Seria kryminalna z komisarz Olgą Balicką, tom 10
Olga Balicka czuje ogromną frustrację. Po niedawnym wypadku i operacji nadal nie może pracować. Co więcej, mąż wysłał ją razem z Katarzyną Sarnecką do nadmorskiego kurortu Fala, w którym obie powinny dochodzić do zdrowia. Olga tęskni jednak do bycia w biegu i pogoni za przestępcami. Na kolacji u właściciela apartamentowca, w którym mieszkają, odkrywa coś, co zmusi ją do szybszego powrotu do obowiązków służbowych, bo Miestwin Pomorski okazuje się nie być tak dobrym człowiekiem, za jakiego się podaje.
Dorota Jasna czuje, że wszystko, co dobre w życiu, jest już za nią. Niebawem skończy pięćdziesiąt lat, nie ma męża ani dzieci, a jej jedyną rodziną są schorowani rodzice, którymi musi się opiekować. Dobrą stroną jej egzystencji wydaje się być praca, którą wykonuje z ogromnym zaangażowaniem. Jako strażniczka w więzieniu widziała już niejedno i myślała, że nic nie zdoła jej zaskoczyć, aż do chwili, gdy poznaje Hannibala, mężczyznę skazanego za zamordowanie kilku kobiet.
Tymczasem w Jeleniej Górze dochodzi do makabrycznego odkrycia. W jednym z pustostanów zostają znalezione zwłoki, a modus operandi łudząco przypomina zbrodnie sprzed roku. Czy Hannibal faktycznie jest sprawcą zarzucanych mu czynów, czy skazano niewinnego człowieka?
Co wspólnego ma nadmorski przedsiębiorca z Marią Łagowską, lekarz medycyny sądowej współpracującą z jeleniogórską policją? Czy Oldze uda się rozwikłać kolejną skomplikowaną zagadkę?
Katarzyna Wolwowicz powraca z kontynuacją bestsellerowej serii, którą pokochały tysiące czytelników.
***
Katarzyna Wolwowicz, urodzona w 1983 roku. Magister stosunków międzynarodowych i psychologii klinicznej. Absolwentka studiów podyplomowych z mediacji.
Dorastała w malowniczej górskiej miejscowości - Szklarskiej Porębie. Kocha przestrzeń, wolność i naturę, ale także ogień trzaskający w kominku, saunę i morsowanie w górskich wodospadach. Uwielbia sport, zwłaszcza narciarstwo alpejskie, a także taniec towarzyski i latynoamerykański.
Autorka serii kryminalnych z Olgą Balicką, Tymonem Hanterem, Carmen Rodriguez i Rupertem Ogrodnikiem oraz thrillera W otchłani.
Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: 2025-10-15
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 300
„Fala” to kryminał, który od pierwszych stron wciąga dynamiką i precyzyjnie zarysowanymi postaciami. Katarzyna Wolwowicz ponownie pokazuje, że potrafi zbudować galerię bohaterów tak różnorodnych, tak ludzkich i tak prawdziwych, że cała akcja nabiera dzięki nim wyjątkowej głębi. Na scenę wchodzą reprezentanci różnych środowisk — od lokalnych elit, przez funkcjonariuszy, po ludzi stojących na granicy prawa — a w samym centrum stoi niezawodna, zawsze czujna ekipa jeleniogórskiej policji.
Tym razem komisarz Olga Balicka powraca w nieco innym wydaniu — wysłana na urlop zdrowotny, powinna odpoczywać, lecz jej natura śledczej nie pozwala na spokojne leżenie. Nuda i bezsilność narastają mimo obecności ciężarnej przyjaciółki, aż do momentu, gdy na horyzoncie pojawia się właściciel sanatorium. Jego zbyt żywe zainteresowanie kobietami oraz nienaturalna pewność siebie natychmiast budzą jej czujność. Wspólna kolacja tylko podsyca niepokój — coś w jego zachowaniu nie pasuje, a fotografie wiszące w jego domu otwierają drzwi do historii, która dziwnie szybko zaczyna zahaczać o jeleniogórski wydział policji.
Kiedy zostają znalezione zwłoki kobiety w stanie rozkładu, śledczy stają przed zagadką bez punktu zaczepienia. Brak zgłoszenia zaginięcia, ślady wskazujące na działanie seryjnego mordercy — mordercy, który przecież… siedzi za kratami. Każdy kolejny dzień przynosi więcej pytań niż odpowiedzi, a wpływowe osoby w Szczecinie robią wiele, by kolejne nitki łączące ich ze sprawą pozostawały w cieniu.
Równolegle toczy się drugi wątek — losy wzorowej strażniczki, której życie nagle wymyka się spod kontroli. Kobieta łamie wszystkie własne zasady, narusza procedury i zatraca się w emocjach, jakie wzbudza w niej osadzony Mariusz. W imię pomocy, współczucia i czegoś trudnego do nazwania zagląda za drzwi, które powinny pozostać zamknięte. Zadaje pytania niewłaściwym ludziom, wzbudza zainteresowanie tych, którzy mają wiele do ukrycia. Koligacje, układy i powiązania zaczynają tworzyć mroczną pajęczynę, a stawka rośnie z każdą stroną.
Czy winny naprawdę jest winny?
Czy tytułowy Hannibal istnieje naprawdę?
A młody chłopak z obsesją na punkcie śmierci — czy stanie się kluczem do prawdy, czy może kolejną przeszkodą?
Wolwowicz prowadzi czytelnika w stronę finału pełnego napięcia, a epilog uderza jak fala — szeroko, głęboko i boleśnie. Z niedowierzaniem przewraca się ostatnią stronę, czując w kościach, że to dopiero początek czegoś znacznie mroczniejszego.
Nie mogę doczekać się kolejnej części.
