Jest jak w piosence: kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością. Oboje na życiowym zakręcie, potrzebują wsparcia i bliskości jak nigdy wcześniej. Czy będą umieli znaleźć je w sobie nawzajem?
Ania Turska ma trudny okres w życiu. Zamierza na dobre uwolnić się od męża, domowego tyrana. Za nią już wyprowadzka z domu i złożenie pozwu rozwodowego, teraz czas na uporządkowanie reszty spraw. Powinna wreszcie sprzedać domek letniskowy, który odziedziczyła po ojcu. Gdy przyjeżdża do Jantaru, aby zrobić zdjęcia, zastaje tam Adama, bezdomnego, który znalazł tu schronienie na nadchodzącą jesień i zimę. Nieoczekiwanie nawiązuje się między nimi nić porozumienia. Ta znajomość to czyste szaleństwo. A jednak czują się w swoim towarzystwie tak dobrze, że tylko szaleństwem byłoby nie spróbować. Jedno tylko martwi Anię: Adam zdaje się skrywać jakiś mroczny sekret...
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2019-02-13
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 320
“Szacunek należy się każdemu, nawet najbardziej sponiewieranemu przez życie”.
Adam Kort znalazł się na samym dnie. Jego życie to pasmo skrajności, od sukcesów po bolesne upadki. Dziś chce tylko przetrwać kolejny dzień. Tuła się wzdłuż wybrzeża, szukając schronienia na zimę i choć odrobiny spokoju. Anna Turska z pozoru ma wszystko, piękny dom, stabilizację finansową, uporządkowane życie. Ale za zamkniętymi drzwiami kryje się dramat. Jej małżeństwo to źródło bólu i strachu, dlatego podejmuje trudną decyzję, by odejść i zacząć od nowa. Sprzedaż letniskowego domku w Jantarze ma być jednym z pierwszych kroków ku wolności. Należą do dwóch różnych światów, a jednak… między Anną a Adamem zaczyna rodzić się porozumienie, bliskość, a może nawet coś znacznie głębszego.
Nie jest to łatwa lektura. Akcja powieści toczy się niespiesznie i intryguje, fabuła zajmująco poprowadzona, ukazuje skomplikowane relacje międzyludzkie i życiowe, trudne doświadczenia. Styl autora jest lekki, naturalny, a przy tym bardzo emocjonalny. Bez zbędnego patosu, bez sztucznego upiększania rzeczywistości, za to z ogromną wrażliwością na ludzkie przeżycia. Z wnikliwością i empatią ukazuje wewnętrzne zmagania, rozterki, porywy serca naszych bohaterów. A ci rewelacyjnie ukazani, to ludzie pełni wad i zalet, niejednoznaczni, każdy jest inny, ciekawy rys ich osobowości. Anna to bohaterka, którą trudno nie polubić. Ciepła, empatyczna, uważna na drugiego człowieka, choć sama dźwiga ogromny ciężar. Tkwi w związku, który zamiast dawać bezpieczeństwo, odbiera jej siły i poczucie własnej wartości. W pewnym momencie decyduje się zawalczyć o siebie i swojego syna. To właśnie ten moment odwagi staje się początkiem zmian. Adam natomiast to postać niezwykle poruszająca. Bezdomny, zagubiony, naznaczony bólem i stratą, żyjący gdzieś na marginesie codzienności.
Opowieść o dwojgu ludzi, których na pierwszy rzut oka dzieli ich wszystko. Spotykają się w najmniej spodziewanym momencie życia. Ona ma poukładany świat, on, jest cieniem dawnego siebie. Ich drogi się przecinają. I od tej chwili nic już nie jest takie samo. To spotkanie jest niepozorne, a jednocześnie pełne znaczenia. Rodzi się coś niezwykłego, nić porozumienia, zaufanie, bliskość. Czasem wystarczy obecność drugiego człowieka, rozmowa… albo wspólne milczenie. Atutem tej książki jest klimat. Zimowe wybrzeże, wiatr smagający twarz, surowość natury i cisza, która sprzyja refleksji. Opowieść o życiu takim, jakie jest naprawdę, pełnym bólu, błędów, ale też nadziei, bliskości i drugich szans.
Opowieść wzrusza, zatrzymuje na chwilę i zostawia z pytaniami, które jeszcze długo po lekturze nie dają spokoju. Bardzo polecam,Tatiasza i jej księżki :)
współpracareklamowa z Wydawnictwem Wydawnictwo Mięta
📚„Tam, gdzie jesteś” Tomasz Betcher - autor
„[...] szacunek należy się każdemu, nawet najbardziej sponiewieranemu przez życie”.
Ta myśl doskonale oddaje sens powieści „Tam, gdzie jesteś” Tomasza Betchera — historii o ludziach z bagażem doświadczeń, którzy mimo wszystko próbują zawalczyć o siebie.
To nie jest tylko opowieść o miłości
czy szczęściu, ale o trudnej drodze do ich odnalezienia. Autor prowadzi bohaterów przez ból, straty i życiowe zakręty, pokazując, że nawet z najgłębszego dna można próbować się podnieść — choć często wymaga to czasu, odwagi i obecności drugiego człowieka.
Szczególnie mocno wybrzmiewa tu temat bezdomności — ukazany bez uproszczeń i ocen. Betcher przypomina, że za każdym człowiekiem stoi historia, której nie widać na pierwszy rzut oka: trauma, samotność, utrata. To opowieść o niewidzialnych ludziach, obok których mijamy się na co dzień — i o tym, jak wiele może znaczyć zwykła ludzka empatia.
