Rebeka

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 1997 (data przybliżona)
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 8371800703
Liczba stron: 427

Ocena: 5.03 (31 głosów)
Inne wydania:

Najsłynniejsza powieść angielskiej mistrzyni romansu psychologicznego doczekała się licznych adaptacji filmowych, teatralnych i telewizyjnych. Ukazała się w roku 1938 i do dziś cieszy się nie słabnącym powodzeniem. Jest to opowieść o biednej dziewczynie, która wychodzi za bogatego wdowca Maxima de Wintera, historia wielkiej nienawiści i wielkiej miłości, przedstawiona w pełnej grozy stylistyce romansu gotyckiego. Bohaterka, wplątana w kryminalną intrygę, musi się zmierzyć z przerażającymi wydarzeniami i pokonać własny strach. [Prószyński i S-ka, 1997]

Kup książkę Rebeka

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Rebeka

Avatar użytkownika - MagdaKa
MagdaKa
Przeczytane:2021-08-03, Ocena: 5, Przeczytałam,

Gdy sięgałam po książkę „Rebeka”, nie wiedziałam, czego mogę się po niej spodziewać. Rozpoczęłam więc lekturę i początek mnie nie zachwycił. Potem wciągnęłam się jednak w czytanie, bo powieść zrobiła się intrygująca, coraz bardziej zaczęła fascynować mnie jej atmosfera tajemnicy, niedopowiedzenia. Cały czas miałam wrażenie, że coś się wydarzy, zaburzy ten leniwy tok akcji, te nudnawe dni w Manderley, te spacery po ogrodzie, wizyty gości...
Główna bohaterka „Rebeki”, nieśmiała, raczej uboga panna do towarzystwa zostaje żoną bardzo majętnego właściciela majątku Manderley, Maxima de Winter. Po miesiącu miodowym państwo młodzi wracają do nadmorskiej posiadłości męża, Manderley, która teraz staje się jej domem. Niestety, dziewczyna nie czuje się tam dobrze, Ma świadomość, że cały czas jest porównywana do tragicznie zmarłej pierwszej żony Maxima, Rebeki i że to porównanie wypada zdecydowanie na jej niekorzyść. Rebeka bowiem, jak ją wspominają, była wyjątkową osobą, o wielu talentach, niezwykle życzliwą, umiejącą sobie zjednać wszystkich. A ona – to nieśmiała, pełna zahamowań i kompleksów dziewczyna, nieumiejąca znaleźć się w towarzystwie. Dokładnie poznajemy jej myśli, lęki, obawy – a to dzięki niespiesznej, pierwszoosobowej narracji, która pozwala nam wczuć się w sytuację bohaterki i trochę jej współczujemy. Przecież nieustannie jest konfrontowana z piękną, szczęśliwą Rebeką i to właśnie nieobecna Rebeka wyrasta na drugą, najważniejszą osobę w utworze i jak cień towarzyszy dziewczynie w każdym momencie jej życia w Manderley.
Nie wszystko jest jednak takie, jak nam się wydaje. Pewne wydarzenie spowoduje,że wychodzi na jaw prawda o małżeństwie Maxima i Rebeki… Jaka, proszę przeczytać książkę!
Powieść Daphne du Maurier napisana jest naprawdę przyjemnym językiem, różnym od wielu współczesnych utworów. Staranne opisy przyrody nie nużą, pozwalają usłyszeć szum wzburzonego morza, kropli deszczu, świst wiatru, to dzięki nim możemy zanurzyć się w barwę i zapach bzów, azalii, rododendronów, róż. Przenosimy się w świat angielskiej arystokracji - dystyngowany, wytworny, elegancki i zazdrościmy nieprędkiego, pozornie spokojnego rytmu życia.
Polecam tę powieść – ma ona dziwną moc przyciągania, jakąś nastrojowość, tajemniczość, magię

Link do opinii

„Rebeka” to powieść niesamowicie klimatyczna, która przenosi nas do mrocznej angielskiej rezydencji początku XX wieku. Jak byście się czuli w ogromnym domu, z przepięknym ogrodem położonym nad morzem, z liczną służbą spełniającą Wasze polecenia? Zachwyceni? Onieśmieleni?

Tak właśnie czuje się bohaterka naszej powieści. Młoda, naiwna dziewczyna po niespodziewanym ślubie z dwukrotnie starszym od siebie wdowcem, zostaje panią posiadłości Manderley i drugą panią de Winter. Trudno jej odnaleźć się w nowych warunkach, tym bardziej, że prócz własnej nieśmiałości i niskiej samooceny musi zmierzyć się z nieprzychylnością służby i przede wszystkim duchem byłej żony Maxima, Rebeki. Ta zginęła tragicznie rok wcześniej, ale czuje się jej stałą obecność w tym domu. Pozbawiona wsparcia męża młoda pani de Winter czuje się coraz bardziej przytłoczona i osamotniona, a postać Rebeki, na której temat słyszy zachwyty od wszystkich i na każdym kroku, staje się pomału jej obsesją.

Czy mroczna posiadłość uchyli przed nią rąbka tajemnicy? Rozwieje mgły przesłaniające przeszłość?

Tak jak wspomniałam ta powieść ma niezwykły klimat, pełen mroku, niepewności i wręcz przytłaczający swym dusznym ciężarem. Narracja prowadzona dość leniwie powoduje wzrost napięcia z każdą kolejną stroną, a fascynujące postaci dopełniają całości. Szczególnie Maxima, często nieobecnego i zamkniętego w sobie i tajemniczej pani Danvers, złośliwej i wyniosłej kobiety czczącej pamięć o Rebece.

Przyznam, że nie oglądałam ekranizacji i nie zamierzam tego robić, boję się, że utracę wówczas to zachwycające wrażenie dogłębnego niepokoju, ten dreszcz przebiegający po plecach, które towarzyszyły mi przy czytaniu.

Link do opinii

Uwaga! Ta książka jest niebezpieczna! Wciąga bez reszty! I cały czas trzyma w napięciu. Atmosfera jest tak gęsta, że od samego początku nikt nie ma wątpliwości. Tu wydarzyło się coś złego. Tu wydarzyło się coś niepokojącego. Tu za chwilę znowu coś się wydarzy. Tu, w Manderley. 


Manderley. Dom marzeń. Rezydencja jak z obrazka. Zachwyca każdy pokój, każdy mebel, każdy zakątek. Ale oprócz przepięknych pokoi, są też pokoje widma… Widmo. Zjawa. Mara. Duch… Tak, niewątpliwie w tym domu nadal panoszy się jej duch. Duch pierwszej pani de Winter. Duch Rebeki. A ona? Druga pani de Winter? Nie znamy nawet jej imienia… 


Manderley. Za życia pierwszej pani de Winter dom rozbrzmiewał śmiechem, śpiewem, zabawą. Życie towarzyskie było bardzo bujne. A gospodarze uroczy. Szczególnie ona. Rebeka de Winter. Wszyscy ją uwielbiali. Wszyscy ją podziwiali. Wszyscy czuli się kimś wyjątkowym, gdy Rebeka wykazywała nimi zainteresowanie. Jak ona to robiła? To nie był zwykły czar i urok. To było coś więcej. Ale nie wszyscy dali się nabrać… 


Manderley. Za życia drugiej pani de Winter dom było cichy i pusty. Dom był martwy. Pozornie życie toczyło się tak, jak i przedtem. Służba codziennie wykonywała powtarzalne od lat czynności. Kucharz serwował niezmienne menu. Rytm życia był ustalony. Rano śniadanie. Później Maxim de Winter wykonywał swoje obowiązki. Później obiad i herbata w bibliotece. Kolacja… I tak dzień za dniem. Każdy mieszkaniec miał swoje zadania, z których się wywiązywał. Tylko ona snuła się bez celu. Ona. Druga pani de Winter. Bez charakteru. Bez zainteresowań. Bez swojego zdania. Po przyjeździe do Manderley porzuciła nawet to jedno jedynie zajęcie, któremu wcześniej oddawała się z przyjemnością. Porzuciła nawet malowanie. Wiecznie zakłopotana. Wiecznie onieśmielona. Wiecznie zawstydzona. Wiecznie zagubiona. To nie było jej miejsce i ona o tym wiedziała. Zdaje się, że wiedzieli o tym wszyscy wokół. Służba jej nie szanowała. Sąsiedzi jej nie szanowali. Mąż też stał się zupełnie innym człowiekiem. Jednak znalazły się też i życzliwe jej osoby. Co prawda nie było ich wiele, ale zawsze… 


Och, gdyby wiedziała od samego początku to, o czym dowiedziała się później wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej. Wtedy prawidłowo interpretowałaby ich słowa i zachowania. Wtedy sama zachowywałaby się zupełnie inaczej. Nie byłaby takim przestraszonym dziewczęciem niegodnym zająć jej miejsca u boku Maxima. Miejsca Rebeki. Gdyby nie zwątpiła w miłość Maxima… Gdyby potrafiła rozszyfrować te zdania rzucane ukradkiem i mimochodem… 


Tak. Teraz jest zupełnie innym człowiekiem. Teraz nie boi się życia. Nie boi się służby. Nie boi się tego, że Maxim jej nie kocha. Nie boi się Rebeki. 


Daphne du Maurier stworzyła piekielnie intrygującą powieść. Powieść ciekawą, mądrą, emocjonującą, nietuzinkową. A w tej powieści powołała do życia charakterystycznych bohaterów. Każdego ze świetnie ukazanym portretem psychologicznym. I nauka płynąca z tej powieści. Lekcji jest wiele… Jak choćby konsekwencje braku wiary w siebie. Czy natrętne, obsesyjne wręcz, życie w świecie swoich wyobrażeń, które z rzeczywistością nie mają nic wspólnego. Czy manipulacja, która jest potężną bronią w rękach tych, którzy potrafią ją wykorzystywać bez skrupułów. Czy życie strachu przed utratą pozycji i znaczenia. Czy konsekwencje życia w kłamstwie. Czy też życie w obłudzie i otaczanie się równie wielkimi obłudnikami i hipokrytami. Gdzie leży granica, której przekraczać nie należy? Zrozumiecie, gdy przeczytacie… 

Link do opinii

Historia przedstawiona w Rebece zapowiada się dość sztampowo. Młoda kobieta poznaje starszego, bogatego wdowca. Można się domyślać, że być może zostanie jego utrzymanką. Ale nic bardziej mylnego. Sprawdzą się słowa, że miłość nie zna granic, ani nie jest w stanie stanąć jej na drodze duża różnica wieku między partnerami, ani tym bardziej różnice w pochodzeniu. Zaskoczyła mnie Daphne du Maurier, spodziewałam się banalnego i oczywistego romansu, a otrzymałam bardzo złożoną i tajemniczą historię. Brawo!

Wkrótce Maxim de Winter poślubia młodą i nieśmiałą dziewczynę. Słodki czas urlopu i wypoczynku dobiega końca i młodzi rozpoczynają codzienne życie w rodzinnej posiadłości wdowca, Manderley. Nowo poślubiona jest zachwycona miejscem zamieszkania, bogactwem i panującym tam klimatem. Jednak mąż nagle się zmienia, kobieta tak naprawdę dochodzi do wniosku, że w ogóle go nie zna. Nic nie wie o nim i jego przeszłości, o jego poprzedniej żonie. W rezydencji, rządzonej przez panią Danvers, nadal unosi się duch Rebeki, poprzedniej pani de Winter. Kobieta stara się dotrzeć do prawdy, chce więcej się dowiedzieć o swojej poprzedniczce, nie jest to łatwe, gdyż odczuwa wyraźną niechęć wobec swojej osoby, wszelkie próby podjęcia tego tematu są ucinane. Zastanawia się, jaka była prawda? Czy naprawdę byli tak wzorowym małżeństwem, jak sprawę przedstawia pani Danvers? A może jej śmierć była dla domowników nie na rękę? Szanowany przedsiębiorca był zapewne na ustach okolicznych mieszkańców i licznych znajomych. Próba dotarcia do źródeł prawdy będzie trudna i z licznymi przeszkodami, ale może warto? Przecież nie można żyć nie tylko w niewiedzy, ale i w obawie o własne życie. A jak Maxim pozbył się żony? Prawda okaże się zdecydowanie trudniejsza dla wszystkich, również dla czytelnika …

Rebeka to zdecydowanie powieść z charakterem i klimatem, przesiąknięta atmosferą minionych lat. Zaskakuje dojrzałością i powagą tematu, nie jest to ckliwy romans, ale rozbudowana historia tak naprawdę zagubionych ludzi, skrzywdzonych przez los, a raczej najbliższych. Tajemnice przeszłości nie pozwalają spokojnie żyć, cieszyć się dniem obecnym, tylko unoszą się w najmniej oczekiwanym momencie, nie dają chwili wytchnienia, cały czas się przewijają i dręczą od wewnątrz. Klimat powieści tchnie tajemniczością i niedopowiedzeniami, wszak wiele nie wiemy i być może się już nie dowiemy. Każdy coś ukrywa udając, że nic nie wie. Jeden spogląda na drugiego nie mając przekonania, jaka jest jego wiedza w temacie. To wszystko potęguje naszą ciekawość i chęć odkrycia tajemnic mieszkańców posiadłości Manderley. A mają czego strzec, oj mają.

Nie łudźcie się, nie oczekujcie w tej lekturze szybkich i brawurowych akcji, dynamicznych zwrotów wydarzeń. Przeciwnie. Ta okraszona subtelną tajemnicą opowieść płynie jak toń spokojna, raz zwalniając, raz delikatnie, pod wpływem nagłego wiatru, przyśpieszając. Ma swoje obrane tempo i w żaden sposób nie jesteśmy w stanie jego przyśpieszyć. Ale to doskonale. Dlaczego? Możemy śmiało i spokojnie się nią delektować, smakować jej wątki i być blisko klimatycznych i z charakterem bohaterów. Przyznam, że wiele można się od nich nauczyć, zgłębić ich psychikę i motywy postępowania, spróbować zrozumieć. Daje to mnóstwo satysfakcji i ekscytujących wrażeń. Takich, których na co dzień raczej nie doświadczamy.

Co uważniejszy czytelnik odkryje jej prawdziwe oblicze, wydobędzie to ukryte i niewidzialne gołym okiem drugie dno. Ujrzy jej przesłanie, które nie jest tak oczywiste i łatwe do wychwycenia. Zachęcam Was gorąco, odważcie się sięgnąć po tę pełną tajemniczych sytuacji i niedopowiedzeń powieść. Czas z nią spędzony można śmiało zaliczyć do miłych i ciepłych, momentami zaskakujących chwil. Ale chłonie się ją z wypiekami na twarzy, z nutką niedowierzania i nadziei, że skończy się pozytywnie. Pytanie tylko dla kogo? Przecież w życiu nie można wszystkich zadowolić ...

Zdecydowanie polecam! Dzieło godne mistrza! Psychologiczne stadium ludzkich błędów i krzywd!

Link do opinii
Avatar użytkownika - Thalita
Thalita
Przeczytane:,
Trzymający w napięciu miłosny thriller, w którym niezwykły splot pozornie banalnych wydarzeń doprowadza do wielu nieprzewidzianych tragedii. Dla wszystkich wielbicieli dobrej literatury z lekką nutką dreszczyku. Maxim de Winter po śmierci żony wyjeżdża do Monte Carlo, by choć trochę oderwać się od ciężkiej atmosfery panującej wokół niego po jej śmierci. Tam poznaje młodziutką damę do towarzystwa jednej z bogatych kobiet goszczących w tym samym co on hotelu, zawiera z nią bliższą znajomość i po upływie zaledwie kilku tygodni - poślubia. Po trzymiesięcznej podróży poślubnej państwo de Winter wracają do domu, gdzie czeka na nichPRZESZŁOŚĆ, uosabiana przez wierną służącą pierwszej żony Maxima i jej wspomnienia o zmarłej Rebece. "Rebeka" jest powieścią niezwykłą, mieszającą w sobie konwencje romansu, dramatu psychologicznego i horroru. Tajemnicza śmierć pierwszej pani de Winter i cała jej osoba powoli wyłaniają się ze wspomnień i opowieści poszczególnych postaci książki, rozmawiających o Rebece między sobą, lecz przede wszystkim z drugą żoną Maxima. Z tych historii wyłania się portret kobiety wyjątkowo pięknej, inteligentnej, odważnej, ale też zimnej i wyrachowanej, potrafiącej okręcać sobie ludzi dookoła palca, tak by spełniali wszelkie jej zachcianki. Jest królową angielskich bali i bankietów, królową życia, królową Manderley (posiadłość jej męża), niepodzielnie rządzącą tam nawet po swej śmierci. Dzielnie wspiera ją w tym wierna służąca, pani Danvers, piastunka od najmłodszych lat. To ona jeszcze w dzieciństwie podsycała w małej Rebece żądze walki i dążenia do celu po trupach, to ona po jej śmierci nie pozwalała, by w domu cokolwiek się zmieniło, by został zachwiany porządek wprowadzony przez jej panią. Kochająca Rebekę nad życie nie może pogodzić się z jej śmiercią, dlatego też przybycie do posiadłości nowej żony Maxima jest dla niej ciosem w samo serce. Od początku darzy nową panią de Winter pogardą i nienawiścią, na każdym kroku dając jej do zrozumienia, że jest gorsza od swej poprzedniczki, próbuje skłócić ją z mężem, a nawet sugeruje jej popełnienie samobójstwa, w czym z chęcią gotowa jest pomóc. Trafia przy tym na wyjątkowo podatny grunt, bowiem młoda żona Maxima w niczym nie przypomina wytwornych i towarzysko obytych dam z otoczenia de Winterów. Jest ona skromną, zahukaną sierotą, która sama siebie uważa za postać zupełnie niegodną uwagi, a tym bardziej miłości. Warto zwrócić uwagę, że w tekście ani razu nie pada jej imię, na jednym z bilecików wizytowych widnieje jedynie jego inicjał M. Owa "M." jest narratorką całej książki, dlatego to jej myśli i uczucia czytelnik poznaje najlepiej. Widzimy więc, że dziewczyna ta boi się właściwie wszystkiego, nawet przysłowiowego własnego cienia, a jej strach jest wciąż podsycany przez panią Danvers, opowiadającą o odczuciu ciągłej obecności Rebeki u swojego boku. Zatem aby nie urazić swej zmarłej poprzedniczki nowa pani de Winter postanawia nie dokonywać na terenie swej posiadłości żadnych zmian i nie rzucać się nikomu w oczy. Jej spojrzenie na otaczającą ją rzeczywistość zmienia się dopiero wówczas, gdy Maxim wyznaje jej prawdę o śmierci Rebeki oraz to, że nigdy nie kochał swej pierwszej żony, ją zaś poślubił właśnie dlatego że była zupełnie inna od tej przebiegłej i nieczułej kobiety. Wówczas to dziewczyna uwalnia się od "kompleksu drugiej żony", stawia czoła pani Danvers i jest gotowa stać się pełnoprawną panią na Manderley. Jednakże otwarte i tajemnicze jak cała powieść zakończenie książki nie daje odpowiedzi na pytanie, czy Maximowi i jego żonie wreszcie udało się osiągnąć spokój i szczęście, czy też pani Danvers i Rebeka zwyciężyły, obracając Manderley w popiół.     "Rebeka" wciągnęła mnie totalnie, trudno było mi się choć na chwilę oderwać od lektury, tyle niedopowiedzeń, tyle niewyjaśnionych zdarzeń, których przyczynę i skutek chciałam poznać jak najszybciej. Szczerze polecam tę książkę, bowiem gwarantuje ona wiele emocji, przyspieszony rytm serca i niejedną możliwość interpretacji.   Recenzja pochodzi z mojego bloga "Świat Powieści": http://swiat-powiesc.blogspot.com/
Link do opinii
Avatar użytkownika - agnik66
agnik66
Przeczytane:2017-02-14, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2017,
kingaczyta.blogspot.com Narratorka książki, uboga dziewczyna, pracująca jako dama do towarzystwa bogatej i nieprzyjemnej pani van Hopper, przebywa właśnie w Monte Carlo. Poznaje tu tajemniczego i bogatego wdowca Maxima de Wintera, właściciela posiadłości Manderley. Mężczyzna szybko oświadcza się naszej bohaterce. Po ślubie przybywają do Manderley. Nowa pani de Winter czuje się przytłoczona i jest nieobyta. Nie radzi sobie z prowadzeniem domu, spotkaniami towarzyskimi oraz służbą, która zdaje się za nią nie przepadać, a konkretnie pani Danvers, która w dalszym ciągu pozostaje wierna zmarłej pierwszej żonie Maxima. W posiadłości ciągle jeszcze można odczuć obecność dawnej pani de Winter... Od razu mówię, że ciężko mi będzie jednoznacznie ocenić tę książkę, a to z tego powodu, że jakiś czas temu czytałam trylogię Kathrin Linge, która zainspirowała się właśnie "Rebeką". Źle zrobiłam, że nie zapoznałam się najpierw z oryginałem, ale mówi się trudno. Jest tu kilka podobieństw i nie ukrywam, że stale ich też poszukiwałam. Po prostu ciężko mi na tę książkę spojrzeć jak na coś nowego, podczas gdy towarzyszyło mi uczucie "ale to już było". A to przecież "Rebeka" była najpierw, bo jest to powieść z 1938r. Ok, ale do rzeczy. Mimo że "Rebeka" została napisana w 1938 roku to ciężko jest to odczuć. Język jest niezwykle lekki, narracja pierwszoosobowa, więc czyta się naprawdę dobrze i szybko. To taki idealny, mało wymagający tytuł na odpoczynek po męczącym dniu. Nie jest to jednak nic specjalnego i spodziewałam się większych zachwytów. Owszem, jest dosyć klimatycznie, posiadłość w Manderley została świetnie opisana. Jednak brakuje tu akcji. Początek zapowiada nam historię rodem z Kopciuszka; zagubiona dziewczyna poznaje swojego księcia, zakochują się w sobie i tak dalej. Gdzieś tam w tle czuć, że coś się wydarzy, ale wszystko toczy się miarowo, a wręcz leniwie. Jest banalnie, rzekłabym, że bardzo kobieco. I tak przez większość książki. Później coś więcej zaczyna się dziać, a na końcu (nareszcie!) robi się bardzo interesująco i dopiero wtedy tak naprawdę się wciągnęłam i pochłaniałam końcowe strony. Szkoda, że tak późno. "Rebeka" to powieść, której nie da się zakwalifikować tylko do jednego gatunku. To mieszanka romansu z delikatnym kryminałem i powieścią grozy. Nie brakuje też wątków psychologicznych, bo chociaż Rebeka nie żyje to wciąż jest żywa w umysłach innych osób. Można odczuć jej obecność, poczuć, jak osacza główną bohaterkę i stopniowo niszczy jej relacje z innymi. To także powieść o dojrzewaniu. Główna bohaterka zdaje się zupełnie nie pasować po Maxa i jego życia. W końcu to zupełnie dwa różne światy, inne warstwy społeczne. Musi jednak dojrzeć do nowej roli żony i pani domu. Musi wsiąknąć w zupełnie jej obcy świat.
Link do opinii
Avatar użytkownika - AlicjaC
AlicjaC
Przeczytane:2014-02-01, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Magiczna, cudowna książka... A z drugiej strony taka prawdziwa, tu groza, tam zwykłe, ludzkie ciepło, emocje. Jak dla mnie, to jedna z najpiękniejszych powieści.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Isgenaroth
Isgenaroth
Przeczytane:2014-09-02, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,
,,Rebeka" autorstwa Dpahne du Maurier to świetnie skonstruowana wielowątkowa powieść psychologiczno-obyczajowa, zawierająca w sobie elementy romansu gotyckiego, kryminału i grozy. Zawarta w niej tajemnica, przepiękne i widowiskowe opisy posiadłości Manderley i otaczających ją ogrodów, oraz rozbudowane sylwetki bohaterów są w wykonaniu Daphne du Maurer mistrzostwem, którego może pozazdrościć jej wielu współczesnych autorów. Dziwi mnie zatem fakt, że o powieści tej mówi się iż jest zapomniana. Wprawdzie autorce nie udało się już nigdy powtórzyć jej wielkiego sukcesu, ale i tak w moim przekonaniu książka ta czyni ją w pewien sposób nieśmiertelną i zapewnia jej w moim literackim rankingu wysoką pozycję. Nie rozumiem także zarzutów innych czytelników, mówiących o nudnym i ciągnącym się w nieskończoność początku. Według mnie autorka w odpowiedni sposób wprowadza czytelnika w decydującą fazę swojej powieści, dając mu czas na dogłębne zapoznanie się z postaciami i odpowiednie zrozumienie i przyswojenie tej wspaniałej, zarazem bardzo mrocznej historii. W rewelacyjny sposób tworzy klimat i nastrój powieści i w umiejętny sposób wprowadza w niego czytelnika, pozwalając aby zdążył wyrobić sobie zdanie na temat poznanych bohaterów i zaistniałych sytuacji. Podczas lektury cały czas wyobrażałem sobie życie głównej bohaterki i próbowałem postawić się w jej sytuacji. Choć jej postępowanie nie przypadło mi do gustu i nie mogłem go zrozumieć, współczułem jej konfrontacji ze zmarłą Rebeką de Winter, której cień odczuwalny był w każdym, najmniejszym kącie posiadłości. To tak jakby być w nowym związku małżeńskim i żyć cały czas będąc obserwowanym przez wcześniejszego, zmarłego małżonka naszego wybranka, który nieustannie patrzy na nas z zawieszonego nad łóżkiem monidła. Poza tym obecny jest ciągle we wspomnieniach pozostałych domowników, którzy karcąco i wymownie spoglądają na wszelkie przejawy wprowadzania jakichkolwiek zmian. Wobec braku zmarłej osoby, nikt nie wyobraża sobie normalnego życia i funkcjonowania. Jak ciężkie może być takie życie, ilu wymaga poświęceń i dramatycznych chwil, przekonałem się kiedy dotarłem do tej, można powiedzieć kryminalnej czy nawet sensacyjnej części powieści, która rozpoczyna się od balu przebierańców, odbywającego się w Manderley. Tajemnica, intrygi uknute przez służących, nieustanne zwiedzanie rozległej posiadłości i urokliwe spacery ogrodowymi alejkami oraz morską plażą. Wsłuchiwanie się w szum morza i dążenie do rozwikłania kładącej się cieniem na rodzinę de Winterów tajemnicy. To wszystko jest tak doskonałe, że urzeka od razu przy pierwszym zetknięciu się z książką, a kolejne przewracane strony umacniają mnie tylko w przekonaniu, że trafiłem na historię, która mnie pochłonie, ale nie da mi też jednoznacznych odpowiedzi na wszystkie pytania, które zrodziły się w mojej głowie podczas tej niezwykłej lektury. Wiem, że przecież Rebeka de Winter nie żyje, dlatego nie mogę poznać jej wersji tej opowieści. Bardzo polecam tę książkę, szczególnie miłośnikom epoki i nietuzinkowych opowieści z nadzwyczaj realistycznymi bohaterami i sytuacjami, w których się znaleźli. Ocena: 5,5/6
Link do opinii
Avatar użytkownika - Eliszeba
Eliszeba
Przeczytane:2014-08-15, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2014, Wymarzona...,
Zdarzyło się, że wiele miesięcy przed przeczytaniem książki, obejrzałam jej filmową adaptację (wersję z 2008 r.). Byłam pod wielkim wrażeniem filmowej historii i czekałam na odpowiedni moment, aby zapoznać się z jej literackim pierwowzorem. Teraz, kiedy jestem już po, mogę powiedzieć, że to wyjątkowy i bezprecedensowy przypadek, kiedy wcześniejsza znajomość zarysu fabuły sprawia, że z jeszcze większą intensywnością odczuwa się każdą linijkę tekstu, każde zdanie autorki. Tak było ze mną. Niewiele stron było trzeba, żebym przepadła całkowicie, porwana przez Daphne du Maurier do literackiego pasodoble. W kluczowych momentach, mając świadomość dalszych konsekwencji wydarzeń, czytałam, siedząc jak na szpilkach, tłumiąc chęć zakrzyknięcia "Nie, nie rób tego". Być może brzmi to niedorzecznie, ale jeśli mam wymienić coś, co uczyniło "Rebekę" powieścią unikatową, to będzie to z pewnością jej klimat, niespieszny, a napięty do granic możliwości, podobny do przenikliwego dźwięku, wżerającego się w umysł, a niesłyszalnego przecież ludzkim zmysłem. Już kilka dni minęło, odkąd przewróciłam ostatnią stronę, a zdaje mi się, że wciąż słyszę ten dźwięk, kiedy wieczorem gaszę światło i zamykam oczy. Ona tu jest... Rebeka...
Link do opinii
Avatar użytkownika - Stella_Aga
Stella_Aga
Przeczytane:2013-06-20, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2013, Przeczytane,
Film ,,Rebeka" (najnowszą wersję) oglądałam dwa lata temu, ale do teraz jest w mojej pamięci. Wywarł na mnie ogromne wrażenie, wręcz nie pozwalał zasnąć. Po pierwszej części musiałam czekać tydzień na drugą i nie mogłam przez ten czas myśleć o niczym innym. Wciąż zastanawiałam się, jak rozwiążą i wyjaśnią się wszystkie tajemnice i czy bohaterowie wreszcie będą szczęśliwi. Powieść, na podstawie której powstał ten film, miałam okazję przeczytać dopiero niedawno i choć rzadko się to zdarza: jest słabsza od ekranizacji. Owszem, podobała mi się, ale nie spowodowała tylu emocji, co film. Przyczyną nie jest wcale to, że wiedziałam, jakie będzie zakończenie, choć oczywiście byłoby ciekawiej, gdybym go nie znała. Główna bohaterka, której imienia czytelnicy nie mają okazji poznać, to dwudziestojednoletnia kobieta, sierota, dama do towarzystwa będącej w średnim wieku pani van Hopper. Gdy poznaje wdowca Maxima de Wintera, obdarza go uczuciem. To jej pierwsza miłość i bardzo naiwna. On wierzy, że ona odmieni jego życie, wniesie szczęście do serca i domu. Niebawem dziewczyna przyjmuje jego zaręczyny i po miodowym miesiącu wprowadzają się do Manderley, ogromnej rezydencji, wręcz pałacu. Już w pierwszych dniach sielanka się kończy. Młoda pani de Winter nie jest przyzwyczajona do wytwornego towarzystwa, nie potrafi odnaleźć się jako pani domu, która powinna być wzorem, która jest w centrum uwagi. Jednak szczęściu tego małżeństwa zagraża coś zupełnie innego, a raczej ktoś. Rebeka, nieżyjąca żona Maxima. Kim była ta, którą ubóstwiali wszyscy? Jakie tajemnice skrywała? A co najważniejsze: jak doszło do jej śmierci i dlaczego nawet będąc w grobie jest przeszkodą dla miłości? Główna bohaterka jest może nieco schematyczna, taka jak inne w tego typu powieściach. Jednak myślę, że została przedstawiona realnie i gdyby żyła naprawdę, byłaby właśnie taka. To bardzo młoda osoba, na dodatek samotna, bez rodziny. Nic dziwnego, że woli wyjść za mąż, niż tułać się po przyjęciach z van Hopper. To dla niej jedyna szansa, by odmienić swoje życie. Marzy o wielkiej miłości, z czasem jednak przekonuje się prawdziwe uczucie nie jest proste, musi napotkać na swojej drodze wiele trudności. Pewnie co niektórzy powiedzą, że ta dziewczyna jest po prostu głupia: naiwna, wystraszona, słaba. Ale nie dziwię się jej, że nie potrafi odnaleźć się w Manderley i że nie umie poradzić sobie z Rebeką. Właściwie jest inteligenta, próbuje wniknąć w sekrety dotyczące przeszłości swojego męża, wielu rzeczy potrafi się domyśleć. Moim zdaniem naprawdę niemądrze zachowuje się raz - przed balem. Wszyscy bohaterowie tej powieści są ciekawi. Rewelacyjna jest pani Danvers, zaślepiona uwielbieniem dla Rebeki, nawet po śmierci. Aczkolwiek w filmie została przedstawiona jako o wiele bardziej mroczna i okrutna kobieta. Właściwie to ona rządzi całym Manderley. Interesująca jest także postać chorego umysłowo Bena, który prawdopodobnie wie coś o śmierci Rebeki. Oczywiście sam Maxim to także osoba bardzo tajemnicza, skryta. Przez pewien czas nie wiadomo, czy kocha swoją drugą żonę. W pewnym momencie wydawało mi się nawet, że planuje ją otruć. Ale takie przypuszczenia pojawiały się raczej podczas oglądania filmu. Dziewczyna ma w Manderley trudne życie, boryka się ze wspomnieniami mieszkańców o jej poprzedniczce. Musi wysłuchiwać jak bardzo Maxim kochał Rebekę i nadal nie może pogodzić się z jej śmiercią. Danvers opowiada jej wszystko: wychwala urodę Rebeki, mówi, że Maxim codziennie czesał jej piękne włosy itp. Każdy porównuje tę młodą kobietę z Rebeką. Danvers celowo pokazuje jej rzeczy Rebeki, zaprowadza ją do jej sypialni, gabinetu. To wszystko doprowadza bohaterkę do obłędu, do tego stopnia, że gdy dzwoni telefon i ktoś pyta o panią de Winter, ta odpowiada, że przecież pani de Winter nie żyje już od roku. Z problemami boryka się także Maxim. Coś powoduje, że jest oschły, wiecznie zamyślony, zmartwiony, unika swojej żony. Czy przyczyną jest miłość do Rebeki? ,,Rebeka" to powieść o miłości wystawionej na wielką próbę. Mówi o impulsywnej decyzji i jej konsekwencjach, o tym, że życie to nie bajka, tylko ciężka walka o szczęście. Pokazuje jak jedna osoba potrafi nękać ludzi nawet po śmierci. Ciężko jest pozbyć się przeszłości, zacząć życie na nowo. Nie jest łatwo kochać kogoś, ukrywając przed tą osobą tak wiele tajemnic. ,,Rebeka" uświadamia nam, że ciągły niepokój, zmartwienia, nie pozwalają cieszyć się tym, co się ma. Sprawy niewyjaśnione, zatajone, ciągną się za człowiekiem latami, uniemożliwiając normalne życie. Okazuje się, że często niektóre sprawy nie są takie, jakimi się wydają być. Czasami na jedną rzecz wpływa tak wiele czynników, a aby w pełni zrozumieć drugą osobę, trzeba wiedzieć, co dzieje się w jej sercu, znać jej przeszłość, sekrety. Uważam, że w książce zbyt szybko wyjaśniono pewne sprawy, przez co zniszczono nastrój, napięcie, którego w filmie nie zabrakło, gdyż trzymał czytelnika w niepewności do ostatniej chwili. Film jest o wiele bardziej mroczny, tajemniczy, wciągający. Zawiera kilka momentów, których w książce niestety nie znajdziecie. Podoba mi się zakończenie, gdyż nie jest ani złe, ani cukierkowe. Realne, ale myślę, że satysfakcjonujące i nieco zaskakujące czytelnika. ,,Rebekę" polecam wszystkim wielbicielom powieści o trudnej, ale silnej miłości, nienawiści, o tajemnicach z przeszłości, zagadkach kryminalnych, o akcji rozgrywającej się w mrocznych zamczyskach.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Witwona
Witwona
Przeczytane:2021-08-04, Ocena: 5, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - Roksana
Roksana
Przeczytane:2021-07-30, Ocena: 5, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - biblia_horroru
biblia_horroru
Przeczytane:2021-04-23, Ocena: 6, Przeczytałem,

Młoda Amerykanka wraz ze swoją chlebodawczynią bawi w Monte Carlo. Tam dziewczyna poznaje przystojnego wdowca, Max’a de Wintera, właściciela słynnego pałacu Manderley. Uprzejmość gentlemana sprawia, że dziewczę zakochuje się w nim bez reszty, a ten nieoczekiwanie oświadcza się jej.

Szara myszka i bogaty przystojniak, to mogła by być nowa historia kopciuszka, ale sprawa jest bardziej złożona. Nasza bohaterka czuje, że mężczyzna wcale nie darzy jej uczuciem, a mimo to pojmuje ją za żonę i zabiera do okazałego domostwa. Tam na każdym kroku ktoś przypomina jej o poprzedniej właścicielce domu, Rebece de Winter, niedoścignionym ideale. Przed rokiem żona Maxa utonęła w wodach pobliskiej zatoki i wszystko wskazuje na to, że ten nadal jeszcze nie pogodził się z jej śmiercią. Młoda żona popada w coraz większą rozpacz porównując siebie do Rebeki. Jest już na granicy całkowitego załamania, odtrącona i wyszydzana jako nowa pani domu, gdy wreszcie następuje nieoczekiwany zwrot akcji.

„Rebeka” to szlagierowa powieść Daphne du Maurier. Sama mam już w zapasie jej kolejne dzieła i na pewno jeszcze wrócę do tej autorki. Po raz pierwszy zetknęłam się z jej prozą dzięki filmowej ekranizacji powieści „Rebeka”, później ekranizacji opowiadania „Ptaki”. O ile pierwszy z filmów Alfreda Hitchcocka mnie totalnie zachwycił to „Ptaki” nadal nie budzą we mnie ciepłych uczuć. Po lekturze tytułowego opowiadania ze zbioru „Ptaki” przekonałam się jak niewiele ma z nim wspólnego filmowa fabuła, toteż zaczęłam obawiać się, że tak też może być w przypadku „Rebeki”, a przecież kocham ten film. Moje obawy okazały się całkowicie bezzasadne, w przypadku „Rebeki” Hitchcock wiernie oddał fabułę powieści dzięki czemu ta, urzekła mnie nie mniej niż film na jej podstawie.

 

Powieść liczy sobie jakieś trzysta stron, na których śledzimy historię ciężką do gatunkowego sklasyfikowania. Jest to na pewno powieść o miłości, ale nie kopciuszkowy melodramat jak można by się spodziewać po początkowych partiach powieści. Bardzo szeroko omawiana jest tu psychologia bohaterów z dużym naciskiem na jej mroczną stronę.

Po pierwsze mamy naszą bezimienną bohaterkę. Autorka włożyła wiele wysiłku by pokazać nam jej nieśmiałość, kompleks niższości i desperację. Ba, nie dała jej nawet imienia, co doskonale kontrastuje z tytułową postacią, która mimo iż nie istnieje fizycznie na kartach powieści, jest martwa od roku, to siła jej charakteru determinuje poczynania wszystkich bohaterów jacy się z nią zetknęli albo choćby o niej usłyszeli.

