„Szum” Ewy Cielesz to literackie doświadczenie, które wdziera się pod skórę i zostawia czytelnika z dojmującym poczuciem chłodu, nawet jeśli za oknem świeci słońce. Autorka, znana dotychczas z cieplejszych, obyczajowych tonów, tym razem wykonała brawurowy skok na głęboką wodę thrillera psychologicznego, serwując nam studium rozpadu ludzkiej psychiki, które jest równie fascynujące, co przerażające.
To, co w tej powieści uderza najmocniej, to jej duszna, niemal klaustrofobiczna atmosfera. Cielesz z niezwykłą precyzją buduje świat widziany oczami Laury - świat, który z każdą stroną staje się coraz bardziej niepewny. Stylistyka autorki ewoluowała tutaj w stronę oszczędności, która paradoksalnie niesie ogromny ładunek emocjonalny. Krótkie, rwane, niemal „tętniące” zdania i nerwowe dialogi idealnie oddają rozedrganie bohaterki. Mamy tu do czynienia z narracją, której nie można ufać, co jest zabiegiem genialnym. Czytelnik, podobnie jak nurek dotknięty dezorientacją przestrzenną, traci kontakt z dnem i powierzchnią. Nie wiemy, czy to, co czytamy, to rzeczywistość, czy jedynie projekcja umysłu udręczonego traumą i żałobą.
Największym atutem książki jest bez wątpienia pogłębiony portret psychologiczny Laury. Autorka nie ślizga się po powierzchni smutku, lecz wchodzi w sam środek paranoi i osaczenia. Fascynujące jest to, jak przedmioty codziennego użytku i pamiątki po zmarłym mężu - od masek po indianskie mokasyny - zmieniają swój wektor, stając się źródłem lęku. Cielesz po mistrzowsku operuje motywem gaslightingu i manipulacji, zmuszając nas do zadania pytania: czy Laura jest ofiarą spisku, czy własnej, pękającej tożsamości? Warto też docenić postacie drugoplanowe, jak chociażby sąsiadki, które wprowadzają element pozornej normalności, jeszcze mocniej uwypuklający wewnętrzny chaos głównej bohaterki.
Jeśli miałabym wskazać słabsze ogniwo, byłaby to irytacja, jaką momentami może budzić Laura swoimi irracjonalnymi działaniami. Dla czytelnika szukającego wartkiej akcji i jasnych odpowiedzi, ta książka może być wyzwaniem. Brak tu klasycznych zwrotów akcji; tempo jest powolne, niemal hipnotyczne, co jednych zachwyci, a innych może znużyć. To lektura wymagająca skupienia na detalu, bo to w nich ukryta jest prawda o relacji Laury z mężem i jej obecnym stanie.
Dla mnie „Szum” to literacki majstersztyk formy nad treścią, ale w tym najlepszym, artystycznym znaczeniu. Ewa Cielesz udowodniła, że potrafi pisać „brudno”, mrocznie i bezkompromisowo. To nie jest książka do poduszki, która ma nas ukoić przed snem, a opowieść, która drażni, wywołuje niepokój i każe nam kwestionować własne zmysły. Zakończenie nie przynosi łatwego ukojenia, co uważam za ogromną zaletę - prawdziwa trauma rzadko kończy się happy endem. To książka wybitna w swoim gatunku, która udowadnia, że najstraszniejsze labirynty to te, które sami budujemy w swoich głowach.
Wydawnictwo: Axis Mundi
Data wydania: 2026-04-29
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 320
Dodał/a opinię:
auraliteracka
"Zakryte lustra. Sny i przebudzenia" Ewa Cielesz, wyd. Axis Mundi Silne kobiety, wielkie emocje, historyczne tło i codzienność ziemiańskiej rodziny. Skromny...
Młoda artystka z Krakowa spotyka na swojej drodze ulicznego muzyka, który wniesie w jej poplątane życie uczucie i tajemnicę. Banał? Nie tym razem...