektury.

Jestem przekonana, że pokochacie tę książkę i niecierpliwością, tak jak ja, będziecie wypatrywać kontynuacji. Tę historię nie tyle się czyta, ile przeżywa. Jest autentyczna, wzruszająca i pełna emocji. Moim zdaniem to jedna z tych pozycji, które po prostu trzeba znać!
Polecam całym sercem.

Link do opinii
Avatar użytkownika - _read_andzia_
_read_andzia_
Przeczytane:2026-02-02, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam, 52 książki 2026,

Czym jest powołanie?

Czy służba Bogu musi równać się z zapomnieniem o swoim prawdziwym "ja"? Musi być poświęceniem całego swojego życia? 

*

Lucyna od najmłodszych lat jest popychadłem swojego ojca. Nie zna ciepła rodzinnego domu, nie wie czym jest miłość i uwaga rodziców. Dwudziestolecie międzywojenne było trudnym okresem w Polsce, wszechobecna bieda, bezrobocie, szerząca się bezdomność, to tak naprawdę tylko ułamek tamtejszej rzeczywistości. 

Jednak czy czasy tłumaczą przemoc? Bycie popychadłem? 

 

Kobieta nie ma szczęścia w życiu i okazuje się, że w miłości też jej nie ma. Kiedy ukochany zrywa zaręczyny, postanawia wstąpić do zakonu. 

Zostaje powołana do klasztoru sierot w Warszawie. Od tego momentu staje się siostrą Benedyktą. Całe swoje życie oddaje służbie Bogu i porzuconym dzieciom. 

Jej autorytetem staje się Janusz Korczak, który prowadzi dom sierot żydowskich na Krochmalnej. 

Choć oba miejsca łączy wspólny cel - dawanie dzieciom schronu, miejsca gdzie mogą czuć się bezpiecznie i zaopiekowane, to różni je coś znacznego - religia. 

 

Oba domy prowadzone są z miłością, oddaniem. Choć jest biednie, panują choroby, jest też uwaga, namiastka prawdziwego domu, choć wiadome jest, że nic nie zastąpi rodziców. 

****

Historię poznajemy z dwóch perspektyw- wydarzeń rzeczywistych, bieżących oraz rozmyślań siostry Benedykty. To dzięki tym drugim możemy poznać losy Lucyny, jej zawirowań życiowych, drogi, która prowadziła ją do złożenia ślubów zakonnych. 

 

Tym, jak poświęciła swoją młodość, porzuciła możliwość zamążpójścia i zostania matką. 

Choć wiernie służy Bogu, w jej życiu pojawiają się momenty kryzysu, wyrzutów sumienia i wahania, czy postąpiła dobrze. 

**

To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i jestem zachwycona! Wzięłam ją w ciemno, nie czytając opisu i powiem szczerze, że to była najlepsza decyzja, bo po samej okładce nie spodziewałam się takiej tematyki. 

 

Akcja książki osadzona jest w czasach dwudziestolecia międzywojennego i są to czasy o których lubię czytać. Ponieważ jest to pierwszy tom sagi, nie ukrywam, że mam nadzieję, że kolejne tomy będą o drugiej wojnie światowej. Pojawia się tutaj bardzo ważna postać historyczna- Janusz Korczak. Jest to wyjątkowy bohater narodowy, osoba, o której każdy powinien usłyszeć i pamiętać. Mam nadzieję, że znacie historię tego Pana. Na kartach historii szczególnie zapisał się swoim heroizmem, oddaniem. Nie zagłębiając się w szczegóły, także dla tego Bohatera liczę, że fabuła popłynie w kierunku II wojny i autorka opowie dokładnie o Januszu. 

 

Katarzyna stworzyła bardzo cenne historyczne dzieło, książkę wartościową, którą czyta się zaskakująco szybko i z ogromną przyjemnością, zaciekawieniem. Każdy bohater ma ważne miejsce w fabule, pierwszy raz spotykam się z tym, że gdyby którąkolwiek postać wyciąć z książki, pozostałaby ogromna luka. 

 

Jestem zachwycona i nie mogę doczekać się kolejnych tomów.

Droga autorko, biję pokłony! Mam nadzieję, że cała seria Dom wyjątkowy, będzie trzymała tak wysoki poziom. 

