Wojna światów

Wydawnictwo: Vesper
Data wydania: 2018-08-16
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788377312865
Liczba stron: 216
Tytuł oryginału: The War of the Worlds
Język oryginału: język angielski
Tłumaczenie: Lesław Haliński

Ocena: 5.14 (7 głosów)
Inne wydania:

Klasyczna powieść science fiction, pierwotnie wydana pod koniec XIX wieku, tutaj we współczesnym tłumaczeniu i z licznymi ilustracjami. Kilkakrotnie ekranizowana (m.in. przez Stevena Spielberga), a w roku 1938 przerobiona przez Orsona Wellesa na słuchowisko radiowe, którego emisja przeszła do historii. Czytana po latach okazuje się dziełem profetycznym, stanowiącym swoistą zapowiedź XX-wiecznych wojen światowych. Jak zachowują się ludzie – zarówno jednostki, jak i całe społeczności – w obliczu inwazji, która grozi masową zagładą? Kim jesteśmy dla najeźdźców i kim oni są dla nas? Jaką rolę odgrywają w tym nowe technologie? I co może nas uratować? Na te pytania próbuje odpowiedzieć Herbert George Wells w sposób wciąż atrakcyjny dla współczesnego czytelnika, a powszechne już chyba poczucie niepokoju, niepewności i zagrożenia sprawia, że Wojnę światów odbieramy jako powieść ciekawą i aktualną również w XXI wieku.

Tagi: Fantasy Fantastyka naukowa (science fiction) science-fiction military science fiction

Kup książkę Wojna światów

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Wojna światów

"Za cenę miliardów istnień człowiek kupił sobie prawo do władania Ziemią - i do niego ono należy, i żaden napastnik odebrać go nie może... żadna ludzka ofiara nie idzie na marne."

Bardzo lubię sięgać po książki pokryte drogocenną patyną, przeżywać podwójną radość czytelniczą, jedną wiążącą się ze śledzeniem wciągającej fabuły, a drugą wynikającą ze spojrzenia w przeszłość literatury. Powieść napisana w tysiąc osiemset dziewięćdziesiątym ósmym roku wciąż potrafi dostarczyć przyjemności zaczytania, dreszczyku emocji i refleksyjnych nut. To przykład książki uzmysławiającej, że obawy dotyczące ewentualnego zagrożenia z przestrzeni kosmicznej są wpisane w ludzką świadomość prawdopodobieństwa istnienia pozaziemskich cywilizacji, ich ewentualnych wizyt na naszej planecie, odrzucenia absurdalności zjawiska i szans przygotowania gatunku ludzkiego na spotkanie z istotami pozaziemskimi.

Kiedyś Mars był źródłem napięcia i poczucia zagrożenia, teraz zaglądamy znacznie dalej we wszechświat. Czytając powieść postrzegamy ją też przez pryzmat napisanych współcześnie podróży czytelniczych, wywołujących mocne wrażenia, dostarczających satysfakcjonującego intelektualnego relaksu, a które za sto dwadzieścia lat będę mniej intensywnie odbierane, choć wciąż intrygująco i zajmująco. "Wojna światów" doskonale się broni, nadal chce się przemierzać jej strony, wsłuchiwać w opowieść głównego bohatera, wnikać w wizje przyszłości, zadawać fundamentalne pytania, życzliwie uśmiechać do dorobku nauki i wyobraźni. I jak tu nie kochać klasyki?

Relacje z inwazji widziane oczami uznanego pisarza zajmującego się tematyką filozoficzną. Marsjanie dokonują precyzyjnego ataku na Ziemię, wykorzystując element zaskoczenia, wykazując się wyższą wiedzą matematyczną natychmiast stają się zagrożeniem dla człowieka. Przywożą nieszczęście, kataklizm, zniszczenie, wojnę i unicestwienie, błyskawicznie i bezgłośnie uśmiercają ludzi, zmuszonych walczyć o przetrwanie. Nadszedł ciąg dziwnych i straszliwych dni, Londyn i okolice stoją w płomieniach, pogrążają się w chaosie, dochodzi do masowych migracji, człowiek staje na krawędzi zezwierzęcenia, zaś dostępne środki obrony wobec potęgi najeźdźców okazują się niewystarczające, zawodne i nieskuteczne.

