Pasje, które pomagają odkryć siebie na nowo.
Szanse, które niosą lepszą wizję przyszłości.
Kobieta, która musi zbudować wszystko od zera.
Ilona Gołębiewska zabiera czytelników do Starego Młyna, w którym czas płynie wolniej. Jej bohaterka w tym, co znane i proste, odnajduje spokój, którego nie potrafiła znaleźć nigdzie indziej. Tam, gdzie wszystko się zaczęło, wraca nadzieja.
Po śmierci ukochanej przyjaciółki Tośka Złotowska ucieka w podróże, chce poskładać siebie na nowo. Gdy po dwóch miesiącach samotnej wyprawy wraca do Polski, nic nie jest takie jak dawniej: żałoba, niespłacone długi, zawieszona firma, widmo utraty mieszkania, przymus podejmowania trudnych decyzji. Jej świat rozpada się na kawałki.
Z odrobiną odwagi pakuje życie w kartony i przenosi się do rodzinnego domu w Młynarzówce. Między walką z urzędami, lokalnym protestem przeciw spalarni i próbami odbudowania firmy Tośka odkrywa, że powrót do korzeni może być dla niej odnalezieniem sensu życia. Na nowo zakochuje się w swojej słowiańskiej pasji. Pisze artykuły, robi warsztaty dla kobiet, odkrywa piękno natury. Pomagają jej w tym nowi przyjaciele oraz pewien mężczyzna, który potrafi rozbroić ją jednym uśmiechem. Czy Tośka da sobie szansę na nowy początek?
Pełna emocji opowieść dla wszystkich, którzy czasem czują, że zgubili siebie i szukają drogi z powrotem do domu.
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2026-03-11
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 320
„Szansa” autorstwa Ilona Gołębiewska to ciepła, emocjonalna powieść obyczajowa o zaczynaniu od nowa, odnajdywaniu siebie i budowaniu życia na własnych zasadach. Fabuła skupia się na Tośce Złotowskiej – kobiecie, która po śmierci bliskiej przyjaciółki próbuje poradzić sobie z żałobą i rozsypującą się rzeczywistością. Jej życie nagle traci stabilność: problemy finansowe, zawieszona działalność, widmo utraty mieszkania i konieczność podejmowania trudnych decyzji sprawiają, że bohaterka decyduje się na radykalny krok – powrót do rodzinnego domu w Młynarzówce. To właśnie tam, w spokojniejszym rytmie codzienności, zaczyna powoli składać siebie na nowo.
Tośka to bohaterka bardzo autentyczna – pogubiona, zmęczona, ale jednocześnie silna i gotowa zawalczyć o siebie. Jej przemiana jest jednym z najciekawszych elementów książki – obserwujemy, jak z osoby przytłoczonej stratą i problemami staje się kimś, kto na nowo odkrywa swoje pasje i sens życia. Ważną rolę odgrywają także bohaterowie drugoplanowi – nowi znajomi, mieszkańcy okolicy oraz mężczyzna, który wnosi do jej życia ciepło i lekkość. Tworzą oni wspierające tło, pokazując, jak ważne są relacje i obecność drugiego człowieka.
Emocje w tej książce są bardzo wyraźne i bliskie czytelnikowi. Dominuje smutek i tęsknota związana ze stratą, ale stopniowo pojawia się nadzieja, spokój i delikatna radość z małych rzeczy. To historia, która nie unika trudnych momentów, ale jednocześnie daje ukojenie i pokazuje, że nawet po najtrudniejszych doświadczeniach można odnaleźć światło.
Autorka porusza wiele ważnych tematów – żałobę, potrzebę zmiany, powrót do korzeni, siłę natury i znaczenie pasji w życiu człowieka. Istotnym motywem jest także odbudowywanie siebie oraz odwaga, by zacząć od nowa mimo lęku i niepewności. W tle pojawiają się również kwestie społeczne, jak lokalne konflikty czy walka o swoje miejsce, co dodaje historii realizmu.
