WOJNA ROZDZIELA, ALE NADZIEJA NIGDY NIE GAŚNIE
Maków Mazowiecki, lata 1938-1945.
Maria Chajat - córka żydowskich krawców i Władek Przybyszewski - syn polskiego policjanta, marzą o wspólnej przyszłości, jednak wojna staje na drodze do szczęścia. Władek zostaje wywieziony na roboty przymusowe do Prus Wschodnich, a Maria, nosząca jego dziecko, staje u wrót piekieł getta. Każdy dzień staje się dramatyczną walką o przetrwanie. Gdy Niemcy rozpoczynają eksterminację Żydów, matka Marii podejmuje decyzję, która na zawsze odmieni los jej bliskich. Zrozpaczona, ale zdeterminowana, zrobi wszystko, by ocalić wnuczkę i córkę. W tym samym czasie rodzina Przybyszewskich zmaga się z własną tragedią - jedenastoletnia niepełnosprawna Michalina, oszukana obietnicą leczenia, zostaje zabrana przez Niemców i nikt nie wie, co się z nią dzieje. Czy Maria i Władek przetrwają próbę czasu i odnajdą się po latach rozłąki? Czy miłość zdoła zwyciężyć w obliczu wojennego okrucieństwa?
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2025-05-14
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 488
Dwoje młodych i kochających się ludzi zostaje rozdzielonych przez wojnę. Autorka stworzyła poruszającą opowieść o miłości, która musi przetrwać nie tylko próbę czasu i rozłąkę, ale i rozgrywające się dramaty na ulicach miast.
Przenosimy do brutalnej rzeczywistości II wojny światowej. Śledzimy losy bohaterów oraz ich rodzin, którzy każdego dnia walczą o przetrwanie i o bezpieczeństwo swoich najbliższych. Rodzące się uczucie Marii i Władysława musi stawić czoło nadchodzącym trudnościom. Los z nich zadrwił, a rozpoczęcie konfliktu zbrojnego doprowadziło do bolesnego rozstania. Manelska ukazuje nie tylko dramat jednostki, ale również ogrom cierpienia, jakie spadło na ludzi żyjących w tamtym okresie. Szczególnie dotknął mnie wątek masowego mordu na osobach niepełnosprawnych, zarówno dorosłych, jak i dzieci.
Wojna ma swoich bohaterów, ale w tej opowieści towarzyszymy tym cichym żyjącym w czterech ścianach odważnym ludziom, którzy wspólnymi siłami i drobnymi gestami, siłą wspólnoty, próbują dodać otuchy innym, by choć na chwilę mogli zapomnieć o doświadczeniu okrucieństwa ze strony wroga.
Styl Małgorzaty Manelskiej cechuje się prostotą i przejrzystością, a w każdej napisanej frazie kryją się ogromne emocje. Każdy rozdział niesie nowe dramaty ale i nadzieje. Tło historyczne zostało dobrze zarysowane, z uwzględnieniem nastrojów społecznych, co dodaje autentyczności całej opowieści.
To nie tylko historia o miłości, ale również o stracie, godności, cierpieniu i walce o przetrwanie w czasach, gdy dawny przyjaciel staje się wrogiem, a pojęcie istoty człowieczeństwa trzęsie się w posadach.
„Rozdzieleni przez los” Małgorzaty Manelskiej porusza do głębi. To opowieść, która oprócz wątku romantycznego ukazuje dramat niewinnych ofiar wojny i przypomina o tragediach, które odeszły w niepamięć. Historie wojenne często skłaniają do refleksji, że czasem człowiek naprawdę nie docenia tego, co posiada. Polecam.
W literaturze najbardziej poruszają mnie krzywda dzieci i wojna - ale nie ta z bitewnych raportów czy frontowych relacji. Najbardziej wstrząsająca jest ta, która wdziera się w życie zwykłych ludzi. Cicho. Bez pytania. Odbierając im poczucie bezpieczeństwa, dom, najbliższych, życie.
To właśnie tę twarz wojny pokazuje Małgorzata Manelska w dzisiejszej premierze ,,Rozdzieleni przez los" i czyni to z przejmującą wrażliwością.
Autorka otwiera drzwi do świata, który istniał naprawdę. Świata pełnego miłości, tęsknoty, strachu i niewyobrażalnych strat. Przenosi nas do Makowa Mazowieckiego w czas przedwojnia i wojennej zawieruchy i tka opowieść o ludziach, o sercach, które biły mimo wszystko.
Od pierwszych stron czułam ściskanie w gardle gdy porzucone na leśnej drodze dziecięcy bucik i różaniec krzyczały nieuchronnością zdarzeń, unoszącą się nad tą historią jak cichy cień. A może przez piękno zwyczajnych chwil, które zostaną brutalnie przerwane przez wojnę? Cokolwiek to było, porwało mnie całkowicie.
Autorka ma niesamowity dar. Pisze językiem przystępnym, ale głęboko poruszającym. Nie krzyczy, nie dramatyzuje, a jednak każde zdanie niesie ciężar emocji. To proza czuła i prawdziwa. Subtelna, a jednocześnie dojmująca. Gdy czytałam o dwojgu młodych ludzi zakochanych w sobie mimo dzielącej ich przepaści społecznej i religijnej, serce drżało mi z obawy, czy los pozwoli im być razem, mimo że zrobił wszystko, by ich rozdzielić.
Autorka snuje historię dwóch rodzin - polskiej i żydowskiej - z empatią i wrażliwością. Tworzy bohaterów z krwi i kości, którym kibicujemy, których losy przeżywamy jak własne. Uświadamia, jak wiele może znieść człowiek i jak długo może nieść w sobie nadzieję, nawet wtedy, gdy wszystko wokół szepcze, by się poddać.
Szczególnie poruszył mnie wątek eksterminacji osób chorych, których nazistowski system uznał za ,,zbędnych", ,,kosztownych", ,,nieprzydatnych". To zbrodnia cicha, często pomijana, a przecież niewyobrażalnie okrutna. Ten fragment książki był jak cios prosto w duszę. Równie mocno wstrząsa los ludzi zamkniętych w makowskim getcie, zastraszanych, pozbawianych godności, głodnych, brudnych i przemarzniętych, którzy każdego dnia tracili cząstkę nadziei i samych siebie.
,,Rozdzieleni przez los" to książka, która zostawia ślad. Delikatny, ale niezmazywalny. Podobnie jak wyryte na korze starego kasztanowca inicjały, świadectwa miłości silniejszej niż wojna. To powieść nie tylko o wojnie, ale przede wszystkim o miłości, pamięci i odwadze bycia człowiekiem, gdy człowieczeństwo wystawiane jest na największą próbę. To też historia, która budzi wdzięczność, że żyjemy w innych czasach i przypomina, że pokój, empatia i pamięć nie są czymś oczywistym.
Jakaż to była niesamowita historia. Pełna wzruszeń i emocji już od pierwszej strony. Historia tak niesamowita, że w niektórych momentach musiałam przerwać czytanie i dojść do siebie, aby przyswoić tragizm niektórych sytuacji.
Przez pryzmat losów dwóch rodzin: katolickiej i żydowskiej pisarka odmalowała tragiczne losy czasów drugiej wojny światowej. Śledzimy nie tylko miłość dwojga głównych bohaterów, ale również wydarzenia jakie miały stopniowo miejsce w czasie trwania wojny. Prześladowania ludności żydowskiej, stworzenie getta żydowskiego, życie w getcie, upadek czy pracę u bauera ( ten ostatni temat tak bardzo mi bliski ze względów rodzinnych).
Jest to przede wszystkim przepiękna historia o nadziei, która mimo trudnych warunkach w jakich się wszyscy znaleźli nie umarła. O wartości rodziny, która w była dla siebie wsparciem. O niesamowitej odwadze ludzi, którzy pomagali ukrywać ludność żydowską ryzykując życiem swoim i swoich bliskich. Jednak chyba najbardziej niesamowita jest historia prześladowań osób niepełnosprawnych w tych trudnych wojennych czasach i ich tragiczny los, gdyż temu tematowi autorka poświęciła dużo miejsca.
"Aż nie chce się wierzyć, że ludzie potrafią być tak bardzo okrutni dla innych ludzi" zarówno te ponadczasowe słowa jednej z bohaterek, jak i cała historia tej powieści zostaną we mnie na długo. Jest to bowiem taka książka, której się nie zapomina.
To było moje pierwsze spotkanie z pisarskim piórem Pani Małgorzaty Manelskiej. Podoba mi się styl pisarki i to jak opowiada czytelnikowi historię, dlatego wiem, że to nie będzie ostatnie spotkanie i z przyjemnością sięgnę po inne książki tej autorki.
Uwielbiam powieści, które przenoszą mnie w trudne czasy II wojny światowej. Choć literatura wojenna, zarówno ta oparta na prawdziwych wydarzeniach, jak i będąca wytworem wyobraźni autorów, nie należy do łatwych i często niesie ze sobą ogromne pokłady emocji, z niezmienną fascynacją i ciekawością odkrywam kolejne książki poruszające temat II wojny światowej. Dlatego po raz kolejny, z nadzieją na emocjonującą lekturę, sięgnęłam po powieść Małgorzaty Manelskiej „Rozdzieleni przez los”, której akcja toczy się w czasach wojennych.
Akcja rozgrywa się w Makowie Mazowieckim w latach 1938–1945.
Maria, córka żydowskich krawców, i Władek, syn polskiego policjanta, marzą o wspólnej przyszłości, jednak wojna staje na drodze do ich szczęścia. Władek zostaje wywieziony na roboty przymusowe, a Maria, nosząca jego dziecko, staje u wrót piekieł getta. Od teraz każdy dzień staje się dramatyczną walką o przetrwanie.
Gdy Niemcy rozpoczynają eksterminację Żydów, matka Marii podejmuje decyzję, która na zawsze odmieni losy jej bliskich. W tym samym czasie rodzina Przybyszewskich zmaga się z własną tragedią. Ich córka, zmagająca się z niepełnosprawnością, zostaje oszukana obietnicą leczenia i zabrana przez Niemców…
Czy Maria i Władek przetrwają próbę czasu i odnajdą się po latach rozłąki?
„Rozdzieleni przez los” to jedna z tych powieści, które od pierwszych stron wciągają czytelnika z pełną siłą, a wraz z rozwojem wydarzeń nie dają mu chwili wytchnienia.
Małgorzata Manelska utkała opowieść, której fabuła, choć niespieszna, przepełniona jest emocjami. Na tle wojennych wydarzeń z empatią i wrażliwością kreśli losy dwóch rodzin, których spokojna codzienność została naznaczona trudem, bólem, cierpieniem i tragedią. Od pierwszych stron ta historia mnie oczarowała. Śledziłam losy bohaterów z zapartym tchem i ściśniętym gardłem, kartkując kolejne strony. Podczas lektury towarzyszyło mi mnóstwo emocji. Historia inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami, co nadaje powieści głębszy realizm. Opisane na jej kartach wydarzenia potęgują emocje, które z nich płyną. Autorka w sposób przejmujący ukazuje rzeczywistość polskich i żydowskich rodzin w obliczu II wojny światowej, z niezwykłą empatią podchodząc do tematu Holokaustu oraz eksterminacji Żydów. Realistycznie nakreślone tło historyczne, obraz życia w czasach okupacji oraz walka o przetrwanie sprawiają, że mimo trudnej i bolesnej historii, książkę dosłownie się pochłania. Strony same przelatują przez palce, a my z nadzieją zerkamy w przyszłość bohaterów, których los nie oszczędzał, a mimo to nie poddawali się, walcząc o siebie i innych.
„Rozdzieleni przez los” Małgorzaty Manelskiej to trudna, przejmująca i wzruszająca opowieść, która na długo pozostanie w mojej pamięci. Autorka urzekła mnie swoim wspaniałym kunsztem pisarskim, niesamowitym realizmem opisywanej historii oraz umiejętnością przelewania emocji na papier. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści, która, choć rozdziera serce na kawałki, z pewnością jest warta przeczytania. Gorąco polecam.
To było moje pierwsze spotkanie z Małgorzatą Manelską, i już wiem, że nie ostatnie! Sięgnęłam po „Rozdzieleni przez los” przede wszystkim dlatego, że kocham powieści osadzone w czasach II wojny światowej. Uwielbiam przenosić się w tamte dni i ta książka idealnie trafiła w mój klimat. Historia mnie wciągnęła, i bardzo przyjemnie mi się przy niej zrelaksowałam po ciężkich kryminałach.
Akcja dzieje się w Makowie Mazowieckim w latach 1938–1945. Główna bohaterka, Maria, to córka żydowskich krawców, a jej ukochany Władek syn policjanta. Marzą o wspólnej przyszłości, ale wojna brutalnie ich rozdziela. Władek trafia na roboty przymusowe, natomiast Maria, ciężarna, staje w obliczu piekła getta. Każdy dzień to dramatyczna walka o przetrwanie. Kolejne decyzje, które podejmuje matka Marii i rodzina Przybyszewskich (zwłaszcza ich niepełnosprawna córka),dosłownie zmieniają losy wszystkich.
Co w książce zyskało moje serce?
Siła nadziei, która mimo okrucieństwa i tragedii wojny, bohaterowie nie poddają się, trzymają się wiary, że los może ponownie ich połączyć.
Emocjonalne portrety postaci zarówno Maria, jak i Władek są niezwykle żywi, autentyczni. Czuć, jak tętnią emocjami, strachem, miłością.
Szczere i poruszające sceny sceny getta, decyzje matek, dramat rodzin rozdzielających się pod presją historii, to wszystko porusza głęboko.
Wątek romantyczny utkany w trudnej rzeczywistości autorka nie rozmywa uczucia, nie idzie w tani sentymentalizm, ale pokazuje miłość jako potężną siłę przetrwania.
Czytając, pytasz siebie: Czy Maria i Władek odnajdą się po latach rozłąki? Co się stanie z dzieckiem Marii? Jakie tajemnice skrywa rodzina Przybyszewskich? To pytania, które długo nie dają spokoju i zachęcają do dalszej lektury.
Najbardziej podobało mi się to, że Manelska stworzyła opowieść niezwykle zrównoważoną. To nie wyłącznie miłość, ale także brutalna rzeczywistość II wojny światowej widziana oczyma zwykłych ludzi. To właśnie ta szczerość w przedstawieniu trudnych wyborów, zarówno moralnych, jak i fizycznych sprawiła, że lektura była dla mnie jednocześnie poruszająca i jakby terapeutyczna.
Komu polecam tę książkę?
Miłośnikom literatury obyczajowej z mocnym historycznym akcentem.
Osobom, które doceniają dobrze nakreślone postaci i emocje, zwłaszcza uczucie w czasach kryzysu.
Czytelnikom szukającym książki, przy której można odpocząć, ale też się wzruszyć i zmusić do refleksji.
„Rozdzieleni przez los” to piękna, wzruszająca i mądrze opowiedziana historia o miłości i nadziei, spleciona z ciężarem wojny. Polecam z całego serca, bo to książka, która zostaje w pamięci na długo.
Książka Małgorzaty to głęboko poruszająca opowieść o miłości, nadziei i człowieczeństwie w czasach, gdy wszystko zdawało się temu przeczyć. Przenosi nas do Makowa Mazowieckiego w latach 1938–1945, gdzie dramatyczne losy Marii, córki żydowskich krawców, i Władka, syna polskiego policjanta, splatają się na tle wojennej zawieruchy. Ich uczucie zostaje brutalnie przerwane. Władek trafia na roboty przymusowe, a Maria, spodziewająca się dziecka, zostaje uwięziona w getcie. Codzienność zmienia się w walkę o przetrwanie, a każdy wybór niesie nieodwracalne konsekwencje.
To książka, która chwyta za serce i nie pozwala o sobie zapomnieć. Nie sposób przejść obok niej obojętnie, bo każda strona to emocje- silne, głębokie, prawdziwe. To nie tylko opowieść o wojnie, ale przede wszystkim o człowieku w jej cieniu. O tym, co zostaje, gdy wszystko inne zostaje odebrane. O miłości, która nie zna granic. O nadziei, która trwa, choć wszystko wokół się wali.
Czytając, czułam ból, strach i bezradność bohaterów. Ich dramaty stawały się moimi. Chciałam płakać razem z nimi, kiedy los okazywał się bezlitosny. Chciałam ich przytulić, dodać sił, kiedy z dnia na dzień odbierano im wszystko, co znali. Ale były też chwile, które dawały światło. Małe momenty, iskierki nadziei, które pozwalały wierzyć, że nawet z największego mroku można się podnieść. I właśnie dzięki nim ta historia zostaje z czytelnikiem na długo.
Autorka z ogromną wrażliwością i szacunkiem oddaje ducha tamtych czasów. Plastycznie ukazuje świat, który już nie istnieje, a jednak na nowo ożywa na kartach tej książki. Czułam się tak, jakbym była tam razem z bohaterami. Jakbym szła tymi samymi ulicami, słyszała te same dźwięki, czuła ten sam strach. To opowieść napisana sercem, inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, trudna i piękna zarazem. Poruszająca, wartościowa i potrzebna. Chciałabym czytać więcej takich historii.
Rodzinne wspomnienie stało się kanwą kolejnej powieści Małgorzaty Manelskiej pod tytułem „Rozdzieleni przez los”. Jednym z wątków w powieści jest historia kalekiej dziewczynki zamordowanej wraz z około 500 innymi chorymi i kalekimi osobami przez Niemców 12 lutego 1940 roku na Wąskim Lesie pod Sewerynowem w okolicach Makowa Mazowieckiego. I choć w powieści jest wiele poruszających wojennych dramatów, to ten wywarł na mnie największe wrażenie.
Niewielki, bo liczący około 7 tysięcy mieszkańców, z czego blisko połowę stanowią Żydzi, Maków Mazowiecki i jego okolice, jest głównym miejscem rozgrywających się na kartach powieści wydarzeń. Czas akcji to lata 1938-1945. Głównym motywem powieści jest miłość między dwojgiem młodych ludzi Polakiem Władkiem Przybyszewskim i Żydówką Marią Chajtówną. Ich plany wspólnego życia roztrzaskały spadające we wrześniu 1939 roku bomby, a niemiecka okupacja rozdzieliła ich na długie lata. Każde z nich przeżywało wojenne dramaty osobno. On jako przymusowy robotnik w gospodarstwie rolnym w Prusach Wschodnich, ona długi czas w Makowie Mazowieckim, a potem jako uciekinierka z getta ukrywając się w różnych miejscach. Drugoplanowymi bohaterami powieści są pozostali członkowie obu rodzin. Poprzez opowiadaną historię pisarka pokazuje nam życie ludności cywilnej pod niemiecką okupacją w niewielkiej społeczności lokalnej. W międzywojennej Polsce Żydzi stanowi 10 % ludności, ale w wielu miastach, jak w opisywanym Makowie, ich odsetek był wyższy. W związku z tym działania nazistów wobec tej nacji na tym obszarze były bardzo widoczne, co widzimy także w powieści.
Historia snuje się niespiesznie, bardzo realistycznie ukazując ludzkie dramaty związane z tamtym czasem. Razem z bohaterami przeżywamy towarzyszące im codziennie niepewność, strach o życie swoje i bliskich, tęsknotę, ból, śmierć najbliższych. Pojawiają się typowe dla wojennego czasu dylematy moralne i trudne wybory. Okupacja była dla wielu ludzi czasem próby ich człowieczeństwa, nierzadko stawiając ich przez trudnymi wyborami. Ten okres obnażył w ludziach wiele cech charakteru, pokazał jacy są naprawdę, jak bardzo są ludźmi. Widać to na przykład w sposobie traktowania Władka przez członków rodziny Mazurków, u których mężczyzna pracował. A także w stosunku Polaków do Żydów podczas ich szykanowania, funkcjonowania getta czy ukrywania się Marii.
Bohaterowie powieści są starannie wykreowani, z dbałością o odtworzenie wyglądu zewnętrznego, cech charakteru i zachowania. Ich przeżycia i emocje są ukazane z empatią i realizmem. Ponieważ książka jest obszerna i liczy ponad 500 stron mamy czas zżyć się z rodziną Przybyszewskich i Chajatów. Wszyscy stają się dla nas kimś bliskim i realnym, zapadającym w pamięć. Moją sympatię wzbudziła główna bohaterka i jej siostra, które stają przed licznymi wyzwaniami testującymi ich siłę wewnętrzną, odwagę i hart ducha. Wiele osób w ich sytuacji złamałoby się, ale one wyszły z tych prób zwycięsko i przetrwały wiele bardzo ciężkich, dramatycznych chwil. Ogromną rolę w powieści odgrywa motyw miłości, romantyczne uczucie między dwojgiem ludzi, która pozwoliło głównym bohaterom przetrwać najtrudniejsze chwile i wzmacniało w chwilach słabości i zwątpienia. Bardzo pięknie autorka pokazała także wątek matczynej miłości widoczny w poświeceniu się Estery Chajat czy Sary Berkowicz, a także w bólu Zofii Przybyszewskiej po starcie córki.