bookendorfina.pl

Link do opinii
Niesamowita. Wszystkie postawy - wojownicze,e uległe, histeryczne, płaczliwe, służalcze - wszystkie, jakie ludzie mogliby podjąć dla/przez Marsjan są. Nie ma postaci połowicznych, do czasu - jakby chociaż artylerzysta, który tak bardzo zmienia się pod wpływem raptem... kilku dni? Prosto mówiąc - czy to nie jest tak realny opis inwazji, że aż człowiek chce sprawdzić w gazecie, czy aby nie zaatakowali?
Link do opinii
Klasyka światowej fantastyki. Co sprawia ze ta książka jest tak wyjątkowa? Moim zdaniem przede wszystkim dopracowanie szczegółów. W umyśle autora powstał alternatywny świat, natomiast bohater jest jedynie wpasowującym się jego elementem. Przez to historia jest spójna, logiczna, a wydarzenia dziejące się są następstwem specyfiki świata. W niewielu książkach fantastycznych udaje się pogodzić rozbudowany i szczegółowy opis świata, z dynamiką akcji w takim stopniu jak w "Wojnie światów". Nie dziwnym więc jest fakt, że Wells, pomimo że pisał dawno temu nadal ma ogromne rzesze czytelników na całym świecie.
Link do opinii
Fanką literatury fantastycznej czy SF nazwać się nie mogę. Jednak każdy z nas trafia czasem na książki z takim motywem. Rozmyślając o tym, jak częsty w literaturze jest motyw ataku obcej cywilizacji na Ziemian postanowiłam sięgnąć po pierwszą tego rodzaju powieść. Schyłek XIX wieku- Anglia. Główny bohater, spokojny obywatel, filozof z zacięciem astronomicznym obserwuje dziwne rozbłyski na Marsie. Wkrótce na okoliczne pola zaczynają spadać tajemnicze walce, a w ich wnętrzach Marsjanie. Narrator relacjonuje dni grozy, kiedy to obcy opanowują Ziemię. Zakończenie pewnie wszyscy już znają i wykrzykną zaraz "hej! a przypadkiem nie było takiego filmu?". No był. Wielki pozytyw tej książki to niebywała wyobraźnia i dopracowanie szczegółów. Wszystko jest przemyślane, uzasadnione i spójne do tego stopnia, że ktoś, kto nie zna historii mógłby się nabrać na atak Marsjan na Ziemię. Powieść wciąga, intryguje i nie pozwala się oderwać, ale... Język nieco utrudnia odbiór. Narracja chwilami nuży, ma się wrażenie jakby autor się powtarzał. Książka nie jest obszerna i Wells jakoś musiał zwiększyć jej objętość, poza tym dzięki temu, że opisy są rozwlekłe powieść jest bardziej naturalna i wydaje się bardziej autentyczna. Świat przedstawiony w "Wojnie światów" do tego stopnia przypadł mi do gustu, że usprawiedliwiam te małe wpadki Wellsa. Książkę polecam absolutnie wszystkim. Zwykle nie lubię, kiedy ktoś mówi, że coś trzeba przeczytać, bo to klasyka, ale w tym przypadku mówię: musicie to przeczytać.
Link do opinii
Avatar użytkownika - katooola
katooola
Przeczytane:2019-11-03, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2019,

Film oglądałam wiele lat temu, więc na tę książkę byłam bardzo chętna. Okładka jest fajna, w środku są świetne ilustracje. Obawiałam się, że będzie słaba ale naprawdę fajnie się czytało. Książka skłaniająca do refleksji "Czy jesteśmy sami na tym świecie?" "Co by było gdyby na nas obcy najechali". Fajnie było to w książce pokazane, że z początku obcych wzięto za słabych, przegrywających z naszą grawitacją, ta pewność że szybko się z nimi uporamy, ta pewność, że są głupsi niż my...a okazali się być mądrzejsi, szybko stworzyli coś w czym mogli się przemieszczać i mieli lepszą broń, ludzkość chwilowo przegrała ale...koniec końców obcy przegrali z ziemską bakterią.

Link do opinii
Avatar użytkownika - slpablos
slpablos
Przeczytane:2019-02-22, Ocena: 5, Przeczytałem,

Po odłożonym na bok Pielewinie i Andym Weirze, by wyciągnąć się z kryzysu czytelniczego sięgnąłem po klasykę, czyli "Wojnę światów" Wellsa. Czy okazała się dobrą odtrutką? Nie do końca.


Piękne wydanie Vespera, ilustrowane niesamowitą kreską Alvima Correi, to jedna z wielu klasycznych pozycji, które czekały niecierpliwie na półce. Podszedłem do dzieła świeżo i z entuzjazmem, nie psułem sobie też nastawienia oglądaniem jakiejkolwiek ekranizacji, nawet jeżeli z grubsza tematyka była mi znana.
Na Ziemię spadają tajemnicze cylindry wystrzelone z Marsa. Wydobywają się z nich istoty, które przy pomocy ogromnych maszyn kroczących sieją terror i zniszczenie. Jak poradzą sobie ludzie? Czy upadniemy do poziomu zwierząt i roli pożywienia dla najeźdźców?
W miarę lektury przestawałem się dziwić panicznym reakcjom ludzi, którzy zetknęli się ze słuchowiskiem opartym na powieści, emitowanym przez radio. Rzeczowy, chronologiczny opis wydarzeń, zderzenie naszej technologii z przedziwnymi broniami (Autor przewidział LASER!) mogły uchodzić za relację z prawdziwych zajść.
Z każdą kolejną stroną to właśnie był najsilniejszy punkt historii. Powieść, która - może nie samodzielnie - ale złożyła podwaliny pod fantastykę naukową, dając punkt wyjścia dla wielu zjawisk i nurtów w literaturze i filmie. Mamy tu zalążki post-apo, survival horroru, opowieści drogi (Cormac McCarthy!), motyw inwazji, ba, nawet korzenie "Metro 2033" (we fragmencie, do którego jeszcze wrócę). Dzień po dniu, krok po kroku autor opisuje z pierwszej ręki (sam bądź relacja brata - to rozdwojenie na pisarza i biologa daje nam dwa alter ego Wellsa) wydarzenia, potęgując efekt realizmu. Nie tylko to jednak wywołuje taki efekt, ale przede wszystkim perspektywa pojedynczego człowieka zamiast znanego nam spojrzenia całościowego. Przecież pierwsze, co mamy tu w warstwie ponad fizycznym przetrwaniem, jest brak informacji i komunikacji. Ludzie nie wiedzą z czym się mierzą i muszą walczyć na poziomie swoich wioseczek i dróg o dalsze życie - trochę jak w tolkienowskim Shire. Tak precyzyjnie i bezpośrednio dotyka ich inwazja, nie w centrum Nowego Jorku, gdzie zaraz wjeżdża kawaleria na swoich stalowych rumakach z długimi lufami, tylko w małych angielskich wioskach, blokując przejazdy wiejskimi drogami! To nie ruchy dywizji, a pojedynczych załóg armat, które giną w piekielnym gorącu promienia. To przedzieranie się kilka mil w terenie, w ciemności, w oddaleniu od bliskich, wśród ruin, w cieniu kroczących maszyn.
Ówczesne technologie z pewnością do pięt nie dorastały marsjańskim, ale nie w tym rzecz. Przepływ informacji padł, gdy przestały działać telegrafy, a gazety przestały się ukazywać. Czy dziś byłoby inaczej? Moim zdaniem z pewnością o wiele gorzej. Współczesny człowiek odcięty od sieci komórkowej i internetu - nie mówiąc o prądzie elektrycznym - byłby chyba bardziej bezradny; przyzwyczajony do wygody natychmiastowej informacji, rozleniwiony jej oczywistością, wymoszczony w swojej strefie komfortu przeżyłby dużo większy szok.
Podróż przez mroczne okolice (odmalowane w niesamowitych grafikach Brazylijczyka) kończy się w dość zaskakujący sposób. Co przyniesie klęska najeźdźców? Dla ludzkości jest nadzieja.
Dlaczego zatem nie była to do końca dobra odtrutka? Przez wyłażące niczym nici ze szwów poglądy autora. Nie chodzi tu już nawet o słabego i bezwolnego wikarego, tu bym jeszcze nie upatrywał jakiejś przemożnej krytyki kleru. Dzwonki alarmowe odpalił taki oto fragment:

EUGENIKA. Czysta, ludożercza, rasistowska eugenika. Totalitaryzm w pełnej krasie i prawo silniejszego.
Kawałek dalej protagonista i artylerzysta grają w karty, a stawką są... parafie Londynu. Autor mógł tam wstawić COKOLWIEK jako stawkę, więc nie jest to przypadek, a wstrząsająca celowość. Rzut oka w biografię potwierdza socjalistyczne sympatie, uznanie Lenina za marzyciela, wywiad ze Stalinem... no cóż, mógł błądzić, ale tak wyraźne i celowe przemycanie treści w twórczości to czysta agitka. Jednak ta łyżka dziegciu w beczce miodu nie spowodowała, że całkowicie odrzuciłem tą, jak by nie patrzeć, klasyczną pozycję. Smutne tylko, że uciekając od pustego postmodernistycznego bleblania (Pielewin) i bohaterki której jednak da się nie lubić: "nie chciała pracować. Marzyła o tym by być bogatą" (Weir), od całego tego spaczonego myślenia w klasykę - trafiam znów na ludożercze, antykulturowe wynaturzenia.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Terenia
Terenia
Przeczytane:2017-03-05, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - Justyna641
Justyna641
Przeczytane:2011-01-08, Ocena: 4, Przeczytałam,
Recenzje miesiąca
Okna z widokiem na Weronę
Hanna Kowalewska
Okna z widokiem na Weronę
Niedzielna dziewczyna
Pip Drysdale
Niedzielna dziewczyna
Ktosiek 2.0
Beata Piliszek-Słowińska
Ktosiek 2.0
Zawsze i na zawsze
Jenny Han
Zawsze i na zawsze
Grypa. Sto lat walki
Jeremy Brown
Grypa. Sto lat walki
Brytyjska monarchia od kuchni
Adrian Tinniswood
Brytyjska monarchia od kuchni
Relikwiarz
Elżbieta Bielawska
Relikwiarz
iBoy
Kevin Brooks
iBoy
Pokaż wszystkie recenzje