Styl Ilony Gołębiewskiej jest lekki, przystępny i bardzo obrazowy. Autorka pisze w sposób ciepły i pełen wrażliwości, skupiając się na emocjach i relacjach między bohaterami. Opisy natury i spokojnego życia w Młynarzówce tworzą przyjemny klimat, który kontrastuje z wewnętrznymi przeżyciami bohaterki. To literatura obyczajowa z wyraźnym akcentem refleksyjnym, idealna na moment zatrzymania i zadumy.
„Szansa” to książka dla osób, które lubią historie o życiowych zakrętach i przemianach, dla tych, którzy sami czują, że stoją na rozdrożu lub potrzebują impulsu do zmian. Spodoba się czytelnikom ceniącym spokojną narrację, emocjonalną głębię i motyw powrotu do siebie.
To opowieść, która daje nadzieję i przypomina, że nawet gdy wszystko się rozpada, można zbudować coś nowego – czasem spokojniejszego, prostszego, ale bardziej prawdziwego. Jeśli szukasz książki, która otula i jednocześnie skłania do refleksji, zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Czy można dostać drugą szansę od losu? A może to my musimy najpierw odważyć się ją przed sobą otworzyć?
Kiedy sięgnęłam po tę książkę, spodziewałam się ciepłej, obyczajowej opowieści. Dostałam coś znacznie więcej – historię, która wsiąka pod skórę i zostaje z tobą na długo po przeczytaniu ostatniej strony. ✨
Fabuła toczy się niespiesznie, ale ma w sobie coś hipnotyzującego. Autorka buduje napięcie między tym, co było, a tym, co mogłoby być. Żadnych wielkich fajerwerków, za to mnóstwo prawdy o ludzkich wyborach, milczeniu i odwadze, by spojrzeć prawdzie w oczy.
Bohaterowie? Mistrzostwo. Są skomplikowani, popełniają błędy, noszą w sobie ciężar przeszłości. Momentami miałam ochotę nimi potrząsnąć, a za chwilę rozumiałam ich decyzje aż za dobrze. Ta historia wyciska emocje – od wzruszenia po delikatny gniew, a wszystko podane z taką czułością, że trudno przejść obok niej obojętnie.
🌿 Sięgnęłam głębiej i mam dla Was więcej szczegółów – także takich, które może nie wszyscy wyłapali przy pierwszym czytaniu. Bo w Młynarzówce nic nie jest do końca takie, jakie się wydaje...
🎭 DLACZEGO WARTO ICH POZNAĆ?
Tośka jest bohaterką, z którą łatwo się utożsamić – zwłaszcza jeśli kiedyś stanęliście przed pytaniem: miasto czy wieś? Ucieczka czy walka? Zachowanie pozorów czy powrót do korzeni?
Ilona Gołębiewska tworzy postaci, które nie są czarno-białe. Popełniają błędy, mają swoje demony, ale też ogromną siłę, by próbować zmienić swój los. I chyba właśnie za to je lubię – są prawdziwe. A do tego autorka ma niesamowity dar: pisze lekko, prosto, ale zarazem otulająco. Czytając, czujecie zapach chleba i ziół, słyszycie szum drzew, a problemy dnia codziennego na chwilę znikają 🌾
Tempo akcji jest stonowane, ale nie nuży. Ilona Gołębiewska pisze lekko, a zarazem głęboko – jej styl sprawia, że strony same znikają pod palcami. To książka, którą chce się czytać z kubkiem herbaty i kocem na kolanach, wsłuchując się w szepty bohaterów.
🎯Dla kogo jest ta książka?
Dla tych, którzy wierzą, że życie pisze najbardziej nieprzewidywalne scenariusze. Dla czytelników obyczajówek z duszą, dla fanów Katarzyny Michalak czy Agnieszki Krawczyk. Dla każdego, kto lubi historie, w których ważniejsze od „co się wydarzy” jest „dlaczego i jakie będzie tego konsekwencje”.
Moja ocena: 9/10 🌟
Z jednym małym „ale” – jeśli oczekujesz wartkiej akcji i dynamicznych zwrotów, możesz poczuć niedosyt. Ale jeśli cenisz sobie psychologiczną głębię i klimat, ta książka cię oczaruje.