Czytanie zaangażowało mnie emocjonalnie. Książkę czytałam ze wzruszeniem śledząc losy bohaterów, chwilami drżąc o ich życie. Powieść obfituje w wiele głęboko emocjonalnych i wzruszających wątków, jej akcja pełna jest osobistych dramatów w obu rodzinach, chwil grozy i napięcia, kiedy ważą się ich losy. Bardzo empatycznie, realistycznie i z wrażliwością pokazane zostały epizody depresji, kiedy rozpadł się świat Estery Chajat czy Zofii Przybyszewskiej. Zakończenie, kiedy spotykamy naszych bohaterów po wielu latach jest pięknym domknięciem opowiadanej historii i pokazuje nam jak potoczyły się ich powojenne losy.
Pisarka pisze ładną, staranną polszczyzną dbając zachowanie realiów czasu i miejsc. Plastycznie odtworzone obrazy rzeczywistości w jakich przyszło im żyć z łatwością przenoszą nas w opisywany przez autorkę czas i miejsce. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie, naprzemiennie i chronologicznie ukazuje życie wszystkich postaci powieści.
Mimo, że motyw wojny jest częstym tematem poruszanym w literaturze za każdym razem udaje się autorom odnaleźć taki obszar, który mnie osobiście wyda się ciekawy i zaangażuje emocjonalnie. Może dlatego, że prawie w każdej rodzinie pozostało wspomnienie jakiejś straty, a każde miasto i miasteczko ma swoją bolesną, często tragiczną historię z nią związaną. Książki są hołdem pamięci ofiar danego miejsca. Także w „Rozdzielonych przez los” autorka przypomina czytelnikom o konkretnym wydarzeniu historycznym związanym z okresem okupacji niemieckiej. Ale także pokazuje różne postawy ludzi, wobec tego, co działo się podczas wojny szczególnie jeśli chodzi o eksterminację Żydów w naszym kraju. Przez wiele lat przedstawiciele obu narodów żyli w Polsce obok siebie, ale polityka antysemicka nazistów wyzwoliła w Polakach różne zachowania. Rodzi się refleksja dotycząca tego jak łatwo podsycić antagonizmy narodowościowe. Literatura z motywem wojny zwraca uwagę na dwoistość ludzkiej natury. Dobre czasy wyzwalają w ludziach dobro, złe mogą ujawnić mroczne strony.
Jeśli jesteście gotowi na kolejną książkę opisująca okres II wojny światowej, to polecam „Rozdzielonych przez los”, bo znajdziecie tu dobrze napisaną, ciekawą historię, która zaangażuje was emocjonalnie i zostawi z słodko-gorzką refleksją o tamtych czasach i ludzkiej naturze, ale też pokaże, jak ogromną siłę niesie ze sobą prawdziwa miłość.
“O niczym tak bardzo nie marzyły, jak o tym, by świat ich dzieci i wnucząt istniał bez podziałów, a otaczających ich ludzie nie byli obojętni na los bliźniego”.
Maria jest córką dobrze sytuowanych żydowskich krawców, Władek zaś synem polskiego policjanta. Połączyło ich silne uczucie, marzą o wspólnej, szczęśliwej przyszłości. Wybuch II wojny światowej zmienia w ich życiu wszystko. Zostają rozdzieleni, Władek zostaje wysłany na przymusowe roboty do Niemiec, Maria trafia za mury getta. Młoda kobieta nosi pod sercem dziecko Władka. Rozpoczyna się dramatyczna walka o przetrwanie, Niemcy na każdym kroku nasilają represje…
Piękna i trudna jednocześnie opowieść, moje kolejne udane spotkanie z twórczością autorki. Akcja powieści toczy się swoim rytmem, intryguje, niesie ogromne skrajne emocje. Fabuła zajmująco poprowadzona, przenosi nas do lat 1938 - 1945, głównie do Makowa Mazowieckiego. Ukazuje uczucie, które przychodzi niespodziewanie, skomplikowane ludzkie losy, a w tle dramatyczne wydarzenia z czasów II wojny światowej. Autorka pięknie pisze, czytanie pomimo poruszanych trudnych tematów, od początku do końca było przyjemnością. Jest lekko, naturalnie, barwnie, z empatią. Ciekawie wykreowanie bohaterowie, to ludzie z krwi i kości, którym przyszło żyć w strasznych czasach.
Angażująca emocjonalnie historia. Z wrażliwością autorka kreśli trudne, niepokojące losy dwóch rodzin, Przybyszewskich - polskiej i Chajatów - żydowskiej. Maria i Władek, młodzi ludzie, przed nimi całe życie, dzieli ich bardzo dużo, wychowanie, religia, kultura, połączyło silne uczucie. Wojna zmienia w ich życiu wszystko, nic już nigdy nie będzie takie samo. Zostają rozdzieleni, każdy kogoś traci. Rozpoczyna się stopniowa, masowa likwidacja Żydów, nikt nie może czuć się bezpiecznie, mury getta zostają zamknięte. Strach, niepokój, tęsknota, bolesne straty, wsparcie ponad religijnymi podziałami. Zastraszenie, pozbawienie godności, głód, choroby, zimno, brud. Bezsilność, niemoc rodzica, który nie może ochronić własnego dziecka. Osoby dotknięte niepełnosprawnością, zostają przez rasę panów skazane na zagładę. Są postrzegane jako kosztowne w utrzymaniu i niepotrzebne.
Wartościowa, trudna, poruszająca, napisana wrażliwym sercem, inspirowana prawdziwymi wydarzeniami opowieść. Ukazuje prawdziwe, codzienne oblicze wojny, miłość, odwagę, prawdziwe człowieczeństwo, które zostaje poddane próbom. Bardzo polecam, Tatiasza i jej książki :)
"Rozdzieleni przez los" to poruszająca powieść historyczna, która przenosi czytelnika w czasy II wojny światowej, ukazując dramatyczne losy zwykłych ludzi uwikłanych w machinę historii. Autorka, Małgorzata Manelska, snuje opowieść o miłości, stracie i nadziei, która mimo wojennego okrucieństwa nie gaśnie.
Akcja rozgrywa się w Makowie Mazowieckim w latach 1938–1945. Maria Chajat, córka żydowskich krawców i Władek Przybyszewski, syn polskiego policjanta, marzą o wspólnym życiu. Ich plany burzy wybuch wojny. Władek trafia na roboty przymusowe do Prus Wschodnich, a ciężarna Maria zostaje zamknięta w getcie. Walka o przetrwanie staje się codziennością, a decyzje podejmowane w obliczu zagłady takie jak desperacka próba ocalenia dziecka przez matkę Marii na zawsze zmieniają losy rodzin. Równolegle autorka przedstawia tragedię rodziny Przybyszewskich, gdzie jedenastoletnia, niepełnosprawna Michalina zostaje uprowadzona przez Niemców pod pretekstem leczenia. Małgorzata
Manelska kreuje postaci, które zapadają w pamięć dzięki swojemu autentyzmowi. Maria i Władek to nie tylko symbole ofiar wojny, ale ludzie z krwi i kości, targani strachem, tęsknotą i miłością. Czytelnik towarzyszy im w momentach nadziei jak i upadków, co sprawia, że ich historie stają się osobiste. Autorka operuje przystępnym językiem. Opisy getta, codziennego głodu i strachu, a także subtelne sceny miłosne, oddziałują na wyobraźnię.
"Rozdzieleni przez los" to literatura, która nie tylko opowiada historię, ale też skłania do refleksji nad ludzką naturą. Małgorzata Manelska udowadnia, że wojna to nie tylko front, ale także miliony osobistych tragedii. Jej powieść łączy w sobie wartość historyczną z głębią psychologiczną, co czyni ją lekturą obowiązkową dla miłośników gatunku.
Polecam tym, którzy cenią historie oparte na autentycznych emocjach, lubią powieści wojenne z wątkami miłosnymi i poszukują książek, które nie tylko poruszają, ale i uczą współczucia. „Rozdzieleni przez los” przypomina, że nawet w najciemniejszych czasach iskra nadziei może przetrwać.
Moja ocena:9/10⭐️
Czytajcie! Zdecydowanie polecam!
BRUNETTE BOOKS
,,Aż nie chce się wierzyć, że ludzie potrafią być tak bardzo okrutni dla innych ludzi".
Marysię i Władka połączyło szczere, młodzieńcze uczucie, które dawało im siłę nawet w najtrudniejszych chwilach. Ich historia mogła być piękna, gdyby nie narastające napięcia polityczne, śledzone z niepokojem i przeczuciem nadciągającej wojny. Gdyby nie półtoraroczna służba wojskowa Władka, która miała wkrótce ich rozdzielić. Gdyby nie coraz mocniej zaciskająca się pętla nienawiści wobec rodzin żydowskich.
Wojna stanęła na drodze do ich szczęścia, przynosząc strach o najbliższych, o jutro, o życie. Wszystko stało się kruche, a każdy kolejny dzień zamieniał się w dramatyczną walkę o przetrwanie.
Są książki, po których długo nie potrafię wrócić do codzienności, wciąż odczuwając emocjonalny ciężar przedstawionych wydarzeń. To była jedna z nich. Przeniosła mnie w trudne czasy do Makowa Mazowieckiego z okresu tuż przed wybuchem II wojny światowej oraz z jej tragicznego przebiegu. Znając historię, wiedziałam, że niepokój bohaterów jest w pełni uzasadniony, a Marię, córkę żydowskiego krawca, czeka prawdziwe piekło. Zastanawiałam się, czy uda im się przetrwać? Czy w świecie pozbawionym moralnych granic można ocalić człowieczeństwo i odnaleźć dobro w ludziach spotykanych na swojej drodze? Czy nawet w najciemniejszych czasach można jeszcze mieć nadzieję?
Autorka w niezwykle obrazowy sposób oddaje realia oraz codzienność wojennej rzeczywistości. Sceny bezdusznego, nieludzkiego traktowania i cierpienia trafiają prosto w serce. Jednocześnie możemy dostrzec ogromną wolę życia, wielką odwagę i niezłomną chęć przetrwania. Miałam wrażenie, że uczestniczę w tych wydarzeniach, towarzysząc bohaterom w najcięższych momentach ich życia.
To opowieść, która poruszyła mnie przede wszystkim obrazem wojny widzianej oczami zwykłych ludzi. Każdy kolejny rozdział potęgował emocje, a końcówkę czytałam z zapartym tchem i ściśniętym gardłem.
Nie wiem, jakie są Wasze wrażenia, ale moje są takie, że niezależnie od tego, jaką książkę (z gatunku obyczajowego) wybiorę z Wydawnictwa Filia, zawsze trafiam na historię, która zawładnie moją głową i sercem. Dzisiejsza recenzja dotyczy książki pt. ,,Rozdzieleni przez los" autorstwa Małgorzaty Manelskiej. Dla zainteresowanych: to opowieść, która zaczyna się spokojnie, a następnie krok po kroku wciąga czytelnika w rzeczywistość, od której nie da się odwrócić wzroku. To historia o miłości, ale nie takiej cukierkowej i łatwej. To miłość wystawiona na próbę w najgorszym możliwym czasie, gdy świat przestaje działać według jakichkolwiek zasad, a ludzkie życie traci wartość szybciej, niż można się spodziewać. Uprzedzam, że nie biorę odpowiedzialności za to, że każdy, kto zacznie czytać, nie przestanie o niej myśleć :D.
! Mały spojler! Losy ludzi, którzy przed i po II wojnie światowej zmuszeni byli do czynów, które w innych czasach i sytuacjach nie przyszłyby nikomu do głowy. Nasza dzisiejsza powieść rozgrywa się tuż przed wybuchem II wojny światowej i prowadzi nas przez najtrudniejsze lata okupacji. Poznajemy Marię Hajat, młodą dziewczynę z żydowskiej rodziny, oraz Władka Przybyszewskiego, syna polskiego policjanta. Łączy ich uczucie, które rodzi się naturalnie, bez wielkich deklaracji, za to z nadzieją na wspólną przyszłość. Na początku wszystko wygląda jak historia o młodych ludziach, którzy chcą żyć po swojemu, mieć plany, marzenia i siebie nawzajem. I właśnie wtedy los postanawia brutalnie to przerwać.
Kolejna rzecz, którą musicie wiedzieć, to że wojna w tej książce nie jest tylko tłem. Wkracza w życie bohaterów z impetem, niszczy ich codzienność i rozdziela ich w najbardziej okrutny sposób. Władek trafia na roboty przymusowe do Prus Wschodnich, a Maria zostaje sama, w ciąży, wrzucona w piekło getta. Od tego momentu historia przestaje być jedynie opowieścią o uczuciu dwojga młodych ludzi, a staje się zapisem walki o przetrwanie. Każdy dzień to strach, głód, niepewność i ciągłe pytanie, czy jutro w ogóle nadejdzie.
Autorka bardzo mocno skupia się na emocjach. Nie opisuje wojny w sposób podręcznikowy, nie zasypuje datami ani suchymi faktami. Zamiast tego pokazuje ją oczami zwykłych ludzi, którzy nagle muszą podejmować decyzje nie do pomyślenia. Maria zmaga się nie tylko z głodem i zagrożeniem, ale także z lękiem o dziecko, które nosi pod sercem. Władek z kolei doświadcza upokorzenia, wyczerpania i poczucia bezsilności, próbując jednocześnie zachować w sobie resztki nadziei, że jeszcze kiedyś się odnajdą.
Według mnie to co najbardziej porusza w tej książce, to jej prawdziwość. Nie ma tu bohaterów idealnych, nie ma prostych wyborów ani łatwych rozwiązań. Są ludzie, którzy czasem się boją, czasem popełniają błędy, czasem mają dość, ale mimo wszystko próbują przeżyć kolejny dzień. Autorka pokazuje, jak wojna rozbija rodziny, niszczy relacje i zmusza do sytuacji, zadań, poświęceń, które jeszcze chwilę wcześniej wydawałyby się niemożliwe. Zresztą każdy z nas (no może większość) z lekcji historii wie, co i ile wojna zrobiła człowiekowi.!
,,Rozdzieleni przez los" to także opowieść o sile nadziei. Choć momentami jest bardzo trudno i brutalnie, to gdzieś między wierszami cały czas tli się myśl, że warto walczyć, że warto wierzyć, nawet jeśli wszystko dookoła mówi, że nie ma już sensu. Ta książka boli, wzrusza i zostaje w głowie na długo po przeczytaniu ostatniej strony. Jeśli więc lubicie historie emocjonalne, prawdziwe i nieuciekające od trudnych tematów, a chcecie poznać losy bohaterów, a nie tylko o nich przeczytać, ,,Rozdzieleni przez los" to powieść, która pokazuje, że miłość w czasach wojny nie jest obietnicą szczęścia, ale aktem odwagi. I właśnie dlatego warto po nią sięgnąć.
