Rozprawa filozoficzna z wątkiem kryminalnym, spowita mgłą narkotycznego oniryzmu.
Bezimienny intelektualista i protokolant ludzkiego bestialstwa przebywa w szpitalu psychiatrycznym na południu Europy, gdzie pełni funkcję ni to pacjenta, ni to lekarza, ni to człowieka od wszystkiego, a przy tym jest zaufanym kompanem ordynatora, z którym spożywa regularnie LSD i rozmawia o filozofii. Szpital zamieszkują pacjenci z różnych stron świata, a historie ich choroby i życia rzucają światło na szerokie spektrum zła i okropności, których może dopuścić się człowiek. Bohater-protokolant pracuje tymczasem intensywnie nad odczytem o historycznym wymiarze procesów czarownic. Ze skupienia wyrywa go jednak dramatyczne wydarzenie, do którego dochodzi na terenie szpitala – jeden z pacjentów zostaje odnaleziony na gałęzi drzewa w pobliskim parku, do jego śmierci zaś najprawdopodobniej przyczynił się ktoś inny.
Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 2026-07-07
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 0
Przeczytane:2026-07-09, Ocena: 5, Przeczytałam, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, 52 książki 2026, 26 książek 2026, 12 książek 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026,
Nie jest to lektura dla każdego, gdyż ogółem można powiedzieć, że bestialstwo przebija się w niej najwnikliwiej, gdzie język prosty aczkolwiek niemal ordynarnie ułożony z nutą lekceważenia i nienaturalnej łagodności był niczym czytanie pamiętnika najgorszego zwyrodnialca ze śrubą zamiast serca, łomu zamiast uczucia i obojętnością na to kto kiedy umrze i w jaki sposób. To jest drugi tom historii bestialstwa, więc jak najbardziej odbiór na taki temat był klarowny i dobrze ułożony. W treści zostajemy informowani w jaki sposób postępowano z osobami zamkniętymi w szpitalu psychiatrycznym i jakie mieli metody, żeby co do joty wyciągnąć z nich informacje. Wszystko opisane z dużą dokładnością, więc uwaga dla osób wrażliwych, nie czytać jej podczas jedzenia. Wszystko było ściśle tajne, dlatego nie znamy tożsamości osoby, która nam opisuje co tam się działo, co widział i co sam robił. Czasami służył pomocą, w uśmierceniu innych, a czasami sam pomagał przywrócić do żywych, kiedy był taki rozkaz i nieujęta jeszcze informacja. Wręcz pokazywał nam ludzi wysokiej rangi, którzy rzucali się na swoje życie trafiając do ich ośrodka. Nie ujmuje się tego czy była to kara, czy ktoś ich zsyłał, tylko sam fakt obecności takich osób. Treść, która to wszystko opisuje nie jest łatwa, ponieważ jak łatwo można sobie wyobrazić osobę zdolną do mordu ot tak, tak i jego styl opisu bywał nawet obślizgły. Temat osób zamkniętych nie był jedynym tu poruszanym. Wchodzi również na tory kościoła czy też czarownic, które z przyjemnością palono na stosie. Nikt nie doszukiwał się zarzutu, bo niby po co. Sama przesłanka była dla nich myślą podążającą tylko w jednym kierunku. Czasami nie zawsze byłam w stanie podążyć za tokiem myślenia osoby opowiadającej, gdyż nie wszystko potrafiło mi się w głowie zmieścić. Potrafił wprawnie posługiwać się filozofią niczym alfabetem morsa, gdzie bez znajomości pewnych stwierdzeń czy symboli, nie łatwe było to zadanie. Zwykły czytelnik będzie tutaj pogubiony i nie odkryje sarkazmów, gdyż to, co dla nas bywa żartem, tam wtedy nie było.
Tylko dla osób o mocnych nerwach, skłonnościach czytelniczych do wynaturzeń oraz ludzi bez większych emocji. Również dla tych, którzy po prostu chcą poznać ten temat.