🕸️🕸️🕸️ RECENZJA 🕸️🕸️🕸️
„Fala” – Katarzyna Wolwowicz
@katarzyna_wolwowicz_pisarka
Seria: Komisarz Olga Balicka #10
Wydawnictwo: ZWIERCIADŁO
@wydawnictwo_zwierciadlo
🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️
Jeśli ktoś na dziesiątym tomie liczył na spadek formy, to „Fala” powinna dostać osobny certyfikat na udowodnienie, że Wolwowicz nie tylko nie zwalnia, ale jeszcze dolewa benzyny do ognia. Czytałam i nawet nie zauważyłam, kiedy przepadłam na dobre to ten typ kryminału, który wciąga cicho, ale bezlitośnie.
Co znajdziemy w książce?
🔥 nadmorski kurort, który bardziej straszy, niż relaksuje
🔥 Olgę Balicką niby na „urlopie”, ale wiadomo – długo nie usiedzi w miejscu
🔥 Dorotę Jasną, kobietę duszoną własnym życiem i emocjami
🔥 Hannibala – więźnia, przy którym nie wiadomo, co bardziej niepokoi: jego historia czy jego spokój
🔥 trupa w Jeleniej Górze i śledztwo pachnące starą sprawą
🔥 motyw możliwego błędu sądowego
🔥 pozornie nieskazitelnego biznesmena z bardzo brudnymi sekretami
🔥 relacje tak skomplikowane, że można je rozrysować jakmapę powiązań
🔥 klimat gęsty jak mgła przy sztormie
🔥 i zakończenie, po którym ma się ochotę sprawdzić, gdzie autorka schowała dalsze strony
Olga w tej części jest jak sprężyna niby lekarz kazał jej odpoczywać, ale wszyscy wiemy, że ta kobieta i „leżenie” to dwa różne gatunki biologiczne. Kurort miał być spokojny, a okazał się idealnym miejscem na kolejne kłopoty. I dobrze, bo Olga w trybie „walka i analiza” to najlepsza Olga.
Za to Dorota Jasna… o rany. Jej historia to emocjonalny rollercoaster bez pasów bezpieczeństwa. Zwyczajna, szara, poskładana z obowiązków, aż pewnego dnia coś się w niej odblokowuje. Patrzyłam na jej decyzje jak na film grozy: „nie rób tego, nie idź tam” — a ona i tak szła. I nie mogłam oderwać oczu.
Śledztwo? Totalnie wielowarstwowe. Wolwowicz z premedytacją myli tropy, podrzuca fałszywe wnioski i każe czytelnikowi wyrzucać własne teorie do kosza. W jednej chwili jesteś pewna, że wszystko rozgryzłaś, a w następnej okazuje się, że patrzyłaś nie na tę układankę, co trzeba.
Styl autorki jest ostry, skoncentrowany i emocjonalny jak strzał adrenaliny. Bez przesady, bez rozwlekania za to z genialnym wyczuciem psychologii postaci. Każdy bohater ma swoje brudy, rysy i ukryty ciężar, który niesie dalej niż by chciał.
Gęsta atmosfera to osobny bohater tej powieści. Miasteczko, które powinno być pocztówkowe, okazuje się scenerią pełną napięcia, tajemnic i ludzi, którzy grają o wiele sprytniej, niż wyglądają.
„Fala” nie atakuje od razu sztormem najpierw narasta, powoli, konsekwentnie, aż w końcu wali w czytelnika całą siłą.
A ostatnie strony? No cóż… zamknęłam książkę i sprawdziłam, czy nic mi nie wypadło, bo TAK nie kończy się wątek, jeśli chce się zostawić czytelnika w spokoju.
Nie zostawia. Ani trochę.
RECENZJA
„Fala”
Cykl: Komisarz Olga Balicka (tom 10)
Autor: Katarzyna Wolwowicz
Wydawnictwo: Zwierciadło
„Fala” to ten rodzaj thrillera, który nie tyle wciąga, on podchodzi do czytelnika cicho, jak przypływ, a potem z impetem zalewa go emocjami, niepokojem i całą masą pytań bez oczywistych odpowiedzi. Katarzyna Wolwowicz po raz kolejny udowadnia, że potrafi po mistrzowsku łączyć kryminał z psychologiczną głębią, tworząc historię, która uwiera, fascynuje i zmusza do myślenia o ludzkich wyborach długo po odłożeniu książki.
Na pierwszy plan wysuwa się Olga Balicka, policjantka, która zamiast odpoczywać po wypadku i operacji, wciąż tęskni za adrenaliną i rytmem śledztwa. Jej frustracja jest tak autentyczna, że czytelnik niemal czuje ten nieustanny ścisk w klatce piersiowej: chęć działania kontra bezsilność ciała. Wyjazd do kurortu Fala miał być terapią, ale szybko staje się początkiem czegoś o wiele mroczniejszego. Jedno przypadkowe odkrycie sprawia, że sielski kurort traci cały urok, a Olga, mimo wszystko wraca do roli, w której gra najlepiej.
Drugą, absolutnie fascynującą bohaterką jest Dorota Jasna. Kobieta na zakręcie życia, przytłoczona obowiązkami, trochę przeźroczysta dla świata, a jednocześnie niesamowicie silna. Jej azylem jest praca strażniczki więziennej. I pewnie mogłoby tak zostać… gdyby nie Hannibal. Więzień, którego obecność zaczyna burzyć jej uporządkowany świat. Jej relacja z Hannibalem, osadzonym skazanym za brutalne morderstwa, to majstersztyk budowania napięcia. Każde ich spotkanie jest jak gra w szachy z cieniem: chłodna, precyzyjna i pozornie przewidywalna, dopóki nagle nie okazuje się, że zasady były zupełnie inne.