 

Dziękuję za współpracę Wydawnictwo Replika

Link do opinii

#współpracarecenzencka
Dwudziestolecie międzywojenne, Warszawa, sierociniec prowadzony przez zakonnice. Wydaje się, że temat trudny i smutny. Owszem, ale przyznam się, że przez dużą część książki miałam uśmiech na ustach. Czasem był to smutny uśmiech, ale to nie smutek prowadzący do łez.
Książka jest napisana w dwóch formach. Po pierwsze, narracja trzecioosobowa, która opowiada o życiu wszystkich mieszkańców sierocińca, zarówno sióstr zakonnych, jak i pracownicy i oczywiście dzieci. Po drugie, to "rozmyślania Benedykty", która komentuje bieżące wydarzenia oraz opowiada swoją historię zaczynając od domu rodzinnego, przez początki w klasztorze,  po czas już w sierocińcu, ale przed wydarzeniami z książki. I naprawdę dobrze się to splata. Możemy przeżyć z Benedyktą jej nieszczęśliwą miłość, zobaczyć relację z rodzicami, obserwować przemianę jej matki. I rozumiemy rozterki związane z powołaniem i wychowaniem dzieci. A obok obserwujemy obecne wydarzenia, które skupiają się w większej części na dzieciach.
Dla siostry Benedykty wzorem jest doktor Korczak, który również prowadzi sierociniec, z tym że dla żydowskich dzieci. I dzięki jednym wakacjom ich drogi się splatają. Bardzo mi się podobało to zderzenie tych dwóch religii, tego jak dzieci łatwo nawiązały ze sobą znajomości. A do tego autorka ukazała jak dorośli podchodzili do "tych drugich ". Dodatkowo postać Jana Korczaka jest tu bardzo umiejętnie wpleciona, nienachalnie, bardziej jako mentor, co jest dużym plusem, bo niełatwo prawdziwą postać umieścić w książce.
Jedyne co mnie trochę irytowało w książce, to brak podanego wieku bohaterów. Trochę to przeszkadzało mi w odbiorze.
Pokochałam tą historię, a zwłaszcza te dzieciaki. Nie mogę doczekać się aby poznać dalsze losy bohaterów. Zwłaszcza, co z Zosią!
Zdecydowanie książka trafia do mojej topki. Zasłużone 8,5/10?

Link do opinii
Avatar użytkownika - zaczytanamonia92
zaczytanamonia92
Przeczytane:2026-03-11, Ocena: 5, Przeczytałem,

,,O ważne sprawy trzeba walczyć. Wtedy dopiero wiemy, jak one dużo dla nas znaczą, doceniamy je"

 

 

 

Są serduszka, które nigdy nie zaznały matczynej miłości. Nie poczuły ramion, które powinny chronić przed złem. Nie wiedzą jak to jest, gdy pocałunek rodzicielki rozgania smutki i ból. Są takie, które los rzucił na początku życia na głęboką wodę, pozostawiając jedynie marzenia o szczęśliwej rodzinie. Niektóre z nich trafiły szczęśliwie do Domu Wyjątkowego. Domu dla sierot prowadzonego przez siostry zakonne, które gdyby tylko mogły, przychyliłyby im nieba. Niestety, realia okazują się być trudniejsze niż którakolwiek z nich mogłaby zakładać, a zło czai się na każdym rogu. Jeden błędny krok może mieć swoje nieodwracalne konsekwencje.

 

 

 

Pośród dziecięcych psot i buntu, siostry starają wpoić maluchom wartości jakimi powinny się kierować w życiu. Ale mimo ich dobrej woli, każde z dzieci mierzy się z własnymi myślami i rozterkami, które rzutują na ich postępowanie. Zagubione, popełniają błędy, których później żałują. Nie są wolne od wątpliwości i smutku, ale pozwalają sobie również na radość. Podobnie jak siostry, które dzielą się swoimi przemyśleniami. Benedykta od razu wzbudziła moją sympatię. Jest takim światełkiem, które rozjaśnia mrok. Wiele przeszła, a mimo to nie zatraciła się w nienawiści. Jest drogowskazem, który wskazuje, ale nie nakazuje konkretnej ścieżki. To czyni ją jeszcze bardziej wyjątkową. Ciekawi mnie rozwój wątku Marianny i mam nadzieję, że poznam jej dalsze losy w kolejnej części.

 

 

 

,,Nie ma złych dzieci, one są tabula rasa1, to działania dorosłych sprawiają, że postępują tak, a nie inaczej"

 

 

 

Bardzo cenię książki Kasi. W mojej ocenie bardzo wyróżniają się na dzisiejszym rynku wydawniczym. Autorka z dużą uwagą oddaje realia opisywanych czasów, tworząc historie, które poruszają i skłaniają do refleksji. Czuć, że wkłada w każdą z nich całe swoje serce i co ważne, nie robi tego na siłę. Dlatego są tak wartościowe. Historia ,,Pod milczącym niebem" jest prowadzona niespiesznie, ale konsekwentnie w ten sam sposób do końca. Naprzemiennie rozdziały opowiadają o codzienności Domu Wyjątkowego, by kolejno wrócić do wspomnień Benedykty. Dodaje to pewnego rodzaju niewymuszonej dynamiki. Bardzo polecam pierwszy tom tego cudownie zapowiadającego się cyklu.

 

 

 

1 czysta tablica

 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - baska
baska
Przeczytane:2026-02-20, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2026,

,,Po milczącym niebem" to poruszająca opowieść z dwudziestolecia międzywojennego, mocno osadzona w klimacie przedwojennej Warszawy i bogata w warszawską gwarę, która dodaje historii autentyczności.

Akcja skupia się wokół Domu Wyjątkowego - skromnego sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne. To zwyczajny dom pełen dziecięcych głosów, modlitwy i codziennej walki o to, by mimo biedy stworzyć namiastkę prawdziwego ogniska.

Historię poznajemy głównie z perspektywy siostry Benedykty. Jej teraźniejszość przeplata się z przeszłością: wspomnieniami młodości, rozczarowań, niespełnionych uczuć i konfliktów rodzinnych. To właśnie te doświadczenia stają się kluczem do zrozumienia jej wyboru drogi służby Bogu i dzieciom. Każde wydarzenie w sierocińcu czy to bunt wychowanka, cichy płacz nocą czy drobny sukces któregoś z podopiecznych, budzi w niej echo dawnych przeżyć. Dzięki temu historia nabiera głębi.
nadając opowieści głębi i emocji.

Wśród wychowanków poznajemy czwórkę dzieci. Jurek, najstarszy, staje się oparciem dla młodszych. Rączka wnosi energię i zamieszanie, choć tak naprawdę pragnie jedynie uwagi. Ineza zachwyca wyobraźnią i wrażliwością. Najwięcej emocji budzi jednak Zosia - zbuntowana, uciekająca z domu, reagująca złością na próby bliskości. Pod jej buntem kryje się lęk i ogromna potrzeba miłości. Siostry, zwłaszcza Benedykta, starają się dostrzec w niej nie problem, lecz zagubione dziecko.

Istotnym tłem powieści jest działalność Janusz Korczak, prowadzącego Dom Sierot przy ulicy Krochmalnej w Warszawie. Jedna z sióstr inspiruje się jego podejściem do wychowania, opartym na szacunku dla dziecięcej godności. Podczas letnich wyjazdów wychowankowie obu domów spotykają się nad stawem - tam rodzą się przyjaźnie i pierwsze młodzieńcze sympatie, a dzieci mogą choć na chwilę zapomnieć o trudnej przeszłości.

Autorka nie idealizuje ani dzieci, ani sióstr. Pokazuje zmęczenie, zwątpienie i codzienny trud, ale też ciche dobro, które przejawia się w rozmowie, cierpliwym wysłuchaniu, kawałku placka z dodatkowym cukrem czy konsekwentnym stawianiu granic.

Link do opinii
Inne książki autora
Dotyk marcepanowych marzeń
Katarzyna Majewska-Ziemba0
Okładka ksiązki - Dotyk marcepanowych marzeń

Przepiękna opowieść o sile marzeń. Lwów w przededniu wojny, wszyscy jeszcze śpią spokojnie, bawią się, kochają i rodzą dzieci, snując plany na przyszłość...

Zapach bajgli z makiem. Lwowska opowieść, tom 3
Katarzyna Majewska-Ziemba0
Okładka ksiązki - Zapach bajgli z makiem. Lwowska opowieść, tom 3

Przepiękna opowieść o sile marzeń.   Choć po kilku ciężkich latach wojna wreszcie się kończy, na Rebekę i jej bliskich spada nowe nieszczęście. Nie mogą...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Opad
Opad

František Kotleta

Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy