Pierwszy tom kultowej szwedzkiej sagi o młodej pomocy domowej
Ponad milion sprzedanych egzemplarzy
Idealna powieść dla miłośniczek Stefci i Służących do wszystkiego!
Rok 1937. Betty pragnie poznawać świat i czytać książki, lecz chłopskie pochodzenie uniemożliwia jej kontynuowanie nauki. Zamiast tego wyjeżdża do Sztokholmu, by zostać służącą w domu bogatego doktora, gdzie codzienność stawia przed nią kolejne wyzwania.
Wśród trudów pracy i nieustannych przytyków ze strony pani domu Betty znajduje wsparcie w innej pomocy domowej, Violi, a spotkanie z przystojnym wykładowcą Martinem Fischerem otwiera przed nią świat intelektualnych pasji i pierwszej miłości. Z czasem dziewczyna odkrywa, że życie rzadko bywa czarno-białe i że każdy kryje w sobie pewne tajemnice.
W tej poruszającej, pełnej emocji opowieści Katarina Widholm przenosi czytelnika do barwnego Sztokholmu lat 30., pokazując świat kobiet, które odważnie szukały swojego miejsca w życiu i w historii.
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2026-02-11
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 400
Tytuł oryginału: Räkna hjärtslag
Czasy przedwojennej Szwecji w książkach zawsze brzmią dla mnie interesująco, dlatego postanowiłam rozpocząć swoją przygodę ze szwedzką sagą „Saga o Betti” Katariny Widholm. Mam już za sobą pierwszy tom, czyli „Niewinne serce” o młodej służącej, w której życiu naprawdę wiele się dzieje... Tak więc, nie przedłużając, zapraszam na recenzję!
Jest rok 1937, wtedy to młoda Betty pragnie poznawać świat. Uwielbia czytać książki, niestety przez chłopskie pochodzenie jej edukacja jest niemożliwa. Dlatego postanawia wyjechać do Sztokholmu, aby pełnić tam rolę służącej. Jakie codzienne wyzwania będą na nią czekać w domu bogatego doktora? Betty doświadcza tam nieustannych przytyków ze strony pani domu, a także poznaje przyjaciółkę, w której znajduje wsparcie. Poznaje ona również przystojnego wykładowcę Martina, dzięki któremu odkrywa świat intelektualnych pasji oraz doświadcza pierwszej miłości. Jak dalej potoczy się jej znajomość z Martinem? Jakie niespodzianki niesie jej życie w Sztokholmie i jak sobie z nimi poradzi?
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie, występuje w niej powolna, niespieszna akcja, co towarzyszy długim rozdziałom. Czasami wzbudzało to we mnie ciekawość, czasami mnie usypiało. Na szczęście przez tę całą długą przygodę z tą książką, nie było tak całkiem nudno. Czasami historia ta zaskakiwała mnie ciekawymi zdarzeniami i zwrotami akcji, którym towarzyszył ciekawy klimat lat trzydziestych i świadomość tego, że niebawem wybuchnie wojna. Podczas czytania nie zabrakło emocji, które towarzyszyły przygodom głównej bohaterki. Betty jako młoda, biedna dziewczyna, z początku nie znała życia i w ciekawy sposób zostały opisane jej losy jako służącej w zamożnym domu. Interesująco też zostało opisane jej życie uczuciowe i towarzysząca mu pierwsza miłość, z którą oczywiście też było związanych wiele przygód. Końcówka książki nie zakończyła się według mnie satysfakcjonująco, ale na szczęście przede mną kolejny tom, w którym mam nadzieję, że wszystko poukłada się tak, jak powinno.
„Niewinne serce” jest ciekawą, spokojną powieścią, której towarzyszy historyczne tło. Polecam Wam tę powieść, bo myślę, że może Was ona zainteresować jeśli lubicie wątki o młodych, skromnych kobietach, które wyruszają do wielkich miast w celu zaznania lepszego życia, lub takie wątki, w których kobiety odważnie szukają swojego miejsca w życiu. Tak więc dla mnie była to interesująca powieść, choć sposób, w jaki została napisana, trochę mnie usypiał, dlatego polecam ją również jako czytadełko do czytania przed snem. Myślę, że dzięki niej szybciej zaśnięcie.