Tytułowa Rebeka to w oczach narratorki powieści kobieta idealna. Piękna, pełna ogłady, szczodra, towarzyska, dowcipna i błyskotliwa. Wszystkie te cechy w ciemno przypisuje Rebece jej następczyni, szara myszka. W jej głowie tytułowa bohaterka rośnie do miana legendy. Wciąż zadręcza się myślą o tym, jak blado wypada przy poprzedniej żonie swojego ukochanego. Wierzy, że ten nigdy nie pokochałby takiego byle jakiego stworzenia, młodego, niedoświadczonego. Co często mnie bawiło, narratorka utrzymuje, że chciałby mieć 36 lat i nosić czarne aksamity, jakby wiek i strój miały być przepustką do życiowego doświadczenia.

Rozważania narratorki na temat poprzedniej żony swego męża rosną tu do rangi neurozy. I pewnie biedulka straciłaby w końcu rozum gdyby nie pewna noc w czasie której wypłynął trup…

Odczucia i refleksje jakie odzwierciedla powieść, ten paraliżujący lęk przed widmem poprzedniej pani domu spokojnie można zakwalifikować do powieści gotyckiej, ale następuje zwrot i wchodzimy w sferę kryminału. Tu widmo Rebeki nabiera właściwego kształtu, jej postać jest jeszcze silniejsza, choć nie mniej martwa. Wreszcie poznajemy Rebekę taką jaką była, poznajemy przyczyny oschłości Maxa de Wintera względem młodej żony. Spokojnie mogę powiedziecie że Daphne du Maurier stworzyła tu postać psychopaty, bodajże pierwszego literackiego antybohatera, którego można by bez trudu zdiagnozować pod kątem takiego właśnie zaburzenia. Bezwzględność, brak moralności, powierzchowny urok to wszytko te właśnie składowe. Daphne świetnie sobie poradziła z rozegraniem tej partii szachując emocjami. Któż by się spodziewał?

Oglądając film i czytając książkę miałam wrażenie, że Du Maurier czerpała nieco z Poego, konkretnie z „Grobowca Ligei„. Nie wiem, czy to trafna uwaga, ale obydwie historie mają wiele wspólnego. Z resztą, przeczytajcie i sprawdzicie sami, Daphne nie zawodzi ani pod względem formy ani treści.

Link do opinii
Avatar użytkownika - niepoczytalna
niepoczytalna
Przeczytane:2021-03-29, Ocena: 6, Przeczytałem,

Miłość Ci wszystko wybaczy…?

Ależ to było dobre! Powieść du Maurier ma tak gęsty klimat, że dałoby się go ciąć nożem. Tajemnice, niedopowiedzenia i widmo nieżyjącej, lecz ciągle obecnej Rebeki w malowniczej (ale i nieco mrocznej) scenerii Manderley. Czyż może być lepiej?

Młodziutka i uboga dama do towarzystwa, pałająca niechęcią zarówno do swojej chlebodawczyni, jak i samego zajęcia, naiwnie i pod wpływem impulsu postanawia wyjść za mąż, za bogatego, dużo starszego pana de Wintera. Sielanka i wizja bajkowej przyszłości kończą się jednak tuż po przybyciu nowożeńców do rodzinnej posiadłości, w której zarządczynią jest budząca lęk pani von Hopper, która robi wszystko, by uprzykrzyć życie młodej pani domu.

Pod wieloma względami porównywanie "Rebeki" z "Dziwnymi losami Jane Eyre" jest bardzo trafne – mamy wdowca, główną bohaterkę, dużo młodszą i ubogą, posiadłość wzbudzająca jednocześnie zachwyt i niepokój, ale, może jeszcze poza znakomitym klimatem powieści, fabularnie obie historie niewiele już łączy – na szczęście. Powieść gotycka w dwudziestym wieku? – Daphne du Maurier udowodniła, że w tym temacie nie ma rzeczy niemożliwych.

Gdybym, naprawdę na siłę, musiała znaleźć coś, co nie przypadło mi do gustu, to byłoby to zakończenie, a właściwie rozwiązanie pewnego wątku kryminalnego, ponieważ moje podkręcone do ekstremum poczucie sprawiedliwości, nie do końca pozwala mi zaakceptować takie “wyrównanie rachunków”. Chociaż tak naprawdę pasuje ono do koncepcji skomplikowanych bohaterów, których trudno jednoznacznie ocenić, czy potępić.

W swoim gatunku "Rebeka pod każdym względem wypada znakomicie. Kreacje bohaterów, atmosfera, misterna konstrukcja i intryga sprawiają, że bardzo niechętnie przerywa się lekturę i jeśli już, to tylko w ostateczności. Zupełnie nie wiem, jakim cudem na tak dobrą powieść trafiłam tak późno…

Link do opinii
Inne książki autora
Moja kuzynka Rachela
Daphne du Maurier0
Okładka ksiązki - Moja kuzynka Rachela

Filip Ashley od dzieciństwa mieszka z wujem, zatwardziałym starym kawalerem, w cichej posiadłości ziemskiej w Kornwalii. Pewnej zimy Ambroży Ashley postanawia...

Don`t Look Now and Other Stories
Daphne du Maurier0
Okładka ksiązki - Don`t Look Now and Other Stories

John and Laura have come to Venice to try and escape the pain of their young daughter`s death. But when they encounter two old women who claim to have...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Domek na końcu świata
Danuta Noszczyńska
Domek na końcu świata
Kilka niedużych historii
Katarzyna Wasilkowska
Kilka niedużych historii
Dobry chłopak
Iwona Wilmowska
Dobry chłopak
Sercem i rozumem
Wojciech Sobina
Sercem i rozumem
Bez opamiętania
Paulina Wysocka-Morawiec
Bez opamiętania
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy