Wydawnictwo: Genius Creations
Data wydania: 2016-12-19
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 370
Czy można przez całe życie kierować się zasadami, jeśli nagle na drodze staje ktoś, kto burzy wszystko, w co dotąd wierzyliśmy?
„Pryncypium” Melissy Darwood to historia, która nie tylko wciąga swoją fabułą, ale również skłania do zastanowienia się nad tym, gdzie przebiega granica między obowiązkiem a głosem serca. Już od pierwszych stron czułam, że czeka mnie coś więcej niż zwykły romans czy kolejna opowieść o dwojgu ludzi pochodzących z różnych światów.
Zanim jednak zajrzałam do środka, na dłuższą chwilę zatrzymało mnie samo wydanie książki. To wznowienie zachwyca dosłownie każdym detalem. Piękna okładka przyciąga wzrok, ale prawdziwe wrażenie robią zdobione brzegi, jak i wnętrze stron. Całość została dopracowana z ogromną starannością i wyczuciem estetyki. Trzymanie tej książki w dłoniach sprawia ogromną przyjemność, a każdy kolejny rozdział staje się jeszcze bardziej wyjątkowym doświadczeniem. Dawno nie miałam w rękach wydania, które aż tak mocno cieszyłoby oko.
Melissa Darwood zabiera nas do świata, w którym spotykają się dwie zupełnie różne osobowości. Zoltan posiada niezwykły dar przenikania w głąb ludzkich istnień. Aby zachować bezstronność, musi pilnować, by jego serce pozostało chłodne i niewzruszone. Aniela jest jego całkowitym przeciwieństwem. Pełna energii, nadziei i determinacji każdego dnia walczy o swoją przyszłość, nie pozwalając przeciwnościom odebrać sobie wiary w lepsze jutro.
Ich pierwsze spotkania aż iskrzą od wzajemnej niechęci. Ona widzi w nim aroganckiego i pewnego siebie mężczyznę. On dostrzega jedynie pyskatą dziewczynę ze wsi. A jednak los ma wobec nich zupełnie inne plany. Gdy ich ścieżki splata tajemniczy Nomen, rozpoczyna się gra pełna napięcia, niedomówień i decyzji, które mogą zmienić wszystko.
Ogromnie zainteresował mnie sam motyw Pryncypium oraz moralnych dylematów, przed którymi stają bohaterowie. Czy można pozostać wiernym swoim zasadom, kiedy uczucia zaczynają przejmować kontrolę? Ile jesteśmy w stanie poświęcić dla obowiązku? A może są sytuacje, w których warto zaryzykować wszystko dla drugiego człowieka?
Jednym z najmocniejszych elementów tej historii okazała się relacja między Zoltanem a Anielą. Autorka świetnie wykorzystała motyw enemies to lovers, budując napięcie krok po kroku. Ich słowne potyczki, wzajemne uprzedzenia i stopniowo zmieniające się spojrzenie na siebie sprawiają, że trudno oderwać się od lektury. Z zainteresowaniem obserwowałam przemiany zachodzące w bohaterach i kibicowałam im, nawet wtedy, gdy sami komplikowali sobie życie.
Podczas czytania nie brakowało emocji. Towarzyszyły mi zaciekawienie, niepewność, ekscytacja, wzruszenie, a momentami także frustracja wynikająca z decyzji bohaterów. Intrygi, tajemnice, zdradzone zaufanie i walka pomiędzy rozsądkiem a uczuciami sprawiają, że historia stale angażuje i nie pozwala przejść obok niej obojętnie.
Szczególnie urzekło mnie połączenie warstwy obyczajowej z elementami romantasy. Nadprzyrodzony dar Zoltana nie dominuje fabuły, lecz doskonale ją wzbogaca, nadając całej historii wyjątkowego charakteru. Dzięki temu książka wyróżnia się na tle wielu romansów i dostarcza czegoś świeżego.
„Pryncypium” to opowieść o przeznaczeniu, zaufaniu, poświęceniu i uczuciach, które pojawiają się wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy. To również historia pokazująca, że czasem największa walka toczy się nie z innymi, lecz z samym sobą. Jeśli lubicie emocjonalne romantasy, motyw enemies to lovers, wyrazistych bohaterów i książki, które pozostawiają po sobie refleksje jeszcze długo po odłożeniu ostatniej strony, koniecznie sięgnijcie po tę powieść. Jestem przekonana, że podobnie jak mnie, wciągnie Was w swój świat i nie pozwoli o sobie szybko zapomnieć.
Zdecydowanie jestem okładkową sroką! A Melissa Darwood króluje na rynku wydawniczym, jeśli chodzi o barwione wydania jej książek. Zachwyca mnie ta dbałość o każdy szczegół, detal, wklejkę, wszystko w temacie danej książki. Te wydania po prostu zachwycają! ❤
„Pryncypium” to interesujące połączenie powieści fantasy i new adult, które wciąga czytelnika już od pierwszy stron! 💫
Zoltan należy do tajemniczego bractwa, które od pokoleń strzeże zasad Pryncypium oraz sekretów związanych z Nomenami. Jego życie podporządkowane jest regułom organizacji i obowiązkom, od których nie ma ucieczki. Natomiast Aniela, to młoda kobieta, która mimo wielu przeciwności losu nie poddaje się i każdego dnia walczy o przyszłość swojej rodziny oraz utrzymanie rodzinnego gospodarstwa. Na pierwszy rzut oka różni ich niemal wszystko: pochodzenie, sposób patrzenia na świat, życiowe priorytety i doświadczenia. Jednak los sprawia, że ich ścieżki splatają się za sprawą wydarzeń mających korzenie w bardzo odległej przeszłości. Wspólna historia, sięgająca wielu pokoleń wstecz, staje się początkiem opowieści pełnej emocji, trudnych wyborów, nieporozumień i konsekwencji decyzji, które mogą odmienić życie nie tylko ich samych…
Początkowo świat wykreowany przez autorkę był dla mnie trochę skomplikowany. Jednak autorka po kolei objaśnia nowe pojęcia i nazwy, które tam obowiązują.
Jednak najbardziej chciałabym się skupić na charakterystyce postaci. Bardzo polubiłam głównych bohaterów. Każde z nich zostało obdarzone własnym niepowtarzalnym charakterem i doświadczeniami, które mocno wpływały na podejmowane przez nich decyzje. Wraz z rozwojem fabuły obserwujemy ich przemianę. Dzięki temu szybko poczułam się zaangażowana w ich historię. Zoltan to mężczyzna, który od lat trzyma emocje na bezpieczny dystans. Nie angażuje się w relacje i konsekwentnie unika wszystkiego, co mogłoby zachwiać jego chłodno uporządkowanym światem. Natomiast Aniela jest jego całkowitym przeciwieństwem, troskliwa, pracowita i oddana rodzinie, zawsze gotowa nieść pomoc bliskim. Los sprawia jednak, że ich drogi niespodziewanie się przecinają, a przypadkowe spotkanie staje się początkiem wydarzeń, które zmienią życie ich obojga.
Motyw niedostępnego, zamkniętego w sobie mężczyzny i kobiety, która stopniowo burzy jego mur obronny, nie jest w literaturze niczym nowym. Autorka sięga po znany schemat, jednak nadaje mu własny charakter dzięki rozbudowanemu wątkowi fantastycznemu. Jego niezwykły dar, związany z procesem septyki, jest jednocześnie źródłem siły i przekleństwem, które odbiera mu możliwość normalnego przeżywania emocji.
Na uwagę zasługują również intrygi rozgrywające się wewnątrz Pryncypium. Walka o wpływy, ukryte motywy i nieustanne gry pozorów sprawiają, że fabuła zyskuje dodatkową głębię. To właśnie dzięki temu ciężko przewidzieć w jakim kierunku potoczy się cała akcja.
Wątek romantyczny przeplata się z tajemnicami oraz elementami fantastycznymi, tworząc lekką, ale jednocześnie wciągającą opowieść. Dynamiczna fabuła, wyraziści bohaterowie i nieoczekiwane wydarzenia sprawiają, że lektura dostarcza wielu przyjemnych wrażeń i pozwala na kilka godzin zanurzyć się w wykreowanym przez autorkę świecie. ❤
Polecam 📖💫
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad znaczeniem swojego imienia? Czy odgrywa ono jakąś rolę w naszym życiu? Czy odzwierciedla charakter człowieka? Czy jest integralną częścią nas samych? A może to my sami jesteśmy odpowiedzialni za własne czyny? Osobiście podczas lektury Pryncypium cały czas zastanawiałam się nad tym, co wpływa na moją osobowość. Lokum - czyli impulsy ciała, Ipsum - czyli to, co przekazuje psychika, a może Nomen - czyli ukryte znaczenie imienia?
Nomen, Ipsum, Lokum, oto czym jesteśmy. Oto czym jest człowiek. Pierwsze nie może istnieć bez drugiego, drugie bez trzeciego, a trzecie bez pierwszego. Ważne jest, by cała trójca żyła ze sobą w zgodzie, wówczas nic lepszego nie może nas spotkać.
Zoltan jest potężnym, bogatym członkiem starożytnej tajnej organizacji, która stoi na straży praw "Pryncypium i strzegącej wiedzy o Nominach. Jest przy tym arogancki, ironiczny, pewny siebie, a do tego skrywa pewną tajemnicę, posiada dar, ale jaki... tego już musicie dowiedzieć się sami. Aniela zaś to uczciwa, stanowcza, wrażliwa, pogodna, młoda choć już doświadczona przez los dziewczyna, która po śmierci ojca stara się zapewnić swoim najbliższym byt i uratować rodzinne gospodarstwo. W przyszłości pragnie prowadzić praktykę weterynaryjną. Dzieli ich wszystko - od statusu społecznego po osobowość i wyznawane wartości. Jednak jest coś, co ich łączy. To wspólna historia. Co się stanie, gdy tę dwójkę połączy uczucie? Czy pomimo różnic będą w stanie być razem?
Nikt przecież nie jest do cna zły, każdy ma w sobie odrobinę dobra, choć bywa że ukrywa je na samym dnie serca.
Postaci są wyraziści, z barwnymi osobowościami, w żaden sposób ich zachowanie nie jest sztuczne. Między głównymi bohaterami iskrzy, ciągle sobie dogryzają, a ich dialogi są cięte, doprawione odpowiednia dozą humoru.
A ile razy człowiek razy może sklejać na nowo swoje serce?
Pełno w tej powieści burzy uczuć, namiętności, zmysłowości, nietrafionych decyzji i pomyłek oraz nuty fantastycznego świata. Połączenie tego nierealnego świata z rzeczywistym wyszło udanie i bardzo intrygująco. Wątek tajnej organizacji dodał fabule elementu tajemnicy, a czytając zagłębiamy się w ten świat ze strony na stronę coraz bardziej. Natomiast jeśli chodzi o wątek septyki i znaczenia imion, to Melissie Darwood należą się brawa za wielką wyobraźnię i oryginalny motyw, z którym jak do tej pory w książkach jeszcze się nie spotkałam. Polecam Waszej uwadze wątek z odbieraniem porodu owcy, który jest rewelacyjny i jestem pewna, że i Wam się spodoba.
Powieść wywołuje masę intensywnych emocji. Nawet nie spodziewałam się, że ta historia tak mnie wciągnie, napięcie pojawia się od pierwszych stron i towarzyszy do samego końca. Choć muszę przyznać, że początek był dla mnie dość ciężki. Te wszystkie nieznane mi dotąd nazwy (Nomen, Ipsum, Lokum, Laufer) wydawały się nieznane, ale z każdym kolejnym rozdziałem wszystko zaczynało przybierać wyraźne kształty i stawało się jasne. Wszystkie wątki autorka zgrabnie i satysfakcjonująco domknęła. A że to fantastyka, to tym bardziej jestem zaskoczona tym, jakie wrażenie na mnie zrobiła ta lektura. Prowadzona narracja z kilku punktów widzenia (najczęściej są nimi Zoltan i Aniela), pozwala na inne spojrzenie na to samo wydarzenie. Czyta się przyjemnie, co jest zasługą przystępnego stylu, języka i romantycznego klimatu.
Pryncypium to niesztampowa powieść paranormalna skierowana do młodzieży (choć i starszemu czytelnikowi może się spodobać) z nieprzesłodzonym romansem w roli głównej o wpływie i znaczeniu imion w naszym życiu.
W ciągu kilku dni świat Anieli runął. Straciła prawie wszystko, co kochała i to z jej winy. Teraz musi odpokutować swoje grzechy. Minął rok od feralnych zdarzeń. Dziewczyna studiuje, wkładając w to całą swoją energię oraz ciężko pracuje, by utrzymać matkę i młodszego brata. Jej życie wygląda dokładnie tak samo każdego dnia: praca, szkoła, praca... Jednak gdy spotyka aroganckiego mężczyznę z czarnymi żyłami, jej świat po raz kolejny przewraca się o sto osiemdziesiąt stopni. Ale czy to dobra zmiana? Kim jest ten gburowaty mężczyzna o granatowych oczach? Czy Aniela ma jeszcze szansę na szczęśliwe życie u boku rodziny?
Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce. Gdy pierwszy raz zobaczyłam ją, nie przykuła mojej uwagi. Okładka kojarzyła mi się z kolejnym paranormal romance. Miałam rację, ale po dokładnym przyjrzeniu, stwierdziłam, że co mi szkodzi ją przeczytać. Nie każde książki z tego gatunku są takie same, a te oczy na okładce przyciągały mnie. Mimo wszystko okładka ma jakieś znaczenie... Czy pożałowałam swojej decyzji? Nie, z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że warto było przeczytać tę powieść.
Pierwsze co przykuło moją uwagę to nietypowy wątek fantastyczny. Tego jeszcze nie było, a to jest wielki plus. Ludzie, którzy zajmują umieszczaniem się Nomen (tłum. imię jest wróżbą, stanowi znak)... Tak, to mi się spodobało i dzięki temu od razu książka zyskała moją sympatię. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tym i jestem pod wrażeniem pomysłu autorki, który swoją drogą został bardzo dobrze poprowadzony.
Kreacja bohaterów też mi przypadła do gustu. Mimo że zdarzało się, że Aniela potrafiła mnie zirytować, polubiłam tę dziewczynę, tym bardziej że była ludzka i tak samo jak realni ludzie przechodziła przemianę pod wpływem wydarzeń. No i bardzo spodobał mi się Zoltan. Jego historia wzruszyła mnie i mimo jego aroganckiego i często wyprowadzającego z równowagi zachowania, rozumiałam go i chciałam mu pomóc. Poza tym opisy jego urody też zrobiły na mnie wrażenie. Ale nie przerażajcie się! Nie są to długie opisy rozkochanej kobiety. Zwykłe zwrócenie uwagi na wygląd, który po prostu przypadł mi do gustu i według mnie idealnie pasował do historii.
Oczywiście, jak się pewnie już domyśliliście, w powieści występuje wątek romantyczne. Nie mam na jego temat zdania... Jestem rozdwojona. Przyznaję, że był słodki, ale nie tak jak spotyka się w typowo młodzieżowych książkach. To tak, jak na ulicy widzimy dwoje ludzi, którzy są dla siebie czuli i widać, że się kochają. To jest ten rodzaj słodyczy. Choć trudno mi w to uwierzyć, bo jednak nie możemy zapomnieć, jak czasami zachowywał się Zoltan.
Jedyną rzeczą, na która mogę ponarzekać, są przeskoki czasowe. Zaobserwowałam już, że wiele w szczególności młodych pisarzy ma z tym duży problem. Często traciłam orientację w czasie. Myślałam, że to ciąg dalszy, a dopiero po chwili zrozumiałam, że dzieje się to ileś miesięcy później.
Książka nie jest ambitną powieścią, przy której możemy snuć szerokie refleksje na temat życia. Jednakże jest przyjemna w odbiorze i wprost idealna na wieczór, by się odstresować po ciężkim dniu. Właśnie na takie dni polecam ją wszystkim nastolatkom.
Finałowy tom serii, w której miłość jest silniejsza od śmierci! Od kiedy Zuza wróciła z mrocznej Guerry, nie może zapomnieć o cierpiących tam duszach...
Cięte riposty, skrywane pożądanie, namiętny seks.Romans biurowy, który rozpali Twoje zmysły, rozmiękczy serce i rozbawi do łez. Mówi się...
Przeczytane:2026-06-25, Ocena: 5, Przeczytałam,
Nomen Diany mógłby oznaczać, że jest znakomitą reklamą książek, gdyż wczoraj będąc poddawana badaniu SIBO i siedząc 3 godziny w przychodni niezliczona ilość osób zaczepiła mnie i zapytała co czytam, gdyż ta książka naprawdę jest przepięknie wydana. Twarda oprawa, barwione brzegi, piękna wklejka i barwiona każda ze stron niczym stary pergamin (na szczęście nie przeszkadzało to w czytaniu), dodatkowo co jakiś czas ilustracje. To jedna z piękniejszych książek w mojej kolekcji. Jeśli więc szukacie czegoś na prezent co zrobi efekt wow będzie to ta książka.
Jeśli chodzi o fabułę mamy tu ciekawą historię miłosną on jest bucem bez uczuć, a ona uroczą dziewczyną z sercem na dłoni. Mimo wszystko coś ich do siebie ciągnie. Nie jest jednak tak prosto gdyż Zoltan posiada pewne umiejętności, które przy okazji są jego przekleństwem. Sprawia to, że nie powinien odczuwać uczuć.
Los ludzi splata się tu z tajemniczymi prawami rządzącymi rzeczywistością. Na początku może wydawać się to nieco skomplikowane, ponieważ pojawia się wiele nowych pojęć i zasad, ale z każdym kolejnym rozdziałem wszystko zaczyna układać się w spójną całość. (Na końcu jest słowniczek, który ułatwia zrozumienie poszczególnych pojęć).
W książce tej znajdziesz tajne stowarzyszenie, walkę o władzę, intrygi, zemstę i oczywiście miłość. Nie jest to cukierkowa opowieść, dzieje się sporo i nie zawsze wszystko idzie gładko. Mamy też niezłe zwroty akcji, które wiele zmieniają. To zupełnie nowe i inne fantasy więc duży plus za oryginalność.
Bohaterzy są stworzeni bardzo ciekawie, borykają się z różnymi emocjami i dokonują różnych trudnych wyborów. Ich uczucie rodzi się powoli, a może raczej Zoltan stara się je od siebie odepchnąć. To opowieść o przeznaczeniu, uczuciach i trudnych wyborach. Znajdziecie tu zarówno romantyczne momenty, jak i tajemnice, a wszystko napisane w lekkim i przyjemnym stylu.
Moja ocena 8/10