Czy można czytać książkę tylko dlatego, że polubiło się główną bohaterkę? Tak, było w przypadku tej lektury. Tak było w przypadku tytułowej Betty. Sympatycznej, młodej dziewczyny, która podejmuje pracę u bogatych ludzi. Nie zdaje sobie sprawy, że to będzie dla niej początek nowego życia. Wydarzeń, które kompletnie odmienią jej los.
Tak, polubiłam tę bohaterkę. Za jej życiową odwagę, dążenie do celu, niepoddawanie się przeciwnościom, a nade wszystko za miłość do książek.
Autorce w bardzo interesujący sposób udało się nakreślić realia sztokholmskiej society. Różnice klasowe, bogatych państwa i biednej służby, która bezskutecznie próbuje walczyć o swoje prawa.
Bohaterowie to bez wątpienia atut tej powieści. Nie tylko tytułowa bohaterka, ale i inne postaci, których charaktery budzą zainteresowanie i albo ich lubisz albo nienawidzisz. Każdy inny, niesztampowy i tak różnorodni jak ludzie, którzy nas otaczają.
Samą powieść czytało mi się nad wyraz powoli, brak tu nagłych zwrotów akcji, zapierających dech w piersiach wydarzeń. Jest spokój. Z kolejnymi stronami książki śledzimy życie głównej bohaterki. Jej pracę, wolny czas i wydarzenia, które jej życie odmieniają. Do tego styl autorki. Prosty, bez emocji, kwiecistych opisów, po prostu opowiadający losy młodej dziewczyny. Jednak ta powieść coś w sobie ma, że chce się ją czytać. Bo wciąż gdzieś z tyłu głowy pojawia się to czytelnicze pytanie: "co dalej?".
Ja powieść skończyłam, ale tak bardzo pragnę wiedzieć co dalej. Dobrze, że premiera drugiego tomu już niedługo.
“W życiu trzeba się na coś zdecydować … Wyznaczyć sobie jakiś cel”.
Rok 1937. Betty, ambitna i silna dziewczyna od zawsze lubiła czytać książki. Marzy o tym, by poznawać świat i zdobywać wiedzę, jednak ówczesne czasy wykluczają taką możliwość. Wyjeżdża do Sztokholmu, gdzie podejmuje pracę jako służąca w domu zamożnego doktora. Jej codzienność jest trudna, wypełniona ciężką pracą i wysłuchiwaniem uszczypliwych uwag ze strony pani domu. Betty znajduje oparcie w drugiej pomocy domowej – Violi. Z kolei znajomość z przystojnym wykładowcą Martinem Fischerem otwiera przed nią zupełnie inny świat: pełen rozmów, wiedzy, nowych marzeń i rodzącego się uczucia. Z biegiem czasu dziewczyna zaczyna rozumieć, że życie nie jest proste ani jednoznaczne, a każdy człowiek skrywa własne sekrety.
Wnikliwa perspektywa, ukazująca ludzkie zachowania w trudnych warunkach. Fabuła ciekawie poprowadzona, przenosi nas do tętniącego życiem Sztokholmu, tuż przed wybuchem II wojny światowej. Ukazuje pokomplikowane relacje międzyludzkie i przeżywane dramaty. Pani Katarina pisze z pasją, empatią czuć wiedzę historyczną. Atutem powieści są bohaterowie. Skomplikowane, autentyczne, rewelacyjnie wykreowane osobowości, wzbudzają w czytelniku wiele sprzecznych emocji. Cały czas miałam wrażenie, że razem z nimi przemierzałem ich kręte życiowe ścieżki. Betty skradła moje serce od razu, to silna, odważna, mądra i jednocześnie krucha młoda kobieta.
Powieść rozwija się spokojnie, autorka tak pisze, że trudno się od niej oderwać. Następujące po sobie wydarzenia, choć pozornie zwyczajne, sprawiają, że płynie się przez tę książkę razem z Betty, przeżywając jej radości, rozczarowania i trudne chwile. Betty wydaje się rozsądną, dobrą dziewczyną, ale brak doświadczenia i młodzieńcza naiwność sprawiają, że niektóre decyzje pociągają za sobą poważne skutki. Na naszych oczach Betty powoli dorasta, uczy się życia i oddaje serce mężczyźnie, który – przynajmniej w oczach innych – wydaje się zupełnie nieodpowiedni. Ta decyzja przynosi konsekwencje, z którymi musi się zmierzyć. I choć można powiedzieć, że los bywa dla niej łaskawy, cena, jaką przychodzi jej zapłacić, jest naprawdę wysoka.