Gdzieś daleko od nadmorskiego kurortu, w Jeleniej Górze, zostają znalezione zwłoki. Zbrodnia tak brutalna i tak znajoma, że natychmiast pojawia się najważniejsze pytanie: czy zabójca naprawdę siedzi za kratami? Wolwowicz prowadzi śledztwo wielotorowo, zręcznie splatając wątki, odsłaniając kolejne fragmenty układanki i nie pozwalając czytelnikowi przywiązać się do żadnego tropu. Każda teoria wydaje się sensowna… do momentu, w którym autorka wywraca ją jednym detalem.
I tu zaczyna się to, co w Wolwowicz kocham najbardziej: perfekcyjne łączenie warstwy kryminalnej i obyczajowej. Napięcie nie odpuszcza ani na chwilę, a każde nowe odkrycie w śledztwie odbija się echem w życiu prywatnym bohaterów. Autorka świetnie kontroluje tempo, potrafi bez ostrzeżenia podkręcić emocje, a chwilę później wpuścić nas w intymny moment, który mówi więcej niż cała strona dialogów.
Ogromnym atutem powieści jest atmosfera, gęsta, ciężka, pełna niedopowiedzeń. Nadmorski kurort, który powinien kojarzyć się z odpoczynkiem, staje się scenerią pozornego bezpieczeństwa, a Jelenia Góra, areną, na której przeszłość domaga się sprawiedliwości.
„Fala” to nie jest zwykły kryminał. To historia o kobietach, które próbują odnaleźć siebie w świecie pełnym przemocy, tajemnic i moralnych pułapek. O prawdzie, która nie zawsze jest tym, czego się spodziewamy. I o złu, które ma wiele twarzy, czasem znacznie bardziej zwyczajnych, niż jesteśmy gotowi przyznać.
Jeśli szukasz powieści, która porwie cię nie sztormem, lecz powoli i nieubłaganie, „Fala” będzie idealnym wyborem. Po jej lekturze długo nie dasz rady wyjść z tego emocjonalnego przypływu.
A zakończenie? Zostawia apetyt na kolejną część, i to całkiem spory.
Jak statystyka twierdzi, a i chyba nie kłamie, Katarzyna Wolwowicz zafundowała nam w powieści „Fala” dziesiąte już spotkanie z Olgą Balicką. Zabierałem się za powieść raczej bez przekonania, ze znudzeniem ale i też z przemożnym przekonaniem, że przecież to Pani Kasia, ta Wolwowicz. Na początku faktycznie, pomyślałem, że tym razem „nie pykło” autorce. Jakiś tam Hannibal, zabijał kobiety, zjadał języki z cebulką, a z czym można przyrządzić jak nie z cebulką. Pomyślałem sobie, że dobrze, że jeszcze czerniny nie robił, ale już siedzi sprawiedliwie osądzony. Olga odpoczywa sobie tęskniąc za robotą. Kolejne zwłoki kobiety wskazujące na powyższego kulinarnego konesera, a ja dalej raczej z obowiązku. Nawet strażniczka więzienna wierząca w niewinność tego zwyrodnialca mnie nie rozbudza. Ale po kilkunastu stronach jest taki moment, że powieść mnie wciągnęła. Ciekawość nie pozwoliła odłożyć na później. Po prostu jakbym przyglądał się bohaterom obserwując ich poczynania, nawet te prywatne zawirowania. Mam wrażenie, że w powieści autorka ponownie, znacznie podnosi poprzeczkę swoich pisarskich możliwości. Powieść wielowątkowa przedstawiana w dwóch płaszczyznach czasowych, z wyraźną głębią psychologiczną, czy wręcz analizą bohaterów. Dużo elementów obyczajowych czy wręcz rodzinnych dodających ludzkiego oblicza tej mrocznej w sumie opowieści. Dynamiczna i pełna niedopowiedzeń, wiadomo jak w służbach.
A zakończenie? Gdzieś w odmętach internetu mignęło mi, że tak nie można ... Zresztą, sami przeczytajcie …
Seria kryminalna Katarzyny Wolwowicz z Olgą Balicką w roli głównej to jeden z najciekawszych cykli w polskim kryminale ostatnich lat. Choć moją przygodę z nią zaczęłam nietypowo – od szóstego tomu – szybko wciągnęłam się w ten mroczny, pełen napięcia świat. Wolwowicz potrafi budować intrygę z precyzją godną najlepszych autorów gatunku, a jej największym atutem pozostaje bohaterka – policjantka z krwi i kości, silna, niejednoznaczna, zmagająca się nie tylko z przestępcami, lecz także z własnymi demonami. Autorce udało się stworzyć serię, która dojrzewa z każdym kolejnym tomem – psychologicznie, stylistycznie i emocjonalnie. „Fala”, dziesiąta odsłona cyklu, jest tego najlepszym dowodem.
Olga Balicka, zmuszona do przerwy w pracy po poważnym wypadku, próbuje odzyskać siły w nadmorskim kurorcie Fala. Choć ma odpoczywać, jej natura śledczej nie pozwala jej siedzieć bezczynnie. Wkrótce odkrywa, że za spokojną fasadą miasteczka kryją się tajemnice znacznie mroczniejsze niż szum fal i zapach morza.
W tym samym czasie Dorota Jasna, pracowniczka więzienia i opiekunka schorowanych rodziców, staje u progu życiowych rozliczeń. Spotkanie z tajemniczym więźniem, zwanym Hannibalem, wystawia jej moralność na próbę i zmusza do zadania sobie pytania, gdzie kończy się empatia, a zaczyna niebezpieczna fascynacja złem.
Tymczasem w Jeleniej Górze dochodzi do brutalnego odkrycia – zbrodni przypominającej sprawy, które uznano za dawno rozwiązane. Losy Olgi, Doroty, Hannibala i Marii Łagowskiej, lekarki medycyny sądowej, splatają się w sieć zależności, w której każdy skrywa coś przed innymi.
„Fala” to powieść kryminalna napisana w charakterystycznym dla Katarzyny Wolwowicz stylu – oszczędnym, ale niezwykle sugestywnym, pełnym emocji i psychologicznych niuansów. Tym razem szczególnie mocno wybrzmiewa w niej motyw winy i odpowiedzialności – zarówno w kontekście prowadzonego śledztwa, jak i osobistych decyzji Olgi Balickiej. Miałam wrażenie, że autorka z jeszcze większą precyzją niż wcześniej łączy wątki kryminalne z emocjonalną głębią postaci, doskonale balansując między warstwą śledczą a psychologiczną. Dzięki temu powieść nabiera wyjątkowej intensywności i wykracza daleko poza ramy gatunku.
Olga Balicka to bohaterka, która bardzo dojrzała na przestrzeni serii. Widać w niej przemianę – od surowej, zamkniętej w sobie śledczej do kobiety, która coraz częściej dopuszcza do głosu refleksję i empatię. Lubię w niej to, że nie jest idealna. Wolwowicz pokazuje jej słabości, chwile zwątpienia i wewnętrzne pęknięcia, dzięki czemu Balicka pozostaje postacią prawdziwą i bliską czytelnikowi. Momentami miałam wrażenie, że towarzyszę jej nie tylko w pracy, ale też w życiu – w cichych chwilach, gdy musi zmierzyć się z własnym sumieniem.
Równie dopracowane są postacie drugoplanowe – członkowie zespołu śledczego i osoby związane z ofiarą. Każda z nich ma swój głos, charakter i motywacje. Dzięki temu świat przedstawiony jest pełniejszy, a historia nabiera głębi. Lubię ten sposób, w jaki Wolwowicz pozwala każdej z postaci zaistnieć, nawet jeśli pojawia się tylko na chwilę – nic tu nie jest przypadkowe.
„Fala” zachwyca też gęstym, niepokojącym klimatem. Nadmorskie krajobrazy, opisane z niezwykłym wyczuciem, idealnie współgrają z tematyką winy, straty i oczyszczenia. Wolwowicz ma niezwykły dar obserwacji – potrafi jednym zdaniem oddać nastrój miejsca i emocje bohaterów, tak że łatwo w ten świat po prostu wejść.
Styl autorki pozostaje konsekwentny: precyzyjny język, realistyczne dialogi i świetnie zarysowane tło społeczne sprawiają, że wszystko brzmi naturalnie. „Fala” nie epatuje brutalnością – choć nie brakuje tu mrocznych momentów, napięcie wynika raczej z tego, co ukryte pod powierzchnią: z tajemnic, niedopowiedzeń i emocji, które narastają z każdą stroną. Bardzo cenię to, że tempo akcji jest idealnie wyważone – kiedy trzeba, przyspiesza, ale nigdy nie traci równowagi między dynamiką a refleksją.
To kolejny dowód na to, że Katarzyna Wolwowicz potrafi utrzymać wysoki poziom serii. Choć „Fala” to już dziesiąty tom, nie widać w niej znużenia – przeciwnie, mam wrażenie, że autorka z każdym kolejnym tomem coraz śmielej sięga po nowe emocje i tematy. Dla mnie była to lektura intensywna, poruszająca i bardzo satysfakcjonująca. Cenię tę serię nie tylko za misternie skonstruowane intrygi, ale też za to, że autorka nie boi się pokazywać swoich bohaterów w momentach słabości i zwątpienia. Olga Balicka pozostaje dla mnie jedną z najciekawszych kobiecych postaci we współczesnym polskim kryminale – silna, ale nie niezniszczalna; ambitna, a jednocześnie pełna ludzkiego ciepła.
Czytając „Falę”, miałam wrażenie powrotu do dobrze znanego świata, ale też odkrywania czegoś nowego. I właśnie to najbardziej cenię w prozie Wolwowicz – jej zdolność łączenia znajomych motywów z nową energią i świeżymi emocjami. Każdą kolejną część czytam z tą samą ciekawością co poprzednie, a może nawet większą. Jeśli następne tomy utrzymają ten poziom, seria z Olgą Balicką na długo pozostanie jedną z najlepszych we współczesnym polskim kryminale. To książka, która nie tylko trzyma w napięciu, ale też skłania do refleksji – a dla mnie to największy komplement, jaki można dać powieści kryminalnej.
Znacie serię Katarzyny Wolwowicz o Komisarz Oldze Balickiej? Najnowsza "Fala" to już 10 część, ale spokojnie można każdą czytać osobno. Ja szczerze powiedziawszy też wszystkich nie czytałam. Olga Balicka wraz z przyjaciółką wyjeżdżają nad morze, by zregenerować się po operacji. Trafiają do apartamentowca Fala, którego właścicielem jest Miestwin Pomorski. Jest to bardzo tajemniczy mężczyzna. Olga już po pierwszym spotkaniu ma wrażenie, że coś z nim jest nie tak. Choć jest na L4 nie potrafi przestać wszystkiego analizować. W Jeleniej Górze zostają znalezione zwłoki, które są okaleczone w podobny sposób, jak te sprzed roku, które śledztwo prowadzili Olga z partnerem. Tylko że tamten sprawca siedzi w więzieniu. Czy doczekał się swojego następcy? A może niewłaściwa osoba odsiaduje wyrok? Autorka stworzyła historię wielowątkową z ciekawie skonstruowanymi bohaterami. Zwrotów akcji też tu nie zabraknie. Trzymająca w napięciu do samego końca. No i przede wszystkim to zakończenie...
Wyrok skazujący zaważył na życiu innych.