Świetnie napisana, z ogromną wrażliwością i bez nachalności. Ciekawy, mało znany wycinek historii II wojny światowej. Polecam!
Lata 1938-1945, Maków Mazowiecki, Władysław wkrótce musi iść do wojska, jednak przed wyjazdem wyznaje miłość Marysi. Sytuacja polityczna robi się coraz bardziej niepewna. W Polsce zauważalny staje się wzrost agresji wobec narodowości żydowskiej. Nie każdy jednak ulega propagandzie i mowie nienawiści,ale każdy martwi się o jutro. Czy wojna, która pochłonie miliony istnień pozwoli na przetrwanie miłości Polaka do Żydówki? Czy obojgu będzie dane się jeszcze spotkać, tutaj na tej ziemi?
Ta książka boli. Od pierwszych kartek wyczuwa się w niej smutek. Wojna, ta straszna machina napędzana przez mniejsze jednostki, najczęściej schowane w zaciszu domu, bezpieczne jest najgorszym "wynalazkiem" ludzkości. Wojna to potwór pochłaniający niewinnych.
W powieści poruszony zostaje nie tylko temat eskalacji i eksterminacji Żydów. Jeden człowiek wymyślił sobie świat idealny, bez wad, rasę nadludzi panujących nad maluczkimi. W sposób sprytny i perfidny, wykorzystujący ludzką chęć pomocy najbliższym, dając nadzieję na wyleczenie, pozbył się osób niepełnosprawnych i chorych.
Ból rodziców jaki przebija się w tej powieści dotknął mnie do głębi. Autorka pokazała wszystkie ofiary tej bezsensownej wojny, nie jedynie te o których czytamy najczęściej.
To nie TYLKO historia o miłości, ale to AŻ historia o woli przetrwania, o ciągłej wierze, że kiedyś to się skończy, kiedyś będzie lepiej, kiedyś będzie można wyjść na świat i bez schylonej głowy i strachu spojrzeć na innych.
Piękna, poruszająca, napisana w doskonały sposób, nie odkładalna i powtórzę, pełna rodzicielskiego bólu. Czytajcie, jeśli tylko preferujecie literaturę wojenną, myślę,że się Wam spodoba i poruszy najczulsze struny Waszych serc.
Julka dostaje pismo z ośrodka pomocy społecznej, z małej miejscowości na Mazurach, z prośbą o zaopiekowanie się nieznaną krewną. Pełna sprzecznych emocji...
Jest wiosna 1945 roku. Dwudziestosześcioletnia Stefania Popielarczyk przyjeżdża wraz z siostrą i jej rodziną do Groß Leschienen. Dziewczyna kilka miesięcy...
Przeczytane:2025-06-12, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam, 2025, Współpraca ,
Po najnowszą powieść Małgorzaty Manelskiej "Rozdzieleni przez los" sięgnęłam głównie ze względu na zapowiadający ogromne emocje opis oraz przyciągającą oko okładkę.
Akcja tej książki rozpoczyna się tuż przed wybuchem II wojny światowej. 1938 rok był dla bohaterów czasem iście sielski, beztroskim. Czasem pierwszych miłości, nieśmiałych obietnic, wielce ambitnych planów na przyszłość.
Maria i Władek nie zdążyli nawet nacieszyć się uczuciem, które ich połączyło. On wyruszył na służbę wojskową jeszcze w 1938 roku, następnie w czasie okupacji znajduje schronienie u niemieckiej bauerki, jednak i tam nie jest tak wspaniale, jak co niektórzy zapowiadali. Dziewczyna to Żydówka i po wybuchu wojny trafia tam, gdzie według Niemców jest miejsce ludzi takich jak ona - do getta. Do ciasnoty, ubóstwa, brudu, zgnilizny, gdzie rozgrywają się akty totalnej dehumanizacji.
Czy młodzi ludzie rozdzieleni przez okrucieństwa wojny, barbarzyńskie zachowania i wydarzenia, będę jeszcze mieli okazję się spotkać? Przecież z getta nie ma drogi ucieczki...
Muszę przyznać, że ta powieść to kawał świetnej roboty. Przeczytałam już naprawdę wiele wspaniałych historii z czasami II wojny światowej w tle, ale Małgorzata Manelska tak umiejętnie, ujmująco gra na emocjach, że i tę powieść przez długi czas będę rozpamiętywać.
Autorka z wrażliwością i szacunkiem oddała ówczesne realia, które przybrała w niesłychane ból i cierpienia, tęsknotę oraz stale doskwierający niepokój. Dramatyczna walka o przetrwanie stała się chlebem powszednim, a każdy kolejny dzień przynosił kolejne troski i niesprawiedliwości. Ta powieść to wymowny obraz ludzkiej determinacji oraz próby walki w obronie najbliższych, a także najbardziej potrzebujących.
Najgorszym, najbardziej rozgrywającym serce akcentem tej powieści jest mordowanie niewinnych, niepotrzebnych w mniemaniu Niemców niepełnosprawnych dzieci i osób starszych. Ciężko to bestialstwo w jakikolwiek sposób objąć rozumem.
To niezwykle angażująca, pozostawiająca trwały ślad w sercu czytelnika historia. Napisana z wrażliwością, żywymi, silnymi emocjami, potrzebna i wartościowa powieść. Mocno polecam!