Atutem powieści jest wiarygodne oddanie realiów tamtych czasów – zarówno historycznych, jak i społecznych. Szczególnie mocno wybrzmiewa tu obraz życia służby w Sztokholmie w latach 30. XX wieku: codzienna, ciężka praca, nierówne traktowanie czy niestosowne zachowania pracodawców. W tle pojawiają się także coraz wyraźniejsze echa nadchodzącej wojny, widmo nazizmu i prześladowania Żydów.
Była to niesamowita, niełatwa, a zarazem piękna przygoda, której całkowicie dałam się porwać. Z niecierpliwością czekam na kolejne części. Bardzo polecam. Tatiasza i jej książki :)
Urocza powieść obyczajowa o życiu szwedzkiej pomocy domowej w niespokojnych czasach przed wybuchem wojny.
Betty to młodziutka dziewczyna ze wsi, która kocha książki, ma dobre serce i jest bardzo pracowita. Wyjeżdża ze wsi do Sztokholmu by służyć doktorostwu.
[Książkę tę znajdziecie też w audiobooku i będzie to idealna pozycja do sprzątania czy gotowania, bo Betty takich wyzwań się nie boi :)]
Betty w nowym miejscu zamieszkania poznaje przyjaciół, zakochuje się i jest zmuszona do naprawdę trudnych wyborów. Czytając zastanawiamy się jak my byśmy postąpili w jej sytuacji. Widać jak ta młoda dziewczyna musi szybko dorosnąć i podjąć najlepsze decyzje zarówno dla siebie jak i dla swojej rodziny.
Oprócz historii Betty mamy tu też dobrze pokazane realia tamtych czasów, wykorzystywania służby, czy podziałów społecznych, oraz silnych kobiet, które chcą coś zmienić.
Jestem bardzo ciekawa kolejnego tomu, bo muszę przyznać że się trochę z Betty zżyłam.
7/10 gwiazdek
Saga o Betty tom pierwszy.
Jest 28 września 1937 roku, kiedy Betty wyjeżdża z rodzinnego Hudiksvall do Sztokholmu. Z racji swojego chłopskiego pochodzenia i tego, że nie ma ojca, a żywicielką jej i dwojga jej braci jest matka, musiała pomyśleć o pracy.
Z pomocą ciotki Helmi znalazła zatrudnienie u doktora Molandera, gdzie miała być służącą. Dziewczyna bardzo marzy o pracy z książkami, chce się dalej uczyć, co niestety nie jest możliwe.
Niestety, już pierwszego dnia spotkają ją rozczarowania. Została zarzucona mnóstwem obowiązków, której nie sprostałaby dorosła i doświadczona osoba, a co dopiero siedemnastolatka. Pani domu nieustannie jej dokucza, wyśmiewając ubiór i wytykając każdy błąd.
Betty bardzo tęskni za swoją rodziną.
Na szczęście na swojej drodze spotyka przynajmniej jedną dobrą i przychylną jej osobę- Violę, która także jest pomocą domową, tyle że u innej rodziny. Wolne chwile dzieli pomiędzy przyjaciółką, a pewnym przystojnym wykładowcą Martinem Fischerem, który wpadł jej w oko. To z nim może dyskutować o literaturze i choć w pewnym stopniu spełniać swoje pasje.
Czy taki stan rzeczy może trwać wiecznie?
Co dalej czeka bohaterkę?
**
Betty z początku jest bardzo naiwna, zagubiona, podejmuje błędne decyzje. Nic dziwnego- ma dopiero siedemnaście lat, to zbyt mało by sprostać wyzwaniom świata.
Towarzysząc jej w codziennych czynnościach bardzo jej współczułam, miałam ochotę zdjąć z jej barków choć część obowiązków. Gotowanie, robienie zakupów, sprzątanie, usługiwanie państwu, szykowanie wszystkiego do imprez, cerowanie ubrań i robienie prania. To zdecydowanie zbyt dużo dla tak młodej dziewczyny.