Sieć zdarzeń, które nie powinny się wydarzyć.
Manipulacja, przez którą inni muszą cierpieć.
System.
Powinien działać zgodnie z literą prawa. Powinien. Ale jak zawsze tak nie działa.
Emocje, które biorą górę, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo i przeszłość.
Przeszłość, która może zaważyć na dalszym szczęściu.
Olga Balicka czuje frustrację przebywając w nadmorskim kurorcie. Nie może wrócić do pracy, bez której zaczyna wariować. Jednak w pewnym momencie odkrywa coś, co nie jest takie idealne na pierwszy rzut oka.
W tym samym czasie w Jeleniej Górze Konrad Murecki dostaje sprawę, której modus operacji pasuje do hannibala. Jednak ten przebywa podobno w więzieniu.
Katarzyna Wolwowicz tak prowadzi akcję, że nie wiadomo co jest prawdą, a co fałszem. Co kryje się pod przykrywką zachowań policjantów, prokuratorów, strażników więzienia, skazanego za zbrodnię hannibala, który twierdzi, że jest niewinny. Wszystkie te tropy podrzucone mieszają się ze sobą, tworząc swoistą grę pozorów. Autorka sprytnie manipuluje faktami i kłamstwami. Do samego końca, nie wiadomo, kto mówi prawdę.
Wszystkie postaci są ubrane w emocje, mają swoje 5 minut i mogą wybrzmieć razem ze swoim życiem prywatnym. Jednak to nie przeszkadza w prowadzeniu śledztwa. Ich portret psychologiczny jest świetnie wykreowany.
Koniec jak zawsze mnie wkurza, bo nie doczekałam się rozwiązania, a autorka tak podsyciła emocje i teraz z zimną krwią każe mi czekać na ciąg dalszy 🙃
„Fala” Katarzyny Wolwowicz to kolejny emocjonujący tom cyklu z komisarz Olgą Balicką, który tylko potwierdza, że autorka świetnie czuje gatunek kryminału i potrafi zbudować napięcie już od pierwszych stron. To lektura, od której trudno się oderwać — nawet jeśli sami jesteśmy daleko od morza, klimat nadmorskiego kurortu skutecznie nas wciąga.
Tym razem Olga, wciąż dochodząca do siebie po wypadku, trafia do nadmorskiej Fali. Miejsce, które miało być dla niej przestrzenią na regenerację, szybko zamienia się w kolejną arenę tajemnic, podejrzeń i rosnącego niepokoju. Balicka nie potrafi siedzieć bezczynnie — kiedy trafia na trop, który nie daje jej spokoju, napięcie rośnie, a my razem z nią zanurzamy się w sieć powiązań i niedopowiedzeń, które tylko czekają, by wyjść na jaw.
Równolegle poznajemy historię Doroty — strażniczki więziennej, która mierzy się nie tylko z trudną sytuacją życiową, ale też z mrocznym wpływem więźnia o pseudonimie Hannibal. Autorka w wyśmienity sposób splata wątki psychologiczne z kryminalnymi, nieustannie zaskakując czytelnika i budując napięcie aż do ostatnich stron.
Wolwowicz ponownie udowadnia, że ma wyjątkowy talent do prowadzenia fabuły wielowątkowej, w której każdy element ma znaczenie, a atmosfera nieustannie pulsuje napięciem. Jej styl jest dynamiczny, wyrazisty, a jednocześnie pełen psychologicznej głębi — idealny dla miłośników mrocznych historii z silnymi, nieoczywistymi bohaterami.
„Fala” to kryminał, który pokochają fani tajemnic, niejednoznacznych postaci i fabuł, w których nic nie jest takie, jak się wydaje. Jeśli lubisz inteligentne intrygi, mroczny klimat i bohaterów z charakterem — ta książka jest dla Ciebie. A jeśli znasz już Olgę Balicką, wiesz, że czeka Cię emocjonalna jazda bez trzymanki.
Gorąco polecam — to jedna z tych powieści, które udowadniają, że polski kryminał ma się doskonale i wciąż potrafi zaskoczyć!
Dorota Jasna jest wychowawcą osadzonych w więzieniu. Kobieta czuje się samotna, postrzega swoje życie za niezbyt udane, nie ma męża, dzieci, całą swoją energię poświęca pracy. Pod jej skrzydła trafia mężczyzna, skazany za seryjne, bru*talne morderstwa kobiet. Podczas rozmów z więźniem, Dorota odkrywa coś, co zmienia dalsze postępowanie...
Ze względu na ostatnie problemy zdrowotne, komisarz Olga Balicka, razem z przyjaciółką spędzają czas w nadmorskim, luksusowym hotelu FALA. Kobieta nie potrafi usiedzieć spokojnie nawet w tym pięknym miejscu. Chce wrócić do męża, dzieci i pracy, która daje jej ogromną satysfakcję. Podczas jej nieobecności, w Jeleniej Górze zostaje znalezione ciało kobiety. Rusza śledztwo, które odkrywając poszczególne niewiadome, łudząco przypomina historię Hannibala...
Olga również odkrywa pewne tajemnice, które mogą być powiązane z lekarką medycyny sądowej, zaczyna się walka z czasem...
