Wyjątkowi ludzie tworzą wyjątkowe miejsca.
Życie Lucyny nie jest usłane różami. Dziewczyna jest rozczarowana ciągłymi konfliktami z ojcem i brakiem ciepła w rodzinnym domu. W miłości również nie ma szczęścia. Szukając swojej drogi, decyduje się przywdziać habit i złożyć śluby zakonne.
Trafia do Warszawy do przyklasztornego domu dla sierot, który prowadzą zakonnice. Od tej chwili staje się siostrą Benedyktą, która z pasją i wiarą w cel zaczyna pracę z opuszczonymi dziećmi. W katolickim domu dziecka nie jest łatwo. Panuje wszechobecna bieda i choroby, a jednak jest tu coś, co sprawia, że to miejsce jest domem – troska i miłość. Siostry nie tylko otaczają opieką, ale starają się dać dzieciom namiastkę rodzinnego ciepła, choć wiedzą, że nie zastąpią im rodziców. Podopieczni uczą się żyć razem, nawet jeśli pochodzą z różnych środowisk – także tych, które dla dorosłych dzielą się na „my” i „oni”.
To opowieść o miejscu stworzonym nie z ideałów, lecz z potrzeby.
Okres międzywojenny to czasy, w których o prawach dziecka mówi się niewiele. Autorytetem dla młodej siostry staje się doktor Janusz Korczak, który prowadzi dom sierot na Krochmalnej. Te dwa miejsca różnią się od siebie religią, ale łączy je jedno: próba ocalenia dzieciństwa, choćby w najskromniejszej formie.
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2026-02-03
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 384
Czym jest powołanie?
Czy służba Bogu musi równać się z zapomnieniem o swoim prawdziwym "ja"? Musi być poświęceniem całego swojego życia?
*
Lucyna od najmłodszych lat jest popychadłem swojego ojca. Nie zna ciepła rodzinnego domu, nie wie czym jest miłość i uwaga rodziców. Dwudziestolecie międzywojenne było trudnym okresem w Polsce, wszechobecna bieda, bezrobocie, szerząca się bezdomność, to tak naprawdę tylko ułamek tamtejszej rzeczywistości.
Jednak czy czasy tłumaczą przemoc? Bycie popychadłem?
Kobieta nie ma szczęścia w życiu i okazuje się, że w miłości też jej nie ma. Kiedy ukochany zrywa zaręczyny, postanawia wstąpić do zakonu.
Zostaje powołana do klasztoru sierot w Warszawie. Od tego momentu staje się siostrą Benedyktą. Całe swoje życie oddaje służbie Bogu i porzuconym dzieciom.
Jej autorytetem staje się Janusz Korczak, który prowadzi dom sierot żydowskich na Krochmalnej.
Choć oba miejsca łączy wspólny cel - dawanie dzieciom schronu, miejsca gdzie mogą czuć się bezpiecznie i zaopiekowane, to różni je coś znacznego - religia.
Oba domy prowadzone są z miłością, oddaniem. Choć jest biednie, panują choroby, jest też uwaga, namiastka prawdziwego domu, choć wiadome jest, że nic nie zastąpi rodziców.
****
Historię poznajemy z dwóch perspektyw- wydarzeń rzeczywistych, bieżących oraz rozmyślań siostry Benedykty. To dzięki tym drugim możemy poznać losy Lucyny, jej zawirowań życiowych, drogi, która prowadziła ją do złożenia ślubów zakonnych.
Tym, jak poświęciła swoją młodość, porzuciła możliwość zamążpójścia i zostania matką.
Choć wiernie służy Bogu, w jej życiu pojawiają się momenty kryzysu, wyrzutów sumienia i wahania, czy postąpiła dobrze.
**
To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i jestem zachwycona! Wzięłam ją w ciemno, nie czytając opisu i powiem szczerze, że to była najlepsza decyzja, bo po samej okładce nie spodziewałam się takiej tematyki.
Akcja książki osadzona jest w czasach dwudziestolecia międzywojennego i są to czasy o których lubię czytać. Ponieważ jest to pierwszy tom sagi, nie ukrywam, że mam nadzieję, że kolejne tomy będą o drugiej wojnie światowej. Pojawia się tutaj bardzo ważna postać historyczna- Janusz Korczak. Jest to wyjątkowy bohater narodowy, osoba, o której każdy powinien usłyszeć i pamiętać. Mam nadzieję, że znacie historię tego Pana. Na kartach historii szczególnie zapisał się swoim heroizmem, oddaniem. Nie zagłębiając się w szczegóły, także dla tego Bohatera liczę, że fabuła popłynie w kierunku II wojny i autorka opowie dokładnie o Januszu.
Katarzyna stworzyła bardzo cenne historyczne dzieło, książkę wartościową, którą czyta się zaskakująco szybko i z ogromną przyjemnością, zaciekawieniem. Każdy bohater ma ważne miejsce w fabule, pierwszy raz spotykam się z tym, że gdyby którąkolwiek postać wyciąć z książki, pozostałaby ogromna luka.
Jestem zachwycona i nie mogę doczekać się kolejnych tomów.
Droga autorko, biję pokłony! Mam nadzieję, że cała seria Dom wyjątkowy, będzie trzymała tak wysoki poziom.
Dziękuję za współpracę Wydawnictwo Replika
Niech zakwitną nam cudze ogrody Oparta na faktach saga historyczno-obyczajowa Kolejny tom losów Stefanii i Janki. Po zakończeniu wojny matka...
Przepiękna opowieść o sile marzeń. Lwów w przededniu wojny, wszyscy jeszcze śpią spokojnie, bawią się, kochają i rodzą dzieci, snując plany na przyszłość...
Przeczytane:2026-01-15, Ocena: 6, Przeczytałam,
Są takie książki, które nie tylko się czyta, ale którymi się oddycha. „Pod milczącym niebem”, czyli pierwszy tom cyklu Dom wyjątkowy, tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że autorka potrafi poruszyć w czytelniku najczulsze struny. Ta lektura nie była dla mnie zwykłym tekstem – to była emocjonalna podróż przez czas, która zostawiła w moim sercu trwały ślad.
Dla mnie jako stałej czytelniczki, pióro autorki jest synonimem literackiej wrażliwości. W tej powieści Katarzyna Majewska-Ziemba znów udowadnia, że włada słowem z niezwykłą gracją. Dzięki niej odbyłam spacer ulicami Warszawy – poczułam gwar Krochmalnej, specyficzny klimat Nalewek i handlowy chaos Kercelaka.
Warszawa lat 20. w jej wydaniu to nie jest wyidealizowany obrazek z pocztówki. To miasto pełne bolesnych sprzeczności, głębokich podziałów społecznych i religijnych, gdzie „swoi” i „obcy” rzadko podają sobie ręce. Uważam, że autorka z ogromną rzetelnością merytoryczną oddała realia epoki, dbając o każdy szczegół tła historycznego.
W centrum tej opowieści stoi dom dla sierot prowadzony przez zakonnice, a jego sercem jest siostra Benedykta. To postać integralna, bez której ta historia nie miałaby takiej siły rażenia. Moim zdaniem jej portret psychologiczny jest genialnie nakreślony. Poznajemy ją jeszcze jako Lucynę – dziewczynę, której życie nie szczędziło rozczarowań, od chłodnych relacji z ojcem po nieszczęśliwe miłości.
Decyzja o przywdzianiu habitu nie była ucieczką w sielankę, lecz poszukiwaniem drogi, na której wciąż towarzyszą jej ludzkie wątpliwości co do powołania. Dla mnie niezwykle istotne jest to, że aspekty wiary czy duchowości w żaden sposób nie dominują w fabule. Autorka nie narzuca nam religijnego tonu; sacrum stanowi tu jedynie tło dla głębokiego humanitaryzmu i misji ratowania dziecięcych istnień. Benedykta to przede wszystkim człowiek, który mimo wewnętrznych rozterek, z uporem walczy o każdą kromkę chleba dla swoich podopiecznych.
Fascynującym wątkiem jest podziw, jakim Benedykta darzy Janusza Korczaka. Postać Doktora oraz jego współpracownicy Stefanii Wilczyńskiej stają się dla młodej siostry drogowskazami w dziedzinie wychowania. To zestawienie dwóch światów pokazuje, że troska o dobro dziecka stoi ponad wszelkimi podziałami.
A same dzieci? Są nakreślone tak wiarygodnie, że niemal czułam ich obecność tuż obok siebie. Moje serce najszybciej biło dla Romka, zwanego Rączką, którego niezwykła zaradność w świecie nędzy zmusiła do zbyt szybkiego dorośnięcia. Poruszył mnie mądry i odpowiedzialny Jurek, marzycielska Ineza, szukająca w tańcu ucieczki od głodu, oraz Zosia – dziewczynka tak bardzo spragniona uwagi i pogubiona w swoich emocjach, że jej historia po prostu rozdarła mi serce.
Uważam, że autorka po mistrzowsku wyważyła nastroje. Choć temat sieroctwa jest bolesny, w książce nie brakuje zabawnych sytuacji, szczególnie gdy te bystre i nad wyraz zaradne dzieci biorą sprawy w swoje ręce. Jest w książce jeden moment, który rozbawił mnie do łez. Dzieci obdarzone zaufaniem potrafią je wykorzystać w niekontrolowany sposób.
„Pod milczącym niebem” to powieść o trudach wychowawczych, które są aktualne do dziś. To literatura obyczajowa z najwyższej półki. Autorka dokłada wszelkich starań, by oddać w ręce czytelnika książkę dopracowaną pod każdym względem. Rzetelnie odtworzone tło historyczne i pełne emocji historie dzieci, to połączenie, które daje satysfakcję z lektury.
Jestem przekonana, że pokochacie tę książkę i niecierpliwością, tak jak ja, będziecie wypatrywać kontynuacji. Tę historię nie tyle się czyta, ile przeżywa. Jest autentyczna, wzruszająca i pełna emocji. Moim zdaniem to jedna z tych pozycji, które po prostu trzeba znać!
Polecam całym sercem.