Niestety, taka była codzienność Szwedzkiej służby domowej lat 30.
Katarina Widholm stworzyła fenomenalną książkę, a mam nadzieję, że cała seria taka będzie, która jest wciągająca, inspirująca, ale także niezwykle pouczająca, pozwalając nam spojrzeć na świat oczami "niewidzialnej" służącej i zrozumieć realia epoki, o czym nie dowiecie się w szkole. Dosadnie obrazuje jak wielkie były różnice klasowe społeczeństwa.
To opowieść, która boli, wzrusza, ale przede wszystkim daje nadzieję, że każda z nas ma w sobie siłę, by napisać własną historię.
✨️Kto i za co pokocha?
Bez dwóch zdań pokochają miłośnicy klimatycznych powieści, literatury obyczajowej, romansów historycznych i uwaga, fani serialu Downton Abbey. Autorka w realistyczny sposób odmalowuje portret realiów panujących wśród służby u schyłku lat 30. XX wieku w Szwecji. Brzmi, jakbym wiedziała co i jak było wtedy grane — nie wiem tego z autopsji, ale pani Widholm podeszła do tematu z niezwykłą starannością i dbałością o detale, dlatego jestem w stanie wyobrazić sobie, że było właśnie tak, albo podobnie, jak to opisuje. Jeśli lubisz obrazowe opisy czynności i strojów, to pokochasz tę powieść na sto procent, bo te są tu przepiękne. Nie zanudzają, a wręcz przeciwnie — działają na wyobraźnię do tego stopnia, że miałam wrażenie, iż przez dwa dni, kiedy czytałam tę powieść, byłam w centrum wydarzeń, albo chociaż nastawiałam wodę na herbatę dla moich państwa.
Pokochasz za Betty. Ona jest cudowna. Jest też książkarą, i to jaką! To właśnie miłość do czytania sprawiła, że…a no bez spoilerów. To młodziutka dziewczyna, pełna entuzjazmu i zapału do pracy. Jest szczerze uprzejma, uśmiechnięta i odważna. Ma czyste serce, które otwiera się na miłość. Nawet w trudnych chwilach kroczy dzielnie przez życie, zgrabnie próbując omijać napotkane przeszkody. A nie da się jej nie kibicować i nie stać za nią murem. Historia Betty wciąga na sto procent, bo ma w sobie dużo autentyczności.
✨️Czy ja pokochałam?
O mamusiu, no bardzo! Wsiąkłam bez reszty w świat tej powieści. Historia Betty jest urzekająca. Czasami smutna, ale jednak ma w sobie mnóstwo nadziei na szczęśliwe zakończenie. Pokochałam to, w jaki sposób został ukazany trud pracy na służbie i codzienne zmagania młodych dziewczyn pracujących dla zamożnych rodzin. Spodobało mi się przenikanie się warstw społecznych, gdzie każdej z nich w jakimś stopniu nie przystoi spoufalać się z "tą drugą stroną". To powieść prowadzona bardzo spokojnie i plastycznie pod względem opisów świata przedstawionego, a zarazem wypełniona po brzegi najróżniejszymi emocjami.
✨️Czy polecam?
Polecam, jak nie wiem co! To książka, która pomimo podejmowania trudnych wątków ma w sobie taka łagodność pozwalająca zakończyć ją ze spokojem i poczuciem, że właśnie przeczytało się bardzo dobrą powieść. Z ekscytacją czekam na kolejny tom, bo jestem ciekawa, co tam Betty wycuduje w następnej kolejności.
✨️O czym jest?
Szwecja, rok 1937. Betty marzy o poznawaniu świata i czytaniu książek, lecz jej pochodzenie zamyka drogę do dalszej nauki. Dziewczyna wyjeżdża do Sztokholmu, gdzie zaczyna pracę jako służąca. Szybko zaprzyjaźnia się z Violą, służącą sąsiadów jej państwa oraz poznaje Martina Fischera, który otwiera przed nią nieznany dotąd świat. Gdy życie Betty robi obrót o 180 stopni, z młodej dziewczyny, zamienia się w kobietę, która musi stawić czoła napotkanym przeszkodom.
„Są takie książki, które pachną domem, cynamonem i sprawami, o których nie mówi się głośno…”
Sięgając po „Sagę o Betty” Katariny Widholm, spodziewałam się przyjemnej, skandynawskiej opowieści obyczajowej. Dostałam historię, która wwierciła mi się pod skórę i została tam na dłużej. Klimat tej książki jest wyjątkowy – intymny, nostalgiczny, a jednocześnie pełen subtelnego napięcia. To idealna lektura na chłodne wieczory z herbatą i kocem.
Fabuła opowiada o życiu tytułowej Betty – zwykłej kobiety w niezwykłych czasach. To nie jest historia o wielkich rewolucjach, tylko o codzienności: małżeństwie, macierzyństwie, niespełnionych marzeniach i tęsknocie za kimś, kto stoi tuż obok. Widholm nie serwuje nam cukierkowego obrazu przeszłości – pokazuje ją w całej jej surowości, z całym bagażem niewypowiedzianych emocji i ograniczeń, jakie nakładała na kobiety ówczesna rzeczywistość.
Bohaterowie to zdecydowanie najmocniejszy punkt tej powieści. Betty jest postacią tak autentyczną, że momentami miałam wrażenie, jakbym czytała pamiętnik własnej prababci. Jej wewnętrzne rozterki, tłumione emocje i te wszystkie chwile, w których chciałoby się za nią krzyknąć: „No powiedz to wreszcie!”, sprawiają, że budzi się w czytelniku prawdziwa więź. Kibicuje się jej, złości na nią, a przede wszystkim – współczuje. Inne postacie również są świetnie nakreślone, choć to Betty pozostaje w centrum tego kameralnego teatru życia.
Akcja nie pędzi na łeb na szyję. To raczej leniwa, momentami wręcz rozlewająca się opowieść, która wymaga od czytelnika skupienia i wyczucia. Jeśli lubicie książki, w których najwięcej dzieje się między słowami – tutaj poczujecie się jak ryba w wodzie. Styl autorki jest prosty, ale niesamowicie plastyczny i malowniczy. Te szwedzkie krajobrazy, zapachy kuchni, faktury ubrań – wszystko jest opisane tak, że bez trudu można to zobaczyć i poczuć.
Komu polecam? Przede wszystkim fanom spokojnych, refleksyjnych opowieści obyczajowych z historią w tle. Jeśli lubicie książki, które są jak dobra, gorzka czekolada – pozostawiają refleksję, a nie tylko chwilową słodycz – to „Saga o Betty” jest dla Was. Spodoba się również tym, którzy cenią sobie literaturę skandynawską w jej najbardziej kameralnym, psychologicznym wydaniu.
Moja ocena? To opowieść, która zapada w pamięć, ale momentami brakowało mi w niej trochę więcej odwagi w poprowadzeniu wątków. Niemniej to piękna, wartościowa lektura.
Moja ocena: 7/10 ⭐
BRUNETTE BOOKS
Większość z nas cieszy się wolnym weekendem, często nie myśląc o tym, że kiedyś był on przywilejem tylko dla wybranych, podobnie jak 8-godzinny dzień pracy. Jeszcze w latach 30. ubiegłego wieku dla służących koniec tygodnia był zazwyczaj czasem najcięższej harówki, a o wolne popołudnie trzeba było niemal walczyć.
Uwielbiam okres dwudziestolecia międzywojennego w literaturze, a tym razem miałam okazję przyjrzeć mu się wnikliwie, dosłownie „od kuchni”. Katarina Widholm z ogromnym wyczuciem oddała bowiem realia życia pomocy domowych tamtych lat. „Niewinne serce”, pierwszy tom „Sagi o Betty”, to, jak słusznie sugeruje tytuł, historia młodej dziewczyny z prowincji, która trafia na służbę do Sztokholmu, do domu państwa Molanderów.
Jej marzenia o wielkim mieście szybko zderzają się z brutalną rzeczywistością, a wobec narzuconego tempa zmian Betty musi błyskawicznie dorosnąć. Przyznam, że to właśnie część powieści związana z usługiwaniem w domu Molanderów, mimo pozornej monotonii i pracy ponad siły, porwała mnie najbardziej. Niemal fizycznie czułam zagubienie bohaterki w gąszczu obowiązków, którym nie sposób podołać pod okiem wyniosłej doktorowej. Wspólnie z nią odczuwałam zmęczenie, ból pleców i doskwierającą tęsknotę za domem, którą dziewczyna próbuje tłumić lekturą książek i porywami pierwszej miłości.