Rewelacyjna powieść kryminalna, wielowątkowa, pełna zwrotów akcji. Poszczególne części serii można czytać oddzielnie. Autorka zadbała o to, by wszystko układało się w sposób przejrzysty i spójny, nawiązujący do wcześniejszych wydarzeń. Niesamowicie ciekawa, wciągająca i cały czas trzymajaca w niepewności historia. Podobały mi się stworzone przez pisarkę profile psychologiczne bohaterów, ładnie wyostrzone cechy charakteru osób, z których prawie każdy coś ukrywa. Przerażająca fabuła skupia się na prowadzonym śledztwie, którego ślady niejednoznacznie wskazują powiązania z niedawnymi, bru*talnymi zdarzeniami, jednak przecież winny tamtych bezwzględnych napaści odbywa karę więzienia. Dobrze poprowadzony wątek samotności, braku bliskości, uczucia, które może doprowadzić do tragicznych skutków, poprzez oddziaływanie na psychikę osoby i jej uzaleznienie względem siebie. Fantastyczna historia, trudne tematy przeplatają się z pełnymi emocji wydarzeniami. Każdy ma coś do ukrycia, mnóstwo sekretów pojawia się na stronach powieści. Zakończenie totalnie mnie zaskoczyło, z niecierpliwością czekam na dalsze losy komisarz Olgi Balickiej. Świetna książka, bardzo polecam
W ostatnim czasie moją ulubioną serią kryminalną stała się seria z komisarz Olgą Balicką Katarzyny Wolwowicz. Kiedy tylko pojawiła się jej najnowsza część, czyli „Fala”, przeczytałam ją najszybciej jak to możliwe! I oto dzisiaj jest jej recenzja, na którą bardzo Was zapraszam!
Olga i jej przyjaciółka Katarzyna spędzają czas w nadmorskim kurorcie po to, aby wypocząć po ciężkich przeżyciach i dojść do zdrowia. Olga czuje wielką frustrację z tego powodu, że nie może pracować i tęskni za swoją pracą. Pewnego dnia, na kolacji u właściciela apartamentowca, w którym mieszkają, Olga odkrywa coś, przez co zostaje zmuszona do szybszego powrotu do pracy. Czy ten mężczyzna na pewno jest dobrym człowiekiem, za jakiego uchodzi? Co ma wspólnego z Marią, czyli lekarz medycyny sądowej, która współpracuje z policją w Jeleniej Górze?
Z kolei Dorota Jasna jest około pięćdziesięcioletnią strażniczką więzienną, która swoją pracę wykonuje z wielkim zaangażowaniem. W życiu prywatnym nie układa jej się już tak dobrze. Kobieta czuje, że nic dobrego jej już nie spotka, a jej jedyną rodziną są starsi schorowani rodzice, którymi musi się opiekować. Kiedy poznaje mężczyznę skazanego za zamordowanie kilku kobiet, zwanego Hannibalem, jej życie wywraca się do góry nogami...
W tym samym czasie w Jeleniej Górze zostają znalezione zwłoki, które bardzo przypominają zbrodnie sprzed roku. Kto dopuścił się tej zbrodni? Czy Hannibal, który siedzi w więzieniu, naprawdę jest sprawcą czynów, które mu zarzucono, czy jednak skazano niewłaściwego człowieka?
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Rozdziały są nie za długie, nie za krótkie, takie w sam raz. Akcja dzieje się w różnych miejscach, ze względu na skomplikowane śledztwo. Kiedy poznajemy losy Doroty, cofamy się do przeszłości, dzięki czemu poznajemy przebieg jej relacji z mężczyzną zwanym Hannibalem. Tę część, tak jak inne części tej serii pochłonęłam szybko, z wielkim zainteresowaniem. Sprawa zabójstwa, wokół którego toczyła się akcja była dla mnie bardzo interesująca i pełna mylnych tropów, przez co, do ostatnich stron nie mogłam domyślić się tego, kto jest zabójcą oraz tego, czy Hannibal jest tak naprawdę winny, czy też nie. Uważam, że Katarzyna Wolwowicz po raz kolejny stworzyła świetną kryminalną historię, od której ciężko było mi się oderwać. Zakończenie tej książki było otwarte, przez co znowu będę czekać z niecierpliwością na kolejny tom. Jeszcze na koniec muszę się odnieść do tegorocznego zimnego maja, podczas którego toczyła się cała ta akcja. Czytając ten kryminał, aż przypomniało mi się to, jak sama narzekałam na pogodę w tym pięknym wiosennym miesiącu, który miał być ciepły i słoneczny, a był dokładnie taki, jak w tej książce.
„Fala” jest dziesiątym tomem świetnej serii kryminalnej, który można również czytać osobno. Gwarantuję Wam, że jeśli go przeczytacie, to z pewnością sięgnięcie po kolejny tom (zmusi Was do tego zakończenia tej historii). Tak więc bardzo polecam Wam tę książkę, opisane w niej śledztwo z pewnością Was pochłonie!
Olga Balicka po operacji trafia do nadmorskiego kurortu Fala. Miała za cel odpocząć i zapomnieć, ale taki ktoś jak ona nie umie siedzieć bezczynnie. Instynkt śledczej obudził się bo coś w tym miejscu nie jest tak jak trzeba. Lokalny przedsiębiorca Miestwin Pomorski skrywa mroczny sekret. Olga jak zwykle nie odpuści, dopóki nie odkryje prawdy. Równolegle poznajmy strażniczkę więzienną Dorotę Jasną, która jest przekonana, że jej życie dobiega końca Ona która na co dzień ma do czynienia ze złem, staje twarzą w twarz z mężczyzną, który to zło ucieleśnia - Hanibalem. Ich relacje są fascynujące, ale i przerażające. Gdy w Jeleniej Górze zostają znalezione zwłoki kobiety, wszystko zaczyna się łączyć. Przeszłość, teraźniejszość i pytanie czy to Hanibal jest winny czy prawdziwy potwór jest na wolności. Rusza śledztwo i Olga sama odkrywa pewne tajemnice, które mogą być powiązane z lekarką medycyny sądowej. Zaczyna się walka z czasem.
Rewelacyjna powieść kryminalna z głęboką warstwą psychologiczną. Niesamowicie ciekawa, wciągająca i cały czas trzymająca w niepewności historia. Akcja z początku nie jest super szybka, ale ,,Fala" wciąga. Kluczowym elementem tej książki są retrospekcje. Dużym atutem powieści jest atmosfera. Autorka świetnie potrafi podkręcić emocje.
Przerażająca fabuła skupia się na prowadzonym śledztwie. Dobrze poprowadzony wątek samotności, braku bliskości i uczucia, które może doprowadzić do tragicznych skutków. Poruszony jest tu temat zachowania sprawców brutalnych zbrodni, motywy ich działalności, psychiczne zagrywki. Wizja dokonanego morderstwa również nie należy do delikatnych.
To opowieść o bestialskich skłonnościach, wewnętrznych demonach, samotności i nieuniknionych zmianach w życiu. To historia o kobietach, które próbują odnaleźć siebie w świecie pełnym przemocy i tajemnic.
Mimo, że to dziesiąty tom cyklu, można sięgnąć bez znajomości poprzednich tomów. Z niecierpliwością czekam na dalsze losy komisarz Olgi.
,,Fala" to dziesiąty tom serii kryminalnej Katarzyny Wolwowicz z Olgą Balicką, jednak napisany jest tak, że bez problemów można czytać go również jak powieść oddzielną. I ja właśnie na taką lekturę się skusiłam oczekując od niej po prostu dobrej rozrywki. I właśnie to dostałam!
Tempo akcji jest umiarkowane, ale dzięki temu, że rozpisana jest na trzy naprzemienne perspektywy opisujące trzy różne wątki, czytelnik na nudę narzekać nie może. Każdy jest inny, ale każdy ciekawy - jest wątek typowo kryminalny, śledztwo w sprawie morderstwa, które w jakiś sposób może wiązać się z seryjnym mordercą. Jest wątek, w którym kryminał łączy się z thrillerem, a czytelnik nie jest pewny, czy zagadka, jaką w nim dostaje, jest realna, czy może to wytwór wyobraźni Olgi, reakcja na nadmorską nudę. Jest i coś na kształt thrillera psychologicznego w ramach perspektywy więziennej wychowawczyni Doroty, której relację dostajemy przesuniętą w czasie - jej historia toczy się na rok przed resztą zdarzeń. Intryga zatem jest rozbudowana, a choć trzy wątki w kryminale liczącym trzysta stron nie mogą być bardzo pogłębione, to jednak są wystarczające, by przyciągnąć uwagę czytelnika i zapewnić mu dobrą rozrywkę. Warto też zwrócić uwagę na tematykę tomu - przede wszystkim przyglądamy się kobietom, ich lękom i samotności, która nieraz popycha nas do czynów głupich i naiwnych. Język, w jakim cała historia jest podana, jest prosty i łatwo przyswajalny, a sam koniec zapowiada jak zawiązanie akcji z tomu kolejnego... Naprawdę dobrze się przy tej książce bawiłam!
Olga Balicka powraca - po wypadku i przebytej chorobie dochodzi do siebie w nadmorskiej miejscowości razem z policyjną psycholog. Nie potrafi jednak wyłączyć w sobie policyjnej żyłki i natrafia tam na kolejną nić, prowadzącą w niespodziewany sposób do dziwnej sprawy, powiązanej ze znajomą osobą...
Tymczasem Jelenia znów spływa krwią. Kolejne brutalne zabójstwo wstrząsa miastem, a śledztwo prowadzi komisarzy w przeszłość. Co łączy tę sprawę z kobietą, pracującą w zakładzie karnym?
No i to zakończenie...
Nie, nie... znowu! Pani Kasiu, znów taki cliffhanger??
I jak tu żyć do stycznia? ;)
Olga po ostatnich wydarzeń wraz z przyjaciółką Katarzyną nabiera sił w kurorcie Fala. Pani komisarz jak najszybciej chce wrócić do pracy i już węszy nową sprawę, bo gdzie Olga tam i prawda, którą trzeba odkryć.Jednocześnie jej partner, Kornel prowadzi śledztwo w sprawie znalezionych i nieco przeleżanych zwłok. Wszystkie tropy prowadzą do Hannibala jednak ten odsiaduje już swój wyrok...
Seria z komisarz Olgą Balicką jest jedną z tych które bardzo lubię czytać. Co prawda, czytam tak chaotycznie jak tylko można, ale szybko łapie nowy wątek w danym tytule, a to chyba faktycznie świadczy o tym, że każdą książkę można czytać oddzielnie.
Trudna choroba, jakiś psychiczny dyskomfort, że jednym może się udać z niej wyjść, drugim już nie... To sprawia,że potrzeba spokoju i czasu aby poukładać pewne sprawy z samym sobą w swojej głowie. Ale ileż można? Zwłaszcza gdy jest się tak energiczną i spragnioną przygód bohaterką jak Olga.
Jak bardzo dobrze zakamuflowane potrafi być zło tkwiące w człowieku. Ile potrafi się nakombinować i jak wiele cierpliwości potrzebuje by osiągnąć swój cel.
Fabuła wciąga, chociaż historia toczy się powoli aczkolwiek na nudę narzekać nie można. Mam jedno poważne zastrzeżenie...nie godzi się zostawić czytelnika w takim momencie, szukałam jeszcze jednej strony ale jej nie znalazłam. Tak się nie robi...kolejna część potrzebna na cito.
Oczywiście polecam.
W serię z Olgą Balicką wchodzę bez zastanowienia. Katarzyna Wolwowicz ma tę niezwykłą umiejętność tworzenia historii, w których granica między obyczajem a kryminałem zaciera się jak linia piany na piasku. I to w tych książkach lubię najbardziej.
,,Fala" zaczyna się jak obietnica spokoju. Morze, szum, kilka dni oddechu po wypadku. Ale z Olgą Balicką nie da się odpocząć od prawdy - ani od własnej natury. Instynkt śledczej nie śpi, nawet gdy ciało próbuje dojść do siebie. Wystarczy jedno spotkanie, jedno spojrzenie, by zrozumiała, że w tym miejscu spokój to tylko pozory.
Miestwin Pomorski - człowiek, który wydaje się uosobieniem gościnności - skrywa coś, czego nie sposób przeoczyć. A kiedy w Jeleniej Górze dochodzi do brutalnego odkrycia, nic już nie brzmi jak wcześniej. To, co miało być ucieczką od pracy, zmienia się w walkę z czasem i własnymi demonami.
Katarzyna Wolwowicz prowadzi tę historię pewną ręką. Nie przyspiesza na siłę, nie spowalnia bez potrzeby - jej narracja ma rytm przypływu i odpływu.
Seria z Olgą Balicką to pewniak - historia, która pochłania bez reszty, gdziekolwiek ją czytasz. Lekka w formie, idealna w objętości i wciągająca od pierwszej strony. Czego chcieć więcej?
Jagoda Zdrojewska wiedzie cudowne życie. Jest piękna, zamożna, a jej mąż to znany neurochirurg. Gdyby tego było mało, kobieta ma pracę marzeń. Odwiedza...
Jelenią Górą wstrząsają makabryczne wiadomości - w pobliskim lesie odnaleziono ciała dwojga dzieci. Kiedy Olga Balicka, komisarz wydziału kryminalnego...
Przeczytane:2026-01-02, Ocena: 5, Przeczytałam, 12 książek 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Biblioteka, 26 książek 2026, 52 książki 2026,
"Fala" to już dziesiąty tom z komisarz Olgą Balicką w roli głównej. To rewelacyjna kontynuacja kryminalnej serii. Z każdą kolejną częścią autorka nie tylko udowadnia swój kunszt pisania, ale też znakomicie gra na emocjach, oraz buduje coraz bardziej rozwinięte wątki, które sprawiają, że od książki trudno się oderwać. Każda z powieści to solidna fabuła oparta na różnorodności ludzkich charakterów, bez żadnych schematów i ocen bohaterów. Nie są to zbyt krwawe kryminały, dlatego też czyta się je z przyjemnością.
Tym razem Olga kuruje się w nadmorskim apartamentowcu "Fala". Nie jest zachwycona z tego pobytu, bo chciałaby już być w domu, lecz po ostatnim wypadku i tak nie może wrócić do pracy, więc ma nadzieję, że wytrzyma tu jeszcze jakiś czas. Na szczęście nie jest sama, przyjechała razem z przyjaciółką. Kasa Sarnecka również potrzebuje ciszy i odprężenia, dlatego Olga choćby ze względu na nią, gotowa jest jeszcze trochę tu być...
"Udawała, że jest dzielna, że wierzy, iż to nic takiego, że w ogóle się tym nie martwi, bo przecież lekarze przed operacją potwierdzili, iż na dziewięćdziesiąt procent to jest niegroźna zmiana, a więc nic jej nie będzie. Ale prawda była zupełnie inna."
Pogoda nad morzem nie jest zbyt przyjazna, żeby cieszyć się spacerami po okolicy. Jak nie pada, to wieje, więc łatwo się przeziębić. A wypoczynek w apartamencie nudzi Olgę, wolałaby już tropić przestępców i żyć w ciągłym w biegu.
Nieoczekiwanie obie otrzymują zaproszenie na kolację do właściciela pensjonatu. Może to będzie jakaś rozrywka, jakaś odmiana... Okazuje się, że tylko one są gośćmi u Miestwina Pomorskiego i jego żony. Olga na jednym ze zdjęć odkrywa swoją znajomą lekarkę. Jest tym bardzo zdziwiona i musi o tym poinformować Kornela. Podejrzewa też, że właściciel Fali nie jest takim człowiekiem, na jakiego się kreuje. Co ukrywa? Dlaczego zaprosił je na kolację? Olga nie ma zamiaru dłużej przebywać w tym ośrodku.
W drugim wątku poznajemy Dorotę Jasną, więzienna strażniczkę oraz jej podopiecznego - Hannibala. Więzień ten został skazany za zabójstwo kilku kobiet. Dorota lubiła wprowadzać nowych więźniów w meandry życia w zakładzie karnym, przedstawiać im zasady funkcjonowania, starała się pomagać w ich resocjalizacji. Dla niej każdy nowy więzień to zawsze nowa szansa na zmianę złego człowieka w dobrego, a ona właśnie w tej części swojej roboty widziała największy sens. Kobieta nie wierzy w winę Hannibala, sądzi też, że ktoś go wrobił, bo przecież to taki miły człowiek, i powoli, stopniowo, po każdej wizycie u niego zakochuje się w więźniu...
"Dobrze rozumiała, że to, co się z nią dzieje, to tylko coś potocznie zwanego zauroczeniem, które w dużej mierze przypomina stan po zażyciu narkotyków, gdy w mózgu zachodzą procesy niepozwalające na zapomnienie, a wręcz pielęgnujące wspomnienia, które przynoszą ciału przyjemne doznania. Wiedziała, że nie jest w stanie z tym walczyć."
Mniej więcej w tym samym czasie w Jeleniej Górze znalezione zostały zwłoki kobiety. Metody działania sprawcy niemal jednoznacznie wskazują na działanie... Hannibala. Czyżby to jego naśladowca? A może faktycznie odbywający karę więzień jest niewinny?
Czy uda się rozwikłać tę zagadkę?
Co łączy te wątki ze sobą?
Zakończenie zaskakujące i pozostawia niedosyt, lecz wszystko wskazuje na ciąg dalszy..., ja już niecierpliwie czekam na kontynuację.