Okładka książki - Wiatr od morza. Sztil

Wiatr od morza. Sztil



Tom 2 cyklu Wiatr od morza
Ocena: 5.4 (5 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Anna snuje swoją opowieść o przeszłości. Tej z końca lat osiemdziesiątych i tej nieco wcześniejszej. Opowiada o próbach ucieczki od bólu – często prowadzących do jeszcze większych ran. Jeden kieliszek wina, potem drugi... Czy można dalej budować przyszłość, gdy przeszłość zostawiła tak ogromny ślad?
W retrospekcjach odkrywamy dalsze losy bohaterów. Nowe wyzwania, marzenia i dramaty. Anna, dziewiętnastoletnia matka, stara się pogodzić młodość z macierzyństwem i skomplikowanym małżeństwem. Ukryte życie, pełne tajemnic, nabiera jeszcze większego znaczenia, gdy angażuje się w działalność opozycyjną, próbując zachować to w sekrecie. Jednak odnajduje wsparcie tam, gdzie się tego zupełnie nie spodziewa.
Kolejne sekrety wychodzą na światło dzienne, odsłaniając bolesne prawdy. „Wiatr od morza. Sztil” to historia o dojrzewaniu, zdradzie, przebaczeniu i nadziei. W spokojnych wodach kryją się emocjonalne burze, które wciąż potrafią odmienić życie. Czy cisza po sztormie przyniesie ukojenie, czy odkryje nowe tajemnice?

Informacje dodatkowe o Wiatr od morza. Sztil:

Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-08-27
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788368351101
Liczba stron: 320
Język oryginału: polski

więcej

Kup książkę Wiatr od morza. Sztil

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Wiatr od morza. Sztil - opinie o książce

Tytuł: „Wiatr od morza. Sztil”
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Pracownia Dobrych Myśli
Data premiery: 27.08.2025
Moja ocena: 10/10.

Niedawno ukończyłam lekturę drugiej części „Wiatru od morza. Sztil” Magdaleny Witkiewicz. Tak jak poprzednio, towarzyszyły mi emocje, wzruszenia i łzy. Opowieść o Annie, Andrzeju, Władku i ich bliskich chwyta za serce i nie daje o sobie zapomnieć. Mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że to jedna z najpiękniejszych serii, jakie ukazały się w tym roku.

Druga część „Wiatru od morza” odsłania kolejne karty historii Anny i Andrzeja oraz ich bliskich. Wracamy wspomnieniami do zdarzeń, które na zawsze naznaczyły ich przyszłość. Poznajemy pewne sprawy z nieco innej perspektywy. Odkrywamy również tajemnice ludzi, którzy w ich życiu odegrali niezwykle ważną rolę. Bo prawda rzadko kiedy jest tak prosta, jak na początku się wydaje.


Razem z Anną i Andrzejem przechodzimy przez kolejne etapy ich życia. Jesteśmy świadkami, jak rodzi się i dojrzewa ich miłość, jak krok po kroku wzmacniają fundamenty „domu”, który zbudowali mimo przeciwności losu. Doświadczamy także ich porażek, chwil słabości i zwątpienia.
Główni bohaterowie muszą zmierzyć się z prawdą, która głęboko skrywana, miała nie ujrzeć światła dziennego. Jednak „tajemnice mają swoje schowki. I choć czasem udaje nam się o nich zapomnieć, one nigdy nie zapominają o nas, czekają cierpliwie. Aż spojrzymy im w oczy”.

Nostalgia – właśnie to budzi we mnie „Sztil”. Historia opowiedziana przez Annę i Andrzeja pełna jest chwil, które skłaniają do zadumy. Magdalena Witkiewicz stworzyła opowieść fikcyjną, a jednak tak bliską człowiekowi. Być może to zasługa klimatu lat 80- tych. Mimo, że książka się kończy, tej opowieści nie sposób wyrzucić z głowy.

W tej części książki autorka porusza temat uzależnień. Anna, nie mogąc uporać się z przeszłością i codziennością, ucieka w coś, co początkowo wydaje się chwilowym wytchnieniem. Niestety, szybko przeradza się w nałóg. Proces popadania w uzależnienie i jego skutki Magdalena Witkiewicz opisuje w sposób niezwykle realistyczny i sugestywny.

W serii „Wiatr od morza” znajdziemy wiele zdań, które długo pozostają w pamięci. To słowa pełne mądrości – prawdziwe drogowskazy, pokazujące właściwą ścieżkę w życiu.

Finał serii przynosi ukojenie. Daje pewność, że wszystko znalazło swoje właściwe miejsce. Skłania do refleksji nad własnym życiem oraz budzi wdzięczność za codzienną prostotę i obecność bliskich osób.


Należą się szczere podziękowania autorce za to, że podarowała nam tak piękną, dojrzałą, wzruszającą i głęboką dwuczęściową opowieść. Niech ten „Wiatr od morza” niesie się i dociera do jak największej liczby ludzkich serc. Wierzę, że poruszy je do głębi.

#pracowniadobrychmysli #magdalenawitkiewicz #recenzjaksiazki #recenzja #premierysierpnia #czytampolskichautorów #bookstagrampolska #bookstagrampl #wiejskabiblioteczka

Link do opinii

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗦𝗽𝗼𝗸𝗼𝗷𝗻𝗲 𝗺𝗼𝗿𝘇𝗲 𝗶 𝗲𝗺𝗼𝗰𝗷𝗼𝗻𝗮𝗹𝗻𝗲 𝗯𝘂𝗿𝘇𝗲

𝑊𝑖𝑎𝑡𝑟 𝑜𝑑 𝑚𝑜𝑟𝑧𝑎. 𝑆𝑧𝑡𝑖𝑙 Magdaleny Witkiewicz to kontynuacja historii, która w poprzedniej części została przerwana w momencie pełnym emocji, pozostawiając wiele niewyjaśnionych spraw i tajemnic. Te niewyjaśnione sekrety położyły się cieniem na dorosłym życiu przyjaciół, a przede wszystkim Andrzeja, który przez lata dźwigał ich ciężar. Taśma pozostawiona przez Władka pokazała, że każdy coś ukrywał, a w 𝑆𝑧𝑡𝑖𝑙𝑢 wszystkie tajemnice wreszcie wychodzą na jaw. Jestem zachwycona tym, jak mistrzowsko Magdalena poprowadziła tę historię, jak delikatnie i zarazem mocno rozwijała postaci, prowadząc przez labirynt emocji i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Z zapartym tchem śledziłam, czy stabilne stadło Anny i Andrzeja przetrwa próbę prawdy i czy konsekwencje dawnych decyzji nie okażą się dla nich zbyt trudne do udźwignięcia. 𝑊𝑖𝑎𝑡𝑟 𝑜𝑑 𝑚𝑜𝑟𝑧𝑎. 𝑆𝑧𝑡𝑖𝑙 to powieść, która mnie nie tylko poruszyła, ale zatrzymała i zmusiła do refleksji. Ta historia pokazała, że prawdziwa miłość przetrwa wszystko i sztorm i pozorny spokój, za którym czają się dawne strachy.

𝑊 ż𝑦𝑐𝑖𝑢 𝑘𝑖𝑒𝑟𝑢𝑗ę 𝑠𝑖ę 𝑗𝑒𝑑𝑛𝑎 𝑝𝑟𝑜𝑠𝑡ą 𝑧𝑎𝑠𝑎𝑑ą: 𝑘𝑖𝑒𝑑𝑦 𝑛𝑖𝑒 𝑤𝑖𝑒𝑚, 𝑗𝑎𝑘 𝑐𝑜ś 𝑝𝑜𝑤𝑖𝑒𝑑𝑧𝑖𝑒ć, 𝑚ó𝑤𝑖ę 𝑤𝑝𝑟𝑜𝑠𝑡. 𝐵𝑒𝑧 𝑔𝑖𝑒𝑟𝑒𝑘 𝑖 𝑠𝑢𝑏𝑡𝑒𝑙𝑛𝑦𝑐ℎ 𝑎𝑙𝑢𝑧𝑗𝑖.

Od tamtych wydarzeń minęło już czterdzieści lat. Tak wiele się zmieniło, wszyscy się zmienili, zmienił się świat wokół nich. Niektóre wspomnienia wyblakły, inne pozostały żywe, jakby wydarzyły się wczoraj. Upadł komunizm. Jedni po tych przeżyciach wyszli bardziej poturbowani, inni mniej. Kaseta Władka z pożegnalnym listem trafiła w ręce Andrzeja, który dopiero z niej dowiedział się, co naprawdę skłoniło przyjaciela do targnięcia się na własne życie. To było prawie dziewięćdziesiąt minut opowieści chłopaka, który postanowił odejść. To było swego rodzaju pożegnanie i cicha kapitulacja.

Dziś Andrzej wie, że czasem wystarczy jedna rozmowa, jedna decyzja, jedna osoba, by zmienić bieg wydarzeń. Że nawet najlepsza pomoc nie wystarcza, jeśli ktoś sam nie wierzy, że warto walczyć o życie. Nie da się całe życie zastanawiać, co by było gdyby. Często wcale nie chcemy poznać odpowiedzi, bo każdy wybór niesie ze sobą konsekwencje.

Pewnego dnia Ania przypadkiem znajduje kasetę w garażu Andrzeja, nie wiedząc, że ostatni fragment mąż skasował i nagrał na nim piosenkę.

Ich towarzystwo się rozsypało. W codziennym zabieganiu nie mieli czasu, by pielęgnować dawne relacje. Decyzja, którą wtedy podjął Andrzej, wydawała mu się najważniejsza i najwłaściwsza, ale Ania nigdy nie mogła odkryć prawdy. Przez wszystkie te lata bardzo obawiał się, że jeśli ją wyzna, między nimi wszystko się skończy. Musiał z tym żyć, bo każda decyzja niesie konsekwencje. Chciał zbudować dla ukochanej dom, bo Władka już nie było, ale był on i jego wielka miłość.

Teraz, po latach, Anna zastanawia się, co w jej życiu się udało, a co być może przegapiła. Ma tyle wspomnień, ludzi, emocji. Ale czy naprawdę to była jej droga? Jednego jest pewna: razem z Andrzejem mają siłę, by spojrzeć zarówno w przyszłość, jak i w przeszłość. Andrzej był najlepszym z możliwych życiowych wyborów. Z perspektywy całkiem udanego małżeństwa Anna naprawdę nie wie, gdzie by byli, gdyby miłość im się nie przytrafiła. Ta miłość nie była gwałtowna, zakradła się do ich serc po cichu.

Świat się nie zatrzymał, płynie swoim tempem. Anna i Andrzej żyją już w zupełnie innym świecie. Czy lepszym? Nie wiadomo, ale na pewno innym. Teraz siadają razem z Anią, oglądają stare zdjęcia i milczą. Nie muszą toczyć rozmów, bo odbywają się one gdzieś głęboko, wśród wspomnień. Najważniejsze jest, żeby mieć w życiu kogoś, z kim można spokojnie milczeć, bez niezręcznego napięcia, że trzeba coś mówić. Czasem razem słuchają muzyki. Tak trudno im uwierzyć, że całkiem niedawno mieli po szesnaście lat. Chciałoby się zaśpiewać z Kombii: „Każde pokolenie ma własny czas. Każde pokolenie chce zmienić świat. Każde pokolenie odejdzie w cień. A nasze? Nie”.

Zewnętrzny świat się zmienił, ale czy oni w środku byli tacy sami? Pozornie tak, ale wtedy przypomina im się, jacy byli naiwni i beztroscy oraz jak mało odpowiedzialne decyzje podejmowali.

Od tamtego dnia, gdy zaczyna się ta historia, zmienił się dla nich cały świat. Pobrali się, urodziło im się dziecko, a potem oboje, w tajemnicy przed sobą, działali w konspiracji. Chcieli mieć realny wpływ na to, by Polska się zmieniła. Byli wściekli na system, na wszystko, co pachniało propagandą i fałszem. Czuli, że trzeba coś zrobić, że trzeba walczyć. Później przyszło na świat ich drugie dziecko.

Anna przez wiele lat siedziała zamknięta z dziećmi w domu. Wydawało jej się, że dom i rodzina to wszystko, czego potrzebuje, że to wystarczy. Jednak nadszedł moment, kiedy poczuła gdzieś w środku, że to nie wszystko. Postanowiła wtedy zrealizować swoje marzenia i rozpoczęła studia polonistyczne. To był jej pierwszy krok poza strefę komfortu. Chciała zostać nauczycielką. Nie mogła zmienić przeszłości, ale wierzyła, że może zrobić wiele dla młodych ludzi.

Anna studiowała, a rolę gospodyni domowej przejął Andrzej. Zajmował się domem tak samo jak ona wcześniej. Ta bezpieczna przestrzeń i luksus sprawiły, że Anna zaczęła wychodzić z koleżankami. Upajała się wolnością, a mąż nie protestował, gdy wracała bardzo późno. Otworzyła wtedy drzwi, których już nigdy nie potrafiła całkowicie zamknąć. Wtedy wydawało jej się to tylko chwilą oddechu.

Skończyła studia i otrzymała wymarzoną pracę, ale zaczęła pić. Zawsze znajdował się powód, by sięgnąć po alkohol. Przecież miała trudny dzień, przecież to ją relaksowało i przecież miała wszystko pod kontrolą. Butelki po winie chowała, żeby nie tłumaczyć się Andrzejowi, dlaczego w śmieciach znów jest nowa. Andrzej wiedział, że Anna pije, ale na początku nie widział w tym nic złego. Początkowo ją usprawiedliwiał, później jednak dostrzegał, jak się zmienia, jak zamyka się w sobie i traci radość życia. Zauważył, że coraz mniej ze sobą rozmawiają, a coraz częściej się kłócą. Widok ukrywanych butelek i zapach alkoholu zaczęły go drażnić.

Gdy Andrzej próbował powiedzieć córkom, że ich matka ma problem, one nie potrafiły w to uwierzyć. Dopiero konfrontacja z prawdą otworzyła im oczy. W takim przypadku sama miłość już nie wystarczy. Andrzej chciał pomóc żonie, ale nie wiedział jak. Były chwile, kiedy Anna pragnęła, by ktoś to dostrzegł i podał jej rękę. By ktoś powiedział jej wprost, że zawiodła, i zaprowadził ją tam, gdzie uzyska pomoc. Kiedy poczuła, że tonie, w końcu zdecydowała się na terapię. Bo czasem warto zrobić pierwszy krok. Dla siebie, dla innych. Dla lepszego życia. Bo to życie jest całkiem fajne.

Śmierć matki Andrzeja, która przez lata była ostoją rodziny, staje się punktem zwrotnym w losach tej pary. Podczas porządków w mieszkaniu teściowej Anna trafia na coś, czego nigdy nie powinna była odkryć. Wtedy na światło dzienne wychodzą wszystkie skrywane sekrety. Prawda boli, może też być niszcząca, ale dużo gorsze jest życie w zawieszeniu, życie z ciężarem na sercu. A gdy prawda wychodzi na jaw, okazuje się, że wcale nie jest taka straszna. Że nie tylko można z nią żyć, ale dopiero tak naprawdę zacząć żyć. 𝑃𝑒𝑤𝑛𝑒 𝑟𝑧𝑒𝑐𝑧𝑦 𝑡𝑟𝑧𝑒𝑏𝑎 𝑠𝑜𝑏𝑖𝑒 𝑤𝑦𝑗𝑎ś𝑛𝑖ć […] 𝑊 𝑟𝑜𝑑𝑧𝑖𝑛𝑖𝑒 𝑛𝑖𝑒 𝑝𝑜𝑤𝑖𝑛𝑛𝑜 𝑏𝑦ć 𝑡𝑎𝑗𝑒𝑚𝑛𝑖𝑐 […]. 𝑊𝑡𝑒𝑑𝑦 𝑟𝑜𝑑𝑧𝑖𝑛𝑎 𝑠𝑡𝑎𝑗𝑒 𝑠𝑖ę 𝑠𝑖𝑙𝑛𝑎.

Magdalena doskonale oddała mechanizmy wchodzenia w alkoholizm i zachowania osób współuzależnionych. Schemat uzależnienia został przedstawiony bardzo realistycznie. Najpierw pojawiły się imprezy ze znajomymi, a później samotne picie. Codzienny rytuał, który miał zapewniać przyjemność, rozluźnienie i ukojenie galopujących myśli, wprowadził Annę w sidła nałogu. Mniej wiarygodne wydało mi się natomiast samo wychodzenie bohaterki z uzależnienia, ale każdy radzi sobie z tym problemem inaczej. Wiele zależy od siły charakteru, od tego, jak głęboko ktoś jest pogrążony w nałogu, od życiowych priorytetów i wielu innych czynników.

Autorka wspaniale oddała realia świata, w którym ludzie działali w konspiracji, często ukrywając ten fakt nawet przed najbliższymi. Opowiada o tym, jak Kościół dawał wtedy wytchnienie. Nie ten z marmurów i złotych ołtarzy, lecz Kościół ludzki, pomocny i dobry. Pokazuje też, jak wielką rolę odegrał w nadchodzących przemianach. Był miejscem, gdzie można było mówić prawdę, spotkać się i znaleźć odwagę. To tam księża ukrywali opozycjonistów, organizowali spotkania i rozwozili ulotki, mimo że władza stale ich obserwowała i prześladowała.

Magdalena Witkiewicz pokazała również, że nie każdy, kto należał do partii czy ZOMO, musiał być złym człowiekiem. Czasem ta przynależność była tylko przykrywką, pozwalającą działać w inny sposób. Po latach Andrzej ze zdumieniem odkrywał prawdę o swoim ojcu i bracie. Okazało się, że zupełnie ich nie znał i nie miał pojęcia o tym, czym naprawdę się zajmowali. 𝑁𝑖𝑔𝑑𝑦 𝑛𝑖𝑒 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑡𝑎𝑘, ż𝑒 𝑗𝑎𝑘𝑎ś 𝑠𝑡𝑟𝑜𝑛𝑎 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑤ł𝑎ś𝑐𝑖𝑤𝑎… […] 𝐶𝑧𝑎𝑠𝑒𝑚 𝑏ę𝑑ą𝑐 𝑝𝑜 𝑛𝑖𝑒𝑤ł𝑎ś𝑐𝑖𝑤𝑒𝑗 𝑠𝑡𝑟𝑜𝑛𝑖𝑒 𝑚𝑜ż𝑛𝑎 𝑧𝑟𝑜𝑏𝑖ć 𝑤𝑖𝑒𝑙𝑒 𝑑𝑜𝑏𝑟𝑒𝑔𝑜.

𝑊𝑖𝑎𝑡𝑟 𝑜𝑑 𝑚𝑜𝑟𝑧𝑎. 𝑆𝑧𝑡𝑖𝑙 to także historia o tym, że można przeżyć razem wiele lat. W miłości, przyjaźni, walcząc z własnymi słabościami i demonami. I że tę bitwę można wygrać. Tak wiele par dziś tego nie rozumie i rozstaje się z powodu błahostek, rzeczy naprawdę nieistotnych. Nie chce im się o siebie walczyć. Nie chcą być razem na dobre i na złe. Interesuje ich tylko to, co dobre, a gdy pojawiają się problemy, uciekają w popłochu i szukają szczęścia kolejny raz. Ale czy rzeczywiście je znajdą, skoro przy pierwszym trudnym momencie znów będą uciekać?

Możemy mieć piękne życie, ale to zależy wyłącznie od nas. Życie to sztuka wyborów. Czasem lepiej wyznać prawdę, a czasem lepiej zachować tajemnicę. Bywa, że milczenie staje się formą miłości. Nie da się naprawdę zrozumieć drugiego człowieka, patrząc na niego tylko ze swojej perspektywy. Trzeba przejść kawałek drogi w jego butach. Najważniejsze, by być ze sobą zawsze, bo życie nie jest prostą linią, lecz mapą pełną zakrętów. Najistotniejsze, by przetrwać sztormy i wspólnie dotrzeć do spokojnego brzegu.

Zamknięcie tej historii przynosi spokój i poczucie, że wszystkie elementy układanki trafiły na swoje miejsce. To zakończenie, które skłania do zadumy nad własnymi wyborami i pozwala docenić zwyczajność dnia, ciepło domu i obecność tych, których kochamy.

Chciałabym wyrazić wdzięczność autorce za stworzenie tak poruszającej i pełnej mądrości opowieści. Dylogia 𝑊𝑖𝑎𝑡𝑟 𝑜𝑑 𝑚𝑜𝑟𝑧𝑎 ma w sobie siłę, by dotrzeć do wielu serc i pozostawić w nich trwały ślad. Jestem pewna, że każdy, kto po niego sięgnie, odnajdzie w nim coś dla siebie.

Link do opinii

,,Wiatr od morza. Sztil" to kontynuacja powieści ,,Wiatr od morza. Sztorm", którą recenzowałam jakiś czas temu. Tom pierwszy mi się spodobał. Albo inaczej zakochałam się w tej historii. Nie jest to łatwa i przyjemna historia, ale warto ją poznać.

 

Nasi bohaterowie opowiadają nam swoje dalsze losy. Od czasów młodości aż po teraźniejszość. Razem z nimi śledzimy ich wzloty, upadki, angażujemy się przy tym emocjonalnie. Znajdujemy tutaj również odpowiedzi na pytania, które nas nurtują...

 

Magdalena Witkiewicz, autorka to nie tylko jak mówią o niej ,,specjalistka od szczęśliwych zakończeń". Dla mnie to specjalista od udanych kontynuacji. Ta powieść poruszyła moje najwrażliwsze emocje. Ile ja łez tutaj wylałam! To historia piękna, ludzka, do bólu szczera i prawdziwa. Historia o dojrzewaniu, przeszłości i tym jaki wpływ ma ona na przyszłość. Jednak najważniejsze to to, że widzimy iż nadzieja mimo wszystko jest w stanie podnieść człowieka z najgorszego kryzysu.

 

Postacią, którą mocno zapadła mi w pamięć jest Anna. Poznajemy ją w latach osiemdziesiątych i śledzimy jej losy aż do teraz. Kobieta już dorosła zaczyna zastanawiać się, czy wszystkie jej wybory były właściwe. Jej historia jest opowiedziana w taki sposób, że każdy detal z jej życia ma tutaj znaczenia. Jako młoda matka musi zmagać się z macierzyństwem i odpowiedzialnością. Jej życie to tak naprawdę walka o normalność. Normalność w świecie, który nieustannie ją rani.

 

?MOŻLIWY SPAM?

A wiecie co najbardziej mnie dotknęło? Opisany tutaj problem alkoholizmu. Większości z nas wydaje się, że alkoholizm dotyczy ludzi marginesu, patologii. Jednak tutaj alkoholiczką jest Anna. Chociaż ona sama nie chce się do tego przyznać. Autorka genialnie pokazuje jak alkohol staje się dla Anny ,,cichym zabójcą". Początkowe picie z przyjaciółmi zamienia się w upijanie się do nieprzytomności. Jeszcze jeden kieliszek... to już ostatni. Mogę to przerwać w każdej chwili... To tylko puste słowa...

 

 

,,Wiatr od morza. Sztil" to powieść, w której bardzo ważne są relacje międzyludzkie i te same ze sobą. Autorka pokazuje jak dobra relacja pod wpływem emocji, niewypowiedzianych żali zamienia się w relacje złą. Znajdziemy tutaj tematy takie jak: kłamstwa, zdrady, milczenie. Ważne wątki pokazujące jak wpływają one na relacje po ujrzeniu światła dziennego nawet po kilkunastu latach. Bo, czy nie jest tak, że każda prawda kiedyś wyjdzie na jaw?

 

Oczywiście nie mogę nie wspomnieć tutaj o języku, który jest piękny, poetycki i co najważniejsze bardzo emocjonalny. Jak już wspomniałam na początku razem z bohaterami mocno przeżywamy wszystkie wydarzenia i angażujemy się emocjami. Opisy są pełne obrazów, wspomnień. Każde słowo ma tutaj znaczenie. Emocje są wyraźne i mimo, że to tylko książka to czujemy to co nasi bohaterowie.

 

 

Reasumując, ,,Wiatr od morza. Sztil" to genialna kontynuacja. Piękna opowieść o stracie, walce o siebie, walce o rodzinę. Historia opowiadająca to jak przeszłość wpływa na przyszłość. O tym jak niewypowiedziane i skrywane sekrety mogą zniszczyć najpiękniejszą relację. Sztil to wiatr, który przynosi spokój po burzy. Jednak tutaj nie do końca oznacza on ukojenie. Ta historia jest tak prawdziwa i ludzka, że bohaterowie stają się nam bardzo bliscy. Zostaje ona w pamięci na długo.

 

IG: libresunn

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ewfor
Ewfor
Przeczytane:2025-10-20, Ocena: 6, Przeczytałam, Wyzwanie czytelnicze 2025,

(...) Po tylu latach w naszym życiu nastał wreszcie sztil. Ojciec Helenki zawsze tak mówił. Był marynarzem. Nie ma żadnych fal, żadnych sztormów. Tylko spokój. Trudno wtedy żeglować, ale żyje się całkiem dobrze. (...)