Choć Betty wydaje się rozsądną dziewczyną, jej decyzje podyktowane brakiem doświadczenia i niewinnością niosą ze sobą poważne konsekwencje. Wtedy ratunek przychodzi z najmniej spodziewanej strony…
Jeśli macie obawy, że to tylko lekki romans, spieszę je rozwiać. To przede wszystkim wnikliwy obraz ówczesnych uwarunkowań społecznych i historycznych. W tle czai się narastający nazizm, a autorka genialnie pokazuje, jak wielka polityka wdziera się w życie zwykłych ludzi. Porusza tematykę prześladowań Żydów, sytuacji osób homoseksualnych oraz początków związków zawodowych służących, które walczyły o to, by ich praca przestała być traktowana jak niewolnictwo.
Poznawałam historię Betty z ogromną przyjemnością, a ona sama zyskała moją wielką sympatię. Jak potoczą się jej dalsze losy? Chętnie przekonam się o tym w drugiej części sagi - „Ciepłe dłonie”, której premiera zapowiadana jest jeszcze na ten rok.
Kurczę, nie wiem jak mam ocenić tą książkę. Dość ciężko mi się ją czytało (jak czytam książki w ciągu jednego wieczora, tak tu to trwało trzy dni), ale w gruncie rzeczy mi się nawet spodobała.
Betty jest młodą kobietą, która marzy o tym, aby móc się uczyć. Kocha książki. Niestety ale nie może spełniać swoich marzeń poprzez swoje pochodzenie. Ma to szczęście, że ciotka załatwia jej pracę z dala od domu u bogatego państwa. Ma być służącą. W podróży poznaje pewnego mężczyznę, który tak jak i ona kocha literaturę. Rozmowa z nim przynosi wiele radości.
Praca Betty jest można powiedzieć, że całodobowa. Musi być zawsze przygotowana, że państwo ją o coś poprosi. Całe szczęście, że na miejscu poznaje Violę, która staje się jej przyjaciółką. Niestety, ale nie spotykały się zbyt często, bo raz na dwa tygodnie i to na określony czas.
I tak jak na początku cała historia płynie wolno, tak w pewnym momencie przyspiesza. Główna bohaterka daje się wciągnąć w pewną sytuację... Jaką? Tego wam nie powiem. Musicie sami przeczytać książkę.
Ta książka nie porwała mnie od samego początku, dla mnie była jakaś za wolna, zbyt nudna, ale... właśnie moment związany z pewną sytuacją, sprawił, że w końcu miałam radość z czytania.
Ale gwarantuję wam! Jeżeli lubicie sagi, jeżeli chcecie poczytać o tym jak traktowana jest pomoc domowa - to książka jest dla was!
,,Niewinne serce" to pierwszy tom szwedzkiej sagi o młodej pomocy domowej historii, która sprzedała się w milionach egzemplarzy?
Poznajemy Betty - siedemnastoletnią dziewczynę z prowincji, która w 1937 roku wyjeżdża do Sztokholmu, aby podjąć pracę jako pomoc domowa u doktorostwa Molanderów. Dla młodej dziewczyny to ogromna zmiana: nowe miasto, nowe obowiązki i zupełnie inny świat niż ten, który znała dotąd. Już w pociągu spotyka Martina Fischera przystojnego wykładowcę, z którym niespodziewanie odnajduje wspólny język dzięki... literaturze. Ich rozmowy o książkach szybko przeradzają się w korespondencję i spotkania, a między nimi zaczyna budzić się pierwsze, nieśmiałe uczucie.
Rzeczywistość jednak szybko pokazuje Betty swoją trudniejszą stronę. Praca w domu Molanderów okazuje się wymagająca i momentami wręcz wyczerpująca. Doktor jest człowiekiem uprzejmym i życzliwym, natomiast jego żona to osoba surowa, wymagająca i bardzo apodyktyczna. Dziewczyna pracuje ponad siły od wczesnego rana do późnej nocy z zaledwie jednym wychodnym tygodniowo. W książce mocno wybrzmiewa temat losu pomocy domowych i pierwszych prób organizowania się w związki zawodowe, które miałyby walczyć o ich prawa.