Siłą „Tam, gdzie jesteś” są bohaterowie — Adam, Anna i jej syn Filip. Choć na pierwszy rzut oka dzieli ich wszystko, łączy ich samotność, zagubienie i trudna codzienność. Anna żyje w pozornie poukładanym świecie, za którym kryje się przemoc i strach. Adam nie ma nic — walczy o przetrwanie z dnia na dzień. Ich burzliwe spotkanie stopniowo przeradza się w relację opartą na przyjaźni, szczerości, zrozumieniu i rozmowie, a z czasem także w dojrzałą, prawdziwą miłość.
Równie ważny jest Filip — dorastający w toksycznym domu, pozbawiony poczucia bezpieczeństwa i miłości ze strony ojca. Ta rzeczywistość powoli go niszczy, choć on sam jeszcze nie do końca to rozumie. Na szczęście w odpowiednim momencie zaczyna dostrzegać, komu może zaufać i kto naprawdę go kocha — a tuż obok znajduje kogoś, w kim już zawsze będzie miał wsparcie i bratnią duszę.
Jeśli macie ochotę na piękną, poruszającą lekturę, która chwyta za serce, wywołuje silne emocje, wzrusza i skłania do refleksji, a przy tym pozostaje niezwykle życiowa i pouczająca, to zdecydowanie warto sięgnąć po „Tam, gdzie jesteś” Tomasza Betchera, który doskonale wie, jak poruszyć czytelnicze emocje.
Moja ocena: 10/10.
Miłość jest czasami ostatnią deską ratunku
▪𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪
„Tam, gdzie jesteś” Tomasza Berchera to nie tylko romans, ale również refleksyjna opowieść o ludzkich uprzedzeniach i zranionych duszach. Autor uświadamia jak łatwo przykleić komuś łatkę nie znając tak naprawdę jego historii. Łatwo jest oceniać i krytykować, ale mało komu chce się porozmawiać, by poznać drugą osobę i dowiedzieć się, że plotki nijak się mają z rzeczywistością.
🤎Ania próbuje zacząć wszystko od nowa. Złożyła papiery rozwodowe i chce raz na zawsze uwolnić się od męża, który zamienił jej życie w piekło. Zostało jej już tylko zadanie, by sprzedać mały domek letniskowy w Jantarze. Kiedy jedzie tam,by zrobić zdjęcia, spotyka Adama. Bezdomnego, który znalazł w tym miejscu schronienie na zimę. Zamiast go wyrzucić, oferuje pomoc. Pozwala mu zostać, przywozi jedzenie i z czasem zaczyna go coraz częściej odwiedzać. I wtedy niespodziewanie dzieje się coś, czego się nie spodziewała. Między nimi rodzi się niezwykła więź. Adam okazuje się kimś zupełnie innym, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Jest mądry, wrażliwy i Ania czuje, że skrywa on bolesną historię. Kobieta czuje, że chce go bliżej poznać i zrozumieć, co sprawiło, że stracił wszystko.
Tylko czy on będzie gotowy, by jej zaufać?
To historia dwojga ludzi, których życie boleśnie doświadczyło. Ona z pozoru ma wszystko, a przynajmniej tak się jej wydaje. On nie ma już nic, nawet dachu nad głową. Spotykają się przypadkiem i nic nie zapowiada, że to spotkanie tak wiele zmieni w ich życiu. Oboje noszą w sobie ból i trudne wspomnienia, o których długo nie potrafią mówić. Jednak z czasem zaczynają się przed sobą otwierać. Szczerość powoli burzy ich mury i pozwala zobaczyć coś więcej, a mianowicie nadzieję, bliskość, zrozumienie.
W swojej powieści Tomasz Betcher z ogromną wrażliwością podejmuje temat bezdomności, tym samym skłaniając czytelnika do refleksji. Zadaje te niewygodne pytania o to, czy nasze życie kształtuje przypadek, zrządzenie losu, a na ile konsekwencje własnych decyzji, czy ślepa sprawiedliwość losu.
Do mnie morał tej powieści naprawdę mocno trafił i pozwolił mi nawet na chwilę zastanowić się nad własnym życiem i własnymi wyborami, które niekiedy okazują się być złym posunięciem. Jednak takie jest życie, nigdy nie wiemy co czeka nas za zakrętem. Ta historia dobitnie uświadamia, jak życie potrafi dać w kość odbierając nadzieję na lepsze jutro. Jednak siłą takich sytuacji jest chęć podniesienia się z upadku i odnalezienia własnego szczęścia na nowo. Właśnie to definiuje głównych bohaterów tej powieści. Mówi się, że czas leczy rany. Jednak nie zawsze tak jest. Czasami potrzebujemy drugiej osoby, która pomoże nam podnieść się z upadku.
Autor stworzył mądrą, pełną emocji historie, która wzruszy nawet najtwardsze serce. Uzmysławia, że każdy z nas ma w sobie tę siłę by podnieść z każdej, nawet najgorszej sytuacji. Jest wręcz przepełniona skrajnymi emocjami, które odczuwamy wraz z bohaterami. Postaci wykreowane przez pana Tomasza byli niezwykle, co się rzadko zdarza - realni, więc czytelnik z łatwością może się z nimi utożsamić. Śledzimy całą ich ścieżkę, ich zmagania z trudnymi sytuacjami. Przez cały ten czas mocno im kibicowałam, a i zdarzały się takie momenty, że kompletnie nie potrafiłam zrozumieć ich zachowania. Często ich zachowanie było irracjonalne i bezmyślne, ale autor chciał tym pokazać, że właśnie tacy jesteśmy i często działamy bez zastanowienia.
Książki Pana Tomasza działają na mnie tak, jak powieści Sparksa. Jest w nich dużo wrażliwości, ciepła i romantyzmu, ale też emocji, które zostają w sercu czytelnika na dłużej. To takie książki, które nie tylko się czyta, ale przeżywa całym sobą.