BRUNETTE BOOKS
*współpraca reklamowa*
Ogromnie się ucieszyłam, kiedy ta książka do mnie dotarła, bo pierwsze tomy wzbudziły mój zachwyt, a siostry Złotowskie stały się mi bardzo bliskie. Kolejny tom poświęcony jest Toście, która podobnie jak to było z jej starszymi siostrami, znalazła się na życiowym zakręcie, a powrót do Starego Młyna, stał się początkiem zmian i szukania siebie na nowo. Powieść obyczajowa, kobieca, dotykająca wielu problemów i trudnych spraw.
Po śmierci ukochanej przyjaciółki Tośka ucieka, wyrusza w podróż zostawiając za sobą wiele nie zamkniętych spraw, by oczyścić głowę, i wrócić dopiero gdy będzie gotowa na nowo stanąć na nogi. Kobieta wraca, ale wciąż nie jest gotowa na całkowity powrót do rzeczywistości, która wita ją kolejnymi problemami, trudnościami i sprawami, które już nie mogą dłużej czekać na to aż się ogarnie. Świat Tosi się sypie, a ona podejmuje decyzję by wrócić do rodzinnego domu, co okazuje się dla niej najlepszą decyzją. Pomimo otaczającego ją chaosu, kolejnych wyzwań, kobieta zaczyna na nowo odnajdywać sens życia, a powrót do korzeni, do dawnej słowiańskiej pasji staje się jej lekarstwem. W otoczeniu natury, najbliższych i nowych przyjaciół staje przed nową szansą, którą zamierza w pełni wykorzystać.
Cudownie było się ponownie znaleźć w Starym Młynie, ponownie poczuć ten klimat i wyobrażenie o zapachu świeżo pieczonego chleba. Chociaż, szczerze mówiąc miałam wrażenie, że ten tom to już troszkę inna historia, a sam młyn, piekarnia i chleb zeszły troszkę na dalszy plan, przez co cały klimat tak jakby się oziębił. Ta powieść niesie ze sobą ogromną dawkę emocji, fabuła dotyka trudnych i ciężkich tematów, pojawią się tematy związane ze śmiercią i żałobą, przemijaniem, zagubieniem, utratą sensu życia, itp. Ten tom jest inny, mam wrażenie, że trudniejszy, bardziej nostalgiczny i najbardziej póki co złożony.
Tosia jest bardzo zagubioną młodą kobietą, której świat z dnia na dzień zaczyna się walić, problemy zaczynają się piętrzyć, a upragniona ucieczka nie dała jej tego czego oczekiwała. Obserwujemy jak życie przygniata tą niegdyś wesołą i ambitną dziewczynę, która z każdym dniem nosi coraz większy ciężar. Każda czytelniczka znajdzie w Toście cechę, z którą mniej lub bardziej się utożsami, autora wykreowała ją na uniwersalną postać, nadając jej takie a nie inne cechy, ale też stawiając na jej drodze przeszkody życia codziennego, tak prawdziwego aż do bólu. Co bardzo fajne i też ważne, patrzymy też na determinację, na odwagę by podjąć jakiekolwiek działanie, i dostajemy przykład na to, że ten przysłowiowy krok w tył czasami jest niezbędny. Patrzymy na etapy życia naszej bohaterki, od porażki, poprzez zagubienie, spadanie, niewinne próby podniesienia się, poprzez całą przebytą drogę aż do podźwignięcia się i ponownego rozkwitu. Tośka to taki typ bohaterki, za którym ja osobiście nie przepadam, bo choć pojawia się współczucie i zrozumienie, to przewlekające się w czasie użalanie się, jojczenie, przeciąganie tego momentu by wziąć się w garść, mnie osobiście irytuje. Wiem, że każdy przeżywa stratę czy żałobę na swój sposób i ilość czasu na przepracowanie jest różna, ale naprawdę ileż można, ja nie zliczę ile razy chciałam jej nakopać by się ogarnęła - tak jestem bez serca.
Przyznam szczerze, że ten tom podobał mi się jak na razie najmniej, choć uważam go za bardzo dobry, po prostu zabrakło mi tutaj tego młyńskiego klimatu, tego ciepła, tego zapachu czy swego rodzaju magii, tego co towarzyszyło mi przy czytaniu pierwszych tomów. Tutaj zamiast tego pojawiła się słowiańskość, powrót do korzeni, w tekście pojawiły się legendy i niezwykłe opowieści, one zmieniły klimat całej powieści, ale dla mnie było tego za mało.
Lektura wciągająca, opowiadająca o życiowych perypetiach, taka prawdziwa aż do bólu, nie ubarwiająca rzeczywistości, ale pokazująca wszelkie wady i zalety życia czy codzienności. To opowieść o stracie, o przemijaniu, o pogodzeniu się nieuniknionym, ale też o nadziei i szansie na nowe, lepsze jutro, i odwadze by znaleźć na to wszytko siłę. To też historia o rodzinie, o więzi i wsparciu. Powieść przesiąknięta wspaniałymi wartościami, ale też emocjami i uczuciami dojrzewającymi w cieniu. Do lektury szczerze zachęcam, tym bardziej, że znajomość wcześniejszych tomów nie jest moim zdaniem wymagana by cieszyć się pełną historii, ale mimo to również zachęcam do sięgnięcia po całość. To idealna propozycja dla fanek obyczajówek, realistycznych czy wielowątkowych historii. Zdecydowanie warto!
Czy można nauczyć się żyć na nowo, kiedy serce pęka po stracie kogoś, kto był dla nas całym światem? Czy w miejscu, w którym jeszcze wczoraj była obecność, śmiech i poczucie bezpieczeństwa, może pojawić się choć cień nadziei?
Ta książka nie opowiada tylko historii bohaterki. Ona dotyka czegoś znacznie głębszego. Opowiada o bólu po stracie, bezradności, pustki, ale też bardzo powolnej, nieśmiałej próby odnalezienia sensu w rzeczywistości, która nagle przestała być taka jak wcześniej.
Po tę książkę sięgnęłam właściwie bez wahania. To już trzeci tom serii i muszę przyznać, że z każdą kolejną częścią coraz mocniej przywiązuję się do jej bohaterów, a szczególnie do Tośki. Kiedy czyta się całą historię od początku, bohaterowie przestają być tylko postaciami z książki... zaczyna się ich rozumieć, kibicować im i przeżywać razem z nimi to, co przynosi życie. Dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok kolejnej części. Chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej, ale też miałam w sobie pewną ciekawość i niepokój, czy Tośka po tym wszystkim, co ją spotkało, będzie potrafiła odnaleźć w sobie siłę, żeby iść dalej?
Ilona Gołębiewska ma niezwykłą umiejętność opowiadania o sprawach, które są bardzo bliskie życiu. Pisze o emocjach w sposób naturalny, bez przesady i sztucznego dramatyzmu. Jej historie płyną spokojnie, ale jednocześnie wciągają, bo dotyczą tego, z czym każdy z nas może się kiedyś zmierzyć.
W tej części poznajemy Tośkę w bardzo trudnym momencie jej życia. Śmierć ukochanej przyjaciółki zostawiła w jej sercu ogromną pustkę. Do tego dochodzą problemy finansowe, zawieszona firma i widmo utraty mieszkania. To moment, w którym człowiek zaczyna się zastanawiać, czy w ogóle jest jeszcze sens walczyć o coś więcej.
Tośka próbuje uciec od wszystkiego, dosłownie i w przenośni. Podróżuje, szuka przestrzeni, w której mogłaby choć trochę uporządkować swoje myśli. Ale czy od bólu naprawdę można uciec? Czy zmiana miejsca potrafi zagłuszyć tęsknotę i żal?
Kiedy bohaterka wraca do Polski, życie zmusza ją do podjęcia trudnych decyzji. Pakowanie swojego dotychczasowego życia w kartony i powrót do rodzinnego domu w Młynarzówce to dla niej ogromny krok. I właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza część tej historii... powolna próba odbudowania siebie.
Bardzo podobało mi się to, jak autorka pokazuje ten proces. Nie ma tu nagłych cudów ani prostych rozwiązań. Jest za to codzienność i rozmowy z ludźmi, którzy pojawiają się na drodze Tośki, nowe znajomości, próby odbudowania firmy, a także jej zaangażowanie w sprawy lokalnej społeczności. Wątek walki mieszkańców przeciwko budowie spalarni był dla mnie szczególnie interesujący, bo pokazał, jak wielką siłę może mieć wspólnota ludzi, kiedy zaczynają działać razem.
Dużo miejsca zajmuje także powrót Tośki do tego, co naprawdę ją pasjonuje. Jej zainteresowanie słowiańską kulturą, warsztaty dla kobiet czy pisanie artykułów sprawiają, że zaczyna powoli odzyskiwać poczucie sensu. Czy to właśnie pasja może pomóc człowiekowi podnieść się po najtrudniejszych chwilach? Czy powrót do korzeni może stać się początkiem czegoś zupełnie nowego?
Nie zabrakło również momentów, które wprowadzają do tej historii trochę ciepła i nadziei. Pojawia się ktoś, kto potrafi rozbroić Tośkę zwykłym uśmiechem. I wtedy w głowie pojawia się kolejne pytanie. Czy serce, które zostało tak bardzo zranione, potrafi jeszcze raz zaufać?
Podczas czytania tej książki towarzyszyło mi wiele emocji. Były momenty smutku i refleksji, kiedy czułam ciężar straty, z którą zmaga się bohaterka. Były też chwile spokoju i ciepła, kiedy opis przyrody czy codzienne życie w Młynarzówce dawały poczucie wyciszenia. A obok tego wszystkiego pojawiała się nadzieja, taka cicha, delikatna, ale bardzo potrzebna.
Najbardziej podobało mi się w tej książce to, jak prawdziwa jest historia Tośki. Jej emocje, wątpliwości, próby odnalezienia siebie. Wszystko to wydaje się bardzo życiowe i autentyczne. Autorka pokazuje, że nawet kiedy życie rozsypuje się na kawałki, człowiek wciąż może spróbować je poskładać, choćby powoli i niepewnie.
„Szansa” to książka, która daje czytelnikowi coś więcej niż tylko historię do przeczytania. Zostawia z refleksją, że każdy z nas prędzej czy później, staje przed momentem, w którym musi zdecydować, czy chce jeszcze spróbować zawalczyć o swoje życie.
Jeśli lubicie powieści obyczajowe pełne emocji, historii o zaczynaniu od nowa i o ludziach, którzy mimo przeciwności losu próbują odnaleźć swoje miejsce w świecie, to ta książka zdecydowanie jest warta poznania. To spokojna, ale bardzo poruszająca opowieść, która przypomina, że czasem największą odwagą jest po prostu dać sobie… jeszcze jedną szansę.
,,Szansa" III tom serii Siostry ze Starego Młynu to powieść obyczajowa, która zabiera czytelnika w podróż w głąb ludzkich emocji, nadziei i procesu odnajdywania siebie po bolesnej stracie. Akcja koncentruje się na Tośce Złotowskiej - kobiecie, której życie nagle rozsypuje się jak domek z kart po śmierci najbliższej przyjaciółki. Po trudnych chwilach i samotnych podróżach bohaterka wraca do rodzinnej Młynarzówki, gdzie zaczyna na nowo układać swój świat.
Autorka z niezwykłą wrażliwością przedstawia wewnętrzną przemianę Tośki - od żałoby i poczucia bezradności do świadomego odbudowywania własnego życia. Powrót ,,do korzeni" - w postaci rodzinnego domu i bliskości z naturą - staje się dla bohaterki szansą nie tylko na przetrwanie, ale na prawdziwe zrozumienie siebie i świata wokół.
Styl Gołębiewskiej jest spokojny, refleksyjny i nacechowany pozytywnym tonem, co sprawia, że książkę czyta się lekko, mimo głębszych przesłań. Autorka często podkreśla, jak ważne są relacje z innymi ludźmi, umiejętność zatrzymania się i docenienia małych rzeczy oraz odwaga, by stawić czoła własnym słabościom.
Wiele uwagi poświęca również atmosferze lokalnej społeczności, pracy organicznej oraz działaniom, które z pozoru wydają się małe, a jednak mają realny wpływ na życie bohaterki - od udziału w lokalnym proteście po prowadzenie warsztatów dla kobiet i odnajdywanie pasji w słowiańskich zwyczajach.
To lektura idealna dla miłośników literatury obyczajowej, którzy cenią emocje, rozwój bohaterów oraz refleksję nad sensem życia. Czytelnik, który oczekuje wartkiej akcji lub gatunkowego thrillera, może poczuć pewien niedosyt - książka zdecydowanie skupia się na wewnętrznej przemianie i spokojnym rytmie wydarzeń.
Wracamy do Starego Młyna, w którym czas płynie wolniej. Bardzo czekałam na historię Tosi Złotowskiej. W poprzednich tomach poznaliśmy tomy jej sióstr, a teraz czas na Antoninę. Dziewczynę o złotym sercu, ale rozedrganą wewnętrznie, którą nosi po świecie.
Swego czasu wiodła w miarę ustatkowane życie, własna firma, spotkania z przyjaciółmi. Po śmierci jej najbliższej przyjaciółki rzuciła wszystko i wyjechała w świat na dwa miesiące. Powrót do rzeczywistości okazał się trudny. Popadła w długi, straciła klientów, a dziura w sercu nie zmalała. Jak wszystkie jej siostry, Tośka odnajduje ukojenie w rodzinnym domu, gdzie Marta i Wódz zawsze czekają z gorącą herbatą i chałką. To tutaj będzie próbowała poskładać swój świat na nowo. Odkrywa, że jest silnie związana z tym rejonem. To jest jej miejsce na Ziemi. Czy uda się jej pogodzić odkurzoną , dawną pasję do słowiańskich tradycji i legend z prowadzeniem firmy w stoicy? Warsztaty dla kobiet, zaangażowanie w ratowanie okolic Młynarzówki przed budową spalarni śmieci, mozolna praca, by spłacić długi. Jedno jest pewne, nie brakuje jej odwagi i pasji. Nowy początek nie jest łatwy, ale przy wsparciu bliskich wszystko jest możliwe. Przy okazji odnajduje bratnią duszę.
Jeśli szukacie wartkiej akcji i nagłych zwrotów, nie znajdziecie ich tutaj. Jednak jeśli doceniacie opowieści o sile kobiet, magii, jaka się dzieje, kiedy połączą swoje siły, pokochacie tę historię.
Recenzja
Premiera 11.03.2026 r.
,,Szansa" - Ilona Gołębiewska
Współpraca reklamowa z muza
Motywy:
- żałoba
- poszukiwanie siebie i swojego miejsca
- szansa
- walka o swoje
Tośka bardzo mocno przeżyła śmierć swojej przyjaciółki. Z wielkim smutkiem i pustką w sercu wyruszyła w podróż, aby uspokoić myśli i może znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Po powrocie zderza się z szarą rzeczywistością. Firma zawieszona, dług rośnie z każdą chwilą, ma miesiąc na wyprowadzkę. I co tu robić? Tośka się nie załamuje, ma już plan, który powoli realizuje. Wraca do rodzinnej miejscowości, gdzie ma wsparcie w najbliższych. Postanawia walczyć z gminą, która chce zabrać ziemię pod wybudowanie spalarni śmieci. Chce dać mieszkańcom coś od siebie, wiec organizuje atrakcje. Wraca do pracy, chociaż początki są bardzo trudne. Tośka jest bardzo wolnościowa, nie lubi dusić się w czymś co jej nie pasuje. Nie ma obaw przed nowymi wyzwaniami i chętnie podejmuje rzuconą jej rękawicę.
Historia opowiada o sposobie na przetrwanie żałoby po utracie kogoś bliskiego. Każdy ma swój sposób. Jedni płaczą, inni przezywają w ciszy, a inni potrzebują przestrzeni. Ból zawsze jest taki sam, tylko wyrażany w różnych tonacjach. Tośka potrzebowała zmiany otoczenia i wyciszenia poprzez podróże. Znalazła również odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Czemu właśnie jej przyjaciółka? Czemu nie ktoś inny? Najcięższe pytanie, które zadaje sobie każda osoba, która kogoś straciła. A jeszcze gorzej, bo nie ma na te pytania odpowiedzi. Ból niezrozumienia jest straszny i przytłaczający. Nie wiadomo jak sobie z nim poradzić, jedni się załamują, a inni izolują, a jeszcze inni zatracają się w pracy, aby zagłuszyć myśli. Strata jest czymś, czego nie życzę nikomu. Tośka wraca do życia, ale nadal będzie czuła tą pustkę, którą pozostawiła przyjaciółka. Autorka pokazała, że żałoba może się różnie objawiać. A Tośki sposób, może i niekonwencjonalny też jest dobry.
Pojawi się również wątek romantyczny, którym Tośka albo wróci do byłego chłopaka, albo zacznie nowe życie u boku nowego mężczyzny, albo zostanie sama i będzie się realizowała. Po Tośce nigdy nic nie wiadomo.
Podobał mi się wątek walki o swoje, gdy gmina chce odkupić za grosze ziemie mieszkańców. Autorka pokazała jak ludzie potrafią się jednoczyć w obliczu czegoś czego nie chcą i się nie zgadzają.
Lubię raz na jakiś czas przeczytać obyczajówkę, która porusza inne problemy niż te sercowe. Tutaj głównym motywem jest żałoba oraz poszukanie szansy na odbudowę całego swoje życia. Nie będzie lekko, bo emocje związane ze stratą są niewyobrażalne. Czułam jej smutek, żal i cierpienie. Autorce bardzo dobrze udało się to uchwycić i przekazać czytelnikom. Ogólnie całokształt jest przygotowany tak, że trzeba czytać i się nawet nie zastanawiać.
10/10
"Szansa" jest trzecim tomem sagi o Siostrach ze Starego Młyna. Każdy tom dotyczy innej siostry, więc można czytać je niezależnie od siebie. Jednocześnie co nieco dowiadujemy się, co słychać u pozostałych sióstr. Z niezwykłą przyjemnością wróciłam do Młynarzówki.
W dwóch poprzednich tomach poznaliśmy historię Hani i Marysi. Tu z kolei skupimy się na Tośce. Po śmierci przyjaciółki Tośka ucieka w podróże. Gdy wraca do Polski, musi zmierzyć się z niełatwą codziennością - żałoba, długi, rozkręcenie na nowo firmy, przeprowadzka, trudne decyzje.
"Wiedziała, że przeszłość nie zniknęła, tylko zmieniła kształt, stała się częścią niej samej."
Na jej drodze (i to dosłownie!) staje pewien mężczyzna o rozbrajającym uśmiechu... Tośka miota się między strachem przed miłością a tęsknotą. Tęsknotą, która ma tu również wydźwięk wielowymiarowy - za przyjaciółką, za tym, co daje ukojenie, za powrotem, za domem.
Historia pokazuje, że szczęścia wcale nie trzeba szukać na końcu świata. A ono może być naprawdę bliżej, niż myślimy. Spokój, zrozumienie, czułość, drobne gesty - miłość potrzebuje czasu, by dojrzeć. A szanse? Gdy je odpowiednio wykorzystamy, mogą otworzyć przed nami lepsze widoki na przyszłość.
"- Wszystko w życiu jest szansą. Nawet to, co na pierwszy rzut oka wydaje się przeszkodą. Każdy dzień, spotkanie, rozmowa to możliwość odkrycia czegoś nowego o świecie i o sobie."
Widzimy też, że nie da się kontrolować życia. Ono zaskakuje w najmniej spodziewanym momencie. Zarówno tymi dobrymi, jak i złymi wieściami. Pewne jest tylko to, że jedna chwila może zmienić wszystko.
Barwne opisy Młynarzówki zachwycają. Na końcu książki tradycyjnie znajdziemy kilka przepisów Marty ze Starego Młyna.
"Szansa" to pełna ciepła powieść o kobiecie, która musi zbudować wszystko od zera, o drugich szansach, poszukiwaniu siebie i swojego miejsca w świecie, sile siostrzanej miłości, rodzinnych więzach, życiowych zmianach i pasji, która pozwala odkryć siebie na nowo. Ta książka aż pachnie świeżo upieczonym chlebem.
Każde zdarzenie, nawet to pozornie smutne może być okazją by dowiedzieć się czegoś o sobie.
Może za zakrętem czeka szansa na odnalezienie szczęścia?
Związek jest jak chleb - potrzeba mu czasu, cierpliwości i miłości każdego dnia.
Antonina Złotowska od zawsze była wolnym duchem , dziewczyną , która zawsze gdzieś gnała i pragnęła chłonąć otaczający ją świat wszystkimi zmysłami.
A jednak jej codzienność nagle się zatrzymała.
Wraz ze śmiercią najlepszej przyjaciółki- Agaty - jakaś cząstka duszy Tośki umarła, zgasła nieodwracalnie.
Prócz ciężaru żałoby młoda kobieta zmaga się z zadłużeniem i problemami we własnej firmie zajmującej się marketingiem i promocją.
Od zawsze była tą osobą, która wszystko ogarniała.
A jednak teraz to ona potrzebuje ukojenia- i oczywiście serce prowadzi ją do domu Marty i Bogdana w Młynarzówce.
Jednak sielska wieś musi się zmierzyć się z niebezpieczeństwem - na terenie gminy ma bowiem powstać spalarnia śmieci.
Jeśli dodać do tej mieszanki dwóch przystojnych mężczyzn- z których jednym jest jej były- Mateusz cóż będzie bardzo ciekawie.
Powieść Ilony Gołębiewskiej jak zawsze przeniosła mnie w magiczne miejsca , do ludzi, których bardzo chciałabym poznać w prawdziwym życiu.
Spośród nowych bohaterów moją sympatię i uwagę zdobył Kacper - przede wszystkim za ciepło , wyrozumiałość i wrażliwość.
Mężczyzna ma w sobie spokój i uważność, które sprawiają, że przy nim człowiek zaczyna oddychać wolniej. Jest kimś, kto nie narzuca się ze swoją obecnością, ale potrafi być obok wtedy, gdy jest najbardziej potrzebny. I właśnie taka obecność bywa czasem najcenniejsza.
Szansa to historia o tym, że życie potrafi zatrzymać nas w najmniej spodziewanym momencie. Czasem robi to boleśnie - poprzez stratę, rozczarowanie czy poczucie zagubienia. Jednak nawet w takich chwilach może kryć się początek czegoś nowego.
Autorka, Ilona Gołębiewska, z ogromną wrażliwością pokazuje, że odbudowywanie siebie po stracie jest procesem. Nie dzieje się nagle. Wymaga czasu, wsparcia innych ludzi i odwagi, by znów zaufać światu.
Bardzo podobało mi się również tło tej historii - mała społeczność, która musi zawalczyć o swoje miejsce i o przyszłość swojej okolicy. Wątek planowanej spalarni śmieci dodaje opowieści realizmu i pokazuje, jak ważna jest solidarność mieszkańców oraz wspólne działanie.
To powieść o przyjaźni, która trwa nawet wtedy, gdy jednej z osób już z nami nie ma. O miłości, która potrafi pojawić się wtedy, gdy najmniej się jej spodziewamy. I o tym, że czasem trzeba pozwolić sobie na zatrzymanie, by znów odnaleźć drogę.
Dom, który pachnie świeżym chlebem. Przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć. Historia, którą napisało samo życie. Ilona Gołębiewska oddaje czytelnikom...
Alicja Pniewska ma 37 lat. Porzucił ją mąż, straciła lukratywną posadę, musiała opuścić wygodny apartament. Uciekając przed demonami przeszłości, znajduje...
Przeczytane:,
(czytaj dalej)