Autorka pokazuje też tło historyczne. Rok 1937 to czas niepokoju w oddali zaczynają być wyczuwalne echa nadchodzącej wojny i pojawiające się wpływy nazizmu. Nie jest to jednak główny wątek powieści. Najważniejsze pozostają emocje, relacje między ludźmi i codzienna walka młodej dziewczyny o własne miejsce w świecie.
Betty jest bohaterką, która potrafi wzbudzić wiele emocji. Były momenty, kiedy miałam ochotę dosłownie potrząsnąć nią i zapytać: ,,Dziewczyno, co ty robisz?". Na jej drodze pojawia się wiele przeszkód i trudnych sytuacji. Jednak los stawia też na jej drodze osoby gotowe wyciągnąć pomocną dłoń czasem w zupełnie nieoczekiwany sposób...
,,Saga o Betty. Niewinne serce" to więc powieść, która łączy w sobie lekkość obyczajowej narracji z poważniejszymi tematami społecznymi i historycznymi. To historia o dorastaniu, o poszukiwaniu własnej drogi, o próbie zdefiniowania siebie w świecie, który nie zawsze daje na to przestrzeń. I choć nie jest to książka, która wywraca czytelnika na drugą stronę, ma w sobie coś, co sprawia, że chce się poznać dalsze losy bohaterki -- choćby po to, by zobaczyć, czy uda jej się znaleźć miejsce, którego tak bardzo pragnie.
pełna recenzja: https://www.instagram.com/p/DV3qWXiiDKL/
?Recenzja?
Premiera 11.02.2026 r.
,,Saga o Betty. Niewinne serce" - Katarina Widholy
Współpraca reklamowa z @wydawnictwoluna
Motywy:
- Sztokholm lata 30 XX w.
- służące
- silne kobiece postacie
- niesprawiedliwości dawnych czasów
Betty pochodzi z ubogiej rodziny robotniczej. Aby odciążyć matkę i rodzeństwo postanawia wyjechać i rozpocząć pracę jako służąca u bogatych Państwa. Gotowanie, pranie, sprzątanie nie sprawia jej problemu. Robi wszystko sumiennie i sprawnie. Uwielbia gotować i czuć to w słowach pracodawców. Jednak nie raz dostanie nie przychylne komentarze na swój temat. Doktorowa ubliża jej, traktuje z wyższością, a ona potulnie wszystko znosi. Często pracuje ponad kilkanaście godzin dziennie, a wynagrodzenie jest marne. Co więcej, musi pytać się o wolne. Ale dziewczyna się nie zniechęca. Pracuje a w wolne dni spotyka się z przyjaciółmi i tajemniczym wykładowcą. Co z tego wyniknie? Czy Betty znajdzie prawdziwą miłość ? Czy jej los się odmieni? Czy wywalczy lepszą przyszłość ?
Podobało mi się jak książka oddała realia życia służących w latach 30 XX w. Wszystko od A do Z zostało przedstawione. Począwszy od opisów ich pracy i to zostało przedstawione bardzo obrazowo i szczegółowo po romans. W między czasie pojawiają się konflikty między różnymi nacjami, a także próby walki służących o lepsze warunki pracy. Jestem pod ogromnym wrażeniem kunsztu pisarskiego autorki, gdyż opisy są tak wyraziste, że nie mogłam się od nich oderwać. Niby proste czynności, a mają w sobie jakąś lekkość i ciekawość. Chyba przez to, że prowadzenie domu to ciężki kawałek chleba, jeszcze dla ludzi, którzy uważają się za lepszych. Mocno jej kibicowałam i chciałam aby udało jej się spełnić swoje pragnienia. Betty jest skromną, i dobrą osobą, która oddałaby serce. Oprócz tego lubi naukę i literaturę. Ma bardzo bystry umysł, którego nie umieją zrozumieć. Kobieta, a do tego jeszcze uboga służąca, nie powinna mieć żadnego myślenia. Co jest takie niesprawiedliwe, i gdy sobie przypomnę to zachowanie innych wobec niej, to aż mam ochotę uderzyć kogoś w ten pusty łeb. Ughh
Żeby nie było tylko problemowo, to pojawia się romans i pierwsze zauroczenie. Betty poznaje inspirującego wykładowcę, który dysponuje podobnym umysłem i ciekawością co ona. Szybko przyjaźń przemienia się w uczucie. Kompletnie nie tracą czasu na półsłówka. Szybko przyszło i oby szybko się nie skończyło.
Pokochałam film ,,Służące" i tak samo się stało z tą historią. Wciągnęła mnie od pierwszych stron i z wielkim apatytem czytałam dalej. Uwielbiam historie osadzone w innych czasach, bo dzięki temu ( jeśli autorka zrobiła dobry research) można cofnąć się w tył i poznać wszystko do podszewki. A to jak były traktowane to przechodzi ludzkie podeście. Wyzysk i wyzysk, kosztem rodziny, zdrowia. A do tego minimalne pochwały, a więcej krzywd. Chociaż Betty trafiła na jedną z lepszych, ale niestety również nie będzie kolorowo.
No nie mogę przestać zachwycać się tą pozycją. Totalnie skradła moje serce i zacieram już rączki na kolejną część. A Wam polecam się z nią zapoznać, żałować nie będziecie, a poznacie czasy, gdzie kobiety były traktowane jak służące i nie miały żadnego prawa głosu.
11/10?
Betty to dziewczyna z prowincji, która przyjeżdża do Sztokholmu lat 30. XX wieku, by zacząć pracę pomocy domowej w mieszkaniu doktorstwa Molanderów. Jej naiwność, pracowitość i marzenia o edukacji sprawiają, że łatwo się z nią utożsamić. Jest uroczą, śliczną bohaterką. Młodziutką, a jednak nad wiek odpowiedzialną, potrafiącą pysznie gotować i starannie dbać o dom. Jej mama może być dumna z tego, jak wychowała swoje dziecko. Dziewczyna jest skromna, inteligentna, a jednocześnie ambitna i świadoma swojej pozycji w społeczeństwie. Jest kochającą siostrą i oddaną córką.
Akcja toczy się w przededniu II wojny światowej. Autorka świetnie oddaje narastający niepokój w Europie, łącząc go z osobistymi dramatami bohaterki. Temat nazizmu wybrzmiewa subtelnie, ale wymownie.
Autorka wykonała tytaniczny research. Opisy pracy służącej, ówczesnej mody, jedzenia i konwenansów społecznych są doskonałe. To wręcz ,,zmysłowa" lektura - czuć zapach pasty do podłóg, solonych śledzi, smak kawy... Ta historia to literacka podróż w czasie, która pozwala poczuć codzienność tamtej epoki i nastroje społeczne, a nie tylko śledzić wielkie wydarzenia polityczne.
Pojawia się oczywiście wątek miłosny, jest skomplikowany i daleki od przesłodzonych romansów. A to, jak poukładało się życie osobiste dziewczyny, to doskonały przykład tego, że niczego nie można przewidzieć i zaplanować...
Muszę przyznać, że pokochałam Betty przede wszystkim za miłość do książek. Pozwalają one przetrwać trudne chwile w nowym środowisku. Czytanie to dla niej wytchnienie od ciężkiej pracy fizycznej i pomost między światami, to właśnie zamiłowanie do lektury łączy ją z Martinem Fischerem, profesorem literatury. Książki stają się ich wspólnym językiem, pozwalając przełamać bariery klasowe. Betty nie chce być ,,tylko" służącą. Dzięki literaturze kształtuje swój intelekt, uczy się krytycznego myślenia i zaczyna marzyć o życiu wykraczającym poza polerowanie sreber. Z każdą przeczytaną pozycją zmienia się jej sposób postrzegania świata, kradnie więc dla książek każdą chwilę i zarywa noce.
Katarina Widholm pisze niezwykle lekko, klarownie, rezygnując ze zbędnych ozdobników. A czyta się wspaniale i uważnie, by nie przeoczyć żadnego słowa.
Idealna powieść dla miłośniczek Stefci i Służących do wszystkiego! Ponad milion sprzedanych egzemplarzy Drugi tom kultowej szwedzkiej sagi Rok 1942...
Przeczytane:,
(czytaj dalej)