Laurze zmarł mąż, Leon. Jako podróżnik, zwiedził cały świat, był autorem cenionych przewodników. Mimo oddanych i opiekuńczych sąsiadek oraz dużej dozy zdrowego rozsądku Laura nie może odzyskać spokoju. W domu straszą obrazy Bacona, trumienne indiańskie mokasyny i rytualna maska – pamiątki po mężu-globtroterze. Gdy jedzie do Armenii jako pilot wycieczki, dokonuje zaskakującego odkrycia. Musi znaleźć ślad. Musi odkryć nieznane oblicze Leona. Co jest prawdą, a co nie? Kto tu jest kim? Czyja miłość jest silniejsza niż śmierć? Trzeba tylko uspokoić ten szum w głowie…
Wydawnictwo: Axis Mundi
Data wydania: 2026-04-29
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 320
✨ ᴘᴀᴛʀᴏɴᴀᴛ ɢᴏꜱᴢᴀᴄᴢʏᴛᴀ ✨
▪𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪
„Szum” autorstwa Ewy Cielesz objęłam patronatem i z tyłu znajduje się moje logo. Książka bardzo mnie poruszała i pochłonęłam ją w jeden wieczór. ✨
Nie będę wam szczegółowo zdradzać fabuły, bowiem uważam, że lepiej odkryć ją samemu. Ale musicie wiedzieć, że ta historia jest wręcz przepełniona skrajnymi emocjami. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki Ewy Cielesz, które okazało się być zaskakująco dobre. Przyznam szczerze, że autorka bardzo mnie zaskoczyła całą tą historią. Bardzo szybko opowieść ta przybrała zupełnie nieoczekiwany obrót, dosyć tajemniczy początek zamienił się w coś, od czego bardzo ciężko było mi się oderwać, co z każdą kolejną przewróconą kartką pochłaniało mnie coraz bardziej i sprawiło, że nim się zorientowałam w całą tę historię poczułam się zaskakująco mocno zaangażowana.
Główną postacią książki „Szum” jest Laura, kobieta zmagająca się ze stratą męża. Jego śmierć staje się punktem zwrotnym w całej historii, uruchamiając serię wydarzeń oraz wewnętrzny chaos, który podważa poczucie rzeczywistości głównej bohaterki. Laura stopniowo odkrywa sekrety z przeszłości, jednocześnie próbując odróżnić fakty od własnych lęków i podejrzeń.
Autorka z dużą wnikliwością kreśli psychologiczny portret Laury, ukazując jej trudne emocje, rozterki i narastające napięcie. Powieść przybiera momentami mroczny, niemal klaustrofobiczny klimat, odsłaniając mechanizmy ludzkich zachowań i tym samym uświadamiając, jak trudno jest naprawdę poznać drugiego człowieka, jego motywacje, uczucia i prawdziwe oblicze.
Autorka świadomie buduje napięcie poprzez to, co pozostaje niewypowiedziane. Do samego końca trudno jednoznacznie rozstrzygnąć, czy problemy Laury wynikają z zaburzeń psychicznych, czy może kobieta padła ofiarą starannie zaplanowanej manipulacji. Ta niepewność staje się jednym z głównych motywów fabuły. Istotną rolę odgrywają również oszczędne, momentami ostre dialogi, które wzmacniają poczucie niepewności.
Ewa Cielesz sprawnie zaciera granice między tym, co realne, a tym, co może być jedynie projekcją umysłu. Bardzo dobra książka, którą ogromnie wam polecam! 📖
Młoda artystka z Krakowa spotyka na swojej drodze niezwykłego człowieka o egzotycznej urodzie, ulicznego muzyka, który wniesie w jej poplątane życie...
Tytułowa Córka Cieni to Juliana, której losy poznajemy dzięki odnalezionemu pamiętnikowi, z którego wyłania się wstrząsająca historia jej niezwykłych losów...
Przeczytane:2026-05-13, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, 52 książki 2026, 26 książek 2026, 12 książek 2026,
„Szum” Ewy Cielesz to literackie doświadczenie, które wdziera się pod skórę i zostawia czytelnika z dojmującym poczuciem chłodu, nawet jeśli za oknem świeci słońce. Autorka, znana dotychczas z cieplejszych, obyczajowych tonów, tym razem wykonała brawurowy skok na głęboką wodę thrillera psychologicznego, serwując nam studium rozpadu ludzkiej psychiki, które jest równie fascynujące, co przerażające.
To, co w tej powieści uderza najmocniej, to jej duszna, niemal klaustrofobiczna atmosfera. Cielesz z niezwykłą precyzją buduje świat widziany oczami Laury - świat, który z każdą stroną staje się coraz bardziej niepewny. Stylistyka autorki ewoluowała tutaj w stronę oszczędności, która paradoksalnie niesie ogromny ładunek emocjonalny. Krótkie, rwane, niemal „tętniące” zdania i nerwowe dialogi idealnie oddają rozedrganie bohaterki. Mamy tu do czynienia z narracją, której nie można ufać, co jest zabiegiem genialnym. Czytelnik, podobnie jak nurek dotknięty dezorientacją przestrzenną, traci kontakt z dnem i powierzchnią. Nie wiemy, czy to, co czytamy, to rzeczywistość, czy jedynie projekcja umysłu udręczonego traumą i żałobą.
Największym atutem książki jest bez wątpienia pogłębiony portret psychologiczny Laury. Autorka nie ślizga się po powierzchni smutku, lecz wchodzi w sam środek paranoi i osaczenia. Fascynujące jest to, jak przedmioty codziennego użytku i pamiątki po zmarłym mężu - od masek po indianskie mokasyny - zmieniają swój wektor, stając się źródłem lęku. Cielesz po mistrzowsku operuje motywem gaslightingu i manipulacji, zmuszając nas do zadania pytania: czy Laura jest ofiarą spisku, czy własnej, pękającej tożsamości? Warto też docenić postacie drugoplanowe, jak chociażby sąsiadki, które wprowadzają element pozornej normalności, jeszcze mocniej uwypuklający wewnętrzny chaos głównej bohaterki.
Jeśli miałabym wskazać słabsze ogniwo, byłaby to irytacja, jaką momentami może budzić Laura swoimi irracjonalnymi działaniami. Dla czytelnika szukającego wartkiej akcji i jasnych odpowiedzi, ta książka może być wyzwaniem. Brak tu klasycznych zwrotów akcji; tempo jest powolne, niemal hipnotyczne, co jednych zachwyci, a innych może znużyć. To lektura wymagająca skupienia na detalu, bo to w nich ukryta jest prawda o relacji Laury z mężem i jej obecnym stanie.
Dla mnie „Szum” to literacki majstersztyk formy nad treścią, ale w tym najlepszym, artystycznym znaczeniu. Ewa Cielesz udowodniła, że potrafi pisać „brudno”, mrocznie i bezkompromisowo. To nie jest książka do poduszki, która ma nas ukoić przed snem, a opowieść, która drażni, wywołuje niepokój i każe nam kwestionować własne zmysły. Zakończenie nie przynosi łatwego ukojenia, co uważam za ogromną zaletę - prawdziwa trauma rzadko kończy się happy endem. To książka wybitna w swoim gatunku, która udowadnia, że najstraszniejsze labirynty to te, które sami budujemy w swoich głowach.