UWIERZYĆ W SZCZĘŚCIE
Niedawno sięgnęłam po "Szeptuna", dzięki któremu poznałam pióro Tomasza Betchera i do tej pory mam w głowie tę opowieść. Historia na tyle mnie urzekła, że postanowiłam poznać inne powieści autora. Wiedziona ciekawością tym razem postanowiłam sięgnąć po jego debiut literacki.
"Tam gdzie jesteś" to przepiękna historia obyczajowa osadzona w niewielkim nadmorskim Jantarze. Ania ma tutaj swój letni domek odziedziczony po tacie. Dotąd rzadko tu zaglądała. Jej mąż Eryk traktował to miejsce jak starą, nikomu niepotrzebną chałupę nieodpowiednią dla rodziny. Teraz, kiedy bohaterka decyduje się odejść od despotycznego męża, Jantar daje jej możliwość bezpiecznego schronienia. Jest jesienny wieczór, deszczowa pogoda kiedy kobieta parkuje swojego żółtego Mini na posesji. Kompletnie zaskoczona zastaje w domku okropny bałagan i śpiącego bezdomnego mężczyznę, który znalazł tu dach nad głową. Zszokowana i przestraszona wyrzuca go z domu. Wtedy odzywają się wyrzuty sumienia i sprawiają, że decyduje się odnaleźć mężczyznę i stara się mu pomóc. Adam jest ambitnym człowiekiem i nie chce od nikogo pomocy. Z oporem przyjmuje zaproszenie na wspólny obiad, po którym ma nadzieję zniknąć. Anna jednak nie daje za wygraną i w ten sposób losy dwojga poranionych ludzi zaczynają się przeplatać ze sobą...
Powieść oczarowała mnie fabułą. Autor wykorzystał popularny motyw kobiety po przejściach i mężczyzny z przeszłością, którzy stają na życiowym zakręcie. Mimo na pozór pospolitego tematu historia jest wyjątkowa, ma w sobie pewną świeżość, inność i zapada głęboko w pamięć. Tomasz Betcher sporo miejsca poświęcił relacjom międzyludzkim, stosunkom panującym w rodzinie i pięknej miłości. Szacunek do bliźniego jest tutaj priorytetem. Nie należy sądzić nikogo po pozorach. Znieczulica i obojętność na krzywdę to niestety często spotykane dzisiaj zachowanie, a walczyć z nimi można jedynie otwierając serce na drugiego człowieka.
Słuchając przyjemnego głosu lektorki kompletnie odjechałam, przeniosłam się do Jantaru i niemalże wsłuchałam w szum fal uderzających o brzeg. Wzruszałam się wielokrotnie, byłam zła na relacje Anny z jej mężem psychopatą, starałam się zrozumieć postępowanie Filipa, który przysparza matce problemów wychowawczych, ale przede wszystkim z niecierpliwością czekałam aż Adam opowie swoją historię. Autor lubi zaskakiwać swoich czytelników i przyznaję, że tym razem także mu się to udało.
Po odsłuchaniu całego audiobooka zaczęłam się zastanawiać, czy opowiedziana historia miała szansę się wydarzyć. I muszę powiedzieć, że w ogólnym zarysie na pewno tak. Opisane wydarzenia są na tyle wiarygodne, że opowieść zachowała swój autentyzm. Niektóre momenty wydają się może nieco zbyt infantylne, trochę naciągane, część zdarzeń udało mi się bez trudu przewidzieć, ale ostatecznie uwierzyłam w to wszystko, czego doświadczyli bohaterowie.
Pozostaję pod dużym wrażeniem tej wzruszającej i emocjonującej opowieści. Co prawda to dopiero moje drugie spotkanie z autorem, ale już teraz mogę napisać, że powieści Tomasza Betchera są dla mnie niczym książki Nicholasa Sparksa. Podobny obrazowy styl, taka sama wrażliwość, romantyzm i całe mnóstwo emocji. "Tam gdzie jesteś" to moim zdaniem bardzo udany i dobrze napisany debiut. Oby jak najwięcej takich powieści wychodziło spod piór debiutantów.
Jest to pięknie napisana historia o miłości, pragnieniach i potrzebie zrozumienia.
Anna kobieta z klasą, która tkwi w nieszczęśliwym małżeństwie. Tłumacząc sobie, że to ze względu na łączące ich dziecko. Jednak zbiera się na odwagę i wnosi pozew o rozwód. Mimo, iż ukończyła studia psychologiczne, ze względu na męża pracuje w banku. Kobieta nie czuję się spełniona zawodowo.
Uciekając od życia codziennego wyjeżdża do swojego domu w Jantarze.
Tam spotyka zamieszkującego 'intruza', któremu postanawia pomóc nie patrząc na krytykę innych osób.
Adam to bezdomny, wbrew pozorom bardzo inteligentny człowiek. Mimo swojego aktualnego statusu społecznego zwiedził wiele krajów. Mężczyzna ten zmaga się z depresja po trudnych przeżyciach.
Między tą dwójka rodzi się nić zrozumienia, potrzeba rozmowy, wysłuchania i bliskości drugiej osoby.
Z książki można wyciągnąć kilka wniosków, np.
- to, że ludzie często są oceniani poprzez 'wygląd', nie starając się poznać drugiej osoby
- to, że pieniądze nie zagwarantują nam rodziny
- to, że najważniejsze by robić w życiu to na co mamy ochotę, bo życie przemija, a niewykorzystane szanse bolą najbardziej.
Myślę, że po przeczytaniu książka skłoni każdego z nas do przemyśleń.
Czy Anne i Adama połączy większe uczucie? Zapraszam was do świetnej lektury! 😊
Nie wiem, dlaczego ale pasuje mi pod tą książkę tekst z pewnej piosenki :
" Nie jesteś w stanie
Zbliżyć się
Do kogoś
Jeżeli Ty sam
Nie zdołałeś
Zbliżyć się do siebie "
„Tam, gdzie jesteś” to bardzo mądra, ciepła i emocjonalna książka, która mnie zachwyciła. To bardzo udany debiut literacki autora, choć twórczość Tomasza Betchera poznałam tak naprawdę od środka.