Po przeczytaniu pierwszego tomu dylogii Wiatr od morza. Sztorm nie przypuszczałam, że drugi tom jeszcze bardziej mnie emocjonalnie rozklei.

Narratorami tej części są Anna i Andrzej, kiedyś serdeczni przyjaciele, a dzisiaj małżeństwo od wielu lat, rodzice dwóch dorosłych córek, którzy przyjaźń zamienili na miłość, ale...

No właśnie, czy w każdym dobrym z pozoru małżeństwie może się zdarzyć jakieś ,,ale"?

Ania zbyt wcześnie weszła w dorosłość, tuż po maturze zostając mamą i pewnego dnia stwierdza, że chce nadrobić ,,stracone" lata. Postanawia pójść na studia, a wiedząc, że ma oparcie w mężu, który doskonale sobie poradzi z obowiązkami domowymi i rodzicielskimi pozwala sobie na wiele. Może nawet na zbyt wiele?

W pewnym momencie ta jej beztroska i luz nadrabiania lat młodości wymyka się spod kontroli i... Anna powoli zaczyna tracić kontrolę nad swoim życiem. Zaczyna coraz częściej zaglądać do kieliszka a wino traktuje jak swojego najlepszego przyjaciela. Do czasu, gdy...

Podobno alkoholik musi dotknąć dna, aby zrozumieć, że niżej już upaść nie może. Czy Anna dotknęła tego dna? Dowiecie się, jeżeli sięgniecie po książkę.

Przedstawiony przez autorkę problem alkoholowy pokazuje, że nie trzeba być osobą z środowiska stricte patologicznego, aby mieć ten problem. Często osoby wykształcone, inteligentne i kulturalne nieświadomie wpadają w nałóg niszcząc zarówno siebie jak relacje rodzinne i tylko prawdziwa miłość i prawdziwa przyjaźń są w stanie temu zaradzić pod warunkiem oczywiście, że uzależniona osoba pozwoli sobie na tę pomoc.

Przyznam szczerze, że czytając tę książkę bardzo musiałam się pilnować, aby nie płakać, bo wiele wątków powodowało, że się wzruszałam, a ponieważ przebywałam na wakacjach z wnuczkami i zdarzało mi się czytać będąc w ich obecności, to naprawdę musiałam panować nad emocjami.

To nie jest książka z tych: lekka, łatwa i przyjemna, to piękna historia o miłości, której daleko do pospolitego romansu. To opowieść o miłości, która potrafi pokonać wszelkie przeszkody. Ale to również historia przyjaźni, której nie pokonał czas i smutna historia samotności na własne życzenie. Samotności w związku i w życiu. Samotności mimo otoczenia miłością i mimo odnoszących sukcesów zawodowych i towarzyskich.

To historia ludzi dorastających w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Ludzi, którzy wchodzili w dorosłość na przełomie zmian ustrojowych Polski, kiedy młodzieżą rządził bunt i odwaga, które często doprowadzały do tragedii. To opowieść o stracie przyjaciela i o wiecznej pamięci o nim.

Polecam tę lekturę osobom urodzonym w latach 60.- tych i 70. - tych, ale polecam ją również ludziom młodszym, aby poznali smak dorastania w tamtych latach, kiedy o każdy detal życia trzeba było w pewien sposób walczyć.

 

Historia Anny i Andrzeja to historia zbudowana na wielkim uczuciu, ale również pełna sekretów i niedomówień, tęsknot i pamięci szalonych lat młodości. 

Link do opinii
Inne książki autora
Pracownia dobrych myśli
Magdalena Witkiewicz0
Okładka ksiązki - Pracownia dobrych myśli

Szczęście można uszyć z kawałków jak patchwork, połączyć je z elementów w nowy wzór. Ale trzeba wiedzieć, jak tego dokonać. Mała, przytulna pracownia...

Szkoła żon
Magdalena Witkiewicz0
Okładka ksiązki - Szkoła żon

Julia jest świeżo po rozwodzie. Bardzo świeżo. Dokładnie pięć godzin i dwadzieścia siedem minut. Właśnie opija w klubie z przyjaciółkami imprezę...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy