Siedem śmierci Evelyn Hardcastle

Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2019-05-15
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-8125-576-9
Liczba stron: 512

Ocena: 5 (17 głosów)
Inne wydania:

O jedenastej wieczorem Evelyn Hardcastle zostanie zamordowana.

Masz osiem dni i osiem wcieleń.

Pozwolimy ci odejść pod warunkiem, że odkryjesz, kto jest zabójcą.

Zrozumiano? W takim razie zaczynamy…

Evelyn Hardcastle będzie umierać każdego dnia, aż do momentu, gdy ktoś odkryje, kim jest jej zabójca.

Wśród gości zaproszonych do Blackheath jest kilku ludzi, którzy próbują to zrobić. Nie mają równych szans ani równych możliwości. Stale przeżywają ten sam dzień, usiłując rozwiązać zagadkę, lecz każdy wieczór nieubłaganie przeszywa dźwięk wystrzału z rewolweru…
Jeśli Aiden Bishop nie zwycięży w wyścigu o odkrycie tożsamości mordercy, nigdy nie opuści posiadłości. Ma osiem szans: każdego ranka przez osiem dni obudzi się w ciele innego gościa... Jeśli nie uda mu się znaleźć zabójcy, cały cykl zacznie się od początku. I znów będzie musiał odkrywać, kim są jego przeciwnicy i który z nich pod eleganckim ubraniem skrywa śmiertelnie ostry nóż…

Agatha Christie, która triumfalnie wkroczyła w XXI wiek.

Zachwycająca łamigłówka! To najbardziej nieprzewidywalna zagadka kryminalna roku!

Tagi: kryminał

Kup książkę Siedem śmierci Evelyn Hardcastle

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Siedem śmierci Evelyn Hardcastle

Avatar użytkownika - Munciaa
Munciaa
Przeczytane:2019-06-02, Przeczytałem,

Jestem zakochana w tej książce, uwielbiam kryminały i to chyba jeden z lepszych jakie czytałam. 

Evelyn Hardcastle będzie umierać każdego dnia, aż do dnia w którym odkryje kto jest jej zabójcą, dopiero wtedy będzie mogła spokojnie odejść. 

Finał książki jest bardzo zaskakujący, ta książka to jedna wielka łamigłówka, jest pełno zwrotów akcji, zaskoczeń oraz tropów. 

Przeczytanie tej książki to strzał w dziesiątkę i serdecznie polecam! 

Link do opinii
Avatar użytkownika - MonikaOlga
MonikaOlga
Przeczytane:,

"Siedem śmierci Evelyn Hardcastle" to niebanalna powieść, która od samego początku niesamowicie wciąga. Od samego początku czuć pewne napięcie, podekscytowanie podszyte strachem i niepewnością. I to zaciekawienie… Co będzie dalej? Co nowego dostrzeże Aiden będąc w kolejnym wcieleniu? Komu może ufać, a komu nie? Jakie sojusze warto zawierać? Czy uda mu się uciec przez niebezpieczeństwem? Czy zdoła na czas rozwikłać zagadkę? Wszak chodzi o jego życie… Czy w tym wszystkim nie zatraci siebie? Czy nie przestanie wierzyć w to, że ludzie naprawdę mogą się zmienić? Na lepsze… A na końcu pytanie z zupełnie innej beczki – czy warto podejmować trud resocjalizacji?

Aiden Bishop. To główny bohater, który zostaje uwikłany w mroczną i niebezpieczną grę. Gdy już zrozumie jej reguły będzie walczył wykorzystując inteligencję, zdolności i spryt każdego wcielenia. Wystarczy, że jedno już zmarnował. Nie ma zamiaru drugi raz popełnić tego samego błędu. Pytanie jest proste: kto zabił Evelyn Hardcastle? Prawidłowa odpowiedź przyniesie wolność. Nie tylko z Blackheath. Ale uwaga! Wygrać może tylko jedna osoba…

I tak zostajemy świadkami jak przez kolejne dni Aiden Bishop przeżywa ten sam dzień, ale w innych wcieleniach. Tym samym na problem może spojrzeć z zupełnie innych perspektyw. Skrzętnie składa w jedną całość całą historię, choć nie jest ona prosta. Bo tu, w Blackheath, nic nie jest proste. Każdy ma swoje tajemnice. Każdy ma swoje plany. Każdy działa tylko i wyłącznie we własnym interesie. Oprócz Aidena…

Nie pamięta już, dlaczego tu się znalazł. Nie pamięta już, kim jest naprawdę. Czy ten głos, który słyszy w swojej głowie to jego prawdziwe ja? Jeśli tak, niech mówi jak najczęściej i jak najgłośniej.

Przyznam, że z takim pomysłem, który w swojej powieści zrealizował Stuart Turton zetknęłam się chyba po raz pierwszy. Autor zaczerpnął z kilku różnych gatunków, które pozornie odległe tu współgrają ze sobą znakomicie. Pomysł na fabułę jest pierwszorzędny. Jest intrygująca zagadka, którą trzeba rozwiązać. Są ciekawi i barwni bohaterowie, którzy tę zagadkę próbują rozwiązać. Chronologia czasu jest zachwiana, bo przeżywają w kółko ten sam dzień. Wciąż od nowa i od nowa. Choć Aiden czas ma ograniczony. Tu nic nie jest oczywiste. Wszystko jest złudzeniem, mirażem, iluzją… Tu nic nie jest rzeczywiste. Tu odpowiedzi należy szukać w przeszłości. A co z przyszłością?

No właśnie… Tu wszystko ma drugie dno. Bo nie chodzi jedynie o udzieleniu jednoznacznej odpowiedzi na konkretne pytanie. Pytań pojawia się o wiele więcej i tak naprawdę dotyczą tylko i wyłącznie nas samych. Kim jesteśmy? Jakie emocje przeważają w naszym życiu? Czym w naszym życiu się kierujemy? Co determinuje nasze działania? Co robimy z prawdą? Nawet niewygodną… Czy potrafimy wybaczyć? Nawet te krzywdy, które bardzo nas poraniły… Czy jesteśmy gotowi dać innym drugą szansę? Czy potrafimy dostrzegać zmiany i patrzeć w przyszłość zostawiając przeszłość za plecami? Czy ludzie naprawdę potrafią się zmienić? Czy to tylko gra pozorów i kolejna maska, aby jedynie osiągnąć swój cel?

Kto nie czytał, niech szybko nadrabia.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Dagus93
Dagus93
Przeczytane:,

Co to była za książka! Po raz pierwszy spotkałam się z czymś takim i zdecydowanie chce więcej i więcej. Teraz już w ogóle się nie dziwie czemu ma ona tak dobre opinie na portalach. Możecie ją znać również z innej okładki, takiej ciemnej i granatowej, to jest ta sama powieść, tylko w nowym wydaniu.Książka jest w klimacie kryminału retro, jednak myślę, że nawet jeśli za nimi nie przepadacie ( ja je kocham!), to i tak powinniście po nią sięgnąć, bo jest to jedna z najbardziej "dziwnych" książek jaką miałam okazję przeczytać. 
Całość dzieje się w Blackheath i to właśnie tutaj, podczas uroczystego, rodzinnego przyjęcia o godzinie 11 zostanie zamordowana tytułowa Evelyn Hardcastle. Kto jednak doprowadził do jej śmierci i za co musiała umrzeć? 
Zagadkę rozwikłać będzie musiał Aiden Bishop, który otrzyma 8 wcieleń, 8 dni i 8 szans na rozwikłanie tej tajemnicy. Codziennie będzie budził się jako ktoś inny! Okazuje się jednak, że w tym pościgu o znalezienie mordercy nie jest jedyny, w tym dziwnym miejscu są jeszcze inne osoby, które za wszelką cenę chcą poznać prawdę. 
Książka ma sporo stron, ale wszystko dzieje się w niej tak szybko i tak dużo! Co chwile będziecie wchodzili w ciało innej osoby, mieli jej osobowość, charakter i przeszłość, która nie zawsze będzie lekka. Wszystkie postaci są ze sobą powiązane, wcześniej się znały i zdecydowanie nie zawsze byli swoimi przyjaciółmi. Do tego Aiden chce ubiec cały bieg i zacząć wpływać na przyszłe i przeszłe wcielenia. Czy da się zmienić bieg historii? Czym w ogóle jest Blackheath? Zakończenie wbija w fotel! Autor zdecydowanie miał GENIALNY pomysł na książkę i świetnie wszystko ubrał w słowa. Z tej książki nie możecie ominąć nawet jednego czytanego słowa, bo tajemnica jest tutaj naprawdę mocno zagmatwana! Genialna powieść detektywistyczna, którą będę wszystkim polecała! Ja po raz pierwszy czytałam coś w takim klimacie! 

Link do opinii

Od początku bardzo mnie ta książka intrygowała. Wymaga bowiem sprawnego pióra, nieoczywistej wyobraźni i sporej dyscypliny pisarskiej, by logicznie poprowadzić tak zawikłaną intrygę kryminalną, której pomysł opiera się jednak na elemencie raczej fantastycznym. Motyw zapętlenia w czasie, tak lubiany przez fantastykę, tu zostaje wykorzystany do poprowadzenia całkiem sprawnej intrygi kryminalnej, która, pozbawiona tegoż elementu, byłaby niezwykle klasyczna w swym charakterze. Trwa bal w wielkiej posiadłości panstwa Hardcastle, podczas którego ginie córka gospodarzy, w okolicznościach, oczywiście, niezwykłych. Kto ze zgromadzonych osób mial motyw, kto zabił? Na te pytania będzie musiał odpowiedzieć główny bohater, jeśli chce wydostać się z tej pętli czasu, która, im dalej w fabułę, tym bardziej okazuje się wyrafinowaną grą. Bohatera nazwijmy Aiden, chociaż nosi jeszcze osiem innych imion - codziennie rano bowiem budzi się w ciele (i w pewien sposób - świadomości)- innego uczestnika balu. I tak przez osiem dni... dopóki nie odpowie na pytanie: kto zabił?
I właśnie ten aspekt, będąc najmocniejszym akcentem książki, sprowadza ją niekiedy na manowce, gdyż wszystkie wcielenia Aidena okazują się rogate i czasem wymykają się autorowi spod kontroli ;) Przejścia między poszczególnymi bohaterami i skoki w czasie wymuszają też lekturę uważną (raczej trudno będzie połapać się w zawiłościach i zależnościach wyszarpując na lekturę 10 min w ciągu dnia), ale ostatecznie dającą satysfakcję, a rozwiązanie zagadki, moim niekryminalnym zdaniem, nie zawodzi oraz spełnia oczekiwania, jakie narastają w miarę rozwoju intrygi.
Wydaje mi się , że w zalewie wielu bardzo podobnych do siebie pozycji, Siedem śmierci... pozytywnie się wyróżnia i warto do niej zajrzeć, jako do ciekawej wariacji klasycznego kryminału

Link do opinii

W swoim długim życiu uważałem do niedawna, że nic mnie nie zdziwi, a jeżeli nawet, to będzie to coś mało istotnego. W końcu przeczytałem tysiące książek, o niektórych nawet napisałem, a pomysły na historie, niepodobne do innych, zwyczajnie się kurczą.
 I jest. Opasłe tomisko, które w polskiej edycji wydało wydawnictwo "Alabtros" sprawiło, że na literaturę patrzę w sposób odświeżony i odzyskałem chęć do jej pogłębiania. "Siedem śmierci Evelyn Hardscastle" mówi wiele. Ale nie do końca. Samo okładkowe streszczenie wydaje się być banalne. Ot, zostaje zamordowana kobieta, mająca osiem dni i tyle wcieleń, na to, aby odkryć, kto ją zamordował. I tutaj kończy się ta odkryta karta, zaczyna reszta tali, będąca niezwykle interesującą opowieścią. Osobiście widzę ten utwór na deskach teatru. Ciągle coś się dzieje, a miejsca i postaci doskonale pasują do średniowiecznych rekwizytów, jakie znajdujemy zakurzone  na tyłach teatru. 
 Autor miał świetny pomysł na powieść i ją doskonale przełożył na język pisany. Nie brakuje tutaj niczego. Jest humor, absurd, tajemnica i morderstwa. A nad wszystkim krąży napięcie. Książka jest doskonałą lekturą dla osób, które cenią powieści Agathy Christie. Autor nie kopiuje mistrzyni, ale jego styl nawiązuje do jej największych dzieł. 
 Minusy, a raczej minus niestety jest. Ale nie dotyczy on tekstu, ale okładki. Kiedy dotykamy zewnętrznych stron, zostają na nich widoczne odciski naszych palców, co nie wygląda estetycznie. Ale to jest minus, jaki warto znieść dla treści tej wyjątkowej opowieści. Dla mnie rewelacja, dawno nie czytałem tak ciekawej pozycji. Serdecznie polecam.

Link do opinii

To jeden z najfajniejszych kryminałów, jakie ostatnio czytałam! Ma retro urok w stylu powieści Agathy Christie, ale zawiera też w sobie element grozy i znacznie bardziej zawiłą fabułę. 

Uwielbiam kryminały osadzone w realiach starych pałaców na odludziu, posiadłości, które mogę sobie wyobrażać, przemierzając ich zakamarki wraz z arystokratycznymi bohaterami. W mojej głowie odtwarzany jest wtedy doskonały film noir w uroczej scenerii. 

Już sam początek budzi grozę. Bohater budzi się w lesie, z objawami amnezji, nie pamiętając wydarzeń, ale z imieniem „Anna” na ustach. Nic a nic mu to imię nie mówi. Po chwili staje się świadkiem morderstwa, a na dodatek słyszy tajemniczy głos, który każe mu się udać na wschód. W kieszeni znajduje kompas, którego nie rozpoznaje… W najogólniejszym zarysie, mamy morderstwo, mamy osiem dni i osiem wcieleń na rozwiązanie zagadki. Każda z kolejnych postaci podchodzi do sprawy zupełnie inaczej, z innymi predyspozycjami, charakterem, wiedzą. Wskazówki wyłaniają się stopniowo, ale nie jednotorowo - potrafią również wprowadzić w błąd. 

A nieustannie towarzysząca im nutka niepokoju sprawiła, że debiutancka powieść Stuarta Turtona wciągnęła mnie pod kołdrę na dobrych parę godzin, bo oderwać się od niej niełatwo.

Link do opinii

"Gdy masz mało informacji, jesteś ślepy, gdy za dużo, zostajesz oślepiony."

Wyjątkowo intrygująca i wciągająca propozycja czytelnicza, nie tylko frapująco skupia uwagę odbiorcy, ale również powoduje, że staje się on czynnym uczestnikiem mistrzowsko rozgrywanej przez autora roszady. Rewelacyjny i oryginalny pomysł na detektywistyczną zagadkę, a przy tym umiejętnie skupiający uwagę na ogólnej perspektywie i jednocześnie istotnych detalach. Zupełnie jakby wielokrotnie wchodziło się do tej samej rzeki, podobna sceneria, grupa postaci, rzut zdarzeń, ale za każdym razem nieco inny wir sekretów i przebieg wartkiego nurtu strumienia.

Wielokrotnie wkraczamy w sprytną grę w kości o życie, ale przy różnorodnych układach oczek, kolorze sukna, typowanych przegranych i wygranych. Zajmująca mieszanka lustrzanych odbić, symetrycznych obrazów, równoległych scenariuszy, pozornych podobieństw i niejednoznacznych współrzędnych osi czasu. Na wszystko nakładają się zmieniające się spostrzeżenia i interpretacje czytelnika. Pysznie smakuje się tę nieszablonową powieść, chętnie pozostaje w jej mrocznym klimacie, stawia dające do myślenia pytania i poszukuje spójnych odpowiedzi. A kryminalna łamigłówka potrafi zaskoczyć, elastycznie rozciągnąć fakty, swobodnie modelować prawdę, a także uderzyć w logiczne wyjaśnienia, poddać w wątpliwość zdolności analityczne, czy zmysł obserwacji, a nawet sprawić, że nasza sympatia przechodzi z jednego bohatera na drugiego. Na książkę najlepiej przeznaczyć więcej czasu, wówczas dokładniej wychwytuje się wszelkie ujęcia, niuanse, smaczki i kwintesencję zdarzeń zapętlonych w nieustannym cyklu. Kryminał do końca trzyma w napięciu i niepewności, połowicznie udało mi się przewidzieć finalną odsłonę, i to w innym niż ostatecznym brzmieniu. Po taką bardzo dobrą jakościowo twórczość, entuzjastycznie sięgam i długo o niej pamiętam. Niewykluczone, że jeszcze do niej wrócę, aby pod nieco innym kątem poznać drzemiący w niej materiał do dociekań, roztrząsania i eksploracji.

Wiadomo, że Evelyn Hardcastle ma zginąć konkretnego dnia, o konkretnej godzinie, zaś Aiden Bishop, dotknięty zanikiem pamięci, ma zaledwie osiem dni, ale wydawałoby się, że aż osiem wcieleń, na rozwiązanie zagadki jej morderstwa. Nie są to jednak nowe życia, a wskakiwanie w osoby obdarzone różnymi osobowościami, intelektualnym poziomem, umiejętnościami dedukcji i zdolnościami przewidywania. Raz jest to młody człowiek, kiedy indziej w podeszłym wieku, aby za chwilę uaktywnić się w lekarzu, lordzie, przyjacielu, czy konstablu policji. Aby trudniej było rozwikłać zagmatwaną i złożoną zagadkę kryminalną, przypominającą matrioszkowe układanki, wszystkie postaci wplątane są w morderstwo chłopca sprzed niemal dwudziestu lat. Wskazówki stopniowo wyłaniają się, lecz trzeba pamiętać, że potrafią wyprowadzić na manowce, okazać się nie tym, czym się wydają. Posiadłość Blackheath, wielki majątek z rodzinnym cmentarzem, usytuowany na odludziu, otoczony gęstym lasem, skrywa wiele tajemnic, zaś zaniedbany wygląd pogłębia w gościach złowróżbne wrażenie osaczenia i pułapki bez wyjścia. Jak bardzo trzeba się zgubić, żeby pozwolić diabłu wskazać drogę do domu? 

bookendorfina.pl

Link do opinii
Avatar użytkownika - AleksandraSz
AleksandraSz
Przeczytane:2019-08-08, Ocena: 5, Przeczytałam,

Ktoś porównał tę książkę do powieści Aghaty Christie. Dla mnie to nieporozumienie. 

Link do opinii

Uwielbiam wszelkiego rodzaju kryminały i thrillery, a to zauroczenie w parze z liczbą przeczytanych książek sprawia, że wymagania wciąż rosną. Cały czas szukam czegoś nowego, świeżego, godnego przeczytania i zapamiętania. Można by jednak pomyśleć, że wszystko już było. Tylko czy na pewno?

„Siedem śmierci Evelyn Hardcastle” to tytuł, obok którego nie mogłam przejść obojętnie. Intrygująca fabuła, w bardzo niecodziennym wydaniu, sprawiła, że powieść zrobiła na mnie spore wrażenie. Mocny początek okazał się zaproszeniem do udziału w mrocznej i nietypowej grze, a każdy kolejny rozdział utwierdzał mnie w przekonaniu, że całość jest tajemnicza, nieprzewidywalna i szalenie kusząca.

Wyobraźcie sobie, że musicie odnaleźć zabójcę, posiadając do dyspozycji osiem różnych wcieleń. Mogłoby się wydawać, że jesteście na wygranej pozycji, bowiem w ten sposób otrzymujecie niebywałą możliwość spojrzenia na sprawę z różnych perspektyw. Oczywiście. A gdyby tak okazało się, że każda z tych osób posiada własne sekrety, które więcej komplikują niż odkrywają? A jeśli wraz z kolejnymi wcieleniami przypisywano by Wam także wady i zalety danej osoby?

Dokładnie tak najłatwiej opisać to, co dzieje się na kartach powieści. Kolejne wcielenia to nie tylko możliwości, ale również przeszkody. Zagadki, sekrety, mrok i zło. Osadzając głównego bohatera w różnych ciałach, Turton proponuje czytelnikowi udział w trudnym, ale bardzo pociągającym wyzwaniu. Stajemy się nie tylko obserwatorami, ale wraz z bohaterem staramy się na własną rękę poskładać wszystko powoli w całość. A wcale nie jest łatwo.

Nie wydaje mi się, żeby stworzenie takiej fabuły było sprawa prostą. Autor postarał się, by całość wypadła możliwie logicznie i autentycznie. Nie zaplątał się i ciężko do czegokolwiek się przyczepić, choć podczas lektury w naszej głowie może powstać pewien chaos. I ja taki lekki bałagan czułam, jednak ani przez chwilę nie miałam o to żalu do Turtona. Nie przeszkadzało mi, w jaki sposób ze mną igrał, jak powoli dawkował mi wszystkie informacje, nie byłam zła z powodu kolejnych sekretów i z wielką cierpliwością mozolnie składałam fragmenty tej układanki.

„Siedem śmierci Evelyn Hardcastle” to spora łamigłówka i czytelnicze wyzwanie. Ta powieść nie należy do tych, w których wszystko zostaje podane czytelnikowi na tacy. Przy niej trzeba trochę pomyśleć, skupić się, poświęcić czas i uwagę. I nie można także pozostać obojętnym. Bowiem zarówno pomysł autora, jak i cała otoczka- klimat, bohaterzy, akcja- wywołują w nas konkretne, różnej maści, emocje.

Co jednak dla mnie najważniejsze, ta książka bardzo dobrze wpisuje się w mroczny klimat, łącząc w sobie elementy charakterystyczne dla kryminału i thrillera. Pełna napięcia atmosfera, intrygujące śledztwo, charyzmatyczni bohaterzy, skomplikowana zagadka i dziwne morderstwo to w mojej ocenie składniki idealnego przepisu na sukces. Jeśli i Wy cenicie sobie mroczne, przemyślane i dopracowane powieści, nie macie wyjścia- po prostu musicie sięgnąć po ten tytuł!

 

 

Link do opinii

„Gdy masz za mało informacji, jesteś ślepy, gdy za dużo, zostajesz oślepiony”

Nie jeden raz pewnie zdarzyło Wam się przeżyć taką sytuację, która nie rozegrała się po Waszej myśli. Nie jeden raz na pewno wtedy też pomyśleliście „gdybym mógł/mogła tylko cofnąć czas, to na pewno zrobiłbym/ zrobiłabym to, czy tamto zupełnie inaczej”. Gdybym tylko … A co jeśli dostalibyście taką szansę, lecz uległaby ona pewnej modyfikacji? Nie tylko cofnęlibyście się w czasie, lecz wpadli w pułapkę czasu i raz po raz przeżywalibyście wkoło jeden dzień. Jest tylko jeden duży szczegół – każdego dnia budzilibyście się w ciele innej osoby. Co Wy na to? Taką historię w swojej debiutanckiej książce „Siedem śmierci Evelyn Hardcastle” opisał Stuart Turton. Czy mu to wyszło?

Evelyn Hardcastle zostanie zamordowana o jedenastej wieczorem, a Ty masz osiem dni i osiem wcieleń. Możesz opuścić Blackheath pod warunkiem, że odkryjesz, kto jest jej zabójcą. Inaczej zostaniesz tu na zawsze i po raz kolejny przeżywać będziesz śmierć Evelyn. Taka właśnie historia przydarzyła się Aidenowi Bishopowi, stale przeżywa ten sam dzień, usiłując rozwiązać zagadkę, lecz każdy wieczór przeszywa dźwięk wystrzału z rewolweru. Aiden ma osiem szans i osiem wcieleń, każdego ranka budzi się w ciele innego gościa. Jeśli nie zwycięży w wyścigu o odkrycie tożsamości mordercy już na zawsze zostanie w Blackheath a cały cykl zacznie się od początku. Czas nieubłaganie tyka a za Aidenem podążają przeciwnicy. Czy będzie mógł komuś zaufać?

Wiem, że nic nie wiem! Nie potrafię zliczyć, ile razy zdarzyło mi się wymówić to zdanie, bo z tak zagmatwaną i skomplikowaną fabułą jeszcze nie miałam nigdy do czynienia. Książka „Siedem śmierci Evelyn Hardcastle” jest debiutem Turtona i trzeba od razu to powiedzieć, że autor bardzo wysoko postawił sobie poprzeczkę. Choć ja nie raz się pogubiłam, bo postaci będzie tutaj bardzo wiele i wielu bohaterów nosi podobne imiona i nazwiska, to miałam wrażenie, że w kilku momentach pogubił się i sam autor, bo pojawiło się kilka logicznych błędów. Ze względu na to, że jest to jego debiut, to przymknę na nie oko, bo nie spowodowały tego, że nie mogłam doczytać książki. Pierwsze sto stron połknęłam błyskawicznie, po nich nastąpią stagnacja fabuły, mialam wrażenie, że akcja tkwi w miejscu i zaczyna robić się trochę nudnie. Ciekawość tego, jak zakończy się książka, wzięła jednak górę, nie poddałam się i wtedy też akcja ruszyła i mogłam obserwować, jak Aiden dochodzi do rozwiązania zagadki.

Książka nie tylko jest kryminałem, zawiera w sobie także elementy fantastyki. A łamigłówka jest tutaj mistrzowska. Warto zadbać podczas czytania o ciszę, by nikt Wam nie przeszkadzał, bo trzeba będzie się skupić. Mózg pracował mi na największych obrotach, a i tak nie udało mi się odgadnąć, kto jest mordercom. Może Wam się to uda. Przed Aidenem oraz czytelnikiem naprawdę trudne zadanie, wiadomo tylko tyle, że Evelyn Hardcastle ma umrzeć konkretnego dnia i o konkretnej godzinie. Żeby było trudniej – nasz bohater ma zanik pamięci i codziennie budzi się w ciele innego gościa, więc ma inne osobowości, umiejętności dedukcji czy poziom intelektualny. Będzie raz kamerdynerem, raz lekarzem a za chwilę lordem. Czy mimo tych przeciwności losu uda mu się skomplikowaną zagadkę i opuścić na zawsze Blackheath? Aby jeszcze bardziej utrudnić mu to zadanie – śmierć Evelyn będzie związana z innym morderstwem, które wydarzyło się dziewiętnaście lat temu.

Inteligentna łamigłówka, pętle czasowe i ogromna ciekawość, jak to się wszystko skończy. Tak w wielkim skrócie można podsumować książkę Stuarta Turtona. Choć z pewnością nie spodoba się wszystkim, to warto dać jej szansę i sprawdzić, dlaczego Evelyn musi umierać aż osiem razy.

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Okna z widokiem na Weronę
Hanna Kowalewska
Okna z widokiem na Weronę
Niedzielna dziewczyna
Pip Drysdale
Niedzielna dziewczyna
Ktosiek 2.0
Beata Piliszek-Słowińska
Ktosiek 2.0
365 stron życia 2020
oprac. Justyna Wrona, Hubert Wołącewicz
365 stron życia 2020
Zawsze i na zawsze
Jenny Han
Zawsze i na zawsze
Grypa. Sto lat walki
Jeremy Brown
Grypa. Sto lat walki
Brytyjska monarchia od kuchni
Adrian Tinniswood
Brytyjska monarchia od kuchni
Relikwiarz
Elżbieta Bielawska
Relikwiarz
Pokaż wszystkie recenzje