Kolejny raz dałam się porwać fascynującej opowieści, która tym razem przybrała refleksyjną i mądrą formę.
Książka porusza tematy trudne, wręcz dramatycznie ciężkie. Łączy w sobie historię człowieka wykluczonego, złamanego przez życiową tragedię oraz kobiety, która w poszukiwaniu równowagi i szczęścia, w końcu odnajduje w sobie wolę walki.
Losy Anny i Adama to skomplikowana relacja, mnogość psychologicznych zależności, z którymi oboje starają się i pogodzić i jakoś poradzić. Zrozumienie, tolerancja i wzajemna potrzeba kontaktu pozwala obojgu rozbitkom przejść przez sztormy uczuć, by w końcu poczuć się kochanym i szczęśliwym.
Kreacje bohaterów są bardzo wyraźne, spójne, a ich charaktery idealnie stapiają się z poruszanymi problemami. Nawet sama sceneria jest dobrze dobrana, bowiem opisy sztormów tylko podkreślają to, co działo się w umysłach bohaterów.
Co mnie szczególnie uderzyło w tej powieści to taka wnikliwa analiza i przede wszystkim mądrość płynąca z rozmów między bohaterami.
Pozwoliłam sobie zasięgnąć informacji o Tomaszu Betcherze i od razu zrozumiałam, dlaczego w powieści obecne są terapeutyczne zagadnienia. Autor z wykształcenia, ale zapewne i z powołania zajmuje się pracą z osobami znajdującymi się w kiepskim momencie życia. I ta wiedza, jak rozmawiać i jak wlać nieco otuchy w znękane serca i dusze bije z tej powieści.
Styl pisarski autora cechuje się w tej powieści dużą delikatnością, subtelnością i może jeszcze niepewnością. Piszę tak, ponieważ przeczytałam najpierw późniejsze powieści autora („Szeptun”, „Żołnierskie serce”, „Po tamtej stronie chmur”) i zauważam, jak ten styl ewoluował. W tej powieści ta delikatność w opisach i wypowiedziach jednak jest jak najbardziej na miejscu.
Oceniam tę powieść na 8/10. Przeczytałam ją w jedno popołudnie. Mimo że przez treść prześlizgnęłam się naprawdę szybko (co jest zasługą dobrego, lekkiego języka) to poruszane kwestie skłaniają do refleksji, a cała opowieść zapada w pamięć.
Polecam.
Tomasz Betcher "Tam gdzie jesteś" ❤️
"... ale szacunek należy się każdemu, nawet najbardziej sponiewieranemu przez życie."
Pokiereszowany przez los Adam, wiedzie życie na ulicy. Postanawia zatrzymać się w opuszczonym domku letniskowym, by przetrwać jesień i zimę. Niespodziewanie na posesję przyjeżdża właścicielka Anna Turska. Kobieta jest nieco wystraszona obecnością nieznajomego, lecz wyciąga do niego pomocną dłoń, i zaprasza go na obiad do restauracji. Ania jest zdumiona tym, że Adam tak dobrze zna się na kuchni. Chcąc wypytać o przeszłość mężczyzny opowiada o swoim nieudanym małżeństwie i o zbliżającym się rozwodzie. Bezdomny skrywa wiele tajemnic, z którymi nie chce się dzielić. Turska oferuje mu ofertę nie do odrzucenia, w zamian za uporządkowanie działki przed sprzedażą, pozwoli mu na nocleg do wiosny. Dzięki wspólnemu spędzaniu czasu nawiązuje się między nimi nić porozumienia.
Pomysł na fabułę oryginalny.
To poruszająca historia, chwytająca za serce. Jestem pozytywnie zaskoczona tym, w jaki sposób autor przedstawił bohaterów, nadmorski krajobraz, życiowe problemy i rozterki.
Powieść o demonach przeszłości, depresji, samotności, obarczaniu siebie winą, ale także nadziei i miłości.
Zbliżają się Walentynki myślę, że ta książka idealnie wpasuje się w nadchodzące święto. Jeśli nie czytaliście to warto po nią sięgnąć. ❣️
"Miarą człowieczeństwa jest to, ile człowieka potrafisz dostrzec w drugim człowieku..."
"Jest tylko jedna rzecz, która może wyciągnąć cię ze szponów osobistej tragedii. To świadomość, że istnieje na świecie większa tragedia. O ile otworzysz się na tyle, by dostrzec obarczonego nią człowieka."
"Tam, gdzie jesteś" Tomasz Betcher to powieść należąca do literatury obyczajowej, romansu.
Ania Turska przechodzu trudny okres w życiu. Podobnie jak Adam. Ich drogi przecinają się w domku letniskowym Ani, który zamierza sprzedać. Nieoczekiwanie między nimi nawiązuje się nić porozumienia. Dokąd ich doprowadzi ta znajomość?
Powieść pisana jest lekkim stylem i czyta się bardzo przyjemnie. Autor jednak zrobił na mnie ogromne wrażenie w "Szeptunie". Wątpię czy jakakolwiek jego powieść da radę to przebić.
Lekki romans, powieść idealna na wieczór. To historia o karze, pokucie i o miłości prowadzącej do przemienienia.
Zdecydowanie należy do poruszającej powieści i zmusza do refleksji nad własnym życiem. Chwyta za serce i zostaje jeszcze na długo po skończeniu czytania.
Bohaterowie są dobrze skonstruowani i sympatyczni. Niewielu mnie irytowało. Także zdecydowanie polecam!
Bezdomność to jeden z problemów, który dotyczy całego świata. Przyczyny bezdomności są różne i często nieoczywiste. Jest to również jeden z przejawów wykluczenia społecznego. Można ją rozpatrywać w różnych kontekstach tutaj autor wykorzystuje jeden z nich. Pokazuje również, że pomimo trudnych i emocjonalnych przeżyć, można wykazać się empatią, odwagą, zaufaniem, zrozumieniem i podać pomocną dłoń, co jednych może dziwić, a dla innych jest to przejaw człowieczeństwa. Przecież właśnie życzliwość, szlachetność, dobroć, bezinteresowność, umiejętność dzielenia się jest jego ucieleśnieniem i miarą. Autor łącząc losy bohaterów Anny i Adama, daje im szansę na miłosne szczęście. Jednak by tę szansę wykorzystać muszą zmierzyć się z ranami przeszłości oraz wyjść z toksycznego związku, aby zamknąć za sobą te rozdziały życia i móc stworzyć nowy, szczęśliwy związek. Przeczytałam gdzieś, że to powieść dla kobiet, napisana przez mężczyznę, ale czy to ma jakieś znaczenie, kiedy książka jest po prostu dobra, warta polecenia, i tak naprawdę dla każdego?! Nie oceniajmy jej po takich ocenach, ani po okładce, tak jak ludzi przez pryzmat stereotypów, gdyż możemy się bardzo pomylić. Wykorzystujmy dane nam szanse, bo kolejne mogą się nie powtórzyć!
Co sprawia, że ludzie zaczynają czuć do siebie sympatię? Wyłącznie podobieństwa? A może różnice? Czasem wystarczy podać pomocną dłoń, gdy drugiej osobie wydaje się, iż została kompletnie sama na tym świecie. Wystarczy zainteresować się czyimś losem…
Jakoś się utarło, że na naszym rodzimym rynku literackim książkami obyczajowymi zajmują się przede wszystkim kobiety. Oczywiście, mamy Wiśniewskiego, ale ciężko skojarzyć więcej nazwisk, prawda? A szkoda, bo ogromnym mitem są te historie o braku wrażliwości u mężczyzn, czego dowodzi debiutancka powieść Tomasza Betchera. Pedagog, socjoterapeuta, który od dawna pragnął realizować się również jako pisarz. Postanowiłam dać jego twórczości szansę, gdyż bardzo lubię obserwować czyjąś drogę od samego początku, rozwój kariery. Już po skończonej lekturze stwierdzam — trzymam kciuki za tego autora i żywię wielką nadzieję, iż wkrótce ukażą się kolejne książki. Jednocześnie rozumiem negatywne opinie na temat pisarstwa Betchera, choć do kilku zarzutów chciałabym się ustosunkować w późniejszych akapitach. Ze swojej strony mam konkretny, może czepialski, a jest nim brak przecinka w tytule. Nic nie poradzę na moje umiłowanie interpunkcji!
To niewątpliwie ładna historia. Trochę bajkowa, owszem, czytałam recenzje krytykujące odrealnienie fabuły. Ja natomiast uważam, iż tego typu okoliczności są rzadkie, ale zdarzają się. Na pierwszy rzut oka: atrakcyjna kobieta, elegancka, na poziomie, a przy niej bezdomny mężczyzna, odstręczający swoim wyglądem. Jak w ogóle może między nimi zaiskrzyć? I tutaj w grę wchodzą uczucia. Naturalnie, początkowo ciężko takie coś sobie wyobrazić, chociaż sama potrafię, bo na własne oczy widziałam podobne związki. Cóż, życie bywa romantyczne, a jeszcze lepiej, gdy sięgniemy po wzruszającą książkę, zwłaszcza w sytuacji, jeśli tracimy wiarę w dobro oraz zaufanie.
Powieść wciąga, autora posiada niezwykle lekkie pióro, kolejne zdania czyta się bardzo szybko. Osoby poszukujące ostrych zwrotów akcji będą rozczarowane, ta płynie całkiem spokojnie, pozwalając na zadumanie nad konkretnymi fragmentami. Łatwo domyślić się zakończenia, lecz narracja została poprowadzona w taki sposób, że trudno się znudzić, mimo przewidywalności. Na wielkie uznanie zasługuje podejście Betchera do tematu bezdomności, przedstawionego wnikliwie, rozsądnie, bez wzbudzania niezdrowej ciekawości. To chyba najmocniejszy punkt całości, aż chciałoby się zrobić z tego reportaż, byłby zdecydowanie interesującym materiałem.
Głównych bohaterów stworzono z dbałością, powodują mieszane emocje, ponieważ są po prostu ludzcy, posiadają wady, a ich decyzje nie zawsze wydają się sensowne. Popełniają błędy, starają się je naprawiać, a dialogi przekazują sporo mądrości życiowej. Za Adamem ciągnie się trudna przeszłość, a Anna ciągle jest niepewna swojej przyszłości. Z rozwojem akcji poznajemy poplątane losy mężczyzny, zdając sobie sprawę z faktu, iż bezdomność ma jakąś przyczynę. Banalne, a wymagające przemyślenia, bo zrozumienie oczywistości nadchodzi dopiero po pewnym czasie. Fabuła skupia się też na skomplikowanych relacjach rodzinnych. Wielowarstwowa historia, choć powierzchownie może robić wrażenie wypełnionej frazesami, dlatego proszę się nie zniechęcać!
Autor powinien być zadowolony ze swego debiutu. Mamy do czynienia z pozycją przyjemną w odbiorze, ciepłą i wzruszającą. Polubiłam bohaterów, a mój egzemplarz powędruje dalej, ponieważ znam dużo osób przepadających za literaturą, która wzbudza w czytelniku nadzieję, potrafi wycisnąć kilka łez, również wywołać uśmiech. Z kart książki bije cała gama emocji, warto je wpuścić do życia, zwłaszcza teraz, gdy jeszcze oczekujemy na wiosnę. Niechaj publikacja Tomasza Betchera osłodzi nam wypatrywanie odbijających się w morzu słonecznych promieni…
Mamy tutaj przedstawioną historię Adama i Ani i ja do niej podeszłam bardzo sceptycznie... Książka dla mnie zbyt oczywista i niemożliwa, ale o tym za momencik!
Po pierwsze, jak wiadomo każdy z nas nosi swoją własną historię, każdy coś przeżył, stracił i zyskał. Jednemu poszło lepiej, drugiemu gorzej, trzeciemu kompletnie podwinęła się noga. Według mnie to główne i BARDZO ważne przesłanie jakie niesie nam ta książka. Ma ona swoją mądrość i za to bardzo ją sobie cenie! Mówi o człowieczeństwie, o empatii i o wyrozumiałości do drugiej osoby. Na początku poznajemy Adama, jest to bezdomny, który chcąc przezimować włamuje się do domku letniskowego nad polskim morzem. Mieszka tam i korzysta z dobrodziejstw, jakie znajdzie w jego wnętrzu. Domek oczywiście ma swoich właścicieli i Ania, do której należy miejsce postanawia je odwiedzić. W środku oczywiście zastaje niespodziankę, czy miłą? No raczej nie! Nie dość, że panuje okropny bałagan, burdel, to jeszcze w łóżku śpi śmierdzący bezdomny? Na początku oczywiście w nerwach go wyrzuca, po czym okropnie żałuje swojej decyzji i postanawia mu pomóc. I od tego momentu już wiedziałam jak skończy się ta książka. Domyślacie się już? Nie będę więcej zdradzała, dla mnie jest za bardzo oczywista, jednak szanuje ją za przesłanie jakie nam niesie. Za to, że każe nam przystanąć i zastanowić się nad losem osoby obok nas. Lubie również jej tło! Polskie morze kocham i uwielbiam jego opisy i krajobrazy!
Czy zdarza wam się czytać ponownie książki?
Czytałam pierwsze wydanie tej historii i do dziś pamiętam, że bardzo mi się podobała, dlatego z przyjemnością wróciłam do tej książki.
Jak to cudownie, że @wydawnictwo_mieta wznowiła debiut autora.
,,Tam, gdzie jesteś"
Historia, która Was poruszy i zmusi do zastanowienia. Nie wszystko jest takie, na jakie wygląda na pierwszy rzut oka. Podejrzewam, że każdy z nas kiedyś ocenił po wyglądzie.
Adam Kort jest w kryzysie bezdomności, szuka miejsca żeby przeżyć zimę. Włamuje się do nadmorskiego domku. Stracił wszystko, nawet wolę do życia, ale jeszcze chwilę chce tu zostać. Odnajduje go właścicielka domku- Anna Turska. W pierwszym odruchu wyrzuca go, ale pamięta, że ojciec ją uczył, że każdy ma jaką historię i trzeba pomagać. Jej niczego w życiu nie brakuje... no może poza szacunkiem i miłością. Ma piękny dom i pieniądze, i w bonusie męża narcyza i tyrana. Wie, że nie da rady tak dłużej żyć- próbuje się z nim rozwieść.
Tych dwoje, choć w tam różnym miejscu w życiu, dzieli tak wiele a jednak łączy sporo. Oboje po przejściach, oboje samotni i z demonami przeszłości. Czy otworzą się na siebie? Czy są w stanie uratować to drugie? Czy rodząca się między nimi nić porozumienia wystarczy, by zacząć od nowa?
Przekonajcie się sami.
Historia tak prawdziwa i życiowa, naładowana emocjami. Zmusza do refleksji, jednocześnie zostawia z nadzieją w sercu. Jeszcze będzie dobrze...tam, gdzie jesteś.
Bardzo polecam!
"Tam gdzie jesteś" Tomasza Betchera to książka, która nie kończy się razem z ostatnią stroną. Zostaje w głowie i w sercu jeszcze długo po przeczytaniu. To nie jest historia pełna szybkiej akcji, tylko spokojna, momentami trudna opowieść o życiu takim prawdziwym, bez upiększeń.
Najbardziej poruszyli mnie bohaterowie. Anna i Adam to ludzie zranieni przez życie, każdy z nich niesie w sobie trudne doświadczenia i własne lęki.Nie są idealni, popełniają błędy, czasem się gubią i właśnie dlatego są tak prawdziwi. Ich relacja rozwija się powoli, bez pośpiechu, czasem niepewnie, a nawet boleśnie. Nie ma tu nagłych, bajkowych zwrotów. Jest za to szczerość, która sprawia, że łatwo w to wszystko uwierzyć.
Czytając tę książkę miałam wrażenie, że nie jest to tylko historia o nich, ale też trochę o każdym z nas. O tym jak trudno zaufać kiedy ktoś nas wcześniej zrani. O tym jak bardzo potrzebujemy drugiego człowieka, jego obecności, zrozumienia, zwykłej rozmowy.
Bardzo podobało mi się klimat tej książki. Opisy przyrody, szczególnie burz i niespokojnego morza idealnie oddają emocje bohaterów. Widać, że to co dzieje się na zewnątrz ma swoje odbicie w ich wnętrzu.
Ta książka pokazuje też, że każdy człowiek ma swoją historię, której nie widać na pierwszy rzut oka. Uczy wrażliwości i tego, żeby nie oceniać innych zbyt pochopnie. Daje też nadzieję taką spokojną cichą ale bardzo potrzebną. Pokazuje, że nawet jeśli życie nas złamie to nie znaczy, że wszystko jest stracone. To książka, która przypomina jak ważna jest obecność drugiego człowieka i że czasem "bycie" przy kimś znaczy więcej niż jakiekolwiek słowa.
Po ,,Szeptunie" postanowiłam sięgnąć po kolejną książkę autora.
Przejmująca i smutna historia. Taka, która przez cały czas trzyma serce w uścisku. Pełna emocji, autentycznego bólu i cierpienia. Opowieść o stracie, wykluczeniu, przemianie i wybaczeniu. O tym, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Historia pełna smaków i zapachów. Miałam ochotę zjeść z bohaterami potrawę, który przygotowywał główny bohater.
Bezdomny, poharatany przez los Adam włamuje się do opuszczonego domku letniskowego w małej, nadmorskiej miejscowości chcąc w nim przezimować. Pech chce, że w tym samym czasie do domku przyjeżdża jego właścicielka, która chce przygotować nieruchomość do sprzedaży. Anna to czterdziestoletnia kobieta w trakcie rozwodu uciekająca przed toksycznym mężem. W tych okolicznościach nie ma szans żeby się nie spotkali. Anna, po początkowej niechęci i impulsywnej reakcji proponuje Adamowi by do czasu sprzedaży domku jednak w nim zamieszkał. Tak zaczyna się między nimi przyjaźń. Krok po kroku poznajemy historię ich obojga, widzimy jak Adam, z początku nieufny, powoli otwiera się przed Anną. Ona zaś coraz bardziej jest nim zafascynowana. Wtedy poznajemy inną twarz Adama. Człowieka inteligentnego, spokojnego i niezwykle wrażliwego. Różne okoliczności sprawiają, że Adam i Anna zbliżają się do siebie. Nie powiem oczywiście jak kończy się ta opowieść bo zepsułabym Wam przyjemność z czytania, wiem jednak, że nie żałuję spędzonego z nią czasu.
Naprawdę polecam tę pozycję. Prosty język ale trafiający w serce. Dotykający sedna. Ta historia ma też tę zaletę, że jest bardzo zgrabnie napisana. Ma się wrażenie, że nie pada tu ani jedno zbędne słowo. Każdy akapit jest na swoim miejscu i nie ma zbędnej, pustej pisaniny tylko po to, by wypełnić strony. Jaka szkoda, że autor ma tylko trzy książki. Do tej pory sądziłam, że tylko Tomasz Kieres umie mi wszystko porozwalać swoimi książkami. Jeśli dołożyć do tego powieści Tomasza Betchera to czuję się znokautowana. Mimo, że styl obu panów znacząco się różni to jednak ich książki mocno przypadają mi do gustu.
Jest jak w piosence: kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością. Oboje na życiowym zakręcie, potrzebują wsparcia i bliskości jak nigdy wcześniej.
Te słowa z okładki są jednym z bodźców, które mnie przyciągnęły do tej książki, a którą otrzymałam w prezencie na imieniny od przyjaciółki. Ona wiedziała, że ta książka w stu procentach trafi w mój gust czytelniczy.
Ktoś patrząc na okładkę, może pomyśleć sobie, że jest to kolejny wakacyjny romans. Ale nie zawsze okładka dokładnie odwzorowuje to co jest za nią. Przyznam szczerze, że jak bardzo się pomyliłam sugerując się okładką świadczy fakt, że pochłonęłam tę powieść w dwa dni, chociaż czekała ona na mojej półce „do przeczytania” prawie trzy miesiące. O trzy miesiące za długo, ale warto było tyle czekać.
Wątek romantyczny pojawia się tutaj małymi kroczkami i tak właściwie do końca autor trzyma czytelnika w niepewności czy rozwinie się na dobre czy nie.
Ale zanim do niego dojdzie, czytelnik musi zagłębić się w wiele innych bardzo emocjonalnych wątków, które z pewnością wzruszą i poruszą niejedno serce.
Głównymi bohaterami tej powieści są kobieta i mężczyzna, oboje w średnim wieku, około czterdziestki. Ona po toksycznym małżeństwie i On po tajemniczej, bolesnej przeszłości. Czy przypadek sprawił, że się spotkali, czy to los tak pokierował ich drogi, że się skrzyżowały, czy to było przeznaczenie? Na te pytania musi każdy sam sobie odpowiedzieć.
Moją szczególną uwagę zwróciły dwa główne wątki tej powieści. Jeden dotyczący toksycznego związku kobiety tkwiącej przez lata w małżeństwie pełnym bólu, upokorzeń, w którym jedyną pseudowartością były pieniądze. Ale czy są one wyznacznikiem szczęścia, kiedy brakuje w życiu ciepła, miłości, uczciwości i wiary w drugiego człowieka? Jak często ludzie decydują się trwać w „chorym” związku „dla dobra dzieci” czy z innego powodu? Niszczą siebie pozwalając innym na powolne zabijanie własnego JA. Myślę, że po przeczytaniu tej powieści wiele osób zagłębi się w rozważaniach na ten temat.
Drugim wątkiem, moim zdaniem równie ważnym, na który zwróciłam uwagę, jest wątek dotyczący bezdomności. Czy widząc na ulicy, czy gdziekolwiek indziej osobę bezdomną zastanawiamy się nad przyczynami tego stanu? Widzimy „żula”, „kloszarda” i jedyne co do tej osoby czujemy, to pogarda i wstręt, a przecież każdego może spotkać taki los. Bezdomność to nie tylko alkoholizm i uzależnienie od narkotyków, to często następstwo depresji, która potrafi pociągnąć człowieka na samo dno.
Bardzo ciekawie autor opowiada o Trójmieście. Dla mnie, osoby mieszkającej w Gdańsku, wiele miejsc było znajomych. Ale myślę, że czytelnicy spoza Trójmiasta z przyjemnością poznają nie tylko miejsca Gdańska czy Sopotu, ale również sąsiadującego z nimi Jantaru, malowniczej nadmorskiej miejscowości będącej w pewnym sensie bohaterką tej powieści.
Na uwagę zasługują również opisy kulinarne, przy niektórych z nich miałam istny ślinotok i wyraźnie odczuwalny głód. Niewiele osób potrafi tak malowniczo i „apetycznie” opisywać potrawy.
Gdybym miała w jednym zdaniu powiedzieć o czym jest ta książka, to chyba miałabym z tym trudność.
Z całą pewnością jest to książka o emocjach, o odnajdowaniu wiary w drugiego człowieka, ale również o odnajdowaniu siebie. To opowieść o empatii i zaufaniu, ale także o bólu przeszłości i dramatyzmie wspomnień. Ale jest to także książka o miłości.
POLECAM gorąco ?
Pełna refleksji i emocji książka . Dwoje ludzi po przejściach. Czy Adam i Anna będą razem i połączy ich uczucie. Czy problemy i tajemnice sprzed lat im w tym przeszkodzą.
Autor porusza tutaj problem bezdomności, problemów małżeńskich czy warto być z kimś tylko dla dziecka. Po lekturze zostajemy z wieloma przemyśleniami co w życiu jest ważne, czy warto oceniać kogoś po wyglądzie, czy pieniądze dają szczęście... Koniecznie przeczytajcie świetny debiut.
Kiedy Piotr Walczak powraca ranny z misji w Afganistanie, cierpi nie tylko jego ciało, ale także dusza. Borykając się z zespołem stresu pourazowego, oskarżeniem...
Kiedy ogień przeszłości płonie mocniej niż ten, z którym walczysz na co dzień Damian i Karolina dorastali w domu dziecka. Każde z nich dźwiga inne...
Przeczytane:2026-04-23, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2026,
*współpraca reklamowa*
Pomagacie potrzebującym albo bezdomnym? Ta książka, pokazuje nam jak niewiele trzeba by zobaczyć człowieka w człowieku. To lektura refleksyjna i piękna, a zarazem dość trudna czy nawet nieco kontrowersyjna. To historia, którą mogłoby napisać samo życie, choć ja mam wrażenie, że dość łagodna i zbyt optymistyczna, ale może taka odrobina szczęścia, pomocy i pozytywnych wibracji jest potrzeba w tym naszym zabieganym i szarym świecie.
Adam przeszedł wiele, dosłownie i w przenośni. Mężczyzna niesie na barkach ogromny bagaż doświadczeń, spadł na sam dół drabiny społecznej i jako bezdomny wędruje po świecie. Zmęczony i zraniony zajmuje jeden z domków letniskowych by na chwilę odpocząć i nabrać sił. Anna z kolei to kobieta, która na pozór ma wszystko uporządkowane,a jej życie nie mogłoby być lepsze, jednak poza pieniędzmi, domem i synem, ma też męża tyrana, który wcale się z nią nie liczy. Kobieta postanawia zawalczyć o siebie, składa pozew rozwodowy i wyrusza do domku w Jantarze by oczyścić głowę. Na miejscu czeka na nią niespodzianka, bo w domu zastaje lokatora.
Coraz bardziej doceniam fakt, że książki są wydawane ponownie. Kiedyś mnie to dziwło i nie rozumiałam w tym sensu, dziś mnie to cieszy, bo dzięki temu trafiają do mnie historie, o których dotąd albo nie słyszałam, albo nie miałam możliwości ich przeczytać z powodu braku ich dostępności. O tej książce nie słyszałam, choć przy okazji premiery wznowienia zaczęło się o niej głośno mówić, i do tego mówić o niej dobrze. Ciekawość zwyciężyła i na szczęście mogę się przychylić do tych pochwał, które już krążą po sieci.
To historia na pozór prosta, ale w rzeczywistości głęboka, taka prawdziwa, choć mam wrażenie, że zbyt idealna. No bo kto z nas, nakrywając bezdomnego lokującego się w naszym domu, nie tyle mu pomógł co i pozwolił mu w tym domu zostać? To książka o przeciwieństwach, ale pokazująca też drugie dno. Ten bezdomny, może w cale nie być taki zły i odpychający, może być wartościowym i zdolnym człowiekiem, może skrywać w sobie talenty, ale los nie był dla niego zbyt łaskawy. Zaś z pozoru szczęśliwa kobieta, może toczyć wewnętrzną walkę i przeżywać całą gamę emocji, w tym też tych negatywnych. To historia zwiła, głęboka, skupiająca się na tym co głęboko ukryte, ale pokazująca też, jak niewiele potrzeba, żeby zobaczyć człowieka w człowieku, nawet tym bezdomnym.
Historia mnie poruszyła, oczywiście ja mocno trzymałam kciuki za Annę, choć czasami nie rozumiałam jej wyborów, ale mimo to podziwiałam jej odwagę, determinację i chęć pomocy. To książka pełna przemyśleń wartości, pozytywnych i pożądanych zachowań, troszkę pokazująca jak mógłby wyglądać idealny świat. Jednak i tutaj pojawia się ta prawdziwa strona życia, ta trudna, mroczna i czasem brutalna, bo przecież nawet idealna wizja świata może mieć skazy, których nie da się naprawić.
Książka napisana w bardzo dobrym stylu, czytanie skłania do refleksji ale i sprawia wiele przyjemności. Autor moim zdaniem nieco ubarwił niektóre kwestie, ale jakoś nie bardzo mi to przeszkadzało, ten optymistyczny i idealistyczny scenariusz bardzo mi się podobał. To książka opowiadająca o dojrzałych bohaterach, takich zahartowanych przez życie, którzy po latach mają szansę nie tylko na zmianę ale i na coś lepszego, ale muszą się odważyć po to sięgnąć. To powieść wielowątkowa, realistyczna, momentami trudna, ale mimo wszystko dająca nadzieję. Moim zdaniem lektura naprawdę warta uwagi.